Wiadomości

Krzysztof Herdzin: Nie chodzi o rozgłos i komercyjny sukces

Krzysztof Herdzin, niezwykle ceniony w środowisku muzycznym  pianista, multiinstrumentalista, kompozytor, aranżer, producent muzyczny i dyrygent.
Krzysztof Herdzin, niezwykle ceniony w środowisku muzycznym pianista, multiinstrumentalista, kompozytor, aranżer, producent muzyczny i dyrygent. fot. Impresariat Andante

- W dzisiejszym zwariowanym świecie wszystko staje na głowie i coraz więcej "artystów" bądź "pseudoartystów" funkcjonuje tylko w przestrzeni celebryckiej, komercyjnej, pławiąc się we wspomnianej przez ciebie próżności. Robię swoje, spełniam się jako muzyk i jestem szczęśliwy - mówi Krzysztof Herdzin, pianista, kompozytor, dyrygent, aranżer i producent muzyczny. Z artystą spotykamy się w gdańskim studiu Custom 34, gdzie pracuje nad nową płytą.



Robert Kubiszyn, Cezary Konrad, Piotr Wójcicki oraz Krzysztof Herdzin w gdańskim Studio Custom 34.
Robert Kubiszyn, Cezary Konrad, Piotr Wójcicki oraz Krzysztof Herdzin w gdańskim Studio Custom 34. fot. Impresariat Andante
Ewa Palińska: Jako aranżer i producent płyt współpracowałeś z wieloma polskimi gwiazdami, m.in. Anną Marią Jopek, Marylą Rodowicz czy Sewerynem Krajewskim. Masz na swoim koncie wiele złotych i platynowych płyt oraz jeszcze więcej nagród. A jednak, kiedy prosiłam w sklepie muzycznym o płytę "Krzysztof Herdzin - Composer's Concert Live", sprzedawca popatrzył na mnie ze zdziwieniem, w ogóle nie kojarząc twojego nazwiska. Taka anonimowość ci nie przeszkadza? Przecież artyści są próżni.

Krzysztof Herdzin: A który sprzedawca kojarzy nazwisko Tansmana, Panufnika czy z drugiej strony Seiferta, Kosza czy Trzaskowskiego? To źle postawione pytanie. Twórca, niezależnie na jakim polu działa - muzycznie, plastycznie, literacko - powołany jest do dzielenia się z ludźmi swoim talentem, wyobraźnią i emocjami. Anonimowo czy z towarzyszeniem werbli - to nieistotne. Przy odrobinie szczęścia zyskuje mniejszy lub większy rozgłos i komercyjny sukces, ale nie o to chodzi. To dodatek. Przynajmniej w historii sztuki tak to funkcjonowało. Często pisano do szuflady, za życia będąc cichym pasjonatem, wielokrotnie niezrozumianym i niedocenionym. Niestety, w dzisiejszym zwariowanym świecie wszystko staje na głowie i coraz więcej "artystów" bądź "pseudoartystów" funkcjonuje tylko w przestrzeni celebryckiej, komercyjnej, pławiąc się we wspomnianej przez ciebie próżności. Robię swoje, spełniam się jako muzyk i jestem szczęśliwy. To mi wystarczy.

Zorkiestrowałeś muzykę do filmu "Marzyciel", a jednak kupony od popularności, jaką przyniosła jej statuetka Oscara, odcinają głównie Jan A.P. Kaczmarek oraz Leszek Możdżer. Co ty masz z tego Oscara?

Orkiestrator i aranżer jest zazwyczaj bohaterem trzeciego planu. Tak to już wygląda w przemyśle muzycznym od początku. Tak jak tylko nieliczni doceniają i rozumieją istotę pracy operatora czy montażysty w filmie, tak samo ci, którzy interesują się muzyką dosadnie, czytają listę płac w książeczce dołączonej do płyty czy zostają do końca w sali kinowej czytając, kto zorkiestrował i nagrał muzykę. Oscar niewątpliwie bardzo mi pomógł i otworzył wiele drzwi, z których do dzisiaj skwapliwie korzystam. Każda nagroda wymieniona w CV artysty działa jak wabik ma media i organizatorów koncertów. Lepiej mieć Oscara czy Fryderyka niż być choćby nie wiem jak bardzo genialnym muzykiem bez nagród.

Z kompozytorami muzyki filmowej bywa różnie. Jedni, jak Nino Rota, jedynie nucą główny motyw, a orkiestrator na jego podstawie tworzy cały soundtrack. Inni, jak Wojciech Kilar, są w tej materii samowystarczalni. Jak było z muzyką do "Marzyciela"? Włożyłeś w nią dużo pracy?

Było bardzo różnie. Przede wszystkim miałem bardzo mało czasu. Jan przysyłał mi mailem swoje szkice i utwory, zazwyczaj wieczorem, a ja siadałem do komputera i pracowałem do rana, po czym wysyłałem mu partytury. Nocna zmiana. Pisałem około dwa tygodnie. Czasem dostawałem samą melodię nagraną na fortepianie, innym razem zarys instrumentacji z wykorzystaniem sztucznych smyczków czy fletów. Ważne były opisy scen, kiedy i z jakim uzasadnieniem użyć patosu, kiedy liryki, kiedy tajemniczości i bajkowości. Dużo proponowałem od siebie, dopisując sporo kontrapunktów, modyfikując harmonię itp.

O współpracę z tobą zabiegają najwięksi, a jednak nie szczędzisz pomocy debiutantom. Wielu początkujących muzyków zwraca się do ciebie z prośbą o współpracę?

Zdarza się. Uważnie zapoznaję się wtedy z daną postacią, z jej kompetencjami, wrażliwością. Nie zawsze podejmuję współpracę, nie wiążę się z osobami zajmującymi się stylistyką, która nie jest moją specjalnością bądź nie odpowiada mi ich osobowość artystyczna. Nic na siłę. Obie strony na tym skorzystają.

Spotykamy się w studiu Custom 34, gdzie pracujesz nad kolejną płytą. Z tego co słyszę, znacznie różniącą się stylistycznie od twoich dotychczasowych nagrań.

To bardzo ciekawe doświadczenie wśród moich produkcji. Moje nazwisko jest już na ponad 190 płytach, a pierwszy raz zająłem się muzyką z pogranicza progresywnego rocka i fusion. Bohaterem jest gitarzysta Piotr Wójcicki. Zaaranżowałem i wyprodukowałem całość, zapraszając do nagrań moich muzyków z jazzowego trio: Roberta Kubiszyna i Cezarego Konrada. Jest bardzo energetycznie, kolorowo, czasem z rockowym, czasem z bluesowym pazurem. Są jazzujące solówki, są filmowe klimaty z użyciem sporej ilości ambientowych barw z klawiszy. Myślę, że będzie to bardzo ciekawa płyta zarówno dla miłośników Gary Moore'a, Jeffa Becka jak i Allana Holdswortha.

Ostatnio, częściej niż dotychczas, można spotkać cię w Sopocie.

Zgadza się. Kupiłem dwa lata temu mieszkanie przy ul. Chopina. Moja mama pochodzi z Sopotu, mieszkała przy Grunwaldzkiej 25 (teraz jest tu restauracja). Tu poznali się moi rodzice, tu dorastałem. Spędzałem w tym domu wszystkie wakacje u babci, święta, mam tutaj do dzisiaj sporą rodzinę, znam tu każdy zaułek i kocham te wibracje. Marzyłem od lat, aby mieć tu swoją przystań i wreszcie się udało. Kiedy tylko mogę, wsiadam w samochód i przyjeżdżam ładować akumulatory. Ostatnio, siedząc tu przez tydzień, skupiając się wyłącznie na pisaniu i spacerowaniu, skomponowałem na zamówienie Fundacji "Cultura Animi" 25-minutowe współczesne dzieło "Suita Na Tematy Polskie", przeznaczone na 5 saksofonów. Prawykonanie odbędzie się 5 marca w Akademii Muzycznej w Warszawie.

Zwiedź z nami gdańskie Studio Custom 34.

Opinie (14) 2 zablokowane

  • Kazdy jak zaczyna tak twierdzi

    Ale po jakimś czasie każdemu przychodzi chęć na CLS-a. :)

    • 6 6

  • (3)

    Nie chodzi o .. i komercyjny sukces.. A do przysłowiowego garnka to co się wtedy wkłada?

    • 4 2

    • jest przeciez pomoc unijna

      dzemy fasolka itd

      • 1 0

    • dokładnie, smarzowski tez sie babral w serialikach tvn bo jesc trzeba

      • 2 1

    • oczywiscie ze komercyjny sukces jest malo wazny ale juz jakas dotacja czy zamowienie publiczne to inna opowiesc.

      • 0 0

  • Mozdzer tez tak mowil (2)

    kiedys..

    • 6 1

    • Możdżer jest cynicznym gościem wykorzystującym wszystko i wszystkich... (1)

      ...a Herdzin to gość który robi swoje i jest w tym prawdziwy. A tego nie da się nauczyć. To trzeba w sobie mieć, bądź nie. Dobrze że są ludzie którzy jeszcze to mają...

      • 6 2

      • tak jak mowisz czas weryfikuje deklaracje slowne

        • 2 0

  • Był szefem muzycznym programów telewizyjnych: Idol, Jak Oni Śpiewają (4)

    przecież to czysta komercja i produkowanie pseudo-gwiazd! Nie chodzi o rozgłos i komercyjny sukces? obłuda.

    • 14 2

    • Czytać całość nie tylko nagłówek (2)

      Facet wie co mówi. Poczytajcie na wiki kim jest i co zrobił. Kto z was go zna? Takich jak on w polsce jest wielu. Cenionych i robiących swoje. Wiecej niż ci w blasku fleszy. Na ściance gali viva najpiękniejsi i u wojewódzkiego ich nie uświadczysz. A Idol coś mu dał? Kto go w ogóle z tym kojarzył? Kto ma robić te programy - zawodowcy czy amatorzy z ulicy....?

      • 2 1

      • "kto ma robić te program" - nikt.

        • 5 0

      • takich jak on nie ma w polsce wielu

        dlatego dobrze że jest

        • 1 2

    • Z drugiej strony robil to moze tylko dla pieniedzy, aby zyc, a jednoczesnie sie tym brzydzil. Dzis to czesta postawa, niestety.

      • 2 2

  • szalikowiec :)

    artyyyyysta :)

    • 4 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

27

stycznia

Iluminacje świąteczne w Tró... Gdańsk Sopot Gdynia,

07

lutego

Marek Dyjak Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Gdańsk zapłacił 25 tys. zł za odbitki akcji artystycznej "Rowerek" do nowego muzeum
25 tys. zł za odbitki do nowego muzeum
O serii gdyńskich książek dla dzieci - Książeczki Gdynieczki
O serii gdyńskich książek dla dzieci

Kulinaria

Wojewódzki wycofuje się ze współpracy. W Gdyni otworzy autorski lokal
Wojewódzki otworzy w Gdyni autorski lokal
Okiem dietetyka: 7 nawyków, które pomogą ci schudnąć
7 nawyków, które pomogą ci schudnąć

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Whitney Houston wystąpiła w Sopocie w roku: