Wiadomości

stat

Mazolewski i Porter w GTS - połączenie idealne

Muzyk na swoich dłoniach ma wytatuowane dwa słowa: punk oraz jazz. I one właśnie najlepiej podsumowują to, co widzieliśmy.
Muzyk na swoich dłoniach ma wytatuowane dwa słowa: punk oraz jazz. I one właśnie najlepiej podsumowują to, co widzieliśmy. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

W sobotni wieczór na scenie Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego spotkały się dwie niezwykłe osobowości. Wojtek Mazolewski i John Porter. Mogło by się wydawać, że to połączenie nie ma prawa wypaść dobrze. Nic bardziej mylnego - to połączenie jest idealne.



Na dziesięć dni przed swoimi czterdziestymi drugimi urodzinami Wojtek Mazolewski uraczył gdańską publiczność naprawdę wyjątkowym koncertem. Muzyk na swoich dłoniach ma wytatuowane dwa słowa: punk oraz jazz. I one właśnie najlepiej podsumowują to, co widzieliśmy. Mazolewski to swoisty Dr Jekyll i Mr Hyde. W Pink Freud jest tym drugim - wolnym, dzikim punkowcem, w Wojtek Mazolewski Quintet tym pierwszym - stonowanym i eleganckim. Jednak momentami pan Hyde zaczyna się ujawniać.

Koncert w GTS był podzielony na dwie części. Najpierw na scenie pojawił się kwintet, który zagrał przede wszystkim materiał z ostatniej płyty, "Polka". I kiedy słuchało się tego na żywo, nie dziwiło, że było to jedno z najlepiej sprzedających się wydawnictw minionego roku. To jest jazz, który porywa, a zespół na scenie wygląda jakby cały czas improwizował, świetnie się przy tym bawiąc. Jest to jazz, który trafia do mas.


Jazz przesiąknięty ogromem inspiracji każdego z muzyków - tętniący energią i szaleństwem. Weźmy chociażby takie "Punkt-T Gdańsk", utwór narastający z każdą sekundą, niczym rytm gdańskiego tramwaju ruszającego z kolejnego przystanku. Albo nowa kompozycja, niedawno wydana na singlu, "London". Jazz stanowi tu jedynie punkt wyjścia, bo momentami ma się wrażenie, że to dance-punkowy przebój. Słuchanie takiej muzyki to czysta przyjemność. Tygiel gatunków połączony z freejazzowym obłędem.

Po niespełna godzinie rewelacyjnego występu kwintetu, na scenie pojawił się także gość specjalny, czyli John Porter. Walijczyk cieszy się w Polsce bardzo dużą popularnością i uznaniem, ale znany jest przede wszystkim ze współpracy z innymi muzykami. Niemniej jednak nie umniejsza to jego talentu. Jest jak połączenie Nicka Cave'a i Micka Jaggera. Z jednej strony monumentalność i depresyjność, z drugiej nieokiełznany wulkan energii.


To połączenie idealnie pasuje do tego, co reprezentuje w muzyce Wojtek Mazolewski. Gdański muzyk trochę nieśmiało przemycał informację, że ich współpraca to nie tylko ten koncert, ale i - najprawdopodobniej - płyta. I jeśli ona faktycznie pojawi się na sklepowych półkach, z miejsca stanie się bestsellerem. Te melodie, te teksty, ten eklektyzm i różnica nastrojów poszczególnych utworów tworzą wyjątkową mieszankę. Z jednej strony niemal funeralne tony, z drugiej przebojowe koncertowe piosenki (jak "Queen of Cunts"). Mazolewski i Porter pasują do siebie wybornie. I miejmy nadzieję, że ten występ jest jedynie początkiem ich współpracy.

Nie będzie to raczej drugie Me and That Man. To zupełnie inna stylistyka. Być może nie jest to też aż tak medialne połączenie, ale na pewno muzycznie może przeskoczyć duet z Nergalem. Bo zespół Mazolewskiego daje dużo większe pole manewru w komponowaniu. Najważniejsze jednak jest to, że panowie świetnie się dogadują i darzą dużym szacunkiem. A to dobry punkt wyjścia do osiągnięcia Top 10 list sprzedaży.

Zobacz także: Nergal, jakiego nie znacie. Relacja z Me and That Man

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (13)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

15

listopada

CHANGO Gdańsk, Plama

17

listopada

Warsztaty blogowo-vlogowe z... Gdynia, Biblioteka z Pasją

27

listopada

Alosza Awdiejew. Moje ulubi... Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Kultura

Niepodległościowy mapping na Zielonej Bramie
Mapping na Zielonej Bramie
Na uczcie z Sokratesem. Po spektaklu "Uczta" Nowego Teatru w Warszawie
Na uczcie z Sokratesem w Szekspirowskim

Kulinaria

Upiecz szarlotkę na 11 listopada
Upiecz szarlotkę na 11 listopada
W Otominie powstała pierwsza na Pomorzu rzemieślnicza cydrownia
W Otominie powstała rzemieślnicza cydrownia

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: Święto Niepodległości, biegi i dużo koncertów
Planuj tydzień: intensywny czas

    Najczęściej czytane