• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Małe, niszowe kontra wielke, masowe. Jakie wolicie imprezy?

Borys Kossakowski
19 sierpnia 2015 (artykuł sprzed 7 lat) 
Opinie (26)
- Potwierdzeniem "jakości" imprezy może być jej masowość. Na zdjęciu fani Gus Gus podczas koncertu w Zatoce Sztuki. - Potwierdzeniem "jakości" imprezy może być jej masowość. Na zdjęciu fani Gus Gus podczas koncertu w Zatoce Sztuki.

Duża impreza to duży prestiż. Choć ceny biletów też duże, to warto zapłacić, bo mamy poczucie, że bierzemy udział w czymś "dużym". Mała impreza daje za to wewnętrzne przekonanie, że bierzemy udział w wydarzeniu dla wybranych. Czym się kierować?



Cytat zamiast wstępu:

Gdzie się najlepiej bawisz?

- Fajnie, że jesteście tu, a nie na koncercie Gus Gus - powiedział do publiczności organizator Little Festival. - Bo tu będą się działy n a p r a w d ę ciekawe rzeczy.
Mała impreza

Mała impreza (na przykład, nomen omen, Little Festival) nie zagwarantuje nam "gwiazdorskiej" obsady. Oczywiście - bywa, że przyjeżdżają artyści zwani "legendarnymi", a czasem nawet (o zgrozo) "kultowymi". Ale ich sława rzadko wykracza poza niszę.

Mała impreza daje w zamian coś innego. To poczucie, że bierzemy udział w czymś wyjątkowym, w wydarzeniu dla wąskiego grona wybrańców. Zobaczycie - za rok lub za dwa wszyscy będą o tym mówić - twierdzą hipsterzy o młodych obiecujących artystach. Albo - to zespół legenda - niestety w Polsce na takie koncerty "nikt nie chodzi" - komentują koneserzy.

Dla niektórych prawdziwie wartościowe imprezy to te "niszowe". Na zdjęciu jeden z koncertów Little Festival z lat ubiegłych. Dla niektórych prawdziwie wartościowe imprezy to te "niszowe". Na zdjęciu jeden z koncertów Little Festival z lat ubiegłych.
Duża impreza

Duża impreza z pewnością nie dostarczy poczucia wyjątkowości. Na dużą imprezę przychodzi dużo ludzi. Ale nie być na dużej imprezie to ryzyko. A jeśli się okaże, że było świetnie i że "wszyscy byli"? Tylko nie my?

Duża impreza - koncert czy spektakl - to duży prestiż. Przyjeżdżają gwiazdy i mamy gwarancję, że warto poświęcić swój czas i pieniądze. Tym bardziej, że pieniądze trzeba czasem zapłacić niemałe. Bilet na jeden dzień Open'era to ponad 200 zł. Bilet na spektakle gościnne z Warszawy to koszt minimum 100 zł. Wyjątkiem jest kończący się Solidarity of Arts, który gwiazdy pokazuje za bezcen. Ale to wyjątek potwierdzający regułę. Duża impreza to zacne towarzystwo. Zawsze się znajdzie ktoś, kto nam potwierdzi: warto było tu przyjść.

Małe serce, mały rozum

Przyzwyczailiśmy się do schematycznej oceny imprez. Nieważne, czy wybieramy małą, niszową imprezę, by podbudować swoje poczucie wyjątkowości, czy - wręcz przeciwnie - wielką, masową imprezę, by mieć pewność, że bierzemy udział w czymś doniosłym.

Rozum dyktuje, co mamy robić, na podstawie tego, co przeczyta, stwierdzi i oceni. Rozum wie, kim chce być i na podstawie tego organizuje wokół siebie rzeczywistość. Intelektualista koniecznie musi zaliczyć awangardowy Little Festival, a imprezowicz nie podaruje sobie wizyty w Zatoce Sztuki na Gus Gus. W ten sposób potwierdza swoją tożsamość.

A może niech miarą "jakości" będzie nasze wzruszenie? Serce ci powie, co jest "warte". A może niech miarą "jakości" będzie nasze wzruszenie? Serce ci powie, co jest "warte".
Duże serce, duży rozum

A wszystko przez to, że mały rozum nie może pozwolić sobie na utratę kontroli. Bo utrata kontroli to utrata tożsamości. Ale duży rozum nie boi się utraty tożsamości. Duży rozum wie, że w takiej sytuacji może oddać się we władanie serca.

Bo serce ci powie, czy dobrze się bawisz i czujesz na imprezie. Nie powie ci tego ani rozum, ani stopień legendarności zespołu X, ani liczba lajków pod sweet focią spod sceny gwiazdy Y. To pozory. A więc: "Miej rozum i patrzaj w serce" - że pozwolę sobie nieco przerobić słowa mistrza Adama Mickiewicza.

Wydarzenia

Opinie (26) 2 zablokowane

  • nie ważne gdzie, ważne z kim

    • 29 0

  • Żadnych imprez,zbyt wielu hipsterów z smartfonami

    Zdjecie to potwierdza

    • 20 2

  • nie za małe nie za duże

    takie w sam raz

    • 0 0

  • Kolega zaprosił kilka osób na tzw.imprezę do lokalu

    Trzy z pań w koło szukały czegoś w smartfonach - myślałem, że smsy do siebie piszą zamiast spojrzeć na sienie. W przerwach wychodziły co kilka minut na szluga przed lokal. Po powrocie szybko w smartfona bo już chwilkę tam nie patrzała . Był jeszcze kolega , który oglądał zdjęcia dla odmiany w swoim telefonie. Generalnie wali Was po głowach równo.

    • 41 1

  • Otóż to, serce ci podpowie jak się bawisz,

    a nie żadna reklama, ani nawoływacz, ani coś powszechnie uznanego za "modne czy trendy" ,

    • 3 0

  • I duże i małe imprezy są potrzebne

    Każde dostarczają innych wrażeń. Nie ma co wartościować, które są lepsze

    • 12 1

  • na bank pisały z jakimś nawijaczem makaronu ;) pewnie było nudne towarzycho i nikogo fajnego ;)

    • 5 1

  • No taka na ktorej jestem ja, Bernard, jego przyjaciel Damian i nasza frendziara Andzelika

    Po co wiecej?

    • 2 1

  • Gorzej jak towarzystwo chce iść w jakieś ohydne miejsce, gdzie "muzyka" jest głośniejsza od eksplodującej bomby, albo w dziki tłum idiotów.

    • 4 0

  • Nawijacz siedział przy podobnym towarzystwie i to samo robił.

    • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

762. Jarmark św. Dominika

jarmark

Kosmopark - wystawa dla dzieci

wystawa, warsztaty, pokaz

Letnie brzmienia - Sobel

hip-hop, pop

Nowe Lokale

Konkursy

Bilet do kina Cinema1

10 podwójnych zaproszeń
Bilet do kina Cinema1

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

Stara Apteka to: