Midge Ure, synthwave bez syntezatora. Relacja z koncertu

Lider Ultravox zaprezentował gitarowe wersje swoich przebojów, co tłumnie zebranej publiczności raczej nie przeszkadzało.
Lider Ultravox zaprezentował gitarowe wersje swoich przebojów, co tłumnie zebranej publiczności raczej nie przeszkadzało. fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

"Niech ktoś zabierze temu człowiekowi gitarę!" - ta myśl towarzyszyła mi przez cały wczorajszy koncert, bo chociaż Ure swojego czasu szarpał za struny nawet w Thin Lizzy, to jego najciekawsze utwory powstały w oparciu o brzmienie syntezatora i wiele bym dał, żeby usłyszeć je w wersjach bliższych oryginałowi.



Moda na lata 80. wciąż kreuje naszą codzienność. Widać ją w ubiorze (podwinięte nogawki podartych dżinsów), widać w filmach i serialach (na przykład "Strażnicy Galaktyki" i "Stranger Things"), słychać w muzyce (chociażby trójmiejskim Nightrun87) i można by się spodziewać, że w związku z tym jeden z najważniejszych głosów tamtych czasów przyciągnie młodzież ciekawą tego, gdzie się to wszystko zaczęło. Tak się jednak nie stało, w wypełnionym po brzegi klubie Atlantic dominowała publiczność po czterdziestce, która sukcesy zespołów Midge'a Ure zna nie z legend, lecz z własnej młodości.

Ostatecznie słuchacze Perturbator, Carpenter Brut i innych popularnych projektów zafascynowanych synthwavem nie mają czego żałować, bo o ile przebojową "Viennę" w wykonaniu Midge Ure's Band Electronica natychmiast skojarzyliby z pierwowzorem wykorzystanym między innymi na ścieżce dźwiękowej do serialu "Trzynaście powodów", o tyle rockowe wykonanie z nudnawą gitarową solówką w środku nie było w stanie wykrzesać porównywalnego ładunku emocjonalnego. W programie znalazło się jeszcze kilka przebojów Ultravox, a także nieśmiertelne "Fade to Grey", którego na singlu z 1980 roku Ure wprawdzie nie zaśpiewał, lecz jest jego kompozytorem do spółki z dwoma innymi członkami Visage.

Na "Fade to Grey" czekało wielu, o czym wokalista doskonale wiedział i czego nie omieszkał wspomnieć ze sceny. Tuż po wejściu do klubu stanąłem zresztą obok trzech mężczyzn, którzy debatowali właśnie o tym utworze, wymieniając się informacjami o różnych wersjach aranżacyjnych krążących w sieci. Niestety gitara i jej dziwnie niepasujący do pozostałych instrumentów, "ciężki" przester ponownie wyplewiły dawny czar. Urok zespołów new romantic polegał na tym, że nagrywały nieco ponure, tajemnicze, przepełnione elektroniką przeboje opatrzone przedziwnymi teledyskami (wystarczy spojrzeć na klip do "Fade to Grey"). Zepchnięcie syntezatora na drugi plan oznaczało wyrwanie serca własnej twórczości, miałem wręcz wrażenie, że wykonuje ją nie autor, a co najwyżej solidny cover band.

Obecność gitary, a nawet bardziej jej nadużywanie (nie było kawałka bez solówki, a każda z nich brzmiała niemal identycznie jak poprzednia), nie każdemu przeszkadzała. Fani Ure byli gotowi przyjąć wszystko, co ich ulubieniec miał do zaoferowania, składając donośne podziękowania oklaskami, wrzaskami i gwizdami. Do zaoferowania miał natomiast kilka niespodzianek, bo obok hitów pojawiły się mniej znane pozycje z bogatego dorobku Ultravox, między innymi "New Europeans" czy "All Stood Still" (w moim odczuciu najlepszy moment wieczoru). Jego głos - pomimo sześćdziesięciu czterech lat na karku - nadal brzmi znakomicie, a repertuar oraz koncertowa kariera nigdy nie zniżyły się do poziomu teatrzyku odgrywanego przy pełnym playbacku podczas małomiasteczkowego festynu, na czym skończyło wiele innych gwiazd z lat 80.

Usłyszenie na żywo "Vienna", "If I Was" czy "Fade to Grey" nawet w wersjach tak dalekich od oryginałów to doświadczenie z pogranicza surrealizmu. To trochę tak, jakby na salę wszedł Wolfgang Amadeusz Mozart i osobiście odegrał "Marsz turecki", bo w obydwu przypadkach mamy do czynienia z wizjonerami, którzy wprowadzili do historii muzyki nieodwracalne zmiany. Dla tych, którzy w 1986 roku widzieli Ultravox u szczytu popularności w Hali Olivii w Gdańsku koncert w Atlanticu na pewno był bez porównania mniejszym wydarzeniem, ale sądząc po reakcjach roztańczonego, śpiewającego tłumu, niewiele osób wróciło do domu z poczuciem rozczarowania.

Opinie (58)

  • Byłem na koncercie dzień później w Warszawie,to było coś w spaniałego,zwięczeniem było zdjęcie,autografy na bilecie i setliście:)

    • 0 0

  • celna riposta Midge'a na twitterze (1)

    Do pana Kowala i innych narzekaczy "Hmmm this was not Band Electronica...this man seems to be wanting a time machine of some description...."
    Brawo Midge!!!!

    • 2 2

    • No, no, szkoda tylko, że nieprawdziwa, a sam Midge jeszcze w 2017 roku grał sety elektroniczne oparte w 90% na repertuarze Ultravox.

      • 2 0

  • Opinia do filmu

    Zobacz film Midge Ure - "Fade to Grey" (Atlantic, Gdynia)

    Cienki bębniarz

    W kółko tylko tratata na werblu... Totalny brak pomysłu/własnej inwencji na ten cover. Brzmi jak dzieciak, który dopiero uczy się grać.

    • 2 4

  • Opinia do filmu

    Zobacz film Midge Ure - "Fade to Grey" (Atlantic, Gdynia)

    "Ultravox"?? - a to nie jest kawałek Visage ??? (1)

    • 1 5

    • Opinia do filmu

      Zobacz film Midge Ure - "Fade to Grey" (Atlantic, Gdynia)

      oczywiście, że Visage, w tytule błąd

      • 0 1

  • All Stood Still - mniej znany, ale bliski.... bo o Polakach. (3)

    • 9 0

    • Taaak, a Vienna o Wietnamczykach. (2)

      • 0 3

      • Gdybys byl tak stary jak ja to pamietal bys zapowiedz tego utworu z koncertu w Olivii w 1986. (1)

        • 3 0

        • Bo zadedykował piosenkę Polakom i dlatego to jest o Polakach? :-))))))))))))))

          • 0 0

  • 50+ :) (8)

    No tak, zawsze mnie bawi jak w temacie lat 80 wypowiadaja się znawcy, których w tamtych czasach nie było na świecie, lub chodzili w pieluchach :)

    • 35 5

    • (6)

      A mnie bawi, jak ktoś dzisiaj wypowiada się na temat Chopina, Dostojewskiego i dinozaurów.

      • 7 6

      • (5)

        Doskonała riposta :D A Pan 50+ powinien sobie uświadomić, że Ure i inni twórcy z lat 80. czerpali pełnymi garściami z dorobków poprzednich pokoleń, więc gdyby nie krytyczne podejście do tego, co było, nie byłoby ani ich, ani żadnego cywilizacyjnego postępu.

        • 6 5

        • (4)

          Riposta bez sensu, bo nikt z nas nie bedzie czuł realiów życia Chopina, Dostojewskiego i ... dinozaurów. Wszystko to będzie interpretacja. Ale wielu z nas czuje realia w jakich były komponowane utwory lat 80. Dla mnie ta muzyka to nie tylko podział stricte muzyczny na klawisze i solówki gitarowe. To wspomnienia z podstawówki, liceum, pierwsze miłostki, zawody itd. Czuję tę muzykę troche bardziej niż tylko uszami. Tak samo muzyka lat 60 i odniesienie do rodziców. Dla mnie to tylko fajne kawałki i pewnie nigdy nie zrozumiem ich zachwytu nad utworami tamtych czasów.

          • 7 7

          • Masz, kolego, rację... (2)

            Ktoś, kto nie czuje tego klimatu, nie powinien się na temat wypowiadać, albo powinien przynajmniej z pokorą zaznaczyć, że jego opinia oparta jest na niekoniecznie osadzonych w realiach odczuciach. Ja wyszedłem z tego koncertu 30 lat młodszy, wróciły wszystkie wspomnienia.. ba - nawet odczucia i uczucia z lat osiemdziesiątych.
            Teraz mocno żałuję, że przez krótką chwilę zastanawiałem się, czy chce mi się iść na ten koncert... Składam z tego powodu samokrytykę...
            A autor artykułu, powinien zastanowić się, czy słusznie spodziewał się, że na ten koncert przyjdzie ktoś inny niż towarzystwo 40+. Myślę, że sąd mocno nieuprawniony...

            • 3 4

            • (1)

              A gdzie jest napisane, że spodziewał się innego towarzystwa? Poza tym nie oszukujmy, się - to nie był TEN klimat. W tym koncercie nie było nic z ducha lat 80., więc obruszanie się, że ktoś, kto nie miał wtedy 20-30 lat nie powinien zabierać głosu jest bez sensu! Przecież to totalnie inna, bardzie współczesna i niestety słaba muzyka.

              • 3 0

              • Nie był ten klimat?

                Bo za mało syntezatorów? No i dlatego ciężko zrozumieć new romantic zwykłemu człowiekowi. Ja jestem zadowolony po pachy właśnie dlatego że facet oddał klimat utworów

                • 2 3

          • I co w związku z tym? Pisać o niej mogą tylko ci, którzy przez swoją nostalgię oderwani są od rzeczywistości?

            • 5 1

    • Rozumiem, że panowie 50+ nie śmialiby zabrać głosu ws. The Beatles albo Jimiego Hendrixa, bo przecież chodzili w tamtych czasach w pieluchach?

      • 1 0

  • Opinia do filmu

    Zobacz film Midge Ure - "Fade to Grey" (Atlantic, Gdynia)

    Aranżacje bywają różne.

    Midge Ure grywał już unplugged, na ostatniej płycie zaprezentował znane kawałki w wersji orkiestrowej. Nas uraczył wersją rockową z ostrym przesterem i nawet jeśli ktoś spodziewał się syntezatorów i czuje niedosyt, faktem jest, że facet dał czadu, ciągle jest w formie i nie odwalił jakiejś chałtury. Choć utwory Ultravox znam właśnie w wersjach z płyt, koncert podobał mi się i świetnie się bawiłem. Jeśli jeszcze pojawi się gdzieś niedaleko, chętnie wybiorę się jeszcze raz.

    • 5 1

  • (3)

    Kompletnie nie zgadzam się z autorem. Jako osoba siedząca w muzyce, dziennikarstwie muzycznym ośmielam się zauważyć, że nie był to koncert ULTRAVOX. Jedyne z czym się zgadzam, to fakt, że "All Stood Still" również w moim odczuciu był najlepszym momentem wieczoru. Owszem bez skrzypiec Vienna była dziwna. Ale ... to nie Ultravox. Fantastyczny wieczór po 32 latach wspomnienia hali Olivia wróciły.

    • 16 5

    • Nie ma to jak wypowiedź anonimowego Tomka "siedzącego w dziennikarstwie muzycznym" HAHAHAHA

      • 3 0

    • Koncert

      Zgadzam się w 100 proc. z opinią Tomka. Autor artykułu zapomniał, że to był koncert Midge Ure a nie Ultravox. Dla mnie bomba, bylem pod samą sceną vis -a - vis Mistrza - wrażenia niesamowite !
      Pozdrawiam. Ultra Fan Wojtek

      • 3 6

    • Ale co z tego, że to nie Ultravox? Jest tam gdzieś tak napisane?

      • 4 2

  • Opinia do filmu

    Zobacz film Midge Ure - "Fade to Grey" (Atlantic, Gdynia)

    To był przebój, ale Visage, (1)

    z ktorym koleś współpracował.

    • 1 5

    • Opinia do filmu

      Zobacz film Midge Ure - "Fade to Grey" (Atlantic, Gdynia)

      I tak też jest to ujęte w tekście, ale nie współpracował z nimi, tylko był członkiem zespołu przez kilka lat

      • 4 0

  • (2)

    Ale chała! Na takim paździerzu można coś zarobić?

    • 3 26

    • (1)

      wyobraź sobie, że można bo jak się ma talent znacznie lepszy od gwiazd disco polo i jest się na scenie od lat 70 -tych to czapki z głów za taką kondycję i otwartą osobowość

      • 3 2

      • A to coś to nie jest zagraniczny odpowiednik disco polo?
        BTW - Maryla Rodowicz jest na scenie od lat 60-tych...

        • 0 5

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Koncert Muzyki Filmowej i Epickiej
Koncert Muzyki Filmowej i Epickiej
muzyka chóralna, widowisko / show
paź 22
piątek, g. 19:00
Gdynia, Gdynia Arena
Mela Koteluk & Kwadrofonik
Mela Koteluk & Kwadrofonik
rock, pop
paź 29
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
Fisz Emade Tworzywo - Ballady i Protesty
Fisz Emade Tworzywo - Ballady i Protesty
muzyka alternatywna
lis 12
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż

Kulinaria

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Mistrz operowego tenoru Jose Carreras wystąpił w Ergo Arenie w 2012 roku. Która z polskich gwiazd towarzyszyła mu na scenie?