Wiadomości

stat

Modna strona Trójmiasta. Wywiad z Damianem Głażewskim

Damian Głażewski ma 27 lat i pochodzi z Gdańska. Modą fascynuje się od 15 roku życia, a jednym z jego marzeń jest stworzenie własnej marki odzieżowej.
Damian Głażewski ma 27 lat i pochodzi z Gdańska. Modą fascynuje się od 15 roku życia, a jednym z jego marzeń jest stworzenie własnej marki odzieżowej. mat. prasowe

"Nasz rejon nie słynie z mody, ale mam zamiar to zmienić" mówi Damian Głażewski, młody projektant z Gdańska. W rozmowie z nami opowiedział o swoich marzeniach, inspiracjach czerpanych z Trójmiasta i procesie tworzenia nowych kolekcji.



Aleksandra Wrona: Skąd wzięła się u ciebie pasja do projektowania ubrań? Jak wyglądała praca nad pierwszymi projektami?

Czy interesuje cię moda?

bardzo, moda to moja pasja 11%
trochę, lubię ubierać się modnie 22%
niezbyt, chociaż wiem, co jest na topie 16%
nie, świat mody mnie nie intersuje 51%
zakończona Łącznie głosów: 311
Damian Głażewski: Pasja do projektowania ubrań zrodziła się z mojej nienawiści do szycia. Pamiętam, że w dzieciństwie, kiedy moja mama wyciągała maszynę do szycia i wykonywała przeróbki, to oznaczało dla mnie hałas maszyny i nerwowość. Sam dźwięk maszyny był dla mnie dźwiękiem irytującym. Już od najmłodszych lat brałem udział w konkursach plastycznych, często zdobywałem wyróżnienia i podium, dlatego planowałem karierę artysty. Zawsze wiedziałem, że chcę zostać artystą, ale nie wiedziałem w jakiej dziedzinie. Po latach, ten dźwięk maszyny stał się dla mnie mniej drażniący, a kiedy nie mogłem dostać w sklepie ubrań, które wymyślałem sobie w głowie postanowiłem, że sam je sobie stworzę.

Wykorzystywałem stare ubrania, które dostarczali mi sąsiedzi i znajomi. Każdy asortyment ciąłem na czynniki pierwsze, segregując kawałki materiałów, dodatki takie jak guziki i zamki, miałem dzięki temu z czego tworzyć. Wszystko szyłem ręcznie, paskudnie nieudolnym ściegiem, nie miałem wtedy pojęcia o szyciu. Kiedy nadszedł czas wybrać szkołę średnią, rodzice dali mi "wolną rękę". Wybrałem Technikum Technologii Odzieży. Pomyślałem, że będzie to i artystyczne, i techniczne wykształcenie. Praca nad pierwszymi projektami, nawet na etapie szkolnym, zawsze odbywała się z resztek, które przez lata segregowałem na strychu. Posiadałem pełną wolność w domu, mogłem tworzyć i spełniać marzenia, ale nie posiadałem funduszy na piękne materiały, które użyłbym do kolekcji, gdybym miał wybór.

Inspiracje ze świata mody


Skończyłeś ZSZ nr 9 w Gdańsku, uzyskując tytuł "Technik technologii odzieży". Co dała ci ta szkoła? Czy to dobry start dla projektantów?

ZSZ nr 9 w Gdańsku to jedno z moich najmilszych wspomnień. Nie chodzi o to, że byłem super uczniem, przeciwnie, jestem artystą, bywały ze mną problemy, byłem nastolatkiem, więc inaczej spoglądałem na świat. Szkoła dała mi wiedzę techniczną, nie tylko w zakresie samego projektowania, dzięki niej poznałem zasady konstrukcji i nauczyłem się szyć, co jest niezbędne, by móc pracować samodzielnie, inaczej projektant potrzebuje wsparcia krawcowych i konstruktorów, a komunikacja z nimi jest trudna, kiedy nie ma się pojęcia o ich pracy. Dla projektantów ukończenie takiej szkoły jest zdecydowanie dobrym startem, jeżeli już na etapie szkoły średniej zaczną obcować z ubiorem, później będą tylko doskonalić swoje umiejętności, nie będą zaczynali od zera.

Zachęcam wszystkich, by wybrali się na dni otwarte szkoły, teraz wygląda zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy ja do niej uczęszczałem, posiadają świetnie zaopatrzone pracownie, nowe kierunki kształcenia, przyznam, że zazdroszczę dzisiejszym uczniom szkoły i czasem myślę, że fajnie byłoby ukończyć ją po raz drugi.

Brałeś udział w kilku konkursach dla projektantów. Który z nich był dla ciebie najważniejszy?

Każdy jest ważny. Należy pamiętać, żeby próbować, bo konkursy to nie tylko nagrody. Jako projektanci musimy się pokazywać, na tym polega nasza praca. Jeżeli chcemy zaistnieć, musimy startować w jak największej liczbie konkursów i zaznaczyć się na modowej mapie Polski, ja wciąż nad tym pracuję. Miło wspominam konkurs o "Złoty Guzik Boruty" w Łęczycy, ponieważ panowała wspaniała atmosfera. Konkurs ten jest mało znany w Polsce, ale tworzą go pasjonaci z ogromnym sercem, a ich zaangażowanie i chęć promowania nas jako młodych projektantów spowodowało, że chcę tam wracać każdego roku.

Damian Głażewski bierze udział w konkursie Fashion Designer Awards, na stronie konkursu można oddać głos na jego projekty.

Twoim marzeniem jest stworzenie własnej marki odzieżowej. Czy masz jej wizję?

Oczywiście! Marzę o tym od lat, więc dokładnie wiem do kogo będzie skierowana i jak będzie wyglądała. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale mogę powiedzieć, że będzie to asortyment, którego w Polsce brakuje. Odnalazłem swoją grupę docelową i planuję dać jej to, czego jeszcze u nas nie ma i to, czego pragnie. Dzisiaj w Polsce jeszcze króluje dres, dres po prostu się sprzedaje, ja postawię na kunszt i perfekcyjne wykonanie. Resztę ujawni przyszłość.

Klasyka w szafie: nadaj swojej garderobie styl


Sesje zdjęciowe twoich projektów tworzysz w Trójmieście. Czy to miejsce cię inspiruje?

Kocham Trójmiasto! Nasz rejon nie słynie z mody, ale mam zamiar to zmienić. Mamy wszystko, czego potrzebuję przy tworzeniu sesji. Jeżeli chcę nowoczesne tło, to pojadę do Gdyni, bardziej historyczne w Gdańsku, Sopot jest świetnym miejscem na wiele letnich kolekcji. Projektanci często wydają fortuny na sesje zdjęciowe w krajach egzotycznych, ale uważam, że wszystko mamy pod nosem. Pamiętam, że gdy miałem wizję egzotycznego krajobrazu, to pojechaliśmy do Parku Oliwskiego do palmiarni - miałem palmy, a to wszystko w Trójmieście.

Jak powstają twoje projekty?

Mój etap tworzenia to gehenna wszystkich moich bliskich, bo jestem wtedy bardzo nerwowy i kapryśny. Zaczynam od inspiracji, zawsze jestem z nią emocjonalnie związany. Moje kreacje muszą posiadać duszę, stąd nie zadowala mnie jakikolwiek ładny budynek czy kwiatek, następnie szukam próbek tkanin, które w mojej głowie pasują do koncepcji i staram się z nimi pobawić, podpalam je, moczę w wodzie, rozcieram, farbuję, strzępię - sprawdzam, jakie dają mi możliwości. Trzecim etapem są wstępne projekty, robię ich dziesiątki, czasem setki zanim wyrysuję te upragnione.

Imprezy okolicznościowe w Trójmieście


Dopiero po tym etapie mogę uznać, że mam podstawę do mojej kolekcji, ponieważ później podczas tworzenia szablonów i odszywania ich, okazuje się niejednokrotnie, że wyobraźnia mnie poniosła i masę elementów trzeba modyfikować. Posiadam bardzo brzydką cechę i nawet jeżeli pracuję nad czymś miesiącami, a finalnie nie jestem z tego zadowolony, to po prostu to tnę i wyrzucam. Nie pozwalam, by świat to zobaczył. Do momentu aż sam przed sobą nie stwierdzę, że model jest udany, a uwierzcie mi, że jestem bardzo wymagający i często jestem sam sobie katem.

Jakie jest twoje największe zawodowe marzenie?

Chciałbym móc na tyle rozwinąć swoją markę, by móc spokojnie żyć i czerpać z tego życia. Marzę, by móc spoglądać na ulicę i zerkać na ludzi, którzy z dumą noszą moje kreacje. Jestem też patriotą, więc chciałbym kiedyś zaznaczyć się na modowej mapie świata i z przekąsem powtarzać wszystkim, że jestem projektantem z Polski - Gdańska, popijając szampana przed pokazem w Paryżu.

13

grudnia

SpaceFest 2019 Gdańsk, B90

13

grudnia

Remcon 2019 Gdynia, SP 31

14

grudnia

Zadzwońcie po Milicję Gdynia, Gdynia Arena

Kultura

Niezwykłe zdjęcia Drogi Królewskiej
Niezwykłe zdjęcia Drogi Królewskiej
Eksperyment Zimbardo w Gdańsku
Eksperyment Zimbardo w Gdańsku

Kulinaria

Makłowicz, Popielarz i Dymek uczą gotować w Trójmieście
Gotowanie z szefem kuchni w Trójmieście
Romans tradycji z nowoczesnością. Otwarcie restauracji Monastico
Otwarcie restauracji Monastico

Planuj z nami tydzień

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Skrót ECS oznacza: