Film o niezłomnym bokserze z Auschwitz. Gdański reżyser nakręcił "Mistrza"

artykuł historyczny
"Mistrz" to opowieść o legendarnym pięściarzu, Tadeuszu Pietrzykowskim, który stoczył kilkadziesiąt wygranych walk w obozach koncentracyjnych. W główną rolę wcielił się Piotr Głowacki.
"Mistrz" to opowieść o legendarnym pięściarzu, Tadeuszu Pietrzykowskim, który stoczył kilkadziesiąt wygranych walk w obozach koncentracyjnych. W główną rolę wcielił się Piotr Głowacki. fot. Robert Pałka

"Obraz, który łączy opowieść o niezwykłym człowieku z refleksją na temat samotności przetrwania, ale i sensu nadziei" - tak o swoim pełnometrażowym debiucie mówi Maciej Barczewski, gdański reżyser, który na wielki ekran przeniósł niezwykłą historię Tadeusza "Teddy'ego" Pietrzykowskiego, bokserskiego czempiona z Auschwitz. "Mistrz" powalczy o Złote Lwy podczas 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Rozmawiamy z twórcą filmu.



Wydarzenia online w Trójmieście


Tadeusz Pietrzykowski brał udział w obronie Warszawy, potem chciał walczyć o wolną Polskę w formujących się we Francji polskich oddziałach wojskowych. Złapany w czasie nielegalnego przekraczania granic został deportowany w pierwszym transporcie polskich więźniów politycznych do KL Auschwitz, gdzie 14 czerwca 1940 roku otrzymał numer 77. W marcu 1941 roku jako pierwszy Polak stoczył zwycięski pojedynek pięściarski z niemieckim kapo. Do 1943 roku stoczył w obozie kilkadziesiąt zwycięskich walk, stając się nieformalnym, jak sam to określił w grypsie do matki, "mistrzem wszechwag KL Auschwitz".

Gdyński film powalczy o Złote Lwy



Sprawdź gdzie grają film Mistrz

Wyjątkową historią bokserskiego mistrza zainteresował się gdański reżyser, Maciej Barczewski, który trzy lata temu zasłynął krótkometrażowym filmem "My Pretty Pony" opartym na prozie samego Stephena Kinga. "Mistrz" to historia legendarnego pięściarza, który dzięki walkom na ringu ocalił swoje życie w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz-Birkenau. Oparty na prawdziwych wydarzeniach dramat przedstawia nieznaną historię polskiego sportowca, który w miejscu zagłady stał się symbolem nadziei na zwycięstwo.

W tytułowej roli wystąpił Piotr Głowacki, któremu na ekranie partnerują m.in. Marian Dziędziel, Marcin Bosak, Piotr Witkowski, Rafał Zawierucha czy Marcin Czarnik. "Mistrz" jest jednym z 14 filmów, które powalczą o Złote Lwy podczas trwającego 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Filmy w Konkursie Głównym 45. FPFF w Gdyni



Od pierwszych tygodni pobytu w obozie niemieccy więźniowie funkcyjni (kapo, blokowi) dla własnej przyjemności i rozrywki toczyli miedzy sobą pojedynki bokserskie, zapaśnicze i grali w piłkę. W celu uatrakcyjnienia walk szukali rywali wśród więźniów-sportowców. W KL Auschwitz pierwszą walkę bokserską Polak-Niemiec stoczył w 1941 roku Tadeusz "Teddy" Pietrzykowski, a z czasem obóz stał się areną wielu walk i meczów
Od pierwszych tygodni pobytu w obozie niemieccy więźniowie funkcyjni (kapo, blokowi) dla własnej przyjemności i rozrywki toczyli miedzy sobą pojedynki bokserskie, zapaśnicze i grali w piłkę. W celu uatrakcyjnienia walk szukali rywali wśród więźniów-sportowców. W KL Auschwitz pierwszą walkę bokserską Polak-Niemiec stoczył w 1941 roku Tadeusz "Teddy" Pietrzykowski, a z czasem obóz stał się areną wielu walk i meczów fot. Robert Pałka
Tomasz Zacharczuk: Historia Tadeusza Pietrzykowskiego to niemal gotowy materiał na kino, nawet w formacie hollywoodzkim (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Zresztą podejrzewam, że Amerykanie podobną historią na własnym gruncie zajęliby się bardzo szybko. Dlaczego więc pana zdaniem tak długo czekaliśmy w Polsce, aż ktoś opowie o "Teddym"? Co osobiście przekonało pana do tego projektu?

Maciej Barczewski: Tadeusz Borowski, na podstawie którego prozy obozowej powstał między innymi pamiętny "Krajobraz po bitwie" Andrzeja Wajdy, w jednym ze swoich opowiadań napisał: "Jeszcze tkwi tu pamięć o numerze 77, który niegdyś boksował Niemców, jak chciał, biorąc na ringu odwet za to, co inni dostali na polu". To jedno, rzucone jakby mimochodem zdanie, zaintrygowało mnie na tyle, że zacząłem badać losy więźniów pierwszego transportu do obozu Auschwitz, a w szczególności oznaczonego numerem 77 Tadeusza Pietrzykowskiego.

Zafascynowało mnie, że dla współosadzonych był on symbolem nadziei na zwycięstwo nad nazistowskim terrorem. Zarazem okazało się, że dziś jest on człowiekiem stosunkowo nieznanym, mimo że ze względu na miejsce i okoliczności, w których musiał toczyć swoje pojedynki, jego walki nabrały niemal mitycznego charakteru. Dla jemu współczesnych był on natomiast kimś, kogo dziś niektórzy określiliby mianem superbohatera. Podobno na przestrzeni lat niejeden filmowiec deklarował nakręcenie filmu o polskim gladiatorze z Auschwitz, jednak - jak powiedziała mi jego córka - ta historia czekała na odpowiednio zdeterminowaną osobę.

Niecodzienna lekcja historii w bokserskim ringu



"Mistrz" to pana pełnometrażowy debiut. Czy przejście z małego formatu ("My pretty pony") do pełnego metrażu wiązało się z jakimiś niespodziewanym trudnościami? Może z presją z uwagi na delikatny temat, jakim zawsze w kinie są historie z Holocaustem w tle?

Kilka płaszczyzn było zbliżonych, gdyż tamten krótki metraż starałem się kręcić na poziomie profesjonalnego filmu, który różni się od kinowego tym, że trwa tylko kwadrans. Z perspektywy produkcyjnej można powiedzieć, że teraz presja była dwieście razy większa. Bo koszty realizacji pełnego metrażu są dwieście razy większe, bo zdarzały się dni, że na planie pracowało dwieście osób. I wreszcie stres związany z tym, że robimy film o prawdziwym, nie fikcyjnym człowieku, który stał się bohaterem w miejscu powszechnie uznawanym za symbol zagłady.

Z perspektywy porównawczej zdawałem sobie sprawę z tego, że porywam się na tematykę kojarzoną w powszechnej świadomości przede wszystkim z "Listą Schindlera" Spielberga czy "Pianistą" Polańskiego. Wiedziałem zarazem, że nie powinienem powielać tropów czy stylistyki dotychczasowych filmów dotykających tematyki Holokaustu, ale spróbować opowiedzieć tę historię po swojemu, w ramach nieporównanie skromniejszego - nawet jak na warunki polskie - budżetu. Zatem presja była i wciąż jest ogromna.

Jak prawnik z wykształcenia odkrył w sobie filmową pasję i czy obie te profesje udaje się zgrabnie połączyć na co dzień?

Obie te sfery aktywności są mi bardzo bliskie. Pasja filmowa w zasadzie towarzyszyła mi od dziecka, począwszy od pochłanianych setkami filmów na kasetach VHS, poprzez doświadczenia w charakterze recenzenta filmowego, wreszcie zaowocowało to dyplomem Gdyńskiej Szkoły Filmowej. Stąd był już tylko krok do tego, żeby już dłużej nie teoretyzować, tylko spróbować powiedzieć w tej sferze coś od siebie, własnym charakterem pisma. Pierwszym tego efektem była krótka fabuła "My Pretty Pony", która spotkała się z dobrym odbiorem, szczególnie w USA i przez dłuższy czas była najczęściej nagradzanym za granicą polskim filmem krótkometrażowym. Później była przygoda w charakterze współproducenta filmu "Najlepszy" Łukasza Palkowskiego i wkrótce potem rozpocząłem prace nad "Mistrzem".

Reżyserem "Mistrza" jest Maciej Barczewski, z wykształcenia prawnik, wykładowca Uniwersytetu Gdańskiego, absolwent Gdyńskiej Szkoły Filmowej, autor wielokrotnie nagradzanego na całym świecie krótkometrażowego filmu "My Pretty Pony".
Reżyserem "Mistrza" jest Maciej Barczewski, z wykształcenia prawnik, wykładowca Uniwersytetu Gdańskiego, absolwent Gdyńskiej Szkoły Filmowej, autor wielokrotnie nagradzanego na całym świecie krótkometrażowego filmu "My Pretty Pony". fot. Robert Pałka
Filmy historyczne często wymagają wzmożonych wysiłków pod kątem scenografii czy kostiumów. Jak to wyglądało w przypadku pana filmu? Czy rzeczywiście to było największym wyzwaniem?

W przypadku produkcji historycznych scenografia i kostiumy są kluczowym wyzwaniem, gdyż w dużej mierze kreują wiarygodność odtwarzanego na ekranie minionego świata. "Mistrz" nie był od tej reguły wyjątkiem. Produkcyjnie niewątpliwie największym wyzwaniem było powołanie do filmowego życia obozu Auschwitz, i to nie w najbardziej spopularyzowanej ekranowo wersji z końca jego istnienia czyli okolic lat 1944-1945, lecz samych jego początków w roku 1940. Ponieważ od wielu lat nie ma już możliwości kręcenia fabuł na terenie Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, toteż na potrzeby "Mistrza" zrekonstruowaliśmy pod Warszawą znaczną część obozu. Tam powstała większość scen plenerowych. Wnętrza odtworzyliśmy natomiast w budynkach Twierdzy Modlin.

Imponuje przemiana Piotra Głowackiego. Jak wyglądały jego przygotowania do tej wymagającej roli i jak ocenia pan efekt końcowy tych starań?

Gdy przystąpiłem do prac nad scenariuszem "Mistrza" niektóre osoby sugerowały, że w głównej roli należałoby obsadzić atletycznie zbudowanego młodego aktora o aparycji zabijaki. Tymczasem siła Pietrzykowskiego tkwiła nie w jego muskulaturze czy nadwątlonych warunkami obozu gabarytach, lecz w mistrzowskiej technice i harcie ducha. Wiedziałem, że żeby zbudować przekonująco jego postać, będę potrzebować aktora, który na pierwszy rzut oka stanowić będzie przeciwieństwo archetypu boksera. Kogoś, kto wygląda niepozornie, wręcz niegroźnie, ale w czyichś oczach można dostrzec dwie zaciśnięte pięści.

Zarazem powinien być to aktor, który dla roli więźnia Auschwitz jest skłonny przez kilkanaście miesięcy poddać swoje ciało radykalnej transformacji, ale także opanować technikę boksu w zakresie umożliwiającym toczenie walk bez cięć montażowych i bez udziału dublera. Jestem przekonany, że od lat w polskim kinie nie było roli, która wymagałaby od aktora tak daleko idącego fizycznego i warsztatowego zaangażowania. Piotr był moim pierwszym i jedynym wyborem i spełnił te oczekiwania z nawiązką.

W "Mistrzu" Piotrowi Głowackiemu partnerują m.in. znany z desek Teatru Wybrzeże Piotr Witkowski, a także Grzegorz Małecki czy Marian Dziędziel.
W "Mistrzu" Piotrowi Głowackiemu partnerują m.in. znany z desek Teatru Wybrzeże Piotr Witkowski, a także Grzegorz Małecki czy Marian Dziędziel. fot. Robert Pałka
W oparciu o jakie materiały czerpał pan wiedzę na temat historii "Teddy'ego"? Zdaje się, że swój wkład w filmowy projekt ma też córka Pietrzykowskiego, Eleonora Szafran. Czy w jakikolwiek sposób uczestniczyła w pracach nad "Mistrzem"?

Przede wszystkim sięgnąłem do źródeł - oświadczeń byłych więźniów Auschwitz zebranych w archiwum Muzeum w Oświęcimiu, jak również osobistych wspomnień i zapisków Tadeusza Pietrzykowskiego udostępnionych przez jego córkę, panią Eleonorę. Wspierała nas dobrym słowem i opowieściami o ojcu, które pozwoliły nam trafniej sportretować jego ekranową osobowość.

Film o bokserze wymaga oczywiście wielu scen walk. Czy rzeczywiście tych sekwencji jest tak dużo? Jak wyglądało tworzenie tych scen?

W filmie widzimy sześć krótszych lub dłuższych walk bokserskich. Podstawowym założeniem ekranowych starć był ich naturalizm. Unikałem utrwalonych w kinie komercyjnym klisz, takich jak zbliżenia zadawanych w zwolnionym tempie ciosów. Obozowe walki w "Mistrzu" obserwujemy z perspektywy stojących w pobliżu ringu widzów, tak by doświadczenie filmu w możliwie bliski sposób odpowiadało doświadczeniu bezpośrednich świadków tych wydarzeń.

Mogliśmy się pokusić o kręcenie pojedynków niemal w całości, gdyż Piotr Głowacki rozpoczął przygotowania do roli półtora roku przed zdjęciami. Schudł prawie 20 kilogramów i opanował specyficzny styl walki Pietrzykowskiego, który ze współczesnej perspektywy może się wydawać nietypowy. Teddy jeszcze przed wojną był bowiem nazywany królem uników i dzięki swojej szybkości i technice był w stanie pokonać cięższych o kilka kategorii przeciwników.

W filmie zobaczymy sześć walk bokserskich, które nakręcono bez udziału dublerów. Wymagający trening przeszedł także Piotr Głowacki, który do roli Pietrzykowskiego przygotowywał się prawie dwa lata.
W filmie zobaczymy sześć walk bokserskich, które nakręcono bez udziału dublerów. Wymagający trening przeszedł także Piotr Głowacki, który do roli Pietrzykowskiego przygotowywał się prawie dwa lata. fot. Robert Pałka
Czego pana zdaniem może nas nauczyć historia Tadeusza Pietrzykowskiego i na ukazaniu jakich aspektów tej opowieści zależało panu najbardziej?

Od początku prac nad "Mistrzem" zależało mi, by dostarczyć widzom emocji, jakich często brakowało w polskim kinie nawiązującym do tematyki wojennej czy sportowej. Dlatego film opowiada o pasji, która ratuje życie i pomaga pokonać nawet największe, niewyobrażalne zło. Poprzez ukazanie losu Tadeusza Pietrzykowskiego, dajemy widzowi nadzieję, że jeśli mocno w coś wierzymy, ciężko na coś pracujemy, to jesteśmy w stanie pokonać wszelkie przeciwności łącznie z naszymi obawami i lękami. Dlatego "Mistrz" to obraz, który łączy opowieść o niezwykłym człowieku z refleksją na temat samotności przetrwania, ale i sensu nadziei. A także ceny, którą niekiedy przychodzi nam za taką nadzieję zapłacić.

Film

Mistrz
7.5 28 ocen

Mistrz (6 opinii)

produkcja
Polska
premiera
27 sierpnia 2021
czas trwania
1 godz. 31 min.

Opinie (55) ponad 10 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Recenzje w GW i TVN nie wspomną jakiej narodowości byli ci naziści (30)

    Cud, że tu można to przeczytać

    • 48 22

    • (5)

      wiadomo j jakiej narodowości była większość kapo..
      prawda o Jedwabnem tez im niewygodna

      • 14 5

      • A później kariera w Urzędzie Bezpieczeństwa ,taki Michnik świetny sędzia (4)

        • 18 5

        • Piotrowicz reformuje komunistyczne sądy - czego nie rozumiesz? (3)

          • 5 6

          • no tak, cokolwiek co miałoby szanse wygrać w Hollywood musi być o żydach... (2)

            ... pytanie co chce osiągnąć reżyser - tytuł czy dobry film :) Jeżeli reżyserem jest żyd - to pytanie zbędne :)

            • 2 5

            • A jeśli w Polsce ktoś chce osiągnąć sukces to musi być o przesladowaniu Polaków (1)

              Wez sie lecz

              • 2 5

              • z tumanem nie ma co dyskutować...

                Hollywood to sami żydzi - nic w tym nowego - nie wiedziałeś? Solidarnie wspierają tylko swoich... co ci jeszcze wyjasniac?

                • 4 2

    • A nazisci to Niemcy ? (8)

      A Prusowie i Krzyżacy też?
      Ale tych różnych Niemców było

      • 7 2

      • A komuniści to Polacy? Ale tych różnych Polaków było... (7)

        Byli ci co napadli na Czechosłowację, byli tacy co pacyfikowali kopalnię Wujek, byli tacy co strzeliali do protestujących przeciwko władzy na strajkach w Gdyni. Byli też Polacy, co mordowali żydowskie dzieci (pogrom kielecki, Jedwabne itp.) Ile tych Polaków było!!! I są jeszcze Polacy co gwałcą dzieci pod przykrywką szerzenia wiary w Chrystusa.

        • 11 12

        • Gamoń? (4)

          Są też polacy, którzy zamiast pracować, pierdzą w stołek przed monitorem i piszą bzdury, bo na historii w podstawówce też nie uważali

          • 7 6

          • wszyscy "uni" to "chistorycy" - bronek, donald, grzesiu :) (2)

            Jedwabne to ściema - ok 120 żydów zamordowali niemcy (nie naziści) - jak nasi mogli to zrobić kiedy siedzieli w wagonach przygotowanych na wywóz na sybir? ciekawe bo to miejscowi żydzi chcąc podlizać się ruskim wskazywali konkretnych Polaków na wywózkę...

            • 3 4

            • Podobnie jak w Kielcach? ;)

              Dokumenty historyczne nie kłamią. Dlatego pis chce wejść na uniwersytety i przepisać historię na nowo, jak piep...ne Ministerstwo Prawy. Leczcie się z kompleksów Holeckie, Kurscy i reszta zwolenników pis ze średnim wykształceniem.

              • 4 3

            • Jestem Polakiem i szanuję Tuska. Ty pewnie szanujesz Ziobrę, Piotrowicza, Pawłowicz..

              rydzyka, Kaczyńkiego, misiewicza, TW Wolfganga (męża przylębskiej), sasina i resztę nietykalnej kasty..

              • 4 7

          • Albo nie skonczyli podstawówki i głosują na Piotrowicza i TW Przyłębskiego

            • 4 4

        • Nikt dzieci żydowskich nie mordował w Jedwabnem tam znaleźli siedem ciał z kulami niemieckimi

          W Kielcach SB zorganizowało prowokacje i jest to udokumentowane . Więcej wiedzy nie męczy

          • 4 3

        • Taki reżyser zgwałcił dziecko w stanach i uciekł , o tym piszesz ?

          On akurat jest Żydem

          • 2 3

    • I tacy Niemcy mogli zabić kogo chcieli i kiedy chcieli (7)

      • 7 0

      • (5)

        W myśl "praworządności " , której dziś ponownie chcą nas podporządkować.

        • 10 5

        • Pod przykrywką "praworządności" Kaczyński jest dzisiaj nietykalny (2)

          Dzięki zagarnięciu sądów, trybułu oraz prokuratury nikt pisowców nie może sądzić ani skazać. Można sasinić ile wlezie. A Unia, która daje pieniądze, nie powinna pytać na co idą i czy będą sasinione. Czego nie rozumiesz?

          • 6 12

          • nie rozumiem jak można być takim umysłowo ułomnym... (1)

            "UE nie daje" - wybij to sobie z głowy :) - UE najpierw zabiera, kasuje opłaty (donald 30tys/m-c), prowizje i "oddaje" wg uznania, poza tym po co starasz się bronić reliktów komuny (trybunał konstytucyjny) jeżeli nic na ich temat nie wiesz :)

            • 4 6

            • Konstytucja na którą przysięgał duda to relikt komuny? XD

              Wy zaraz zaczniecie autostraty zrywać bo nie za pisu położone... XD Albo powiecie, ze komunistyczne są. Pis chce być bezkarny bo afer ma na koncie wiecej niz sld za najlepszych czasów. To jest jedyny powod trzymania w lapie prokuratury, TK i sędziów. Pawlowicz do swojej sprawy 3 x tego samego sedziego wylosowoła :D Kaczynskiego nikt nie chcial przesluchac w sprawie 2 wież a sprawa Holeckiej zakonczyla sie w sadzie po 15 min bez przesluchania kogokolwiek. mozna sasinic ile sie chce. W tym pieniazki unijne. Co z tym respiratorami? I co z wrakiem?

              • 4 2

        • Rozumiem, że głosowałeś na praworządność Piotrowicz, Ziobry i Przylębskiej? (1)

          Piotrowicz nagradzany prokurator stanu wojennego, uniewiniał pedofilów. Mąż kucharki kaczysnkiego to TW Wolfgang... Fajne masz towarzystwo

          • 3 5

          • Jakieś dowody czy tylko z Gejzety info?

            • 2 3

      • Ale co mają tamci Niemcy do dzisiejszych Niemców?

        Przecież sam jezdzisz VW...

        • 4 7

    • Czemu cud?

      • 1 1

    • Analogicznie- komuniści to nie byli Polacy ;)

      Po upadku PRL nie ma mowy o Polakach, którzy więzili i mordowali innych Polaków tylko o komunistach... Teraz Piotrowicz reformuje sądy i czyści je z komunistów w średniej wieku 40lat... Czego nie rozumiesz?

      • 3 4

    • A w TVP wspomną jakiej narodowości byli komuniści? (4)

      A jakiej narodowości byli ludzie biorący udział w pogromie kieleckim? A ci mordujący w Jedwabnem? Wspomni o tym holecka w twoim TVP? A jakiej narodowości byli ci co kierowali czołgami, ktore pacyfikowały Czechosłowację w 68? To byli komuniści czy Polacy?

      • 4 9

      • cóż dziecinne i naiwne tłumaczenie (1)

        tylko jedno zaznaczę - Hitlera i nazistów sobie niemcy sami przeważającą liczbą głosów i w rodosci wybrali. Komunizm przyjechał do nas na czołgach i na lufach karabinów

        • 12 3

        • ok masz trochę racji ale...

          Natomiast trzeba wziąć pod uwagę, że byli manipulowani i mamieni. Przejrzyj filmy Leni Riefenstahl z tamtego okresu. Holecka i pisTV za miliardy naszych zlotych to przedszkole, mimo iż dzieli ich 75 lat. Naziści mieli potężną propagandę. Lud to kupił. Tak samo Japonia. Jak bardzo zdziwieni byli Japończycy, jak bomby zaczeły spadać na ich domy w 45. Byli przekonani przecież ze wygrywają wojnę a ich flota jest niepokonana (w tamtym czasie już na dnie).

          • 3 8

      • odwracanie kota ogonem, gdyby nie Niemcy w ogole by tego nie bylo ! (1)

        • 4 2

        • Gdyby nie chrześcijaństwo nie byłoby zgwalconych dzieci ;)

          • 1 5

  • czy to fakty (2)

    czy to tylko fikcja literacka i fantazja rezysera? Skad mamy pewnosc?

    • 2 29

    • Magda

      Historia Tadeusza Pietrzykowskiego przedstawiona jest w oparciu o jego wspomnienia oraz dokumenty Muzeum KL Auschwitz. Można je skonfrontować z filmem, który w 2021 trafi do kin

      • 8 1

    • zbyt polskie ??? zbyt bohaterskie ??? to co niektórych kłuje

      • 7 1

  • Dla mnie to prawdziwy bohater.

    • 25 1

  • Opinia wyróżniona

    Może być dobry. Widziałem kiedyś inscenizację jednej z walk Teddy'ego w ring3city i zrobiła na mnie ogromne wrażenie

    • 12 1

  • Mistrz

    Szacunek dla człowieka !!!

    • 24 1

  • A nijaki Karolek (1)

    z muzeum zagrać nie chciał?

    • 5 4

    • On czeka na film o damskich bokserach i tych co kopią leżącego. Wtedy Oskar murowany.

      • 2 4

  • Na pewno obejrzę!

    • 13 2

  • Zagłada

    w tym kontekście, który pojawia się tekście powinna być pisana dużą literą - "symbol Zagłady", Panie Redaktorze.

    • 5 5

  • Kiedy film o wybitnym gdańszczaninie (3)

    Zygmunt Chychła pierwszy po wojnie złoty medalista w boksie na olimpiadzie w Helsinkach. Zawodnik Gedanii od 1939 roku. Zgnojony przez komunę za to że w 1944 roku został siłą wcielony do Wermachtu. Zmarł w zapomnieniu w Hamburgu. Na jego pogrzebie nie było nikogo z władz miasta tylko był sztandar ukochanej Gedanii.

    • 16 0

    • Nagraj

      • 1 4

    • Tylko Gedania!

      Lechia lipa!

      • 1 1

    • Zgnojony przez Polakow, nie komune.

      • 0 3

  • Czy musimy ciągle wałkować motywy martyrologiczne? Nie potrafimy kręcić innych filmów? Nie wiem czy kiedykolwiek się doczekam dnia jak w kinie będzie miał premierę dobry wysokobudżetowi film science fiction naszej produkcji.

    • 5 22

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Mela Koteluk & Kwadrofonik
Mela Koteluk & Kwadrofonik
rock, pop
paź 29
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
Fisz Emade Tworzywo - Ballady i Protesty
Fisz Emade Tworzywo - Ballady i Protesty
muzyka alternatywna
lis 12
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
Król
Król
pop
lis 27
sobota, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Kulinaria

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Francuz, ojciec chrzestny muzyki elektronicznej, który kilkukrotnie wystąpił w Trójmieście, to: