Wiadomości

Metalowi bogowie z Judas Priest zstąpili do Ergo Areny

Ponad sześćdziesięcioletni Rob Halford ma w sobie więcej żywotności niż niejeden nastolatek.
Ponad sześćdziesięcioletni Rob Halford ma w sobie więcej żywotności niż niejeden nastolatek. fot. Łukasz Głowala/Trojmiasto.pl

Od kilku lat do Trójmiasta regularnie przyjeżdżają zespoły, o których mawia się "legenda", "kult" albo "pionierzy", choć często są to tytuły nadawane na wyrost. Jeżeli chodzi jednak o zespół, który w roku moich narodzin miał na koncie dziesięć albumów, który w istotny sposób przyczynił się do powstania heavy metalu i który wciąż zachwyca formą, żadne z tych określeń nie jest przesadzone. Judas Priest to legendarni pionierzy gatunku, wokół których wyrósł potężny kult.



Wieczór nie rozpoczął się jednak obiecująco. Jedne z drzwi długo pozostawały zamknięte, a gdy grupa około stu osób wreszcie weszła na salę koncertową, polskiemu Scream Maker zostały w repertuarze już tylko trzy utwory. Niby mała strata - lokalny zespół oddelegowany do rozgrzewki powinien wywołać co najwyżej kilka przytupnięć, ale warszawska ekipa wypadła zaskakująco dobrze. Z jednej strony, nie zaprezentowali niczego ponad wzajemnie uzupełniające się gitarowe solówki, krzyki w wysokich rejestrach oraz zagospodarowanie sceny na wzór starszych kolegów po fachu. Z drugiej, czego innego oczekiwać po kapeli występującej w takim gronie?

Scream Maker byli w swojej stylistyce bezbłędni, co zostało przyjęte przez publiczność wzniesionymi pięściami, a nawet jeszcze wyżej wzniesionymi okrzykami. Jedynym, co przeszkadzało w odbiorze były proporcje tonów - zdecydowanie zbyt dużo wysokich i ledwo odczuwalny bas. Występ zakończył się standardowo - dużo gitarowego hałasu, stroboskopy i obowiązkowe uderzenie w crash. Tego wieczoru, wszystkie trzy kapele kończyły dokładnie w ten sam sposób.

Na ten moment słuchaczy zgromadzonych w Ergo Arenie bez trudu można by upchnąć do klubu Parlament. Trybuny świecił pustkami, a płytę i golden circle dzieliła przepaść. UFO ma jednak dla polskiej publiczności szczególne znaczenie - jako jeden z nielicznych zespołów odważyli się przyjechać nad Wisłę na początku lat 80. i do tego wystąpić tutaj aż sześć razy, w tym w Hali Olivii. Jeszcze przed pierwszymi dźwiękami otwierającego występ "Mother Mary" pod sceną zrobiło się gęsto, a skandowanie nazwy "UFO" pojawiało się z regularnością co drugiej gitarowej solówki Vinniego Moore'a. Nie jest to oryginalny członek kapeli, ale swoimi genialnymi popisami kradł niemal całą uwagę. W "Rock Bottom" "szył" na strunach tak spektakularnie, że choć ewidentnie przekroczył normę długości o dwie-trzy minuty, to nie sądzę, żeby kogokolwiek mógł znudzić.

Po raz kolejny jedynym minusem okazało się nagłośnienie. Perkusja brzmiała jak karton i pokrywki od garnków, a Phil Mogg przy wyciąganiu wysokich tonów trzeszczał i seplenił. Na szczęście mógł liczyć na oddanych słuchaczy, którzy z przyjemnością odśpiewali za niego fragment największego przeboju UFO - "Doctot Doctor". Znalazł się nawet jeden zagorzalec, który próbował rzucić wyzwanie Moggowi i zdzierał sobie gardło kilka metrów od sceny. Jak pokazuje historia z filmu "Gwiazda Rocka", czasami warto zaryzykować na koncercie. Historia, która została zresztą zainspirowana przez główną atrakcję tego wieczoru.

Judas Priest przejęli kontrolę nad Ergo Areną już podczas puszczanego z taśmy, jako intro "War Pigs" Black Sabbath. Trybuny wprawdzie do końca nie zostały wypełnione, ale ściśnięty tłum chóralnie akompaniował Ozzy'emu Osbourne'owi. Kiedy kurtyna opadła, a nagłośnienie uwolniło pierwsze nuty "Dragonaut", można było odetchnąć z ulgą - tym razem zespół brzmiał bez zarzutu. Oprawa wizualna mogła wprawdzie nieco śmieszyć "metalową cepelią", czyli kiczowatymi płomieniami, paskudnym smokiem albo wyświetlaniem okładek w marnej rozdzielczości, ale już prezencja samego zespołu pozostawała - jak zawsze - bez zarzutu. W końcu Rob Halford zapisał się w historii nie tylko jako posiadacz wrzynającego się w mózgi falsetu, ale także jako osoba wyznaczająca trendy w metalowej modzie. Na wczorajszym koncercie przez jego barki przewinęło się kilkanaście płaszczów, w tym coś tak absurdalnego, jak dżinsowa katana z "telewizorem" na plecach i niezliczonymi mniejszymi naszywkami sięgająca kostek. Mało tego, ten ponad sześćdziesięcioletni facet postanowił w pewnym momencie wjechać na scenę na motorze i odśpiewał z jego grzbietu "Hell Bent For Leather".

"Metalowi Bogowie" są w doskonałej formie, ale czasu nikt nie oszuka. Przy każdym instrumentalnym momencie Halford łapał oddech poza sceną, a na froncie, w roli instruktora kulturalno-oświatowego występował najmłodszy w składzie - gitarzysta Richie Faulkner. Zespół zdecydował się też złamać odwieczne prawo i zagrali swój największy przebój - "Breaking the Law" w secie podstawowym. Kiedy jednak przyszła pora na bis, a perkusista Scott Travis zapytał publiczność, jaki chciałaby usłyszeć kawałek, wątpliwości nie było - jednogłośnie zażądaliśmy niegdyś nominowanego do nagrody Grammy "Painkiller".

Koncerty zespołów o tak dużym stażu i tak kolosalnym znaczeniu dla rozwoju muzyki zawsze wzbudzają wiele emocji, tym bardziej, że blisko siedemdziesięcioletni muzycy są u schyłku swoich karier i nigdy nie wiadomo, czy nie wraca się właśnie z ich ostatniego występu w Polsce. Judas Priest na chwilę obecną emerytura raczej nie grozi, a najlepszym podsumowaniem wczorajszego wieczoru był widok spoconego, wymęczonego młodzieńca, który łapiąc oddech, wykrzyknął: "O taki heavy metal walczyłem!".

Opinie (57) 1 zablokowana

  • Późno (1)

    Szkoda że nie 30 lat temu, ale było dobrze, marzenie z młodości spełnione :|)

    • 5 0

    • A ja chciałbym zobaczyć Judas Priest w 1990 na trasie promującej Painkiller. Supportowala ich wtedy Pantera i Annihilator.

      • 0 0

  • (4)

    Dziadkowie a nie bogowie to raz. Dwa, koncertom w Ergo mówimy NIE

    • 11 47

    • holland

      dlaczego tak sie zrecie

      • 0 0

    • to mow se nie - wolisz jezdzic do lodzi czy krakowa? zapraszam

      • 0 0

    • (1)

      Czyżby klasyczne, polskie "Nie byłem, to się wypowiem"?

      • 21 2

      • typowe "skoro ja się nie umiem dobrze bawić to innym też nie wolno"

        za to czas na sypanie hejtów z rana jest :)

        • 9 2

  • napisać o satanistach bogowie... to trzeba mieć sieczkę. (12)

    • 15 113

    • to ty masz sieczke mocherze

      • 0 0

    • widzę że: (2)

      - masz problem ze zrozumieniem co czytasz;
      - traktujesz serio i dosłownie;
      - nie mieszaj zwrotu "bogowie heavy metalu" z Bogiem Chrześcijańskim

      • 36 3

      • Mitologiczny Żyd był punkowcem (1)

        byłem, widziałem, pogowałem

        • 9 3

        • Jezus był hardcoreowcem.

          • 1 0

    • oto skutek oglądania TVTrwam i słuchania radyja (3)

      i już sam masz sieczkę

      • 27 11

      • (1)

        To oglądaj TVN i Polsat. Tam znajdziesz jedyną prawdę...

        • 8 7

        • w tvn występują politycy wszystkich opcji , na żywo i bez cenzury - a w tv trwam tylko pis. Taka drobna różnica ;)

          • 12 4

      • Ja jestem też katolem i słucham Judas Priest

        dzieciaku, jak oni grali to ciebie na świecie nie było.

        • 15 6

    • Jacy sataniści?! :D (2)

      Ktoś tu mocno przesadził...

      • 30 3

      • łekłama łekłama

        pranie mózgu już od rana

        • 3 5

      • Autor tego komentarza to zwykły prowokator. Ale nie sposób nie zauważyć, że wielu ludzi nie potrafi odróżnić kreacji scenicznej od prawdziwego życia. Przecież fakt, że ktoś gra w filmach morderców nie oznacza, że w rzeczywistości zabija ludzi. Tak samo jest z muzyką.

        • 14 3

    • Proponuję, abyś zamiast siedzieć na forum Trójmiasta, jechał pod Pałac Prezydencki świętować kolejną miesięcznice tragedii Smoleńskiej! Tam się przydasz bardziej, niż tu. Pozdrawiam

      • 9 7

  • Okultyzm prowadzi do nikad (4)

    A nawet do czeluści

    • 0 13

    • katolicyzm?

      nie, dziękuję!

      • 0 0

    • (1)

      no tak bo każdy po koncercie pił krew dziewicy i podrzynał kozie gardło

      • 1 0

      • Albo na odwrót

        • 0 0

    • To powiedz to swojemu staremu. Po co piszesz komentarze nie na temat?

      • 6 0

  • Judas Priest by Tarakum Photography / Top Guitar - Pierwsze Zdjęcia, Pełna Relacja wkrótce.

    Kilka zdjęć z tego koncertu znajdziecie również u mnie na fanpage Tarakum Photography.Kilka najlepszych zdjęć z fenomenalnego koncertu Judas Priest już na fanpage Tarakum Photography, zapraszam...!! \m/ Pełna relacja już wkrótce na fanpage Top Guitar oraz na stronie internetowej w postaci fotogallerii, sporo jak na mnie zdjęć fanów, tym razem lepiej Was potraktowałem. Wbijajcie i oceniajcie sami...!!

    https://www.facebook.com/TarakumPhotography/photos/a.251531888327637.1073741841.212329692247857/572772639536892/?type=3&theater

    • 0 0

  • nie do końca "u progu" (1)

    "blisko siedemdziesięcioletni muzycy są u progu swoich karier" - no już raczej niestety nie. Tak się mówi o tych, którzy zaczynają :)

    Odpowiedź redakcji:

    Dziękujemy za sugestię. Treść została poprawiona.

    • 7 0

    • a może być u progu końca swoich karier?

      początek, początek końca,
      ziemia stoi w miejscu,
      obraca się słońce

      • 0 1

  • (2)

    Zastanawiam się, czy fani zespołu wiedzą, że słynna okładka płyty z monstrualna żyletką (która pojawiła się na ekranie podczas koncertu) to dzieło [polskiego fotografika (i autora tej okładki) Rosława Szaybo? Mamy dwóch klasyków "okładkowych" z czasów czarnych płyt - włąsnie Rozsława Szaybo i Marka Karewicza. warto byłoby wspomnieć o tym polskim akcencie przy okazji koncertu Judas Priest.

    • 20 0

    • Naprawdę nie wiedziałem , ale ty jesteś światły!

      • 1 1

    • jest on również autorem

      okładki płyty Scream Makera, który grał wczoraj jako pierwszy

      • 0 0

  • (6)

    Jak zwykle Ergo Arena nie dała nagłośnieniowo rady, może powinni się trochę podszkolić w B90 bo tam zawsze dają rade. Ogólnie koncert Rewelacyjny.

    • 16 4

    • W golden circle słychać było wczoraj rewelacyjnie.

      • 1 0

    • (4)

      z trójki innych koncertów na których byłem tj. Ozzy i Ironi i tak wypadło najlepiej.

      • 3 0

      • (3)

        Na tym obiekcie nie ma szansy na lepszą akustykę, ale nie przesadzajmy, nagłośnienie było dobre. Słychać było pogłosy, ale ogólnie czytelność dźwięku, selektywność brzmienia były naprawdę niezłe porównując do innych rockowych koncertów.

        • 3 2

        • Byłem na Lennym, totalna porażka, jezeli chodzi o brzmienie. (2)

          • 1 1

          • kto to "Lenny"? (1)

            Cos ci sie przejezyczyło i zapomniało....Wiesz co piszesz? Ale "łeb" :) hahaha

            • 3 4

            • może pisał o Kravitzu a nie JP
              szybciej szybciej żeby kogoś zj....ać..

              • 4 1

  • kiepski artykuł (3)

    Z tego co pamiętam, to Halford pytał publiczność o to jaki utwór chce, a nie Travis. Mam wrażenie, że pan redaktor nie do końca czuje klimaty, ja jego opinie wyrażone w artykule są poniżej krytyki. Paskudny smok? Płomieni nie było wcale dużo i nie sprawiało to wrażenia kiczu. Według mnie oprawa była bardzo dobra, jak na warunki hali. I bardziej absurdalna jest, z całym szacunkiem, pańska grzywka, niż rzeczony płaszcz.

    • 8 15

    • tak cię krytykowanie tego marnego smoka uraziło?

      słucham tylko metalu i od dawna, a dowiedziałem się z tego artykułu ciekawych rzeczy - np. że jest film nawiązujący do historii Judas albo że UFO grało w Hali Olivii. poza tym facet napisał "jednogłośnie zażądaliśmy", więc czuje się częścią tego wszystkiego, a że ma grzywkę i nie podobały mu się kanciaste grafiki (serio to się mogło komuś podobać?)... nie o to chodziło w tym koncercie. w tym tekście jest napisane, że UFO i Judas wciąż dają radę, że jest całkiem niezły zespół z Polski, że nagłośnienie w Ergo wciąż liche, że było niezłe show, a JP to bogowie metalu. przestań marudzić, bo to jest dopiero absurdalne.

      • 7 1

    • to chyba za bardzo wpatrywałeś się w te ognie rodem z commodore64, bo Halforda nie było wtedy nawet na scenie i to Travis chwycił za mikrofon. Zresztą nie trzeba było nawet patrzeć - kolo całą noc śpiewa, a ty nawet nie rozpoznajesz jego głosu? żenada. trochę dystansu, nawet Halford ma świadomość, że ich styl to zabawa.

      • 7 1

    • Autor tekstu bredzi jak pijak po spożyciu zbyt dużej dawki wódy... Wizualizacje były świetne i fajnie korespondowały z warstwą muzyczną. Moment, w którym Rob Halford ukazał się na ekranie w płomieniach śpiewający te swoje demoniczne wokale przy wtórze ostrych, dzikich, opętanych metalowych dźwięków był naprawdę złowieszczy i sugestywny.

      • 6 5

  • Heavy Metal

    Pełną gębą, Rob Halford, Glent Tipton, Ian Hill, Scott Tasvis i Richie Faulkner dali czadu na 10000000W, oby częściej.; UFO też było super. };.)

    • 13 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

02

grudnia

02

grudnia

06

grudnia

Kultura

Kulinaria

Złociste i chrupiące. Skąd dobre frytki w Trójmieście?
Smaczne frytki w Trójmieście
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i dla smaku
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i smaku

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Whitney Houston wystąpiła w Sopocie w roku: