Wiadomości

stat

Majestic: Trzeba mieć wielkie zacięcie

Majestic - Zakochałem się:

Gdański zespół Majestic był swego czasu bardzo popularny. Teraz formacja przypomina o sobie nowym singlem - "Zakochałem się" - który zapowiada kolejny album, nad którym właśnie trwają prace. O samym utworze, o tym, co było i co będzie, oraz o tych, którzy chętnie zdelegalizowaliby polskie reggae, opowiedział nam Marcin Dzięcielewski.



Trójmiejskie zespoły - cykl


Przed tą rozmową zapytałem kilka osób, czy was pamiętają. Wiele osób nawet się dziwiło, że jeszcze działacie. A działacie i macie się chyba całkiem dobrze.

Marcin Dzięcielewski: Tak, jeszcze działamy, żyjemy, jesteśmy coraz młodsi, piękniejsi i szczuplejsi, czyli trzema słowami: mamy się dobrze. Co prawda mieliśmy ponad roczną przerwę w koncertowaniu, wymuszoną chorobą naszego wokalisty. Michał, nasz stary wokalista, ma się również dobrze i żyje, mamy z nim kontakt, kumplujemy się. Niestety chłopak nie może na razie śpiewać ani grać na trąbce. Co prawda szukaliśmy przez jakiś czas kogoś, kto by zastąpił Miśka. Skończyło się na tym, że Artur, nasz gitarzysta i drugi wokalista, został frontmanem. Przez te wspomniane prawie półtora roku w naszej salce prób wbrew pozorom sporo się działo: zrobiliśmy kilka nowych piosenek oraz wyciągnęliśmy kilka starych z szuflady...

"Zakochałem się" to wasz najnowszy singiel. Opowiedz trochę o nim. To też zwiastun nowej płyty?
 
MD: "Zakochałem się" to właśnie przykład piosenki, która - zaraz po jej powstaniu - nie przyjęła się w naszym repertuarze. Artur napisał ją 10 lat temu dla swojej dziewczyny, z którą jest do tej pory. Ostatnio stwierdziliśmy, że spróbujemy ten numer wykorzystać, nagrać i nakręcić klip.

Czy to zwiastun nowej płyty? Jest to jedna z piosenek, które na płycie się znajdą, to na pewno. Nie jest to jednak typowa piosenka dla naszej obecnej twórczości, gdyż jest bardzo łagodna i mocno osadzona w reggae, a mamy w zanadrzu trochę więcej rockowego pazura. Materiał na nową płytę powstaje. Jest tego już sporo, ale zanim wejdziemy do studia, musimy to jeszcze trochę doszlifować.
 
Klip - na jego początku rozmawiacie o koncepcji. Wygrała jednak ta przyrodnicza.
 
MD: Koncepcje były różne. Oczywiście na początku myśleliśmy o temacie bardziej standardowo, o czym mowa na początku teledysku, czyli: willa, basen, laski i fury. Poszliśmy jednak trochę innym tropem. Artur wpadł na pomysł z przyrodą - z czego reszta zespołu na początku nie była zadowolona. Potem jednak przekonaliśmy się do tego. Puzon wymyślił historię i napisał scenariusz do kilku scen z gotowych już filmów przyrodniczych autorstwa Krzysztofa Kubika z "Golden Oriole Film". Sceny domowe były kręcone w Trójmieście jesienią 2019. Wszystkie zdjęcia plenerowe były już gotowe przed powstaniem pomysłu na nasz teledysk. Najstarsze jest z 2017 roku.
 
Majestic: "Zakochałem się" to w pewnym sensie powrót do naszych początków, korzeni. Piosenka powstała 10 lat temu i wyciągnęliśmy ją z szuflady. Zawsze byliśmy mocno związani stylistycznie z nurtem reggae, co z czasem ewoluowało bardziej w kierunku ska i rocka, ale nadal czujemy ten puls.
Majestic: "Zakochałem się" to w pewnym sensie powrót do naszych początków, korzeni. Piosenka powstała 10 lat temu i wyciągnęliśmy ją z szuflady. Zawsze byliśmy mocno związani stylistycznie z nurtem reggae, co z czasem ewoluowało bardziej w kierunku ska i rocka, ale nadal czujemy ten puls. fot. Majestic
Ci, którzy już go słyszeli, często zauważają, że to powrót do waszych początków. I coś w tym chyba faktycznie jest.
 
MD: Tak, jest to w pewnym sensie powrót do naszych początków, korzeni. Jak już wcześniej mówiliśmy, piosenka powstała 10 lat temu i wyciągnęliśmy ją z szuflady. Zawsze byliśmy mocno związani stylistycznie z nurtem reggae, co z czasem ewoluowało bardziej w kierunku ska i rocka, ale nadal czujemy ten puls. Część naszych nowych piosenek, które chcemy nagrać i będziemy grać na koncertach, nawiązuje do naszej drugiej  płyty, "Przyzwoita". Jest to mieszanka ska, reggae, rocka, gdzie od czasu do czasu Artur odpala przestery na swojej magicznej gitarze. Aczkolwiek będzie też kilka spokojnych piosenek, takich typowo reggae'owych, które mogą przypominać klimatem utwory z debiutanckiego albumu "Roop rege".
 
Jaka jest obecnie kondycja polskiej sceny reggae?
 
MD: To chyba nie do końca jest pytanie do nas, bo my nie jesteśmy typową kapelą reggae. Choć, tak jak wcześniej wspominaliśmy, nasza pierwsza płyta była bardziej osadzona w tym stylu. Druga to już mieszanka ska z reggae i troszkę ostrzejszych brzmień, przykładem jest właśnie tytułowa piosenka "Przyzwoita". Nasz najnowszy singiel "Zakochałem się" to delikatne nawiązanie do naszych początków, ale większość nowych piosenek odbiega daleko od typowego reggae.

Podczas 16 lat naszej działalności polska scena reggae przechodziła różne etapy. Pamiętamy lepsze i gorsze czasy dla zespołów poruszających się w tym nurcie. Dzisiaj ta scena nie jest na pewno tak popularna jak kiedyś, można by rzec, że przeżywa lekki kryzys. My już pamiętamy taki czas, było to mniej więcej w latach 2007-2010. Później pojawił się m.in. Kamil Bednarek i Mesajah, i na nowo reggae stało się popularne. 

Pytam, bo był taki moment, kiedy był boom na ten gatunek. Teraz jednak chyba aż tak dobrze nie jest. Ludzie idą nawet krok dalej, zakładając fanpage pod hasłem "zdelegalizować polskie reggae".
 
MD: W naszej opinii było, tak jak wcześniej wspominaliśmy, kilka boomów na ten rodzaj muzyki. Można powiedzieć, że zespół Majestic też urodził się w tym "wyżu" i boomie reggae z 2003, 2004 roku. Co do samego hasła "zdelegalizować polskie reggae", to się nie spinamy, ponieważ mamy dystans do siebie, do życia, muzyki i oczywiście reggae. Sam pomysł na takie hasło - nawet nie wiemy, czy nie zainicjowany przez ludzi związanych z polskim reggae - wskazuje na pewien kryzys tej muzyki, filozofii. Może potrzebny jest jakiś powiew świeżości, coś nowego, coś innego. I nie mówimy tu koniecznie o nowym wykonawcy, tylko raczej spojrzeniu na ten gatunek, odkryciu czegoś nowego.

Jak te skrajne, zwłaszcza negatywne, opinie, na was oddziałują. Bo przecież jakoś muszą.
 
MD: Przez 16 lat spotkaliśmy i usłyszeliśmy bardzo dużo opinii na temat naszej działalności. Większość była pozytywna, ale, wiadomo, były też i negatywne. Nie wszyscy muszą lubić reggae czy zespół Majestic. Generalnie to, co robimy, robimy dla ludzi, którym się to podoba, i dla siebie. Nam to się musi podobać, musimy mieć frajdę. Naprawdę nie "rozkminiamy", nie przejmujemy się złymi opiniami, bo one zawsze będą. Raczej patrzymy na pozytywne reakcje, komentarze. Poza tym nie ma chyba w Polsce i na świecie artysty, który by się podobał wszystkim, nie ma takiej możliwości. 

Otwieracie kolejny rozdział w swojej działalności. Sporo was z nowym singlem w mediach. Jaki jest jego odbiór - tak przez krytyków, jak i przez publiczność.
 
MD: No, można by rzec, że już otworzyliśmy nowy rozdział swojej działalności w momencie, kiedy Artur przejął mikrofon. Reszta to konsekwencje tej decyzji. Tak naprawdę to była decyzja, czy gramy i działamy dalej, czy podejmujemy tę rękawice w nowym wydaniu, czy po prostu schodzimy ze sceny.

Co do obecności w mediach, no to jak każdy artysta, staramy się jak tylko możemy promować swoją działalność. A odbiór chyba jest dobry, skoro ludzie oglądają teledysk, a piosenka była grana w co najmniej 14 rozgłośniach radiowych. W każdym razie spotykamy się raczej z dobrymi opiniami. Co nas cieszy, ludzie zwracają uwagę na teledysk, zauważają, że jest to ciekawy i oryginalny pomysł na klip.
 
Co dalej - kiedy będzie można was zobaczyć na żywo?

MD: Do sezonu plenerowego planujemy zagrać dwa koncerty klubowe: 18 kwietnia w Pszczółkach oraz jeden w Gdańsku. Daty tego drugiego nie możemy podać, ponieważ nie wszystko jest jeszcze dopięte na ostatni guzik. Podczas sezonu plenerowego mamy już uzgodnionych kilka występów, z wieloma organizatorami prowadzimy rozmowy. We wrześniu pojawimy się również w Gdańsku na imprezie plenerowej. Tutaj też jeszcze nie możemy zdradzić dokładnych szczegółów. Na pewno wszystkie informacje pojawią się na naszej stronie i Facebooku.

Czym jest Majestic dziś. W porównaniu do jego początków i waszych ówczesnych oczekiwań?
 
MD: Trudne pytanie, czym zespół jest obecnie w porównaniu do naszych początków. To było na tyle dawno temu, że nie pamiętamy dokładnie, jak to było. To były jeszcze czasy studenckie i zupełnie inaczej patrzyliśmy na życie, w każdym aspekcie. Wtedy to była głównie zabawa, z nadzieją na ukazanie naszych piosenek coraz szerszej publiczności. Patrząc na to, ile i jakich koncertów dotychczas zagraliśmy, można powiedzieć, że całkiem nieźle nam poszło.

Czym jest dziś Majestic, niech ocenią inni, bo my nie będziemy obiektywni. Dla nas zespół jest dobrą zabawą, częściowo sposobem na życie, ale wiąże się też z dużą ilością pracy, pewnymi wyrzeczeniami, determinacją. Tak sobie teraz myślimy, że żeby grać przez 16 lat, to chyba trzeba mieć wielkie zacięcie. Zwłaszcza że, jak sam wspomniałeś, powstają grupy "zdelegalizować polskie reggae" (śmiech).

Opinie (10) 5 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

17

kwietnia

Maleńczuk + Rhythm Section Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Nowe spektakle dostępne online, nie tylko z Trójmiasta
Spektakle online nie tylko z Trójmiasta
Miniserial Teatru Miniatura o pandemii. Papety opisują rzeczywistość
Miniserial Teatru Miniatura o pandemii

Kulinaria

Gdynia: produkty z hali z dostawą do domu
Gdynia: produkty z hali dowożą do domów
Firmy cateringowe zmieniają ofertę
Firmy cateringowe zmieniają ofertę

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Zespół Golden Life powstał w: