Zespół Kraftwerk wystąpił w Operze Leśnej

Kraftwerk są trochę jak kosmici z ich utworu "Spacelab". Pojawiają się na scenie jakby z innego świata niż ten, do którego przyzwyczaiła nas popkultura, przedstawiają swój jedyny w swoim rodzaju, wykonywany z nieludzką, mechaniczną wręcz precyzją show, po czym bez słowa znikają w ciemnościach za kurtyną. W piątek niemiecka legenda muzyki elektronicznej wystąpiła w Operze Leśnej ze swoim trójwymiarowym spektaklem audiowizualnym.



Kraftwerk to żywa legenda. Gdy Niemcy zaczęli wydawać pierwsze swoje utwory 46 lat temu, nikt nie tworzył w ten sposób. Ralf Hutter wraz z trzema kolegami (tylko on jeden ostał się obecnie w zespole z oryginalnego składu) tworzył muzykę elektroniczną zupełnie odrębną od tej, którą wtedy wykonywano. Ich kompozycje z jednej strony były do granic techniczne, wręcz zautomatyzowane, z drugiej - nie brakowało im melodii i tanecznego rytmu. Pionierska "Elektrownia" stała się na lata źródłem inspiracji dla kolejnych twórców z przeróżnych muzycznych światów: od awangardy, przez pop, po hip-hop.

Po prawie pół wieku Kraftwerk wciąż potrafi być krok przed innymi - koncerty w ramach ich ostatniego, realizowanego od kilku lat projektu audiowizualnego "Man-Machine" to trójwymiarowe spektakle muzyczne. Nie inaczej było w piątek w sopockiej Operze Leśnej. Każda z osób przy wejściu na widownię otrzymała okulary 3D. Warto było je mieć na nosie przez cały, dwugodzinny występ, bo tylko wtedy można było w pełni doświadczyć multimedialnego potencjału tego wydarzenia.

Kraftwerk wykonuje "Pocket Calculator" po polsku.



W czasie każdej z około dwudziestu kompozycji, na wielkim ekranie za plecami czwórki muzyków wyświetlane były komputerowe wizualizacje. Podczas "Number" widzów ze wszystkich stron otaczały latające przed oczami cyfry, w "Spacelab" nad ich głowami latał satelita, a w Operze Leśnej wylądowało UFO, w "Metropolis" spacerowali pośród drapaczy chmur, a podczas jednego z największych przebojów "Autobahn" zostali zabrani w przejażdżkę po wygenerowanej komputerowo autostradzie.

Wizualizacji były proste, przypominające czasy siermiężnej i czasem kiczowatej grafiki komputerowej lat 80. To oczywiście zamierzone - przy całym swym technologicznym zaawansowaniu i fascynacji robotyką, Kraftwerk pozostają orędownikami stylistyki retro - zarówno w warstwie muzycznej, jak i wizualnej. I to właśnie ta lekko podstarzała, ale wciąż fascynująca multimedialność, a nie muzycy na scenie, była głównym bohaterem tego widowiska.

Roboty zamiast muzyków podczas utworu "The Robots".



Sami artyści, stojący sztywno za pulpitami z laptopami, keyboardami i innymi urządzeniami do generowanie dźwięku, byli niemalże nieobecni, ograniczając swoją aktywność do obsługiwania odpowiedniej aparatury lub zaśpiewania kilku fraz. Jak na przykład podczas obowiązkowego na każdym koncercie przeboju "Pocket Calculator", którego zaczynający się od słynnego zdania "Jestem operator i mam minikalkulator" tekst Hutter zaśpiewał po polsku, co fani przyjęli gromkim aplauzem (choć dobrze przecież wiedzą, że Kraftwerk ten utwór od zawsze wykonuje w języku kraju, w którym koncertuje).

Bardziej "ludzkie" i ruchliwe okazały się roboty-manekiny, które na czas "The Robots" zastąpiły muzyków na scenie. Z kolei artyści byli niczym kosmici ze wspomnianego "Spacelab" - na początku występu pojawili się z ciemności, z mechaniczną precyzją, nie pozwalając sobie choćby na moment improwizacji, wykonali swoje kompozycje, po czym bez słowa zniknęli na powrót za kurtyną. Kto jednak zna muzykę Niemców, nie powinien zupełnie się temu dziwić.

Dla oddanych fanów niemieckiej grupy piątkowy koncert z pewnością był doskonałym doświadczeniem audiowizualnym. Dla tych, którzy byli w Operze Leśnej w 1981 roku podczas pierwszego tourne Kraftwerk po Polsce, występ ten musiał być jeszcze mocniejszym przeżyciem. Dla pozostałych (choć zdaje się, że przypadkowych widzów w Operze Leśnej wielu nie było), była to pewnie jedna z niewielu już pewnie szans zobaczenia muzycznej legendy na żywo.

Przebój "Autobahn".

Opinie (70)

  • koncert fajny (19)

    chodź wg mnie fana muzyki elektronicznej, J.M.Jarre w 2005 dał lepszy koncert.
    Co psuło koncert Kraftwerka? Gwizdy cebulaków, filmowanie i robienie zdjęć sic! z lampą - ludzie pomyślcie trochę - co wy potem z tymi filmami i zdjęciami robicie - za przeproszeniem w kiblu oglądacie?
    Oczywiście cebulaki nie wiedzą kiedy dany utwór Kraftwerka się kończy bo kupili bilet na "jakiś" koncert, nigdy nie słuchając Kraftwerka i klaszczą jak cebulaki w samolotach "którym się udało wylądować" tj. w środku utworu.
    Do tego "super gwizdy", przede mną siedziało takich 2 cebulaków, jeden w przypływie sobie tylko znanych emocji albo gwizdał albo filmował marnej jakości film swoim cebulowym smartophonem, albo gwizdał.
    Reasumując: koncert fajny ale nie porywający, ale cebule ... eh szkoda gadać.

    • 168 16

    • JMJ dał koncert jeszcze przed era smartfonow. Przy moim rzedziw ochroniarz nie wytrzymał i kazał jednemu cebulakowi wyłączyć lampę w telefonie.

      • 21 3

    • Sopot

      pęka od cebuli w tym sezonie janusze, mirki i sebiksy z agami i g*wniakami przybyli tłumnie.

      • 35 2

    • (4)

      Nie podobało się to było trzeba wyjść a nie teraz wylewać swoje żale największa cebulo(januszku) idąc na koncert musisz się z tym liczyć,ze zawsze ktoś się znajdzie z telefonem żadna nowość ! a jak nie pasuje zamów sobie prywatny koncert i wtedy będziesz mógł robić co ci się żywnie podoba

      • 14 47

      • Ale to nie jest tak, że zawsze się ktoś znajdzie z telefonem. Teraz 70% ludzi ogląda koncerty przez ekran telefonu. Dramat tych (1)

        • 28 0

        • ... tych czasów...

          • 17 0

      • (1)

        Tak jak napisał xray - ludzie nie wiedzieli gdzie są, i po co.
        Kotarę zasłonili to się urzędowe i Januszowo-Grażynowe towarzycho zaczęło zwijać do wyjścia. Kotara się odsłania i gdzie tu kurde maniek usiąść?? Bo się nagle okazało, że to jednak nie był koniec koncertu.
        Bywalcy wiedzą, który utwór (poza bisami) kończy koncert tego zespołu.

        • 9 5

        • Lol. Ze tez w ogóle chce im się chodzić na takie koncerty. No, nie wiem, jak czegoś nie lubię, to choćby to było za darmo, to nie idę.

          • 0 0

    • Aż tak źle nie było. l

      • 3 2

    • co na to Petru?

      • 6 10

    • Te gwizdy to było jakieś szaleństwo

      ktos miał atak nerwicy natręctw albo paranoi, zagwizdał całe tour de france.

      Wyjątkowy kretyn

      Telefony to już niestety norma... z tym jak z wiatrakami.

      Koncert poprawny, chyba przyszło sporo osób, które z powodu statusu legendy chciało ich po prostu zobaczyc, niekoniecznie wiernych fanów

      • 20 2

    • a jakie wrażenie robiły efekty 3D? to były okulary polaryzacyjne? w artykule ani słowa

      • 2 0

    • (1)

      Znam ten ból - większość koncertów cierpi na podobne dolegliwości. Ludzie znikąd, nie znający artysty, nie znający nawet gatunku muzyki. Gdzieś dostali bilety ( mnóstwo ludzi ze wszelkiej maści urzędów ), gdzieś kupili - bo podobno wypas koncert, poszli dla jaj, dla lansu itd Szkoda gadać, ale to właśnie tacy ludzie są najgłośniejsi i najmniej obyci.

      • 19 3

      • Minusiki od Pani Bożenki, Basi i Wandzi z urzędu miasta ?

        • 4 0

    • (4)

      Zawsze jak słyszę określenie cebula, cebulak to zwyczajnie szlak mnie trafia. Wymyślił to jakiś imbecyl, a kolejni imbecyle muszą uparcie to powtarzać. Skąd wy to wzięliście? Uważasz się za kogoś lepszego, a nie potrafisz poprawnie zbudować zdania w języku ojczystym. Albo jesteś tanim snobem albo zwykłym hipokrytą. Ludzie mają prawo robić pamiątki po takim wydarzeniu i twój malutki świat na pewno przez to się nie skurczy....

      • 17 15

      • (2)

        Co innego pamiątka a co innego trzymanie nad głową smartfona/tabletu/laptopa. Bo się było na koncercie...
        A propos języka - trafić możesz na szlak, ale ciebie może trafić co najwyżej szlag...

        • 9 4

        • (1)

          Autokorekta. Szlag! Lepiej? Rzadko kto trzymał smartfona nad głową przez pół koncertu, więc przestańcie łaskawie płakać jak małe dzieci. Skoro wszystko wam przeszkadza, to może macie zaburzenia koncentracji? To niestety poważna sprawa :) Poza tym ja robiłem zdjęcia i nie mam najmniejszego zamiaru się za to wstydzić. Cały koncert (co do minuty) przesiedziałem na swoim miejscu. Nie gwizdałem i nigdzie nie wychodziłem. Zapłaciłem za bilet niemałą sumkę, bo chciałem raz w życiu zobaczyć legendy, które stały się inspiracją dla wykonawców i dj-i których słucham. Miałbym non stop bać się opinii jakiegoś wynaturzonego snoba, który sam nic sobą nie reprezentuje i jeszcze chce zwracać uwagę innym? To zwyczajnie śmieszne.

          • 11 3

          • Po czym przyszedł czas na pobudkę.

            • 1 0

      • szlak...szlaczek

        Szlag mnie trafia...to jest po polsku

        • 3 3

    • Bez piwa byłoby lepiej

      Cebulaki naprali się piwem i na początku przy Computer World rozrabiali a potem biegali sikać.
      Nie podobała mi się dyskotekowa wersja pięknej ballady Computer Love

      • 2 2

  • Arcydzieło muzyczne... (5)

    Fantastyczny koncert zarówno muzyczny jak i wizualny (3D) nie ma zespołu, do którego można ich porównać...to inne zespoły porównuje się do Kraftwerk...oni byli pierwsi...i nadal zaskakują...niemiecka maszyna muzyczna...

    • 57 3

    • Racja. Kraftwerk to zespół jedyny w swoim rodzaju. Nie ma drugiego takiego na świecie i pewnie nie będzie. Niby muzyka elektroniczna, ale z duszą, dużą dozą melodii i ciepła.

      • 8 0

    • eeee tam, świat ma być ludzki a nie maszynowy, (1)

      jak było tam tyle cebulaków, może też buraków, to bym nie poszed na cos takiego, po co sie menczyć.

      • 0 7

      • cebukaki

        W prawie każdej opinii jest słowo cebulaki...a może to właśnie wy piszący te opinie byliście na tym koncercie...i tak się za

        • 2 0

    • Eee tam. (1)

      Co prawda dobry niemiec nie jest zły, ale Skalpel prezenyuje wyższy poziom artystyczny.

      • 0 3

      • cebukaki

        Gdyby nie KRAFTWERK to Igor Box z kolegą grali by pewnie heavy metal lub rap...porównanie skalpela do kraftwerk to porównanie fiata panda do BMW...

        • 2 0

  • Rewelacja (2)

    Wspaniały koncert! Świetne aranżacje. Super, że dali It's more fun to compute z Heimcomputer. Do tego świetna końcówka w Music Non Stop. Ralfowi spodobało się mixowanie poprzedników :D Szkoda, że zabrakło Schaufensterpuppen, ale w zamian genialny był widok gdańskiego nabrzeża nad Motławą ze statkiem kosmicznym :D

    PS beka z cebulaków, którzy wychodzili przed Robotami :)

    • 79 4

    • wiem wiem,setlista

      a mnie zabrakło Vitamin i Elektro Kardiogrammu :-)ten ostatni uniósłby chyba czaszę Opery leśnej :-)
      pozdrawiam fanów :-)

      • 5 0

    • No, no, dziwne, że niektórzy wychodzili przed bisami. Każdy kto choć parę razy w życiu był na koncertach wie, że zawsze są bisy. Chyba, że niektórym zależało, żeby uniknąć korków po koncercie.

      • 1 0

  • cudowne wrazenia dla oczu i uszu :) (1)

    bylem pierwszy raz bo ostanio 35 lat temu bły moj tata :) mysle ze dzis było fajnie :)

    • 38 0

    • Byłem 35 lat temu

      35 lat temu urodził się mój syn i w tym samym niesamowitym 1981 roku, roku Wolności i Solidarności byłem na koncercie KraftWerk w Operze Leśnej. Nigdy nie zapomnę ich mocnego brzmienia i utworu The Robots oraz przeboju The Model

      • 0 0

  • Nie każdy.. (1)

    .. dostał okulary przy wejściu, a jak zreflektował to ulewa nie pozwoliła wrócić po binokle. Minus jak granica na Nysie dla organizatorów. Mimo uszczerbku na oczach po 2 h oglądania obrazu w 3D w 2D. ale ostatecznie muzyczne wrażenia wystarczyły by orzec, że to techno pop wyżerka. Jest dla mnie jakaś może wydumana, ale niewątpliwie ciekawa relacja, między czerwoną koszulą robotów, kryzysem emigracyjnym w Niemczech (przynajmniej z założenia lewicujących) i koncertem w dniach w których odwiedza nas lewicujący papież. Bez wchodzenia w konkrety fajnie było zobaczyć trzy pokolenia ludzi, którzy.. bylib przynajmniej raz w kinie i wiedzą, że noe wychodzi się przed zapaleniem świateł (tym bardziej jak "wybeceloeałeś dwie paczki za wjazd".

    • 12 11

    • O rany jakiś straszny prawicowiec filozof chyba pisał tę recenzję, nawet do muzyki musi dać politykę

      • 10 2

  • no tak (5)

    Koncert dziwny, mało śpiewu dużo brzdąkania.Potañczyć nie szło pośpiewac też nie bo teksty marne.Nagrałem wszystko telefonem moim najnowszym i sobie obejrze w domu.Od Zenka powinni się uczyć dawać szoł

    • 19 69

    • Pisząc ten artykuł zapomniałeś się podpisać...kartofel ze Starej Kiszewy...chodzący na tzw. sztachet dyskoteki...od dziecka...

      • 21 0

    • Pislamista?

      Oho, podpisał się tajemniczy Don Pedro z partii piso-tajniaków, nic dziwnego, że nic nie zrozumiał

      • 5 9

    • Ej ludzie, przecież widać, że on to napisał z przekąsem wobec ludzi, którzy wyrażają tego typu podejście.

      • 14 0

    • karamba, (1)

      jakis tajny don pedro ?

      • 1 3

      • Szpilek ty bocie z trójmiasta. Dawaj komendę do admina, by ci wtyczkę wyciągnął.

        • 0 0

  • Koncert rewelacyjny! (2)

    Niestety, wielu ludziom pomyliły się imprezy, bo wielu zachowywało się jak na koncercie Disco Polo. Zamiast oglądać i słuchać koncertu cały czas głośno rozmawiali, rzucali głupimi dowcipami, gwizdali. Szkoda, że tyle wsi przyjechało na ten koncert, bo psuło święto muzyki elektronicznej.

    • 72 5

    • Lepsza byłaby chyba do tego Ergo:-)

      nie przyszłyby pewnie starsze panie w kapeluszach i mamy z dziećmi :-)
      ale może się mylę :-)

      • 0 2

    • Dlaczego obrażasz mieszkańców wsi? W miastach jest tyle samo chamstwa i prostactwa, co na wsiach.

      • 17 0

  • Świetny koncert! (1)

    Dźwięk znakomity, postawili na jakość, nie na decybele. Miłe były polskie akcenty.
    Ad. relacji, fajnie napisana, ale trochę kontaktu z publiką było. Na końcu Ralf powiedział goodbye auf wiedersehen ;-)

    • 32 0

    • No właśnie, natężenie dźwięku odpowiednie. Nie musiałem używać stoperów do uszu jak na większości koncertów rockowych...

      • 5 0

  • Genialny koncert

    Uczta dla oczu i uszu, szkoda tylko buraków próbujących tańczyć na stojąco, robiących zdjęcia smartfonami, itp. Ale i tak dla fanów zespołu to była uczta duchowa.

    • 24 3

  • Czy może mi ktoś wyjaśnić, kim byli ludzie i gdzie bez przerwy łazili tam po lewej stronie sceny, lekko z tyłu? (4)

    Czy była tam ubikacja dla ochrony, czy coś sprzedawali? Co ok 1 min. ktos wychodził i wchodził za scenę, rozpraszając oglądanie spektaklu, czy nie można na przyszły raz zasłonić parawanem tych chodzących 'za potrzebą' ?
    To taki brak profesjonalizmu.

    • 23 2

    • ja też tego nie kumam (3)

      otwarte drzwi? jakas przestrzen podswietlona? w której co chwila pojawiali sie jacys ludzie gapiacy na zespół, potem łazili w te i spowrotem.

      Jednym słowem przeszkadzali !

      • 9 1

      • Miało być światowo a wyszło po polskiemu...

        • 10 2

      • a dzieci?kto Je zabrał na taki koncert (1)

        były kompletnie zagubione

        • 13 0

        • Ja tickety za free dostajemy- to co mamy z nimi zrobic?

          Wielu fanow i milosnikow Kraftwerku z mila checia polecialoby na koncert gdyby bilety byly w rozsadnej cenie, a dwa gdyby "nowa" opera lesna akustycznie jeszcze pracowala. Ja nie wiem co jest z tym Sopotem, ale kto to budowal i gdzie byli dzwiekowcy? 199 ziko - Kraftwerk, Rodrizguez tez za drogo. Nic dzwinego, ze tam wysylaja ludzi z lapanki, i innych Januszy od strony wujka ds. malo waznych.

          • 9 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Jarmark Bożonarodzeniowy
Jarmark Bożonarodzeniowy
jarmark
lis 19-24.12
g. 12:00 - 20:00
Gdańsk, Targ Węglowy
Aga Zaryan Christmas Songs
Aga Zaryan Christmas Songs
kolędy i pastorałki
gru 12
niedziela, g. 19:00
Gdańsk, Stary Maneż
Tymek
Tymek
hip-hop
gru 16
czwartek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż

Kulinaria

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Czytelnicy trójmiejskich bibliotek otrzymują: