Wiadomości

stat

Małgorzata Potocka w Sopocie wspominała Zbyszka Cybulskiego

Słynny aktor w karierze Potockiej pojawił się symbolicznie nawet po swojej śmierci. W 1975 roku artystkę uhonorowano Nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego. Jednak aktorka przyznaje, że początkiem sukcesów był właśnie "Wszystko na sprzedaż" Andrzeja Wajdy.
Słynny aktor w karierze Potockiej pojawił się symbolicznie nawet po swojej śmierci. W 1975 roku artystkę uhonorowano Nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego. Jednak aktorka przyznaje, że początkiem sukcesów był właśnie "Wszystko na sprzedaż" Andrzeja Wajdy. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl

Kameralny ogród wypełniony leżakami i fotelami, a pośrodku wielki ekran z klasyką polskiego kina. W takiej scenerii przez dwa wakacyjne miesiące mieszkańcy Sopotu i turyści mogli oglądać najlepsze role Zbigniewa Cybulskiego. Zwieńczeniem cyklicznych pokazów w Hotelu Sopot było spotkanie z aktorką, reżyserką i producentką filmową, Małgorzatą Potocką, oraz seans filmu "Wszystko na sprzedaż".



Cybulski wrócił do Trójmiasta

Cotygodniowe spotkania z najlepszymi kreacjami wybitnego aktora to wspólna inicjatywa organizatorów festiwalu Visa Kino LetnieHotelu Sopot, w którego ogrodzie odbywały się regularne filmowe projekcje. Postać Zbigniewa Cybulskiego wybrano nieprzypadkowo. Właśnie w tym roku przypada 90. rocznica urodzin artysty, jak również 50. rocznica jego tragicznej śmierci. W każdy wakacyjny wtorek od połowy lipca widzowie za darmo mogli przypomnieć sobie wybrane role Cybulskiego m.in. w takich filmach jak "Giuseppe w Warszawie", "Salto", "Rękopis znaleziony w Saragossie" czy "Do widzenia, do jutra...".

Szczególnie ten ostatni tytuł powinien być bliski mieszkańcom Trójmiasta, gdyż jego akcja zlokalizowana jest w Gdańsku. Cybulski kręcił również w Gdyni, choćby podczas zdjęć do filmu "Jutro Meksyk". Do Trójmiasta, a szczególnie Sopotu, artysta przyjeżdżał wyjątkowo często, a niemal każda wizyta kończyła się huczną imprezą w SPATiF-ie lub Grand Hotelu.

Przeczytaj także: Brat łata, SPATiF i Zbyszek Peronowy - wspominamy Zbigniewa Cybulskiego

- Wielokrotnie jako dziecko odwiedzałam moją rodzinę mieszkającą przy ulicy Reja. Wujkiem chrzestnym był Konstanty Gorbatowski, świetny malarz i jeden z najbliższych przyjaciół Zbyszka. Pamiętam jak uwielbiali przesiadywać w SPATiF-ie. A ja razem z nimi (śmiech) - wspomina Małgorzata Potocka.
- Wielokrotnie jako dziecko odwiedzałam moją rodzinę mieszkającą przy ulicy Reja. Wujkiem chrzestnym był Konstanty Gorbatowski, świetny malarz i jeden z najbliższych przyjaciół Zbyszka. Pamiętam jak uwielbiali przesiadywać w SPATiF-ie. A ja razem z nimi (śmiech) - wspomina Małgorzata Potocka. fot. Z. Kosycarz/KFP
"Wszystko na sprzedaż", czyli Oscar wyrwany przez Felliniego

Do podobnych wspomnień odwoływała się Małgorzata Potocka, aktorka, reżyserka i producentka filmowa, która była gościem ostatniego spotkania w ramach cyklu "Cybulski w Hotelu Sopot" (imprezę zapowiadaliśmy w naszym kalendarzu). Widzowie tego wieczoru mieli okazję obejrzeć "Wszystko na sprzedaż", film, paradoksalnie, w którym Cybulski nie zagrał. A to dlatego, że Andrzej Wajda swoje dzieło nakręcił w 1968 roku, a więc kilkanaście miesięcy po śmierci aktora. Tytuł miał być niejako hołdem złożonym Cybulskiemu przez twórców kina.

- Wszyscy, którzy grali w filmie, byli najbliższymi przyjaciółmi Cybulskiego. Na planie zdjęciowym doskonale można było jeszcze wyczuć nastrój zadumy, smutku i nostalgii po jego tragicznej śmierci. Była to pewna forma terapii dla jego przyjaciół, którzy wciąż czuli w sobie duże wyrzuty sumienia i pokłady żalu związane z tym, że nie byli w stanie dostatecznie mu pomóc w walce z wewnętrznymi demonami i kompleksami - wspominała pracę nad filmem Małgorzata Potocka, która jako 15-latka pojawiła się na planie u Andrzeja Wajdy.
Początkująca aktorka znalazła się zresztą w doborowym towarzystwie. Partnerowała takim tuzom kina jak Elżbieta Czyżewska, Beata Tyszkiewicz, Daniel Olbrychski, Andrzej Łapicki czy Bogumił Kobiela.

- Najlepszy reżyser, kwiat polskiego aktorstwa i film awangardowy, który przełamywał klasyczną konwencję kinematografii polskiej i był zrobiony w sposób niezwykle nowoczesny wizualnie. Ten film mógłby nawet dostać Oscara, gdyby nie fenomenalna konkurencja w postaci Federico Felliniego, który nakręcił wtedy "Osiem i pół".
Poczytaj o znanych filmach i serialach kręconych w Trójmieście

Projekcja filmu "Wszystko na sprzedaż".
Projekcja filmu "Wszystko na sprzedaż". fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl
Wujek Zbyszek i wycieczki do SPATIF-u

Z bolesną tęsknotą za Cybulskim podczas prac nad filmem zmagali się nie tylko jego najbliżsi przyjaciele. Małgorzata Potocka doskonale pamięta wizyty aktora w rodzinnym domu w Łodzi.

- Jako córka scenografa i reżyserki bardzo często w rodzinnym domu, będąc kilkuletnią dziewczynką, widziałam aktorskie znakomitości na czele z Maklakiewiczem, Kobielą czy właśnie Cybulskim, którego nazywałam wujkiem Zbyszkiem. Pamiętam, że byli niezwykle wyzwolonymi artystami, pełnymi energii, wigoru, szaleństwa i nieustannej ekscytacji oraz beztroski.
Beztroskie były również wypady Cybulskiego do Sopotu, gdzie intensywnie z grupą przyjaciół poznawał artystyczną duszę Trójmiasta.

- Wielokrotnie jako dziecko odwiedzałam moją rodzinę mieszkającą przy ulicy Reja. Wujkiem chrzestnym był Konstanty Gorbatowski, świetny malarz i jeden z najbliższych przyjaciół Zbyszka. Pamiętam jak uwielbiali przesiadywać w SPATiF-ie. A ja razem z nimi (śmiech). Dziś skandaliczne i nie do pomyślenia, ale wówczas widok młodej dziewczynki z grupą artystycznych dziwaków szokował z pewnością mniej niż dziś. Z bliska podziwiałam ich szaloną nieraz ekspresję i nieskrępowaną wolność umysłu.
Hołd na cześć Cybulskiego początkiem dorastania

Słynny aktor w karierze Potockiej pojawił się symbolicznie nawet po swojej śmierci. W 1975 roku artystkę uhonorowano prestiżową Nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego. Jednak aktorka przyznaje, że początkiem sukcesów był właśnie "Wszystko na sprzedaż" Andrzeja Wajdy.

- Dzięki temu filmowi bardzo szybko i intensywnie weszłam w dorosłość. To było fascynujące spotkanie z ikonami filmu i przyspieszony kurs dorastania w trudnych czasach. Był przecież 1968 rok i masowe protesty. Podczas jednego z nich rozjuszony tłum studentów zatrzymał nawet nasz bus, którym jechaliśmy na plan. Pamiętam jak do protestujących wyszedł Daniel Olbrychski. Straszliwie go wtedy pobiła milicja. Wrócił do nas cały zakrwawiony. Dla młodej dziewczyny, jaką wtedy byłam, był to niemały szok.
Kolejne wspomnienia będą, a czy będzie ulica Cybulskiego?

Wspomnień o Cybulskim, nie tylko tych filmowych, podczas kilku tygodni seansów w Hotelu Sopot było mnóstwo. Pomysł kameralnych pokazów w wyjątkowej scenerii można uznać za trafiony, choć skromna frekwencja podczas finałowej prezentacji zasmuciła. Dla fanów wieczornych seansów mamy jednak dobrą wiadomość: organizatorzy zapowiadają kontynuację filmowych wspomnień w przyszłym roku i z nowym bohaterem.

Podczas spotkania z Małgorzatą Potocką pojawiła się nawet jeszcze śmielsza inicjatywa uhonorowania Cybulskiego własną ulicą w Sopocie. Pomysłu wysłuchał obecny wśród widzów prezydent miasta:

- Widzę, że komitet organizacyjny już jest (śmiech). Trzeba działać - skwitował ideę Jacek Karnowski.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (27)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Najnowsze wiadomości

Kalendarz imprez

kalendarz

Zdjęcia z imprez

    Nowe lokale

    Najczęściej czytane