Wiadomości

stat

Komórki na koncertach. Zmora czy znak czasów?

felieton w trojmiasto.pl

Coraz częściej na koncertach artyści wprost proszą o nienagrywanie ich koncertów i skupienie się na muzyce.
Coraz częściej na koncertach artyści wprost proszą o nienagrywanie ich koncertów i skupienie się na muzyce. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Dobra, mamy miejsce przy samej scenie, przyszliśmy wcześniej, żeby być jak najbliżej, bo przecież nie po to zapłaciliśmy za bilety dwa razy więcej, żeby mieć słabe miejsca. Stoimy, czekamy podekscytowani, koncert się znowu opóźnia, ale warto! Ok, wchodzi na scenę, w tym momencie odwracamy się do niego plecami, wyciągamy komórkę i pierwsze zdjęcia już są. Koniecznie musimy zrobić jedno z dzióbkiem, jak się dobrze bawimy, i potem coś się wybierze. W sumie to po co czekać, kawałki przecież i tak znam na pamięć, wybiorę coś teraz i wymyślę jakiś fajny status, niech te nieboraki, co siedzą w domu na fejsie też coś mają z życia.



Pamiętam czasy, kiedy na koncertach zdjęcia robiłem ja i może dwóch kolegów z innych redakcji. Dzisiaj na koncercie dużej gwiazdy fotografują setki. Tylko czy jest w tym jakiś sens?

Komórki na koncertach to:

dobry pomysł, ludzie chcą mieć pamiątkę z imprezy

10%

znak czasów, trzeba się z tym pogodzić

15%

coś, co mi przeszkadza, ale nie mam na to wpływu

36%

dowód na brak szacunku dla artysty

28%

moda, która przeminie

8%

nie mam zdania

3%
Oczywiście zmiana nie nastąpiła z dnia na dzień. Papierem lakmusowym obecnych trendów niech będzie festiwal Opener, na którym mam przyjemność przez pierwsze trzy utwory robić zdjęcia publiczności już od kilku lat. Z jednej strony można zrzucić to na gderanie starego dziada, że "kiedyś było lepiej, a dzisiejsza młodzież to już nie to samo", ale zdjęcia mówią same za siebie. Kiedyś ludzie na koncertach się bawili. Dzisiaj wszyscy walczą o World Press Photo. Kilka zdjęć sceny, potem kilka selfie, a na koniec przecież wszystko to trzeba wrzucić na media społecznościowe, bo nie może się zmarnować. Co z tego, że w tym czasie tracimy koncert?

Może czas zrobić bilans zysków i strat? Ile straciliśmy grzebiąc w komórce podczas imprezy, a ile razy potem oglądamy te filmiki? Zdarzyło mi się, że oglądałem cudze zdjęcia z domówki, z koncertu ani razu. Nikt nie podszedł do mnie z komórką mówiąc "chodź, puszczę ci (10-minutowy, trzęsący) filmik (z buczeniem zamiast dźwięku), który wczoraj nagrałem na koncercie". Skoro ich nie pokazujemy nikomu, to po co je kręcimy?

Czy tak już będzie zawsze?
Czy tak już będzie zawsze? fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Dzisiaj wyśmiewamy zdjęcia z wakacji na tle zabytków (ja na tle piramid, a to ja na tle Wieży Eiffla, to znowu ja na tle Krzywej Wieży), a robimy dokładnie to samo na koncercie - ja na tle rozmazanej sceny (koniecznie rozbawiona mina, nawet jak sekundę wcześniej wyglądaliśmy jak podczas lekcji w szkole).

Dzisiaj łatwiej wysłać zdjęcie z koncertu na portal społecznościowy niż opowiedzieć później przyjaciołom jak było. Żyjemy w erze komunikacji obrazkowej i nic tego niestety w najbliższym czasie nie zmieni. Zagubiliśmy gdzieś po drodze prawdziwy sens koncertów, które powinny być spotkaniem artysty z jego fanami, a są rodzinnym obiadem w McDonaldzie, gdzie każdy gapi się w swoją komórkę nie rozmawiając ze sobą.

W zasadzie sprawa komórek nie powinna być kontrowersyjna. Powinna być potraktowana jak palenie w restauracji czy słuchanie muzyki z głośniczka w tramwaju. Kwestia rozbija się o szacunek. Następnym razem pamiętajmy o tym, że za nami też stoją ludzie i wyciągając komórkę w górę zasłaniamy im wydarzenie, za które zapłacili tyle samo co my i chcieliby w nim uczestniczyć w równym stopniu. Druga sprawa to szacunek dla artysty, którego przyszliśmy posłuchać.

Coraz częściej na koncertach artyści wprost proszą o nienagrywanie ich koncertów i skupienie się na muzyce. Oczywiście ze spełnianiem tej prośby różnie bywa, jednak jest to krok w dobrym kierunku. Przecież wiadomo, że na każdym koncercie są fotoreporterzy, wystarczy po imprezie wejść na lokalny portal internetowy, gdzie spokojnie można obejrzeć zdjęcia w lepszej jakości niż te zrobione komórką. Wtedy upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu - będziemy mieli i zdjęcia, i wspomnienia.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (65)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

24

października

Spotkanie filozoficzne: Nie... Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni

25

października

Sekretne życie drzew - wystawa Gdańsk, Projektornia

28

października

Koncert zaduszkowy Sopot, Kościół Św. Jerzego

Kultura

Krew nie woda, majtki nie pokrzywa. O spektaklu "Chłopem i babą stworzył nas Bóg"
O "Chłopem i babą stworzył nas Bóg"
SS Sołdek ma już 70 lat
SS Sołdek ma już 70 lat

Kulinaria

Smaki deluxe: jesienne menu w trójmiejskich restauracjach
Jesienne menu w restauracjach
Sztuczka doceniona w konkursie Wine&Food Noble Night
Sztuczka laureatem Wine&Food Noble Night

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: trochę jesiennego wyciszenia
Planuj tydzień: trochę jesiennego wyciszenia

    Najczęściej czytane