Muzyczne Lato w Sopocie - dobry początek, słabe zakończenie

Występ zespołu LemON był jedną z największych atrakcji piątkowego koncertu. Poza tym było wiele potknięć...
Występ zespołu LemON był jedną z największych atrakcji piątkowego koncertu. Poza tym było wiele potknięć... fot. Agnieszka Potocka/ Trójmiasto.pl

Miało być przynajmniej tak dobrze, jak na jednej z najbardziej rozpoznawalnych imprez w Polsce - Sopot Festival, której w tym roku nie udało się zorganizować. Na szybko stworzono namiastkę tej imprezy, czyli Muzyczne Lato w Sopocie. Lekki, przyjemny na wakacje program z piosenkami Sinatry, perfekcyjnie trafił w gusta odbiorców szukających niewyrafinowanej rozrywki. Niestety, opóźnienia czasowe sprawiły, że chociaż ci przybyli tłumnie, przed północą zaczęli szybko znikać.



Miasto liczyło, że w ostatniej chwili uda się porozumieć z Polsatem, ale z uwagi na organizowany już przez stację Sopot Hit Festival okazało się, że realizacja drugiego, tak dużego festiwalu jest niemożliwa. Chociaż widzowie Muzycznego Lata dopisali, to jednak formuła festiwalu, zwłaszcza w drugiej połowie, rozczarowała.

Czytaj więcej: Sopot Festival 2016 z nowym partnerem telewizyjnym

Muzyczne Lato w Sopocie podzielono na dwie części. Do pierwszej zaproszono gwiazdy polskiej sceny muzycznej: Sylwię Grzeszczak, Mroza, Sound'n'GraceLemON. Każda z nich wykonała kilka utworów z zaplanowanym już wcześniej bisem. Najtrudniejsze zadanie przypadło Sylwii Grzeszczak, która musiała rozruszać publiczność. A ta, z każdym kolejnym utworem bawiła się coraz lepiej (jak się potem okazało, tylko do czasu). Największe wrażenie zrobił Igor Herbut z zespołem LemON. Charyzmatyczny wokalista z zachrypniętym głosem wzruszył dużą część publiczności.

Zobacz skrót filmowy Muzycznego Lata w Sopocie:



Niestety, były też potknięcia i średniej jakości atrakcje. W przerwach podczas pierwszej części odbył się nawiązujący do ostatnich wydarzeń na polskich plażach konkurs, w którym można było wygrać... parawan.

Czytaj więcej: Turyści robią prywatną plażę z parawanów

Druga część festiwalu została poświęcona utworom Franka Sinatry, który w tym roku obchodziłby setną rocznicę urodzin. Podejrzewam, że miała to być wisienka na torcie całej imprezy. I nic nie stało na przeszkodzie, ponieważ sam pomysł był dobry, a aranżacje i wykonania utworów - na przyzwoitym poziomie. Niestety chłód wieczora i nieuchronnie zbliżająca się północ, w połączeniu z nastrojowymi, wręcz sennymi balladami Sinatry spowodowały wielkie poruszenie wśród publiczności. W stronę wyjścia. Odniosłam wrażenie, że gdyby nie humorystyczne wejścia prowadzącego - Piotra Bałtroczyka, część publiczności zasnęłaby na siedząco.

Gwiazdom tej części wieczoru (Kasia Cerekwicka, Kasia Wilk, Łukasz Zagrobelny, Weronika Korthals, Sławek Uniatowski, Mariusz Totoszko i Mateusz Krautwurst) nie można nic zarzucić. Chapeau bas również dla Orkiestry pod dyrekcją Daniela Nosewicza. Szkoda jedynie, że przez rozciągniętą w czasie formułę imprezy, muzycy nie mieli szansy zagrać bisu dla najwytrwalszej widowni, która chociaż została do końca, po wykonaniu finałowego utworu "New York, New York" przez Kasię Wilk, szybko udała się w stronę parkingu.

Sylwia Grzeszczak podczas Muzycznego Lata w Sopocie:

Opinie (46)

  • Pani redaktor.

    Gratuluję Pani odwagi i wiedzy, że dzień po imprezie jest Pani stwierdzić czy event za kilkaset tysięcy był w trafionej czy też nie trafionej formule.
    Myślę, że dość lekko Pani podchodzi do tematu. Wg mnie cudem jest to, że ta impreza w ogóle się odbyła, i to na tak dobrym poziomie. No ale ja się nie znam - nie to co Pani.

    • 16 41

  • Czyżby?

    To, że wydano na coś dużo pieniędzy wcale nie oznacza, że skończy się sukcesem.

    • 20 0

  • Końcówka była przeciągana na siłę. Czasami mniej znaczy więcej. Subiektywnie - impreza na 3 z dużym plusem na zachętę. Trzeba to uznać za sukces, ale też wyciągnąć wnioski na przyszłość

    • 5 0

  • Dobry koncert

    Przez długi czas nie mogłam dowiedzieć się co z festiwalem. Z minorowym nastawieniem wybierałam się na koncert obawiając się, że może to być tzw.chała jak wiele tego typu imprez. A tu zaskoczenie. Super dobrana formuła (przypuszczam, że w krótkim czasie ustalana). Pierwsza część zaskoczyła dynamiką i dobrą reakcją odbiorców, którzy przyszli zabawić się, zaś druga część to coś dla koneserów. Dobrze brzmiąca orkiestra i dobre wykonania znakomitych przebojów Sinatry. Poza tym mimo, że był to normalny koncert udało się organizatorom stworzyć namiastkę festiwalu. Gratuluję Szkoda tylko, że ludziom tak szybko chce się spać.

    • 11 8

  • dno

    Ta cała Korthals to porażka po całej linii

    • 24 6

  • To od dawna wiadomo - i takie wpychanie na siłę.

    • 12 3

  • Było bardzo fajnie. Jedynie srebrne papugi rzucały się w oczy.

    • 1 0

  • Koncert Sylwii Grzeszczak był najlepszy

    • 9 17

  • Najgorszy koncert w Operze Leśnej na jakim byłem.

    Od początku do końca publiczność przysypiała, może trzy razy wszyscy wstali. Repertuar dobrany przez wykonawców - dramat! Tak smętnych gniotów to w Operze jeszcze nie słyszałem.

    • 18 10

  • festiwal

    Czułem się jak na festiwalu. Pierwsza część to bardzo dobra rozrywka szczególnie Sylwia Grzeszczak, druga część to coś dla duszy, bardzo dobra orkiestra, świetnie dobrane przeboje Franka Sinatry, no i świetny Sławek Uniatowski. To był udany wieczór, chociaż niektórzy pędzili na ostatnią kolejkę.

    • 5 7

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Jarmark Bożonarodzeniowy
Jarmark Bożonarodzeniowy
jarmark
lis 19-24.12
g. 12:00 - 20:00
Gdańsk, Targ Węglowy
Aga Zaryan Christmas Songs
Aga Zaryan Christmas Songs
kolędy i pastorałki
gru 12
niedziela, g. 19:00
Gdańsk, Stary Maneż
Tymek
Tymek
hip-hop
gru 16
czwartek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż

Kulinaria

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Wojciech Tremiszewski, jeden z najlepszych improwizatorów komediowych w Polsce, założył grupę impro o nazwie: