Wiadomości

stat

Molend o swojej debiutanckiej płycie "Wave"

Marcin Molendowski występował w programach "Bitwa na Głosy", "Voice of Poland" i "Must Be The Music".
Marcin Molendowski występował w programach "Bitwa na Głosy", "Voice of Poland" i "Must Be The Music". mat. prasowe / fot. Natalia Nowakowska

Molend to nowy projekt Marcina Molendowskiego, szerszej publiczności znanego m.in. z muzycznych programów typu talent-show. Mimo młodego wieku, piosenkarz ma już spore doświadczenie sceniczne i jak twierdzi "dobrze wie, czego chce". Dowodem na to jest jego debiutancka płyta pt. "Wave".



Aleksandra Wrona: Brałeś udział w aż trzech programach typu talent-show. Patrząc na ciebie w tamtym czasie i teraz, widać dużą różnicę zarówno muzyczną, jak i wizerunkową. Co spowodowało te zmiany?

Molend: Każde z takich przeżyć to masa doświadczenia i przemyśleń. Poznajesz środowisko, poznajesz siebie w nim, kreujesz nowe pomysły. Wszystkie programy, w których brałem udział były znacznie wcześniej, byłem nastolatkiem. Wtedy jako wokalista poszukiwałem swojej drogi i eksperymentowałem. Duży nacisk kładłem na swój rozwój wokalny (warsztaty, prywatne lekcje), chociaż zawsze lubiłem dobry bas i bujające klimaty (śmiech). Nic się do dziś nie zmieniło i można odnaleźć to w dźwiękach na moim debiutanckim mini albumie "Wave".

Ostatnio rozmawiałam z Dorą, która stwierdziła, że z programów typu talent-show więcej korzyści wynoszą osoby, które mają już swoją płytę. Co o tym myślisz? Co tobie dał kontakt z telewizją?

Dora jest super, bardzo ją polecam! Wiadomo, kiedy przychodzisz na casting i na stół producentów kładziesz tzw. "gotowy produkt", to oczywiste, że twoje szanse zwiększają się, jeżeli trafiasz w gusta. Jest to jednak ryzykowne, ponieważ wszystkie prawa do swoich kompozycji przekładasz w takiej sytuacji na wytwórnię płytową. Ja brałem udział w programach mając na koncie kilka singli. Zagrałem kilka bardzo dobrych koncertów, poprowadziłem warsztaty i kolonie wokalne dzięki udziałowi w programie, bo wiadomo wtedy nazwisko na moment staje się popularne. To jednak przemija z czasem, są kolejne edycje i trzeba myśleć o przyszłości, przede wszystkim, nieustannie mieć pomysł na siebie. Teraz wracam jako Molend i wiem, co chcę muzycznie przekazywać ludziom.

"Najlepiej czuję się na scenie". Wywiad z Dorą


Masz dopiero 22 lata, a już całkiem pokaźny zbiór doświadczeń z muzyką. Jak zaczęła się ta przygoda?

Moja przygoda z muzyką rozpoczęła się w zerówce, a dokładniej w Szkole Muzycznej im. Zygmunta Nosowskiego w Gdyni. Tam zacząłem grać na pianinie i śpiewać w chórze. Oczywiście w międzyczasie jeździłem na masę konkursów wokalnych, bo jakoś cały czas bardziej chciałem śpiewać niż być wirtuozem klawiatury. Ukończyłem I stopień muzycznej w szóstej klasie szkoły podstawowej i poszedłem w stronę Teatru Muzycznego w Gdyni. Tam, razem z Teatrem Junior, przez parę dobrych lat, wystawialiśmy niesamowite spektakle, to dało mi największy rozwój wokalny, poczucie sceny i pracy typowo muzycznej. Jako piętnastolatek wybrałem się na pierwszy w życiu casting do programu "Bitwa na Głosy", udało się, brałem udział w programie. Potem zaczęły pojawiać się nowe produkcje talent-show, więc nie szkodzi spróbować, skoro już raz się udało.

Jego debiutancka płyta nosi tytuł "WAVE".
Jego debiutancka płyta nosi tytuł "WAVE". mat. prasowe / fot. Natalia Nowakowska
O płycie "Wave" mówisz, że jest pierwszym owocem twojej muzycznej dojrzałości. Kiedy poczułeś, że jesteś gotowy na nagranie płyty? Postrzegasz się jako ukształtowanego artystę?

"Wave" to przede wszystkim moja muzyka, teksty i historie. Po ukończeniu szkoły muzycznej "obraziłem" się na instrument, nie chciałem już grać na fortepianie. Przyszła fala buntu, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Na studiach w Akademii Muzycznej w Gdańsku wszystko wróciło. Znów zaczęły się zajęcia z pianina i tak powróciłem po sześciu latach przerwy do grania. Wtedy już oprócz samych ćwiczeń, zacząłem wymyślać przeróżne melodie do własnego akompaniamentu. Tak pozyskałem swoje pierwsze osiem piosenek. Przyszedł czas na teksty utworów. Nie jestem w tym mistrzem, wiem to, ale zależało mi, żeby materiał, który wydam był w całości stworzony przeze mnie. Kiedy myślałem o swojej pierwszej płycie zawsze chciałem, żeby ludzie dostali ode mnie przyjemne melodie i muzykę, do której będą się mogli pobujać, warstwę tekstową pozostawiłem samą sobie. Na mini albumie "Wave" nie odnajdziemy poetyckich tekstów, ale usłyszymy miły bujający rytm, dobry basik i ciekawe melodie.

Muzyka elektroniczna w Trójmieście


Czy jestem już ukształtowany... Zaczynam budować swoją markę jako Molend, mam dużo pomysłów i to dopiero początek. Jestem młodym artystą. Wiem, jaki mam cel, dążę do niego i wciąż się rozwijam czerpiąc inspiracje ze wszystkiego dookoła.

Zdradzisz nam co to za cel?

Wszystkiego powiedzieć nie mogę, zostawię rąbek tajemnicy, ale najważniejsi są dla mnie ludzie. Chcę tworzyć i wydawać przyjemną, bujającą muzykę dla nich, żebyśmy się potem mogli spotykać na koncertach, wspólnie śpiewać i dawać sobie energię. Niedawno premierę miał mój debiutancki krążek, ale nie siedzę w miejscu i już niedługo zaskoczę was czymś nowym.

Molend - "Mój"

Teledysk do piosenki "Mój" powstał na terenie stoczni.

Płytę nagrałeś sam, bez wsparcia wytwórni. Jak wyglądała droga od pomysłu do realizacji? Co było najtrudniejsze?

Kiedy już mniej więcej rysowały mi się kompozycje, które wiedziałem, że chcę wydać, dodałem jeden utwór na swojego fan page'a. Była to piosenka "Spalam się", którą także znajdziemy w albumie. Tam odnalazł mnie Zagoor, który napisał, że produkuje muzykę i może byśmy coś razem stworzyli. Finalnie Kuba stał się producentem całej EP-ki. Kiedy to wszystko zaczynało się, myślałem, że stworzenie tej muzyki i wyprodukowanie jej jest najtrudniejszą częścią, okazało się jednak inaczej. Kiedy trzy utwory były gotowe przyszedł czas, by podzielić się z ludźmi swoimi dźwiękami, no i czas na pierwszy teledysk. Wszystko trzeba było zaplanować, wymyślić i zorganizować samemu. Nie było sztabu ludzi, którzy załatwialiby te sprawy. To jest najtrudniejszy etap, który dużo mnie nauczył, ale radość, kiedy to wszystko się udaje, jest nie do opisania.

Twoje teledyski powstają w Gdańsku. Czy to miasto cię inspiruje?

Teledysk do piosenki "Mój" powstał w gdańskiej stoczni. To miasto ma swój klimat. Urodziłem się w Gdyni, ale odkąd studiuję i mieszkam w Gdańsku, mam wrażenie, że to miejsce po prostu tętni życiem. Bardzo lubię to miasto, ale inspiruje mnie wszystko. Każde przeżycie - wesołe czy smutne, pogoda, zachody słońca, podróże. Inspirację czerpię z każdego momentu.

Opinie (12) 5 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

26

lipca

Ørganek Sopot, Opera Leśna

27

lipca

The Best of 15 lat kabaretu... Sopot, Tarasy przy Aquaparku

28

lipca

Piotr Polk Gdańsk, Amfiteatr

Kultura

Nietypowy koncert na schodach Gdyńskiej Szkoły Filmowej
Nietypowy koncert na schodach GCF
W potrzasku. O spektaklu "Pan Schuster kupuje ulicę"
O spektaklu "Pan Schuster kupuje ulicę"

Kulinaria

Planuj z nami tydzień

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Stand-uper pochodzący z Gdańska to: