Wiadomości

stat

Matt Dusk: nigdy nie będę Frankiem Sinatrą

Matt Dusk i Edyta Górniak w Operze Leśnej podczas tegorocznego Top Trendy.


- Najważniejszą motywacją muzyka powinna być miłość do muzyki. Nie pragnienie sławy czy potrzeba zwracania na siebie uwagi - mówi Matt Dusk w rozmowie z Borysem Kossakowskim. Koncert tego kanadyjskiego wokalisty odbędzie się w Filharmonii Bałtyckiej zobacz na mapie Gdańska w czwartek, 28 listopada o godz. 20. Bilety kosztują 130-200 zł. Dla czytelników mamy trzy albumy Matta Duska pt. "My Funny Valentine".



Matt Dusk uwielbia głos Górniak (co widać na zdjęciu).
Matt Dusk uwielbia głos Górniak (co widać na zdjęciu). fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl
Matt Dusk wzoruje się na Franku Sinatrze, Checie Bakerze czy Nacie King Cole'u.
Matt Dusk wzoruje się na Franku Sinatrze, Checie Bakerze czy Nacie King Cole'u. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl

Śpiewanie standardów jazzowych:

to odgrzewanie kotletów 18%
to konkurencja tylko dla mistrzów 82%
zakończona Łącznie głosów: 33
Borys Kossakowski: Czy to nie irytujące, że jesteś nazywany "następcą Franka Sinatry"?

Matt Dusk: Frank Sinatra to mój pierwszy idol. Nie przeszkadza mi, że jestem z nim porównywany, aczkolwiek nikt nigdy nie będzie "następnym Sinatrą". On był najlepszy! Mogę się od niego uczyć, ale zostanę sobą, bo korzystam przede wszystkim ze swoich doświadczeń. Mój nauczyciel Bob Fenton, który odszedł kilka lat temu, występował razem z Billie Holiday. To on pokazał mi, jak śpiewać "lirycznie", właśnie tak, jak Sinatra, Nat King Cole czy Billie Holiday.

A'propos - jak myślisz, czy to prawda, że Sinatra był sponsorowany przez mafię?

Wszyscy wiedzą o tym, że Frank miał wsparcie typków spod ciemnej gwiazdy. I teraz rodzi się pytanie: kto wspiera Matta Duska (śmiech)?

Jak pracowałeś nad swoim głosem? Talent, choć jest konieczny, to nie wystarczy, aby występować na scenie.

Ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia. Kiedy nie jestem w trasie koncertowej, ćwiczę po dwie, trzy godziny dziennie. Jak nie śpiewam, idę do studia, komponuję, produkuję nagrania, uczę się nowych utworów albo ćwiczę ruchy taneczne (śmiech).

Uczyłeś się m.in. także u Oscara Petersona. Co zapamiętałeś z tych lekcji?

Oscar Peterson był niezwykle inspirujący. Zawsze będę pamiętał to, czego mnie nauczył: że najważniejszą motywacją muzyka powinna być miłość do muzyki. Nie pragnienie sławy czy potrzeba zwracania na siebie uwagi. Muzyka to jeden z najważniejszych elementów mojego życia i bardzo mi ułatwia wiele spraw.

Jak doszło do twojej współpracy z Edytą Górniak? Spotkaliście się wcześniej?

Muzykę Edyty Górniak poznałem dzięki mojej żonie dwa lata temu. Byłem pod ogromnym wrażeniem jej głosu. Moja żona rzuciła pomysł, żebym nagrał z Edytą duet. Szczerze mówiąc, byłem pewien, że się nie zgodzi. A jednak stało się inaczej. Gdy już wszystko uzgodniliśmy, Edyta przyleciała do Kanady i razem pracowaliśmy nad jej partią w piosence "All The Way". Uwielbiam jej głos i chętnie posłuchałbym, jak śpiewa inne utwory z serii "American Standards".

Twoja żona nazywa się Julita i pochodzi z... Olsztyna. Jak się poznaliście?

Mieszkałem wtedy w Las Vegas. Poznaliśmy się w spa i zaprzyjaźniliśmy się. Tak krok po kroczku nasza znajomość przerodziła w miłość, a potem w małżeństwo. Jesteśmy razem już siedem lat. Mam to szczęście, że w Polsce pracuje dla mnie świetny zespół ludzi i mogę często tu przyjeżdżać na koncerty. Polska to mój drugi dom.

Twoja ostatnia płyta jest hołdem dla Cheta Bakera, wielkiego trębacza i wokalisty. Jak muzyka Bakera wpłynęła na twoje życie?

Zacząłem słuchać jazzu, gdy byłem nastolatkiem. Kiedy zależało mi na "romantycznym nastroju", zawsze puszczałem Cheta Bakera. Po latach zorientowałem się, że większość ludzi pamięta Cheta jako zawadiakę. Miał problemy z narkotykami. Chciałem jeszcze raz zwrócić uwagę na jego muzykę. Wybrałem więc moje ulubione piosenki z repertuaru Bakera. Nagrałem je po swojemu, w nadziei, że fani jazzu jeszcze raz sięgną po płyty Cheta i odkryją jego fascynujący świat.

Wcześniej nagrałeś płytę w hołdzie dla Sinatry, którą skomponowali i wyprodukowali Bono i The Edge znani z U2. Jak ci się z nimi pracowało. W końcu na co dzień niewiele mają wspólnego z jazzem?

Dobra muzyka to dobra muzyka. Dobra piosenka może być zinterpretowana na wiele różnych sposobów. Zresztą słowa tych piosenek były ułożone jak dla croonera - wokalisty śpiewającego jazz i swing na modłę lat 40., 50., 60. To było dla mnie ciekawe doświadczenie, bo nikt wcześniej nie śpiewał tych utworów.

Opinie (10) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

20

sierpnia

28

sierpnia

14. Festiwal Goldbergowski Gdańsk, Dwór Artusa, Długi Targ 43/44 / Ratusz Głównego Miasta,...

30

sierpnia

Raz Dwa Trzy - Ważne piosenki Sopot, Tarasy przy Aquaparku

Kultura

Tinder oczami kobiet i upadek muru berlińskiego na Sopot Non-Fiction
Tinder oczami kobiet na Sopot Non-Fiction
Literatura w Sopocie ma się bardzo dobrze. Po Literackim Sopocie
Literatura w Sopocie ma się bardzo dobrze

Kulinaria

Znika Stacja Deluxe, będzie Radiostacja
Znika Stacja Deluxe, będzie Radiostacja

Planuj z nami tydzień

Pokazy lotnicze, Mozartiana i koncerty w stoczni. Planuj tydzień
Pokazy lotnicze, Mozartiana i koncerty

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Globaltica to festiwal promujący: