Wiadomości

stat

Kolejna udana odsłona Soundrive Fest

Earthgang, duet z Atlanty, który w swojej twórczości stroni od głównych trendów, stawiając na społecznie zaangażowane teksty i własne poczucie "flow".
Earthgang, duet z Atlanty, który w swojej twórczości stroni od głównych trendów, stawiając na społecznie zaangażowane teksty i własne poczucie "flow". fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Cztery sceny, ponad 20 artystów i totalny miszmasz gatunkowy - tak w wielkim skrócie można podsumować 8. edycję Soundrive Fest, która zakończyła się w niedzielę nad ranem i przyciągnęła na tereny postoczniowe komplet publiczności.



To pierwsza taka edycja, która już na kilka tygodni przed wydarzeniem wyprzedała się niemal w całości. Najpierw zabrakło dwudniowych karnetów, potem biletów na dzień pierwszy. Ostatnie sztuki wejściówek na dzień drugi można było kupić jeszcze przed wejściem. Według szacunków organizatorów każdego dnia na festiwalu w klubie B90 i przyległych halach miało bawić się około 1500 osób. To był ogromny sukces frekwencyjny.

Festiwal zapowiadaliśmy w cyklu Planuj tydzień



Tegoroczna odsłona festiwalu pokazuje powolne, ale konsekwentne zmiany kursu obranego niegdyś przez organizatorów wydarzenia. O ile jeszcze kilka lat temu program opierał się na artystach właściwie nikomu w Polsce nieznanych, którzy swoje muzyczne kariery mają jeszcze przed sobą, o tyle w tym roku byli już konkretni headlinerzy każdego dnia. Do tej pory wszyscy występujący na Soundrive Fest startowali z tej samej pozycji - podział na sceny czy kolejność koncertów nie miały znaczenia. Tym razem zaproszenie jednej z najgorętszych grup na polskiej scenie elektronicznej, czyli Bass Astral x Igo, czy ekscentrycznego i bardzo popularnego głównie za granicą estońskiego rapera Tommy'ego Casha pokazuje, że "idzie nowe".

Bez zmian pozostaje za to eklektyzm gatunkowy, jaki Soundrive prezentuje od początku istnienia. W tegorocznym programie każdy fan muzyki bez problemu mógł znaleźć coś dla siebie - od lekkich, melodyjnych piosenek przez cięższe gitarowe brzmienia i eksperymentalną elektronikę aż po hip hop.


Festiwal melodii

Pierwszy dzień festiwalu zdominowany został przez projekty odmieniające melodie przez wszystkie przypadki. Najpierw otwierający scenę Block Stage zespół Puma Blue, który zahipnotyzował festiwalowiczów wysublimowaną mieszanką brzmień retro, doprawionych jazzowymi elementami, a wszystko to ujęte w postaci "pościelowych" piosenek, które okazały się przyjemnym wprowadzeniem w festiwalowy klimat.

Z kolei miłośnikom popowych brzmień do gustu przypadł projekt Ziela, za którym stoi Julita ZielińskaPartyk Kienanst, znani wcześniej jako Lepi.my. Muzycy, tworzący podkłady głównie za sprawą elektronicznych perkusji, zaserwowali publiczności proste w swojej formule, ale chwytliwe i wpadające w ucho piosenki, których fragmenty trudno wyrzucić z pamięci, co potwierdzają komentarze zamieszczone w serwisie YouTube pod ich utworami.

Jeden z najciekawszych występów pierwszego dnia dał zespół P.Unity. Dziesięcioosobowa orkiestra z całą pewnością była największym składem tegorocznej edycji. Trudno było nadążyć za tym, co działo się na scenie, ale wystarczyło poddać się prowadzeniu wokalisty, aby złapać rytm i poczuć to wszystko, co zespół miał do zaoferowania - funkową energię, syntezatorowe improwizacje, freestyle, jazz i soulowe wokale. A w sobotę swoją dziewczęcą naturalnością zachwycił brytyjski zespół Let's Eat Grandma, który pokazał zupełnie nowe oblicze popu. W ich muzyce nie brakuje miejsca na eksperymenty i czerpanie garściami z innych gatunków.

Od kilku lat na Soundrive Fest coraz większym zainteresowaniem cieszy się hip hop i jego wszelkie odmiany. To właśnie raperzy przyciągają najliczniejszą publiczność i potrafią ją sobie totalnie podporządkować. Najlepszym przykładem na to był koncert Earthgang, duetu z Atlanty, który w swojej twórczości stroni od głównych trendów, stawiając na społecznie zaangażowane teksty i własne poczucie "flow", które w dużej mierze jest zasługą wspomagającego ich DJ-a. Podczas swojego występu otworzyli się na fanów, zapraszając kilku z nich do wspólnego, niczym nieskrępowanego tańca na scenie. Radość z doświadczania muzyki w najczystszej postaci.


Emocje niejedno mają imię

Najbardziej wyczekiwanym koncertem piątku, który przyczynił się do wyprzedania biletów na ten dzień, był występ Bass Astral x Igo. Producent Kuba Tracz i wokalista Igor Walaszek wrócili na scenę po kilkumiesięcznej przerwie z nową energią, dzięki której ich live acty są jeszcze bardziej taneczne i przepełnione emocjami.

Podczas występu ze strony fanek można było usłyszeć szczere wyznania miłosne, co pokazuje, jak precyzyjnie muzycy trafiają w gusta słuchaczy. Tych, którzy mieli okazję zobaczyć ich już na żywo, nic nie zaskoczyło, ale też nie rozczarowało. Panowie po kilku całkowicie wyprzedanych trasach działają jak doskonale naoliwiona maszyna dostarczająca wrażeń.

Występ Bass Astral x Igo na Soundrive


Nie mniej emocji dostarczył Conner Youngblood. Nic dziwnego, że porównują go do RhyeBon Ivera. Artysta zdaje się dzielić tę samą wrażliwość na dźwięki i wszechstronne podejście do tworzenia muzyki. Nazwać go multiinstrumentalistą to trochę za mało. Na debiutanckim albumie samodzielnie zagrał na blisko trzydziestu instrumentach. Podczas swojego solo actu w B90 miał ich trochę mniej, ale to w zupełności wystarczyło, aby stworzyć intymną atmosferę i skupić na sobie całą uwagę.

Koncerty i festiwale w Trójmieście



Drugi dzień festiwalu upłynął pod znakiem muzyki gitarowej, z kilkoma świetnymi występami. Przede wszystkim należy wymienić belgijski zespół Whispering Sons z charyzmatyczną wokalistką o wyjątkowo niskiej barwie głosu. Towarzyszący Fenne Kuppens zespół tworzy muzykę, w której trudno nie zauważyć wpływów The Cure czy Joy Division. Na żywo jednak za sprawą ostrzejszych aranżacji z punkowym pazurem wymykają się tak prostej klasyfikacji.

Gitarowa petarda z Seulu, czyli Hyukoh, to z kolei powiew świeżości na przesłodzonej popem scenie koreańskiej. Na Block Stage wystarczyły im trzy gitary i perkusja, żeby przywołać ducha The Beatles w uwspółcześnionej wersji i pokazać, że bez silenia się na konferansjerkę można totalnie kupić sobie publiczność - wystarczy grać tak, jak oni.

Grający chwilę później w mniejszej sali B90 Crack Cloud to jeden z najdziwniejszych zespołów, jaki można było zobaczyć podczas tegorocznej edycji festiwalu. Siedem osób na scenie, czterech, a czasem nawet pięciu gitarzystów, klawiszowiec, saksofonista i wokalista, wykrzykujący teksty piosenek zza perkusji. Wszystko doprawione przesterami, hałaśliwymi efektami i punkowym sznytem.

Uczestnicy Soundrive Festival 2019
Uczestnicy Soundrive Festival 2019 fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Nowa twarz starej przestrzeni

Na szczególne uznanie zasługuje tegoroczna odsłona sceny Cargo, mieszcząca się w hali W4, czyli stoczniowym warsztacie samochodowym, która gościła artystów reprezentujących szeroko pojętą muzykę ambientową i eksperymentalną. Ustawienie leżaków wzdłuż hali zamieniło ją w dodatkową strefę wypoczynkową, pozwalającą złapać oddech w biegu między głównymi scenami.

Zaproszeni do tej przestrzeni artyści udowodnili, że muzyka z laptopa ma moc i może nieść ze sobą niesamowity ładunek emocjonalny. Bartosz Dziadosz, reprezentant eksperymentalnej elektroniki stworzył ścieżkę dźwiękową, przypominającą dźwięki obracającej się planety. Grzegorz Bojanek swojej muzyki mógłby użyczyć jako soundtrack dla misji kosmicznej. A zamykający scenę producent Botanica, wykorzystujący dźwięki natury, zamienił tę scenę w las pełen ptaków i zwierząt.

Wyprzedane bilety, tłumy na stoczni i uczestnicy dyskutujący o koncertach to wystarczającego dowody na to, że kierunek obierany przez organizatorów zdaje się być właściwym. O ile bardziej drastycznych zmian nie będzie, kolejna edycja może przyciągnąć jeszcze więcej nowych odbiorców.

Opinie (14) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

24

listopada

Mikromusic z Dolnej Półki Gdańsk, Stary Maneż

29

listopada

Łąki Łan Gdańsk, Stary Maneż

30

listopada

Dont Let Daddy Know Gdańsk, Sopot, Ergo Arena

Kultura

Dzieła sztuki i wyroby lokalnych artystów. Gdzie je kupić?
Gdzie kupić prace lokalnych artystów?
Pomóż gdańskim carillonom dostać się na listę UNESCO
Carillony na liście UNESCO

Kulinaria

Jemy na mieście: Chwila Moment w Gdyni - udana wizyta
Jemy na mieście: Chwila Moment w Gdyni
Jak smakuje wino z 2019 roku? Beaujolais nouveau w Trójmieście
Beaujolais nouveau w Trójmieście

Planuj z nami tydzień

Planszówki, Peja i inne koncerty. Planuj tydzień
Planszówki, Peja i koncerty. Planuj tydzień

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Powieść Moniki Milewskiej pt. "Latawiec z betonu" opowiada o: