Wiadomości

Krakauer otworzył festiwal Jazz Jantar

David Krakauer dał się poznać jako wirtuoz klarnetu i niekwestionowany lider Klezmer Madness.
David Krakauer dał się poznać jako wirtuoz klarnetu i niekwestionowany lider Klezmer Madness. fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl

David Krakauer ze swoim Klezmer Madness wystąpił na inaugurację festiwalu Jazz Jantar w Klubie Żak. Klarnecista uraczył publiczność charakterystycznym dla siebie połączeniem klezmerskich melodii, amerykańskiej żywiołowości, klubowych beatów i wirtuozerii. Była to polska premiera projektu "Krakauer plays Zorn", którym nowojorczyk złożył hołd papieżowi żydowskiej awangardy, Johnowi Zornowi

.

Keepalive urozmaicał brzmienie zespołu laptopowymi loopami i samplami dopóki... komputer nie odmówił posłuszeństwa.
Keepalive urozmaicał brzmienie zespołu laptopowymi loopami i samplami dopóki... komputer nie odmówił posłuszeństwa. fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl
Perkusista Michael Sarin dwukrotnie podczas koncertu eksplodował porywającymi solówkami.
Perkusista Michael Sarin dwukrotnie podczas koncertu eksplodował porywającymi solówkami. fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl
Jerome Harris w latach 80. występował w Polsce jako basista Sonny Rollinsa. Na zdjęciu podczas jednej ze swych wokaliz.
Jerome Harris w latach 80. występował w Polsce jako basista Sonny Rollinsa. Na zdjęciu podczas jednej ze swych wokaliz. fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl
Pięćdziesięciopięcioletni Krakauer jeździ po świecie ze swoją muzyką już od ponad dwudziestu lat, ale była to jego pierwsza wizyta w Gdańsku (druga w Trójmieście, bo muzyk występował na tegorocznym festiwalu Heineken Open'er). W zadziwiająco lekki i bezpretensjonalny sposób łączy klezmerskie melodie z rozmaitymi stylistykami, czego dowód dał podczas wtorkowego koncertu w gdańskim Żaku. Jego występ w większości poświęcony był kompozycjom Johna Zorna z albumu "The Book of Angels", ale grał też utwory własne oraz melodie tradycyjne.

W zależności od kompozytora Klezmer Madness zmieniało dość znacząco swoje oblicze. W niespokojnych, porwanych utworach Zorna zespół brzmiał najbardziej tajemniczo. Grając te utwory, Krakauer i spółka zbliżali się do mistycznych korzeni tej muzyki, które od lat eksploruje sam Zorn. Niepokojącą atmosferę potęgował basista Jerome Harris, którego wokalizy przetwarzane przez efekty elektroniczne brzmiały raz delikatnie i anielsko, a innym razem jak piekielne nawoływania.

W kompozycjach lidera, Klezmer Madness pokazali się z bardziej lirycznej strony. Podobnie było, gdy zagrali kompozycję mołdawskiego klarnecisty Germana Goldensteina, który przywiózł do USA kilkaset tradycyjnych melodii żydowskich. Krakauer potrafi także porywać tłumy ludycznymi, niemal jarmarcznymi utworami. Tak było między innymi, gdy zaprezentował kompozycje z repertuaru swojego drugiego zespołu, Abraham Inc. Wypełniająca po brzegi widownię publiczność żywiołowo reagowała klaskając do rytmów podawanych przez obsługującego laptop Keepalive.

Krakauer jest mistrzem swego instrumentu i próżno mnożyć kolejne pochwały dla jego gry. Potrafi zabrzmieć ostro i złowieszczo, potrafi rzewnie i delikatnie. Nie bez przyczyny został zaproszony m.in. przez słynny Kronos Quartet na gościnne występy. Mocnym punktem zespołu był też Michael Sarin, perkusista, który świetnie odnajdywał się, oszczędnie uzupełniając laptopowe beaty, a gdy zrywał się do szaleńczych solówek, publiczność trwała oniemiała.

Pod koniec koncertu zawiódł laptop obsługiwany przez Keepalive, co było ciekawym punktem zwrotnym i postawiło artystów w dość trudnej sytuacji. Zmuszeni byli grać coś zupełnie innego, niż planowali. I tu mieliśmy do czynienia z tym, co najbardziej wartościowe w muzyce jazzowej - otwartość na nowe wyzwania i gotowość do improwizacji w każdym momencie. Najpierw sam Krakauer zaprezentował kilkuminutowe solo, do której później dołączył się cały zespół. Zmuszeni do kreatywnego myślenia artyści pokazali jeszcze inne oblicze: kolektywu, który świetnie współpracuje, rozwiązując ad hoc problemy. Szkoda, że wkrótce potem koncert się zakończył.

Tegoroczny festiwal Jazz Jantar rozpoczął się mocnym akcentem, na wysokości zadania stanęli zarówno muzycy, jak i publiczność. Pełniący rolę konferansjera Mikołaj Trzaska przywitał gości słowami: "Brawa dla państwa, żeście tu przybyli. Że chciało się państwu wyjść z domu. Mam taką prywatną definicję, że uczestniczenie w kulturze polega na odwadze, by wyjść z domu".

Kolejne okazje do zaprezentowania swojej odwagi w ramach Jazz Jantaru dopiero w listopadzie, ale jest na co czekać. Do Gdańska zawitają m.in. Ron Carter, Jimi Tenor, Tony Allen, Vijay Iyer, Rudresh Mahanthappa i wielu innych znakomitych muzyków. Szczegółowy program festiwalu tutaj.

Opinie (3)

  • bdb koncert

    warto było

    • 5 4

  • żydowskie pitolenie na fujarkach

    czyli spoko muzyczka do zabawy. no i dali rade, jak prad wysiadl, czyli artysci pelna geba:)

    • 2 4

  • po 5min mialem dosc

    tych wysokich piskow i fatalnej maniery nieustajacych trylow. i do tego fatalne naglosnienie. pieniadze wyrzucone w bloto

    • 0 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

listopada

06

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Kultura

Muzyka Joanny Dudy w pierwszym polskim filmie Netfliksa
Muzyka gdańszczanki w filmie Netfliksa
Zmarł aktor Aleksander Skowroński
Zmarł aktor Aleksander Skowroński

Kulinaria

Jedzenie na telefon: testujemy pierogi
Jedzenie na telefon: testujemy pierogi
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    FETA to festiwal: