Wiadomości

stat

Metropolia była Okey. Po raz 10. Trójmiasto bawi się razem

Podczas festiwalu można było zobaczyć performance Krzysztofa "Leona" Dziemaszkiewicza. W spektaklu "Werter" aktor pokazał się publiczności w kostiumie Białego Królika z "Alicji w Krainie Czarów".
Podczas festiwalu można było zobaczyć performance Krzysztofa "Leona" Dziemaszkiewicza. W spektaklu "Werter" aktor pokazał się publiczności w kostiumie Białego Królika z "Alicji w Krainie Czarów". fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Gdańsk, Gdynię i Sopot ponownie połączyła kultura. Muzyczny pomost, jakim są koncerty organizowane w każdym z tych trzech miast, swój finał ma miejsce 30 grudnia w Gdyni. Wcześniej w Gdańsku i Sopocie obserwowaliśmy prawdziwy przegląd trójmiejskiego światka muzycznego. Cieszące się sporym zainteresowaniem wydarzenia towarzyszące - impro, spektakle teatralne czy koncert muzyki klasycznej także przekonują, że Metropolia jest Okey to imprezowy strzał w dziesiątkę.



Kluczowym składnikiem, który decyduje o powodzeniu tej kilkudniowej imprezy, rozciągniętej na całe Trójmiasto, jest okres świąteczno-noworoczny, kiedy co roku oferta koncertowo-teatralna jest dość skromna. Wiele osób dysponuje wtedy wolnym czasem, który chętnie wykorzystuje na wycieczki po klubach, nie zapominając o Ratuszu Staromiejskim, "sercu" organizatora imprezy - Nadbałtyckiego Centrum Kultury - czy o Centrum św. Jana, gdzie co roku podziwiać można artystów teatralnych, przeważnie pracujących poza największymi ośrodkami.

Koncertowy maraton to wizytówka imprezy. Od poniedziałku w Parlamencie i Sfinksie (a piątek jeszcze w Uchu) można było zobaczyć kilkadziesiąt trójmiejskich zespołów - tych mniej i bardziej znanych. Nie sposób opisać każdy z tych krótkich występów, ale na pewno warto zapamiętać dwa wydarzenia tegorocznego festiwalu.

Na poniedziałkowym koncercie trójmiejscy muzycy zagrali utwory twórców polskiej sceny niezależnej lat 90. Na zdjęciu: Kiev Office.
Na poniedziałkowym koncercie trójmiejscy muzycy zagrali utwory twórców polskiej sceny niezależnej lat 90. Na zdjęciu: Kiev Office. fot. Łukasz Głowala/Trojmiasto.pl
Stara-nowa scena niezależna

Pierwszy to poniedziałkowy koncert w klubie Parlament. Jego program ułożył dziennikarz muzyczny Przemysław Gulda, od kilku dekad pilnie śledzący polską scenę alternatywną. Gulda wpadł na świetny pomysł: zaprosił lokalnych artystów, aby przygotowali własne interpretacje mało znanych (albo trochę już zapomnianych) utworów rodzimych rockowych i punkowych zespołów z lat 90.

Za zadanie zabrali się muzycy na co dzień operujący w zupełnie różnych stylistykach. Hatti Vatti na język transowej elektroniki przełożył piosenki reggae Sławka Gołaszewskiego. Olo Walicki muzykę zepchnął na plan drugi i podczas swojego performance (razem z odtwarzanym z wideo aktorem Marcinem Czarnikiem) wyeksponował traktujące o homofobii czy ekologii teksty zespołu Homomilitia. Zupełnie inne, bo głośne, gitarowe covery Łodzian zagrał Kiev Office, który sięgnął również po kawałki kapel Ewa Braun i Guernica y Luno. Z kolei na wściekły, punkowy hałas postawiły Nagrobki (gościnnie z Wojtkiem Mazolewskim), które zagrały utwory Post Regimentu.

Poniedziałkowy koncert był nie tylko oryginalnym doświadczeniem artystycznym, ale i unikatową okazją, aby pod jedną sceną spotkały się różne pokolenia fanów alternatywy - to, które dorastało wraz ze swoimi idolami undergroundu i to, które ich dopiero tego dnia poznało. Inne czasy, inna wrażliwość, ale przekaz i wartość tej muzyki wciąż zdają się aktualne.

Tymon Tymański & The Transistors w Parlamencie:



Pożegnanie Tymona

Drugie wydarzenie, którego nie można w podsumowaniu pominąć, to środowy koncert zespołu The Transistors, także w Parlamencie. Koncert wyjątkowy, bo - jak zapowiadał jego lider, Ryszard "Tymon" Tymański - pożegnalny. Tymon rozwiązuje Tranzystory i ponoć ma zamiar zająć się muzyką mniej sowizdrzalską, a bardziej poważną. Znając twórczość tego gdańskiego muzyka i prześmiewcy polskiej rzeczywistości trudno tak naprawdę w to uwierzyć, choć przyznać trzeba, że w środę Tymon był dość zachowawczy i nie szastał przesadnie anegdotami i żartami, do czego przyzwyczaił przez lata publiczność.

Koncert był ekspresowym przeglądem całej twórczości Tranzystorów. Publiczność usłyszała m.in. takie kawałki, jak: "Cellulitis", przerobionego na hołd dla szefa NCK, Larry'ego "Okey" Ugwu "Adama M.", "Morze, plaża, słońce", "Help Me Out", cover Davida Bowiego "Space Oddity" i Beatlesów - "Back in the U.S.S.R.", a przede wszystkim kilka kawałków z nadchodzącej nowej płyty pt. "Zatrzymaj wojnę". Na koniec Tymon zagrał "Białego Misia" z jazzowymi akcentami, co było też zapowiedzią nowej stylistyki, w której chce się teraz realizować.

Fragment występu Krzysztofa "Leona" Dziemaszkiewicza:



Teatralna Metropolia

Istotnym dodatkiem była część teatralna, składająca się z dwóch wieczorów. 27 grudnia w wypełnionej po brzegi Wielkiej Sali Ratusza Staromiejskiego krótkie formy impro wykonali dawni W Gorącej Wodzie Kompani, czyli czołowi trójmiejscy improwizatorzy, dziś rzadko występujący wspólnie: Wojciech Tremiszewski, Małgorzata Tremiszewska, Ewa Fajfer, Karolina Rucińska, Szymon Jachimek i akompaniujący im Hubert Świątek. Były klasyczne formaty, jak "To brzmi jak ta piosenka" czy "Frizy" lub nieco mniej popularne ("Wieczorek poetycki"). Najlepiej wypadały muzyczne improwizacje Szymona Jachimka w trzech wersjach "Hitów", zaśpiewane na życzenie widowni o ludwisarzu oraz efektowna "Piosenka irlandzka" wykonana przez wszystkich improwizatorów na bis.

Zobacz także: felietony Szymona Jachimka


Dzień Teatrów zaplanowano z kolei na 29 grudnia. Publiczność w Centrum św. Jana obejrzała trzy spektakle: mocno eksperymentalną "Naturę ruchu - duet na dwa sola" Anny HaraczIwony Olszowskiej, politycznych "Uchodźców. Testigo Documentary" Teatru DzikiStyl Company oraz "Wertera" Krzysztofa "Leona" Dziemaszkiewicza. Pierwszy z wymienionych łączył w sobie fragmenty spektaklu obu tancerek "Przenikanie" oraz ich występów solowych, tworząc gładką kompozycję taneczną w transowych rytmach. Jednak Centrum św. Jana okazało się zbyt monumentalną i przytłaczającą przestrzenią dla tego kameralnego przedstawienia, które potrzebuje większego skupienia i bliższego kontaktu z publicznością.

Nagrodzeni przez marszałka województwa pomorskiego na wniosek szefa Nadbałtyckiego Centrum Kultury (Larry "Okey" Ugwu, po prawej) zostali: Janusz Dembowski (pierwszy z lewej), Paweł Zagańczyk (drugi z lewej) i Rita Jankowska (trzecia z lewej) oraz przedstawiciele klubów Ucho, Sfinks 700 oraz Parlament.
Nagrodzeni przez marszałka województwa pomorskiego na wniosek szefa Nadbałtyckiego Centrum Kultury (Larry "Okey" Ugwu, po prawej) zostali: Janusz Dembowski (pierwszy z lewej), Paweł Zagańczyk (drugi z lewej) i Rita Jankowska (trzecia z lewej) oraz przedstawiciele klubów Ucho, Sfinks 700 oraz Parlament. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
Nie mieli takiego kłopotu tancerze Teatru DzikiStyl Company - Patryk Gacki, Wioletta FiukMichał Łabuś, prezentujący społecznie zaangażowany spektakl, oparty na fotoreportażu Macieja Moskwy "Testigo Documentary", ukazującym uchodźców z syryjskiego Kobane po ataku ISIS. W porównaniu do czerwcowego pokazu na Gdańskim Festiwalu Tańca spektakl "Uchodźcy. Testigo Documentary" dojrzał, najbardziej plakatowe sceny zostały wyparte przez taneczne metafory. Los uchodźców oddany jest nie wprost, a przez ruchowe skojarzenia - ciasnotę, wyobcowanie, poczucie dyskomfortu, wolność szybko tłumioną przez pozostałych, bierność i zwątpienie przeplatane z momentami nadziei. Bardzo dobrze wpisuje się to w opartą na partnerowaniu, niezwykle cielesną i fizyczną (i efektowną) technikę tańca tancerzy DzikiegoStylu.

Na ostatni występ - performance Krzysztofa "Leona" Dziemaszkiewicza - została zaledwie garstka widzów. Leon w spektaklu "Werter" najpierw pokazał się publiczności w intrygującym kostiumie Białego Królika z "Alicji w Krainie Czarów". Już po chwili zaprezentował wachlarz charakterystycznych dla niego scenicznych chwytów: nagość, oblewanie się lepką cieczą, tarzanie się po scenie i oblepianie (tym razem wcześniej ściętymi na scenie włosami) oraz paradowanie między widzami w wyjątkowo skromnym "odzieniu" ("spódniczka" z trzciny zarzucona na ramiona) i migającą lampką w ustach. Występy Dziemaszkiewicza zawsze są niezwykle efektowne wizualnie, zawieszone gdzieś pomiędzy sztuką a kiczem. Tak było również w tym bardzo krótkim i intensywnym performansie.

W koncercie Metropolia klasycznie w Ratuszu Staromiejskim wzięli udział uczniowie trójmiejskich szkół muzycznych.
W koncercie Metropolia klasycznie w Ratuszu Staromiejskim wzięli udział uczniowie trójmiejskich szkół muzycznych. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
Podsumowania i nagrody

Koniec roku to zwykle czas podsumowań i nagród. Od pięciu lat podczas Metropolia jest Okey przyznaje je twórcom kultury marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk. W tym roku przed koncertem Metropolia Klasycznie w Ratuszu Staromiejskim poznaliśmy trójkę laureatów.

Nagrody otrzymali: Janusz Dembowski (rzeźbiarz, malarz, autor wystawy powiązanej z 1050-leciem chrztu Polski, a zatytułowanej: Arche-fakty i artefakty. Prace Janusza Dembowskiego i eksponaty Muzeum Archeologicznego), Rita Jankowska (reżyserka, dramatopisarka i dramaturg, założycielka niezależnego Teatru Błękitna Sukienka, w którym od marca 2011 roku tworzy i wystawia autorskie spektakle, m.in.: "Nic się nie stało", 2016; "Podróż do wnętrza pomarańczy", 2015, "Keeffe, nie jestem królem", 2013-2014, na offowych scenach teatralnych Gdańska. Kuratorka międzynarodowego artystyczno-edukacyjnego projektu "ART/MOSPHERE Baltic", zrealizowanego w tym roku z młodzieżą gdańskich gimnazjów w NCK) oraz Paweł Zagańczyk (muzyk, lider zespołu Zagan Acustic, organizator dziewięciu edycji cyklu koncertów pod hasłem: Gdańska Sztuka Interpretacji Muzyki Akordeonowej).

Ponadto pamiątkowe medale z łacińską sentencją "De nihilo nihil fit" otrzymali wieloletni partnerzy festiwalu - klub Ucho, Sfinks 700 oraz klub Parlament. Najbardziej oficjalne z wydarzeń Metropolia jest Okey było wstępem do koncertu Metropolia klasycznie, w którym wystąpili uczniowie trójmiejskich szkół muzycznych. Imprezę zamyka piątkowy koncert w klubie Ucho. Wystąpią: Lamia Reno, Jak Zwał Tak Zwał, Krystyna Durys, 3 City Stompers, A'FreAk-aN Project, Absyntia, Cotton Wing, The Rockas i Castlings. Początek o godz. 18:30.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (24)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

28

lipca

Esev Yam Sopot, Teatr Atelier

28

lipca

Herbasz / Skolik Band Sopot, Teatr BOTO

30

lipca

Kultura

Światowy sukces gdańskiego chóru 441 Hz
Światowy sukces gdańskich Herców

Kulinaria

Kulinarna Świętojańska, czyli wielka restauracja na ulicy
Kulinarna Świętojańska już w sobotę
Jemy na mieście: smaczna kuchnia w Machinie
Jemy na mieście: oceniamy Machinę

Planuj z nami tydzień

    Najczęściej czytane