Wiadomości

Julio Iglesias - romantyczny i uwodzicielski, mimo upływu lat


Od kilkudziesięciu lat śpiewa o miłości i uwodzi słuchaczy zarówno nietuzinkowym głosem, jak i osobowością. W niedzielny wieczór Julio Iglesias zaśpiewał w Operze Leśnej, a sopocka publiczność, choć bisów się nie domagała, wydawała się oczarowana spotkaniem ze swoim idolem.



Kariera Julia Iglesiasa trwa nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat. Artysta koncertuje na całym świecie, wydaje kolejne płyty, a jego piosenek słucha już czwarte pokolenie słuchaczy, czego dowodem był duży przekrój wiekowy na widowni Opery Leśnej - występu idola z jednakową ekscytacją wyczekiwali zarówno jego rówieśnicy, jak i osoby zdecydowanie młodsze.

Ceny biletów były wysokie, przez co widownia była zapełniona jedynie w około dwóch trzecich. Słuchacze denerwowali się również, że choć za bilety zapłacili po kilkaset złotych, to otrzymali nie najlepsze miejsca. Złość jednak szybko im minęła, kiedy organizatorzy pozwolili im zająć puste krzesełka znacznie bliżej sceny.

Mimo wcześniejszych zapewnień, Iglesias Jr nie pojawił się w Sopocie i nie supportował koncertu ojca. Publiczność nie wydawała się jednak zawiedziona tym faktem, wyczekując z niecierpliwością pojawienia się na scenie gwiazdy wieczoru - Julia Seniora. A było to mocne wejście, ponieważ artysta rozpoczął swój występ od kultowego przeboju "Amor, Amor, Amor".

Już od pierwszej chwili dało się odczuć, że plotki na temat uwodzicielskiej natury Iglesiasa nie wzięły się znikąd.  Na scenie, obok zespołu instrumentalnego, towarzyszył mu chórek złożony z przepięknych pań, których urodę i talent artysta często eksponował. Jedną z nich poprosił o wykonanie bardzo wyzywającego tańca, inną, za wspólne odśpiewanie w duecie "All of you", nagrodził siarczystym buziakiem.
Już od pierwszej chwili dało się odczuć, że plotki na temat uwodzicielskiej natury Iglesiasa nie wzięły się znikąd. Na scenie, obok zespołu instrumentalnego, towarzyszył mu chórek złożony z przepięknych pań, których urodę i talent artysta często eksponował. Jedną z nich poprosił o wykonanie bardzo wyzywającego tańca, inną, za wspólne odśpiewanie w duecie "All of you", nagrodził siarczystym buziakiem. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl
Już od pierwszej chwili dało się odczuć, że plotki na temat uwodzicielskiej natury Iglesiasa nie wzięły się znikąd. Na scenie, obok zespołu instrumentalnego, towarzyszył mu chórek złożony z przepięknych pań, których urodę i talent artysta często eksponował. Jedną z wokalistek poprosił o wykonanie bardzo wyzywającego tańca, inną, za wspólne odśpiewanie w duecie "All of you", nagrodził siarczystym buziakiem. Nieustannie flirtował również z publicznością, a ta bez wątpienia dawała się uwieść.

Czas obszedł się z głosem Iglesiasa bardzo łaskawie. Przez blisko dwie godziny bawił słuchaczy swoim śpiewem, niejednokrotnie śpiewał a cappella czy przy akompaniamencie małego składu akustycznego, a jednak intonacyjnie i technicznie wypadł znakomicie. Złośliwcy, którzy mieli okazję posłuchać na żywo występu jego syna Enrique, z pewnością stwierdziliby, że jednak daleko pada jabłko od jabłoni...

W programie znalazły się przeboje z różnych okresów twórczości Iglesiasa. Czy te najbardziej znane? Tego nie da się jednoznacznie określić, ponieważ różni słuchacze reagowali entuzjastycznie na zupełnie różne piosenki. Jednych porwały i zachęciły do wspólnego śpiewania dźwięki "Mammy blue", innym bardziej przypadła do gustu piosenka "Abrazame", jeszcze inni poderwali się z miejsc przy dźwiękach "Me va, me va". Znaleźli się i tacy, którzy tak bardzo nie mogli się doczekać ukochanego "Crazy", że po pierwszych dźwiękach głośno krzyknęli tytuł. Iglesias, udając powagę, kazał muzykom przerwać grę i surowym tonem zapytał "Szalony (ang. crazy)? Kto niby jest szalony? Ja jestem szalony?", po czym zaśmiał się i ku radości fanów zaśpiewał ich ulubiony hit.

Wysoki poziom artystyczny, perfekcyjna realizacja oraz znakomite nagłośnienie to - obok osobowości i talentu Iglesiasa - niewątpliwe atuty niedzielnego koncertu.
Wysoki poziom artystyczny, perfekcyjna realizacja oraz znakomite nagłośnienie to - obok osobowości i talentu Iglesiasa - niewątpliwe atuty niedzielnego koncertu. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl
W programie znalazło się również sporo coverów, m. in. "Drive" z repertuaru The Cars, "Can't Help Fall In Love" Elvisa Presleya, czy "Careless Whisper" George'a Michaela.

Pod koniec koncertu, przy dźwiękach "Me va, me va" publiczność wstała z miejsc i nagrodziła artystów gromkimi brawami. Bisów jednak nikt się nie domagał - kiedy wykonawcy zeszli ze sceny, słuchacze natychmiast udali się do wyjścia. Nie dopatrywałabym się w tym jednak oznak niezadowolenia czy braku satysfakcji z koncertu. Powód był bardziej prozaiczny - publiczność po prostu zmarzła! W programie dwugodzinnego koncertu przeważały piosenki nastrojowe, liryczne, nostalgiczne, brakowało więc okazji do tego, aby potańczyć, poskakać i tym sposobem się rozgrzać.

Przypominamy zatem, jako że wiele letnich imprez w Operze Leśnej dopiero przed nami, żeby na takie wydarzenia ubrać się nie tyle stylowo, co ciepło.


Zobacz, jak wyglądało zakończenie koncertu.



Opinie (70) 7 zablokowanych

  • Bez jaj, naprawdę ktoś kupił biletu i na to poszedł? (5)

    • 37 77

    • Kto bogatemu zabroni?

      • 7 6

    • tak,

      poszedł, buraku ćwikłowy.

      • 13 1

    • hehe, też zachodzę w głowę, jak można na to pójść. (1)

      • 1 10

      • Idźcie na koncert Barbapapy...

        • 0 0

    • Tak my :} to geniusz

      • 0 0

  • To on żyje ?

    Jest chyba wieczny jak Fidel...

    • 32 39

  • (1)

    Włosy dziadzius chyba farbuje?

    • 16 29

    • CHYBA GORZEJ...

      z tupecikiem raczej !!!!! :D

      • 0 0

  • Chórek najlepszy

    Więcej informacji poproszę na temat w/w chórku:) Facet ma dobry gust...tylko pozazdrościć

    • 32 5

  • (3)

    Pani ałtor nieh się ortografji nałuczy,bo błentuf w tegźcie jezd durzo.

    • 10 8

    • (1)

      Weś se korepetycie z jenzyka polskego analfabeto, dołócz sie trohe zasat pisowni, a potem dopiero pisz. Czego oni teras óczoł w tyh szkołah.

      • 9 2

      • Pisze sie w rzkołah

        • 1 2

    • porąbało czy co?

      • 1 2

  • Zwinna bestyjka z tej blondyny.

    • 17 3

  • (3)

    julio czyli jan kościelniak.....

    • 8 7

    • Niestety nie (2)

      Julio Iglesias to po prostu koscielny lipiec ( Julio - lipiec, Iglesia kosciol)
      Hables espanol?

      • 2 2

      • a jego syn to Henryk Kościelny

        w ręku z koszykiem na chleb, po mszy zbiera, bóg zapłacie

        • 1 1

      • Julian Kościelny

        • 1 0

  • O patrzecie, to on jeszcze zyje... (2)

    Za rok Karel Gotta uslyszymy.

    • 10 15

    • Ty też jeszcze żyjesz i tylko nie wiadomo po co (1)

      On przynajmniej innym radość daje

      • 12 4

      • ona żyje żeby gałę robić do śmierci

        • 0 0

  • (1)

    Ludzie, jak nie macie co pisać to nie dawajcie komentarzy. Po co głupoty pisać. Dajcie możliwość dowiedzieć sie jak było na koncercie.

    • 26 4

    • a ktoś ci zabronil iśc na ten koncert januszu?

      więc teraz nie płacz na forum, że ludzie nie dali się nabrać na marketingową papkę i przebrzmiałe gwiazdeczki z trzeciego świata

      • 1 9

  • ale te filmiki sa amatorskie.. wstyd

    • 8 5

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

06

sierpnia

Myslovitz Sopot, Amfiteatr Tarasów przy Aquaparku

06

sierpnia

Letnie Brzmienia: Kuba Bada... Gdańsk, Plac Zebrań Ludowych

Kultura

Milord de Molo: Byłem rybakiem, zostałem malarzem
Milord de Molo: Rybak został malarzem
Najciekawsze eksponaty Muzeum Bursztynu
Najciekawsze bursztynowe eksponaty

Kulinaria

Dlaczego wychodzimy z restauracji przed złożeniem zamówienia?
Dlaczego wychodzimy z restauracji?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Publiczny teatr dla dzieci i młodzieży, znajdujący się w Gdańsku nosi nazwę: