Wiadomości

stat

Marta Nowicka-Gawior: w rytmie orientu

Bez tańca nie wyobraża sobie życia. Z powodzeniem przerodziła pasję w biznes, zakładając szkołę Artorient.
Bez tańca nie wyobraża sobie życia. Z powodzeniem przerodziła pasję w biznes, zakładając szkołę Artorient. fot. Monika Goldszmidt-Czarniak/ FemmePhoto.pl

Jest taka jak taniec, któremu poświęciła całe życie. Z uśmiechem na ustach podróżuje od Trójmiasta, poprzez Turcję, aż do Maroko. W rytmie orientalnej muzyki, potrząsając biodrami. Poznajcie Martę Nowicką-Gawior - instruktorkę tańca orientalnego, srebrną medalistkę Pucharu Świata Bellydance 2011 oraz właścicielkę szkoły Artorient.



Urodziła się w Chojnicach, a już chwilę później zamieszkała w Gdańsku. Była spokojnym dzieckiem. Od najmłodszych lat interesowała się językami obcymi. Sport nie istniał w jej życiu, do czasu, aż odkryła rytmikę. Od siódmego roku życia uczęszczała już na zajęcia taneczne, a trzy lata później tańczyła w Dziecięcym Teatrze Tańca na scenie Opery Bałtyckiej. Z miłości tańczy od siódmego roku życia, a z zawodu - od dwudziestego. I jak to w życiu często bywa, na zajęcia tańca orientalnego trafiła... przypadkiem.

Jeżeli biznes, to tylko z pasją

Na studiach postawiła wszystko na jedną kartę. Założyła szkołę tańca Artorient zobacz na mapie Gdyni, którą z powodzeniem prowadzi do dziś. Nie było planu "B", ale gdyby z tańcem się nie udało, pracowałaby przy językach obcych. Wcześniej zdarzało jej się udzielać korepetycji z języka francuskiego. Poza tym, nie zdążyła zasmakować innej pracy niż własna działalność. Mimo młodego wieku i braku doświadczenia, założyła własną firmę.

- Bardzo się bałam. Korzystałam z Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, żeby zminimalizować ryzyko. A kapitał? Wbrew pozorom nie potrzeba wiele. Czasami ważniejszy jest pomysł, pracowitość i determinacja - mówi Marta Nowicka-Gawior.
Dzisiaj ma to, czego chciała. Pracę od świtu do nocy. Często w nienormowanych godzinach, a także w weekendy i święta. Gdy przebywa w Trójmieście, jej dzień kończy się po godz. 22. Gdy wyjeżdża na kontakt, czasoprzestrzeń nie istnieje. Do godzin poświęconych tańcu, doliczyć trzeba jeszcze te na zdalne prowadzenie firmy. Wszystko wiąże się z olbrzymim stresem i często wycieńczeniem organizmu, ale biznes prowadzony z pasją rekompensuje jej wszystkie niedogodności. Kocha to, co robi i nic więcej jej nie potrzeba.

- Czasami odczuwam zmęczenie psychiczne, ale wystarczą mi dwa dni odpoczynku. Gdy pojawia się zmęczenie fizyczne, organizuję tydzień urlopu. Organizm regeneruję także podczas świąt. A gdy nie mam czasu na urlop, idę na siłownie albo na spacer - mówi.

Ważna część ciała, którą nie jest brzuch

Taniec brzucha to nie tylko zmysłowe potrząsanie biodrami. Aby uzyskać płynność ruchów należy opanować ciężką technikę. Dokładnie tak, jak w balecie. Tancerka może wydawać się lekka i zwiewna, ale za tym wszystkim stoi ogromny trud pracy, siła mięśni i precyzja. Aby wyglądać pięknie i zmysłowo, najpierw trzeba spędzić setki godzin na treningach i wylać z siebie hektolitry potu. Gracja przychodzi z czasem.

- Kobieta w tańcu jest zmysłowa i nie ma w tym nic złego. Nie polega on jednak na pokazywaniu swojej zmysłowości, tylko na umiejętności interpretacji muzyki. Jeden z moich arabskich nauczycieli powtarzał, że w tańcu brzucha jedna część ciała jest najważniejsza. I nie jest nią brzuch, lecz ucho - dodaje.
Kolejny mylny pogląd dotyczy pracy ciała. Myślimy, że w tańcu brzucha pracuje się głównie brzuchem, a tak naprawdę poruszamy całym ciałem. Wpływa to korzystanie na naszą sylwetkę, rzeźbiąc nie tylko, jak błędnie myślimy - talię i ramiona. Ponadto, taniec brzucha odciąża napięcia w ciele i uelastycznia mięśnie.

- Panie na zajęciach stają się pewne siebie i odkrywają grację ruchu, o którą nie podejrzewały siebie wcześniej. Nabierają też dystansu do siebie, bo przecież nie zawsze chodzi o perfekcję. Czasami przychodzą nawet mężczyźni - mówi Nowicka.
Ani płeć, ani wiek, ani waga, ani nawet narodowość nie mają znaczenia. Tańczyć może każdy. Niektórym nauka idzie szybciej, innym wolniej, ale ostatecznie każdy ma szansę poruszać się z gracją w rytm muzyki. Zdarza się, że ktoś ma muzykę we krwi, ale bez techniki ciężko opanować sztukę tego tańca i osiągnąć sukces.

Podróże - piękny dodatek do pracy

Chociaż nigdy o tym nie marzyła, zwiedziła wiele odległych miejsc na świecie. Jak przyznaje, to jedna z najlepszych stron jej pracy, ponieważ może poznawać kraje nie jako turystka, ale żyć przez chwilę życiem ludzi odmiennych kulturowo. Ze wszystkimi zaletami, ale i niedogodnościami, co bywa trudne, ale również niezwykle inspirujące. Brzmi fantastycznie, ale nie zawsze jest kolorowo. Dni są tak bardzo wypełnione pracą, że czasami dopiero po miesiącu pobytu może zobaczyć to, co znajduje się poza hotelem. Jest to jednak warte zachodu.

W pierwszą daleką podróż udała się do Turcji. Była studentką. Zamieszkała w akademiku w Ankarze. Nie było łatwo - odmienna kultura i nieznany język. Mało kto mówił tam po angielsku. Nawet jej współlokatorka mówiła wyłącznie po turecku. Porozumiewały się bez słów, pokazując odpowiednie słowa w słowniku. To właśnie wtedy, w Turcji, po raz pierwszy zdała sobie sprawę, jak bardzo mylne są stereotypy mówiące o mentalności tych ludzi.

- Chociażby kuchnia turecka, która większości kojarzy się z kebabem. To tak jakby powiedzieć, że kluczowym daniem kuchni polskiej jest kanapka z serem - podkreśla.
Poza Europą i Turcją, odwiedziła również Indie oraz Maroko. Jak podkreśla, w każdej kulturze poznała bardzo rodzinnych, spokojnych, wrażliwych na sztukę i taniec ludzi. Ponadto, nigdy nie wpadła w tarapaty. Wystarczy być miłym, otwartym i szanować zwyczaje kraju w którym się przebywa. A te mogą być różne. Jej ulubionym przykładem jest brak papieru toaletowego w Indiach. Hindusi go nie używają, ale w nawet najbardziej prowizorycznej toalecie jest woda do podmywania. Po prostu inny system.

- Podróże nauczyły mnie, że gdy człowiek chce, to poradzi sobie w każdej sytuacji. Otworzyły oczy: zarówno na piękno i złożoność świata, jak i na własne położenie. Dzięki nim często zaczynam doceniać spokojną Europę - podsumowuje.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (18)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

17

sierpnia

41. Międzynarodowy Festiwal... Gdańsk, Bazylika Mariacka

18

sierpnia

Zmiana terminu: Tede by Lech Sopot, Zatoka Sztuki

18

sierpnia

Rave Sopot, S.F.I.N.K.S 700

Kultura

Zmarł Brunon Zwarra
Zmarł Brunon Zwarra
Muzyka Mozarta w parku Oliwskim. Nadchodzi festiwal Mozartiana
Muzyka Mozarta w parku Oliwskim

Kulinaria

Wielka wegańska uczta. W niedzielę Veganmania
Wielka wegańska uczta w niedzielę
Jemy na mieście: Meat Shack BBQ - ciekawy mięsny projekt
Jemy na mieście: Meat Shack BBQ

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: samoloty, Mozart i zombie
Planuj tydzień: samoloty, Mozart i zombie

    Najczęściej czytane