Wiadomości

stat

Muzyczna opowieść Estasa Tonne w Filharmonii Bałtyckiej

Rozpoczynając sobotni koncert Estas Tonne wyjaśnił, że to wcale koncert nie będzie. Swój występ porównał do wideorelacji na żywo, którą  należy śledzić na bieżąco, koncentrując się na tym, czego doświadczamy tu i teraz.
Rozpoczynając sobotni koncert Estas Tonne wyjaśnił, że to wcale koncert nie będzie. Swój występ porównał do wideorelacji na żywo, którą należy śledzić na bieżąco, koncentrując się na tym, czego doświadczamy tu i teraz. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Estas Tonne to artysta niezwykły, więc i jego sobotni koncert w Filharmonii Bałtyckiej był niebanalny. Gitarzysta zaprezentował ciągiem dwugodzinny, chwilami karkołomny materiał wyjaśniając, że jest to spójna opowieść, w której fabułę należy się zagłębić. Po zakończeniu i owacjach na stojąco podziękował i zszedł ze sceny, bo granie na bis byłoby - według niego - nieautentyczne. A on w swoim życiu opowiada się wyłącznie za prawdą.



Choć dziś jest uważany za jednego z najciekawszych, a z pewnością najbardziej barwnych gitarzystów na świecie, w dzieciństwie do robienia kariery muzycznej ciągnęło go nieszczególnie. Niemniej splot wydarzeń (również politycznych) sprawił, że po latach przerwy Estas Tonne ponownie chwycił gitarę i nie wypuszcza jej z rąk aż do dziś.

Estas Tonne urodził się jako Stanisław Tonne w Zaporożu, leżącym wówczas na terenie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Naukę gry na gitarze rozpoczął w wieku 7 lat i kontynuował ją przez 6 następnych, wykonując głównie muzykę klasyczną. Po tym okresie rzucił gitarę w kąt i nie miał z nią kontaktu przez najbliższą dekadę.

Kiedy miał 15 lat, w momencie rozpadu Związku Radzieckiego, wyemigrował z rodziną do Izraela. W 2001 roku przeniósł się do Nowego Jorku i tam, rok później, powrócił do gry na gitarze, zatracając się w niej bez końca. Od tamtego czasu nagrał kilkanaście płyt, koncertował w najbardziej prestiżowych i największych scenach świata, ale największym sentymentem nieustannie darzy tę jedną - uliczną. Właśnie na ulicach grywa najchętniej, a nagrania z jego spontanicznych występów pod chmurką mają po kilkadziesiąt milionów odsłon na YouTube.

Najbliższe koncerty w Trójmieście


Mimo tak licznej frekwencji (na widowni zasiadło przeszło tysiąc osób) artyście udało się stworzyć kameralną, wręcz intymną atmosferę.
Mimo tak licznej frekwencji (na widowni zasiadło przeszło tysiąc osób) artyście udało się stworzyć kameralną, wręcz intymną atmosferę. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Dlaczego tak obszernie streszczam jego biografię? Choćby dlatego, że jego styl muzyczny stanowi wypadkową tych wszystkich życiowych doświadczeń. W kompozycjach Estasa Tonne doszukamy się elementów muzyki bliskowschodniej, wschodnioeuropejskiej, klasycznej, latynoskiej czy flamenco. Operuje też różnymi technikami, z fingerstyle (technika gry na instrumentach strunowych polegająca na jednoczesnym prowadzeniu melodii, linii basu, perkusji i podkładu akordowego) na czele. A że Tonne niemal nieustannie jest w trasie, to i jego styl muzyczny ciągle się rozwija i wzbogaca.

Jedno, co pozostaje niezmienne, to chęć i potrzeba nawiązania bliskiego kontaktu ze słuchaczami. Jest to potrzeba tak wielka, że Estas Tonne nie zgodził się na obecność naszej kamery podczas sobotniego koncertu, a i do wyrażenia zgody na fotografowanie trzeba było go długo przekonywać. Chciał pozostać sam na sam ze swoimi słuchaczami, bo miał im coś ważnego do przekazania.

Ten ważny przekaz ukrywał się w prezentowanej przez niego muzyce. Rozpoczynając koncert Tonne wyjaśnił, że to wcale koncert nie będzie. Swój występ porównał do wideorelacji na żywo, którą należy śledzić na bieżąco, koncentrując się na tym, czego doświadczamy tu i teraz. Jego opowieść trwała dwie godziny i jedynie dwukrotnie została przerwana gromkimi brawami fanów, którzy nie mogli powstrzymać się od natychmiastowego wyrażenia zachwytu. A było się czym zachwycać, ponieważ Estas Tonne zaprezentował pełne spektrum barw, możliwości i technik gitarowych. Opowiadając za pomocą muzyki swoją historię bawił się tempem, fakturą, natężeniem i rejestrami - miał na scenie trzy różne gitary, które zamieniał w razie potrzeby. Wspomagał się też efektami elektronicznymi, ale robił to niezwykle subtelnie.

Estas Tonne zaprezentował pełne spektrum barw, możliwości i technik gitarowych. Opowiadając za pomocą muzyki swoją historię bawił się tempem, fakturą, natężeniem i rejestrami - miał na scenie trzy różne gitary, które zamieniał w razie potrzeby. Wspomagał się też efektami elektronicznymi, ale robił to niezwykle subtelnie.
Estas Tonne zaprezentował pełne spektrum barw, możliwości i technik gitarowych. Opowiadając za pomocą muzyki swoją historię bawił się tempem, fakturą, natężeniem i rejestrami - miał na scenie trzy różne gitary, które zamieniał w razie potrzeby. Wspomagał się też efektami elektronicznymi, ale robił to niezwykle subtelnie. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Forma przekazu, jaką zaproponował Tonne, była fascynująca, ale i niezwykle trudna dla słuchaczy. Aby w pełni delektować się muzyką i traktować ją jako opowieść, należało maksymalnie się wyciszyć. Dopiero wówczas można było wychwytywać niuanse i śledzić "fabułę". Jeśli ktoś nie był w stanie całkowicie poddać się muzyce, bardzo szybko mogła go dopaść monotonia. Jakby nie patrzeć, były to pełne 2 godziny słuchania w wielkim skupieniu jednej osoby grającej na gitarze. Bez fajerwerków. Bez możliwości dania upustu swoim emocjom poprzez oklaski. Artysta nie postawił siebie w roli tego, który ma słuchaczy zabawiać. On chciał podzielić się z nimi swoim przekazem.

Po zakończonym koncercie słuchacze natychmiast poderwali się z miejsc i nagrodzili Estasa Tonne owacją na stojąco. Artysta podziękował i wyjaśnił, że nie należy do tych, którzy schodzą ze sceny a później wracają, bo jest to nieszczere. A on w swoim życiu kieruje się wyłącznie prawdą. Co więcej, samo granie dla grania (na bis) byłoby bez sensu i kłóciłoby się z jego filozofią. Bo on nie gra muzyki dla samego grania. Jego muzyka zawsze niesie konkretny przekaz, a on przekazał co miał do przekazania w swoim dwugodzinnym, muzycznym "exposé".

Zobacz fragment koncertu

26

kwietnia

The Dumplings - trasa RAJ Gdańsk, Stary Maneż

01

maja

Zjednoczeni w Różnorodności... Gdańsk, Sopot, Ergo Arena

08

maja

Technikalia 2019 Gdańsk, Politechnika Gdańska - CSA

Kultura

Zwierzaki to nie pluszaki - wywiad z Pauliną Reglińską
Zwierzaki to nie pluszaki
Arcydzieła Jana Sebastiana Bacha na Actus Humanus
Bachowskie arcydzieła na Actus Humanus

Kulinaria

Nowy wygląd plażowych barów w Gdańsku
Nowy wygląd plażowych barów w Gdańsku
Jesteś mieszkańcem? Zjesz taniej w niektórych restauracjach
Zjesz taniej w niektórych restauracjach

Planuj z nami tydzień

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Zespół Golden Life powstał w: