Wiadomości

stat

Miał być koncert, był spektakl. Relacja z występu Brodki

Akustyczny koncert Brodki zapełnił Teatr Szekspirowski niemalże po same brzegi.
Akustyczny koncert Brodki zapełnił Teatr Szekspirowski niemalże po same brzegi. fot.Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl

Kto wychowywał się w latach 90., ten doskonale wie, jak wielką popularnością cieszył się cykl MTV Unplugged. Za legendarne uchodzą przede wszystkim akustyczne występy ówczesnych grunge'owych gwiazd - Nirvany i Alice in Chains, a w Polsce jeden z najciekawszych koncertów w tej formule został wydany kilka dni temu - jego autorką jest Brodka.



Koncerty z cyklu MTV Unplugged to nie tylko odgrywanie utworów z wcześniej wydanych albumów w wersjach "bez prądu". Każdy z nich ma kilka cech szczególnych - przede wszystkim repertuar zostaje na nowo zaaranżowany, zazwyczaj z uwzględnieniem udziału dodatkowych muzyków, i powinien znaleźć się w nim przynajmniej jeden cover, a do tego na scenie pojawiają się goście. Tak było na koncercie zarejestrowanym w lubelskim Centrum Spotkania Kultur, ale siłą rzeczy tak być nie może na trasie, chociażby dlatego, że Krzysztof Zalewski i Dawid Podsiadło mają inne zobowiązania i nie mogą poświęcić całego tygodnia na odśpiewywanie jednego utworu w rożnych zakątkach Polski.

Gdańska publiczność nie mogła jednak poczuć się stratna - spektakl BrodkiGdańskim Teatrze Szekspirowskim nawet w nieco okrojonej wersji wciąż jest świetnym widowiskiem i jednym z nielicznych przypadków rodzimego popu, w którym doszło do doskonałej syntezy tego, co rozrywkowe i tego, co artystyczne.

Popowe koncerty w Trójmieście


Niewiele polskich zespołów może pochwalić się równie imponującą produkcją sceniczną.
Niewiele polskich zespołów może pochwalić się równie imponującą produkcją sceniczną. fot.Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl
"Spektakl" nie jest tutaj słowem przypadkowym - Brodka sama na przywitanie podkreśliła, że występ w Teatrze Szekspirowskim cieszy ją szczególnie, bo w odsłonie "bez prądu" kładzie duży nacisk na walory wizualne. "Spektakl" doskonale oddaje teatralny charakter koncertu, znacznie mniej trafne zdaje się być natomiast tytułowe "unplugged" i nawet nie chodzi o to, że okazjonalnie na scenie pojawiała się gitara basowa działająca "na prąd", ale o potężną produkcję obejmującą użycie niezliczonych świateł i laserów.

Przed publicznością prezentowało się 11 osób, ale bez dwóch zdań 12. członkiem zespołu był Krzysztof Broszkiewicz, który operował światłem w taki sposób, że scena zdawała się skracać lub wydłużać, nabierać głębi i zmieniać kształty niemalże z utworu na utwór.

Brodka w GTS - "Varsovie":


Same utwory nie zostały odegrane w kolejności (i liczbie) identycznej jak na albumie. "Syberia" nie zniknęła z programu, ale została wykonana bez Krzysztofa Zalewskiego; coveru "Heart-Shaped Box" Nirvany nie było, ale na bis usłyszeliśmy "Wszystko, czego dziś chcę" w oryginale śpiewane przez Izabelę Trojanowską, a w wersji nieakustycznej, bliskiej dancingowemu pierwowzorowi nagrane na potrzeby serialu "Rojst". Oczywiście nie mogło zabraknąć największych przebojów - "Varsovie", "Horses" i kolejnej znakomitej aranżacji "Grandy".

Najodleglejsze, a tym samym najbardziej zaskakujące, było z kolei wykonanie tego pierwszego hitu, czyli utwory "Ten", do którego Brodka napisała słowa (wespół z Anią Dąbrowską) w wieku zaledwie szesnastu lat. Każdy z tych wersów doskonale ilustruje nieszczęśliwą miłość w oczach osoby nastoletniej - to słowa znacznie prostsze od tych, po jakie Brodka sięgała później, ale równie szczere, a w zestawieniu z mroczną, powolną, zakończoną niemalże post-rockowym hałasem aranżacją robiły piorunujące wrażenie.

Publiczność poddała się nastrojowi koncertu od pierwszych dźwięków, które wydobywały się nie tylko z zazwyczaj używanych przez zespół Brodki instrumentów, ale także z tak nietypowych źródeł, jak fisharmonia czy piła muzyczna. Nie była to jednak wyłącznie jednostronna emisja energii ze sceny na publikę, lecz ciągła wymiana, o czym najlepiej mogą świadczyć ostatnie minuty koncertu, kiedy to wokalistka zaprosiła na scenę jednego z widzów i odtańczyła z nim kilka taktów.

Poprzednią relację z koncertu Moniki Brodki zakończyłem zdaniem: "Następnym razem do Trójmiasta przyjedzie już zupełnie inna Brodka" i faktycznie chociaż w setliście niby wciąż widnieją te same tytuły, to jednak każda z piosenek zabrzmiała zupełnie inaczej, co w połączeniu z fenomenalną oprawą wizualną ponownie pozwala z czystym sumieniem nazwać Brodkę jedną z najciekawszych popowych artystek tworzących w Polsce.

Opinie (37) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

18

października

Pull The Wire / Zenek Kupatasa Gdynia, Klub Ucho

27

października

Martyna Jakubowicz Gdańsk, Stary Maneż

27

października

Artur Andrus i Dorota Miśki... Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Kultura

Opowieści brazylijskie. O premierze "Olgi" w Operze Bałtyckiej
O premierze "Olgi" w Operze Bałtyckiej
Operetta wielce aktualna. O "Karmanioli" w Teatrze Wybrzeże
"Karmaniola" w Teatrze Wybrzeże

Kulinaria

Rodzice małych dzieci w kociej kawiarni. Nie wszyscy szanują regulamin
Rodzice małych dzieci w kociej kawiarni
Tutaj studenci zjedzą i wypiją taniej
Tutaj studenci zjedzą i wypiją taniej

Planuj z nami tydzień

Restaurant Week, Budka Suflera, targi motoryzacyjne. Planuj tydzień
Planuj tydzień w Trójmieście

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Günter Grass mieszkał: