Wiadomości

Kasia Kowalska zagrała akustycznie w Starym Maneżu

Były uwielbiane przez fanów przeboje, akustyczne aranżacje i - niezbędne na każdym koncercie Kasi Kowalskiej - narzekania z przymrużeniem oka. Artystka zagrała w niedzielę wieczorem dla pełnej widowni Starego Maneżu.



Ponad rok temu Kasia Kowalska wróciła do regularnego koncertowania po dłuższej przerwie. Zapowiedziała nawet nową płytę, której zwiastunem był wydany pod koniec 2016 roku singiel "Aya". Niestety, wciąż niewiele wiadomo o nowym wydawnictwie, a od poprzedniego mija właśnie dziesięć lat, ale Kowalska na brak zainteresowania ze strony fanów nie narzeka.

Na niedzielny koncert w Starym Maneżu bilety zostały wyprzedane do ostatniego miejsca. Czyli oglądać Kowalską przyszło blisko tysiąc osób, a chętnych pewnie byłoby i więcej, ale organizatorzy postawili na siedzącą formułę występu. Teoretycznie, wybór ten był zrozumiały - Kowalska przyjechała bowiem do Gdańska z akustycznymi aranżacjami swoich utworów. W praktyce jednak miejsca stojące lepiej by się sprawdziły - fani i tak co chwilę wstawali, podrywani z krzeseł muzyką.



Kowalska zagrała około półtorej godziny. Kto bywał na jej koncertach wcześniej, doborem utworów raczej nie był zaskoczony, ale w wersjach "bez prądu" i tak zabrzmiały świeżo. Artystka zaczęła od "Jeśli blask twój zwiódł", potem było kilka przebojów m.in. "Antidotum", "Pieprz i sól", "Maskarada", "Domek z kart" czy "Coś optymistycznego".

Kowalska nie byłaby sobą, gdyby w przerwach między utworami nie pozwoliła sobie na kilka marudnych komentarzy. Na przykład, że znowu jest przeziębiona i pewnie nie da rady zaśpiewać dobrze. Albo że mało kto kojarzy jej utwory i pewnie wszyscy wolą kawałki w stylu "Despacito". Oczywiście to jej narzekanie to nic innego jak forma kokieterii, puszczanie oka do publiczności i do swojego dawnego wizerunku "depresyjnej piosenkarki".

Tak naprawdę była w świetnej formie wokalnej. Na scenie robiła wrażenie wyjątkowo wyluzowanej, widać było, że czuje się pewnie. Naigrywała się ze swoich gitarzystów, rzucała suchary o Zenku Martyniuku, a nawet zanuciła jeden z jego disco-polowych przebojów. Nie miała też żadnych problemów, aby sterować publiką, jak tylko chciała. Nic więc dziwnego, że widzowie długo nie pozwalali jej zejść ze sceny, domagając się kolejnych bisów.

Opinie (34) 2 zablokowane

  • a to co mam

    tyle lata a ciagle odplywam przy tym kawalku.
    Nie wiem jak koncert, juz nie te lata ale Kasia Kowalska sporo dobrego i nowego wniosla do polskiej sceny muzycznej.

    • 30 3

  • Byłam. Matko było genialnie !!!!@

    • 24 4

  • Kaska w formie .żałuję że już po

    • 15 0

  • Ma dziewczyna głos ☺i wcale nie jest aż tak depresyjna; )

    • 13 0

  • Kasia to już jedna z ostatnich artystek, która nie musi świecić czterema literami przed kamerą, żeby przykuć uwagę. Zazdroszczę wszystkim, którzy mogli być. Oby szybko wróciła do Gdańska z następnym koncertem.

    • 44 3

  • Slaba impreza.

    Ciagle narzekala ze cos nie tak. Wole Cypisa, Popka czy tez Braci Figo Fagot. Tam jest energia ze chce sie nozka ruszac. Bylem ale nie zaliczam do udanych.

    • 7 40

  • co chwilę wstawali, podrywani z krzeseł muzyką.

    super

    • 11 3

  • Prawie tysiąc osób...

    głównie siedzące miejsca, w Maneżu, dobre sobie. Skąd to info?

    • 8 1

  • kolejna po Bartosiewicz która nie panuje nad sobą.

    Dlaczego one wszystkie "chorują "?

    • 7 25

  • PARKOWANIE!!!

    Właśnie przeczytałam, że na koncercie było około 1000 osób. Jak podejrzewam ogromna większość z nich przyjechała na koncert samochodami. Oczywiście zaparkowanymi głównie na trawnikach i pasach dla pieszych. Oraz na prywatnych posesjach w sąsiedztwie Maneżu - również głównie na krzakach i klombach, o które ktoś dba i które ktoś zasadził. I nie ma znaczenia, że teraz leży na nich śnieg, bo są spod niego widoczne. No, ale kulturalni widzowie koncertów w Maneżu mają to w d...e, bo przecież najważniejsza jest ich wygoda i wjazd samochodem najlepiej do samej sali koncertowej. Komunikacja miejska jest dla plebsu, a nie dla nich. Na szczęście pojawiła się straż miejska i niektórzy z tych odchamionych kulturą średnią wrócą do domu biedniejsi o mandacik. I pretensje moje nie tylko do nich kieruję, bo nasze społeczeństwo tak ma - nie moje to mogę mieć w d.. Skandaliczne, że nikt z władz miasta nie zobligował właścicieli klubu do zapewnienia ilości miejsc parkingowych proporcjonalnej do wielkości potencjalnej widowni. Podejrzewam, że są na to jakieś przepisy - przy każdym tego typu obiekcie powinna być przecież duża ilość miejsc parkingowych, a nie - tak jak w tym przypadku - kilkadziesiąt, w tym dla okolicznych mieszkańców.

    • 26 7

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

02

grudnia

02

grudnia

06

grudnia

Kultura

Kulinaria

Złociste i chrupiące. Skąd dobre frytki w Trójmieście?
Smaczne frytki w Trójmieście
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i dla smaku
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i smaku

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Günter Grass mieszkał: