Wiadomości

stat

Kult: gdańszczanka nakręciła film o zespole. Premiera produkcji jesienią

"Kult-Film" ma być półtoragodzinną opowieścią o ludziach, którzy swoją muzyką od ponad 30 lat zdobywają serca fanów różnych pokoleń. Premiera kinowa filmu jesienią.
"Kult-Film" ma być półtoragodzinną opowieścią o ludziach, którzy swoją muzyką od ponad 30 lat zdobywają serca fanów różnych pokoleń. Premiera kinowa filmu jesienią. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Nagrywają i koncertują od 37 lat, na swoim koncie mają tysiące występów na żywo, kilkanaście albumów studyjnych i rzeszę wiernych fanów. W Polsce zapracowali na status rockowej legendy. I właśnie z legendą Kultu w swoim filmie dokumentalnym mierzy się jego autorka, gdańszczanka, Olga Bieniek. Premiera półtoragodzinnego "Kult-Film" jesienią tego roku.



Tomasz Zacharczuk: Pomysł nakręcenia filmu o Kulcie narodził się kilkanaście lat temu - jak ten cały proces ewoluował? Co decydowało w tym czasie o formule i treści samego filmu?

Olga Bieniek (reżyserka, producentka takich filmów jak "Kamerdyner", "Układ zamknięty", kierownik produkcji na planie m.in. filmu "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł"): Faktycznie pierwsze zupełnie niewinne rozmowy podejmowane były dawno, ale kilkanaście lat to szmat czasu, każdy robił swoje. Może nie było dobrej koncepcji, może gotowości. To nie ma teraz znaczenia. Finalny kształt i formę filmu wskazało... życie. Tak, wiem, oklepany banał, ale jeśli weźmie się pod uwagę, że to właśnie wydarzenia w życiu mają na nas największy wpływ, na nasze postrzeganie świata, na nasz stosunek do innych ludzi i siebie, to chyba najuczciwiej jest podjąć wyzwanie i właśnie z tym się skonfrontować. Wymaga to pokory i uczciwości. To trudne i czasem trwa długo, ale możliwe.

Film w założeniu ma nie być stricte o historii zespołu. Skupia więc pani uwagę kamery na ludziach, członkach grupy, fanach, osobach współpracujących z Kultem - w jaki sposób właśnie te wszystkie osoby kształtują obraz Kultu i jaki wyłania się z tych opinii wizerunek samego Kazika?

Nie jestem ani kompetentna ani na tyle odważna, żeby podjąć wyzwanie przedstawienia 37-letniej już historii zespołu, ikony polskiej sceny muzycznej, w godzinę i pół. Myślę, że to zadanie dla szaleńca albo dla kogoś, kto naprawdę ma tupet - uważam, że po prostu się nie da zrobić tego w sposób godny i wystarczający i szczytem bezczelności byłoby podejmować taką próbę.

Rock: koncerty w Trójmieście


Kompendium wiedzy na ten temat stanowią wspaniałe wydawnictwa - "Kult Kazika" Lecha Gnoińskiego i "Biała księga" Wiesława Weissa, które sama posiadam i przeczytałam od deski do deski niejeden raz. Nie po to, żeby merytorycznie przygotować się do pracy nad filmem, tylko po to, by zastanowić się, czego mi brak. Są też na temat Kultu niezliczone publikacje prasowo-internetowe, więc naprawdę jest co czytać.

Skupiam więc uwagę na szeroko pojętej prozie życia, wziętej w ramy trasy koncertowej, czyli naturalnego środowiska muzyków, na wartościach, które niestety w życiu codziennym wielu ludzi, w pogoni za wszystkim, czego nie mamy, odchodzą do lamusa. Chodzi o bezinteresowną, prawdziwą empatię, przyjaźń, szacunek, honor, wierność, miłość, oddanie. Kilka dni temu podjęłam rozmowę z moim serdecznym kolegą, który popełnił stwierdzenie, że tak naprawdę nie ma już zespołów - jest lider i towarzyszący mu muzycy. Każdy ma parcie na firmowanie swojej twórczości własnym ego. To jest wyraz najwyższej próżności. W znakomitej większości przypadków jest to zupełnie nieuzasadnione. A tu - proszę: 37 lat na scenie, stabilny skład od kilkunastu, zero okładek w przypadkowych pismach, zero ścianek, zero ciuchów od projektantów, zero show. Oni po prostu nie muszą tego robić. Pomimo tego dwudziesta pierwsza w tym roku trasa październikowa zostaje wyprzedana niemal do zera na etapie planowania.

Olga Bieniek o "Kamerdynerze"


Kult gra niemal trzy godziny, a czasem i więcej. Przynajmniej 30 kawałków plus pięć bisów - jest różnica, co? Idzie się tam jak do swoich. Ci chłopcy, panowie - przepraszam, trzy godziny grają, nikt nie ma focha i nikt nie jest znudzony - mówi Olga Bieniek, reżyserka dokumentu o Kulcie. Na zdj. fani zespołu podczas jednego z koncertów w klubie B90.
Kult gra niemal trzy godziny, a czasem i więcej. Przynajmniej 30 kawałków plus pięć bisów - jest różnica, co? Idzie się tam jak do swoich. Ci chłopcy, panowie - przepraszam, trzy godziny grają, nikt nie ma focha i nikt nie jest znudzony - mówi Olga Bieniek, reżyserka dokumentu o Kulcie. Na zdj. fani zespołu podczas jednego z koncertów w klubie B90. fot. Dominik Staniszewski/ Trójmiasto.pl
No właśnie, w czym tkwi fenomen?

Moim zdaniem tu widz nie idzie na spektakl z pokazem sztucznych ogni i kostiumami z piór, na spektakl, który trwa godzinę i piętnaście minut, a po nim jest długie żebranie o bis, na który wychodzi taki artysta teoretycznie wniebowzięty, widz natomiast dostaje jałmużnę w postaci jednego dodatkowego utworu. Kult gra niemal trzy godziny, a czasem i więcej. Przynajmniej 30 kawałków plus pięć bisów - jest różnica, co? Idzie się tam jak do swoich. Ci chłopcy, panowie - przepraszam, trzy godziny grają, nikt nie ma focha i nikt nie jest znudzony. Kazik śpiewa, opowiada historie, zagaduje, czyta liściki podane na scenę przez publiczność i ja jako widz czuję się wyróżniona, usatysfakcjonowana, wręcz zachwycona, po koncercie muzyka brzmi mi w uszach jeszcze dobrych kilka dni.

To jak to jest z tym filmowym obrazem Kultu?

Jest taki, jaki jest naprawdę. Podczas koncertów trasy okołopaździernikowej jest Kult-Ochrona. Słyszał pan o tym? Pierwsze skojarzenie - żeby się jakiś natrętny fan nie dobijał do muzyków. Nic bardziej mylnego. Kult-Ochrona chroni fanów! Spodziewał się pan? Serio! Żeby mogli się bawić bezpiecznie. O czym to świadczy? O absolutnym szacunku do fanów. Można się rzucić w tłum na główkę, dać się ponieść fali rąk nad głowami tłumu, a oni i tak ciebie wyłowią, postawią na nogi, poprawią koszulkę i podadzą okulary, jeśli spadły, dadzą wody i powiedzą, którędy wracać do zabawy.

Kilka lat temu podczas koncertu chłopcy z Kult-Ochrony wyłowili pana niesionego na rękach przez tłum, był w garniturze w kratę, miał białą koszulę i muszkę, na moje oko miał dobrze ponad 70 lat. A wiedział pan, że pod koniec każdego koncertu Kazik klęka i dziękuję za przyjście? Wielu rzeczy nie wiemy. Obserwując to przez kilkanaście lat zrozumiałam, że widz jest dla nich najważniejszy. Dlatego podziwiam, uwielbiam i szanuję Kult, Kult-Ochron, Kult-turystów, fanów jeżdżących na koncerty po Polsce i Europie - mega ludzie po prostu.

Kult zagrał akustycznie w filharmonii - relacja sprzed roku


W jaki sposób zbierała pani materiały do filmu? Skąd one pochodzą, co zawierają, jak długo trwały prace nad samym uporządkowaniem tych wszystkich treści?

Materiały zbierałam typowo - obserwacja okiem kamery. Podkreśliłabym tu jednak słowo "obserwacja". Długo to wszystko trwało, bo miało być dobrze, a nie szybko. Początkowo nad scenariuszem pracowałam z Krzysztofem Kowalskim, potem ze wspomnianym już tu wspaniałym dziennikarzem, Lechem Gnoińskim, za finalne zdjęcia odpowiada Bartosz Bieniek, mój brat, za montaż Maciej Niemiro. Nie mniej ważnym elementem jest moja załoga firmowa, czyli Filmicon: mój wspólnik Mirek Piepka i nieocenione Marlena Kreńska i Małgosia Małysa. To praca wspólna.

Przyjaźni się pani z Kazikiem - w jaki sposób on sam zareagował najpierw na samą ideę nakręcenia dokumentu, a później na to, co zobaczył już w końcowym etapie?

Kolegujemy się. Ani nie rzucił się na mnie z zachwytem, ani nie uciekł, więc dobrze zareagował. A co sądzi o filmie? - proszę go zapytać.

"Ani nie rzucił się na mnie z zachwytem, ani nie uciekł, więc dobrze zareagował" - wspomina reakcję Kazika na pomysł nakręcenia dokumentu o Kulcie Olga Bieniek.
"Ani nie rzucił się na mnie z zachwytem, ani nie uciekł, więc dobrze zareagował" - wspomina reakcję Kazika na pomysł nakręcenia dokumentu o Kulcie Olga Bieniek. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl
Co sprawiło pani największą przyjemność przy tworzeniu tego filmu, a co okazało się najbardziej wymagające, najtrudniejsze?

Wszystko sprawiało mi przyjemność. To są naprawdę fantastyczni ludzie, mają nieprawdopodobne poczucie humoru z dużą dawką ironii czasem, są wrażliwi, zdolni, twórczy. Ale są ludźmi, więc padają czasem gorzkie słowa, do oczu napływają łzy. Trudność? Zmierzenie się z materiałem zarejestrowanym - jakieś dwieście godzin przeszło. Jestem producentem, więc najtrudniej było stać się autorem.

Koncerty Kultu w Trójmieście - dużo zdjęć

Czy pani zdaniem po tylu publikacjach prasowych, książkowych, tak bogatej dyskografii jest jeszcze wiele faktów, opowieści, historii, które mogą wciąż zaskoczyć nawet największych fanów zespołu? Ile jeszcze do opowiedzenia o samych sobie mają członkowie Kultu?

To z założenia film o ludziach z krwi i kości. Jeśli ktokolwiek spodziewa się skandalu, konfliktów, dramatów, to niech nie idzie do kina. Jeśli chce natomiast poczuć się częścią zespołu, być naprawdę blisko, śmiać się i wzruszać - zapraszam. Tego nie zabraknie.

Dokument o Kulcie będzie pani reżyserskim debiutem. Co sprawiło, że tym razem to pani postanowiła chwycić za kamerę? Czy stres debiutanta mocno się udziela kilka miesięcy przed premierą?

Współczesny świat jest taki, że każdy z nas chwyta za kamerę każdego dnia - tę w telefonie. W ten sposób obserwujemy świat i zdarzenia wokół nas i notujemy wrażenia na dysku. Reżyser to ktoś, kto w pewien sposób kreuje rzeczywistość, nadaje jej cechy. Dokument o Kulcie będzie więc raczej moim autorskim debiutem: słowo reżyserskim jest tu raczej nadużyciem. Dobrze się czuję w roli producenta, kierownika produkcji, wolę tę funkcję zdecydowanie. Z perspektywy czasu śmiem twierdzić, że jest łatwiejsza.

Kult akustycznie w Gdańsku "Polska" (2017 rok):

Opinie (50) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

13

grudnia

SpaceFest 2019 Gdańsk, B90

19

grudnia

Xmas Tour - Sylwia Banasik Sopot, Sala Koncertowa PFK

22

grudnia

The Dumplings - Przykro Mi Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Niezwykłe zdjęcia Drogi Królewskiej
Niezwykłe zdjęcia Drogi Królewskiej
Eksperyment Zimbardo w Gdańsku
Eksperyment Zimbardo w Gdańsku

Kulinaria

Makłowicz, Popielarz i Dymek uczą gotować w Trójmieście
Gotowanie z szefem kuchni w Trójmieście
Romans tradycji z nowoczesnością. Otwarcie restauracji Monastico
Otwarcie restauracji Monastico

Planuj z nami tydzień

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Powieść Moniki Milewskiej pt. "Latawiec z betonu" opowiada o: