Wiadomości

stat

Laibach zagrał w stoczni

Milan Fras, lider Laibach, na scenie nie zapomniał o swej nieodłącznej czapce-uszatce.
Milan Fras, lider Laibach, na scenie nie zapomniał o swej nieodłącznej czapce-uszatce. fot. Anna Szczodrowska/Trojmiasto.pl

Słoweńscy prowokatorzy z Laibach mają nową twarz: muzycznie - bardziej wygładzoną, wizerunkowo - mniej kontrowersyjną. W niedzielę zespół zagrał w klubie B90 w Gdańsku.



Laibach od początku swej muzycznej działalności słynął z kontrowersji. Ich koncerty ozdabiała nawiązująca do nazistowskiego totalitaryzmu symbolika, podobne inspiracje wskazywano w ich tekstach i muzyce czerpiących pełnymi garściami z motywów militarnych. Oczywiście słoweńscy industrialowcy nigdy z taką ideologią nie romansowali na poważnie - to zawsze była anarchistyczna, wręcz punkowa zgrywa. Jasny przekaz: wykorzystujemy pewną estetykę, żeby ją ośmieszać i zwalczać.

Tegoroczne dokonania muzyczne Słoweńców chyba na dobre zamykają ten etap w ich twórczości. Można było przekonać się o tym podczas niedzielnego koncertu w gdańskim klubie B90, gdzie Laibach promował najnowszą, wydaną po ośmiu latach milczenia płytę "Spectre".

Forma przekazu została taka sama. Lider, Milan Fras i jego muzycy wciąż na scenie paradują w skrojonych na miarę mundurach. Ten ich militaryzm stał się jednak neutralny. To już raczej wypracowana do perfekcji poza sceniczna, która idzie w parze z żołnierską oszczędnością w scenicznym zachowaniu.

Choć Laibach gra wciąż mrocznie, jego elektronika nabrała wręcz taneczno-klubowego charakteru, który aż prosi się o żywiołową ekspresję ze strony muzyków. Nic z tego - Fras i towarzysząca mu na wokalach Mina Špiler w swych uniformach byli wyprostowani jak struny. Skąpani w ciemności i raz na jakiś czas muskani światłami reflektorów przypominali mrocznych dyktatorów wygłaszających swe muzyczne manifesty z symbolicznym "Europa się rozpada" z  utworu "Eurovision" na czele.

Większa część zaprezentowanych kompozycji pochodziła z najnowszego krążka. Ze starszymi dokonaniami Laibach łączy je niemal wyłącznie chropowaty, głęboki wokal Frasa. Melodyjnego, wręcz popowego sznytu tym kompozycjom dodawała Špiler. Jej obecność na scenie znacząco złagodziła muzykę Słoweńców, czego apogeum była ballada "Under the Iron Sky" z wizualizacjami z filmu "Iron Sky", do którego Laibach nagrał muzykę. Nie zabrakło również kilku starszych kawałków, m.in. zaśpiewanych po słoweńsku "Brat Moj" i "Ti, ki izzivas". We wszystkich utworach należy docenić świetne wizualizacje i doskonale zgrane z muzyką oświetlenie, które było równie udane, co bezbłędne nagłośnienie w B90.

Mimo że w wypełnionym niemal do połowy klubie nie brakowało wiernych fanów zespołu, przebranych wzorem swych idoli w żołnierskie uniformy, publika przyjęła zespół z rezerwą. Ale może to i dobrze, bo zbytni entuzjazm w stosunku do muzyków pełnych chłodnego dystansu do swojej publiki pewnie byłby nie na miejscu.

"Eurovision" otworzyło koncert w B90.



"B-Machine" - przebój z filmu "Iron Sky".

Opinie (21)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

01

marca

Anita Lipnicka - Intymnie Gdańsk, Teatr Szekspirowski

02

marca

Queen Machine Gdynia, Gdynia Arena

06

marca

X Punky Reggae Live Gdynia, Klub Ucho

Kultura

Kaligrafia nowoczesna: nietypowa pasja Olgi Grochowskiej
Kaligrafia nowoczesna: wywiad

Kulinaria

Charytatywna kolacja z Marcinem "Różalem" Różalskim
Różal wspierał zwierzaki w Oliwie

Planuj z nami tydzień

Garou, targi vintage i hip-hop. Planuj tydzień
Planuj tydzień: targi vintage, hip-hop

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Gdyński kwartalnik kulturalny nosi tytuł: