Muzyczny rytuał Moniki Brodki w Filharmonii

W przestrzeń Filharmonii świetnie wpisał się charakter występu, który przygotowała Brodka z zespołem. Nazwać go wyłącznie koncertem to za mało. Brodka pokazała doskonale zaaranżowane widowisko z pogranicza wydarzenia muzycznego i performansu.
W przestrzeń Filharmonii świetnie wpisał się charakter występu, który przygotowała Brodka z zespołem. Nazwać go wyłącznie koncertem to za mało. Brodka pokazała doskonale zaaranżowane widowisko z pogranicza wydarzenia muzycznego i performansu. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Monika Brodka ma kolejne muzyczne wcielenie i musi się w nim czuć wyjątkowe dobrze - podczas czwartkowego koncertu w Filharmonii Bałtyckiej pokazała, że jest sceniczną perfekcjonistką, która równocześnie potrafi stworzyć pełne szczerości i niepowtarzalnej atmosfery widowisko muzyczne.



O Monice Brodce polska scena muzyczna usłyszała kilkanaście lat temu dzięki jej sukcesom w programie "Idol". Rokowała wtedy na jedną z najbardziej utalentowanych piosenkarek popowych młodego pokolenia. Wydany sześć lat temu album "Granda" dobitnie pokazał, że z dawnym wizerunkiem artystka nie chce mieć wiele wspólnego - wokalistka stworzyła wyjątkową, autorską muzykę z pogranicza awangardowego popu, elektroniki i folkowych inspiracji z rodzinnego południa Polski. Wraz z wydaniem na wiosnę albumu "Clashes" narodziła się ponownie nowa Brodka - poszukująca, eksperymentująca i niezwykle świadoma muzycznie.

Czwartkowy koncert w ramach trasy promującej nowy krążek udowodnił, że w tym wcieleniu trzydziestoletnia wokalistka musi czuć się wyjątkowo dobrze. Występ był z jednej strony dopracowany do ostatniego szczegółu - nic w tym dziwnego, Brodka jeździ z nim po Polsce od kilku miesięcy. Z drugiej - było to niezwykle intymne spotkanie z naturalną i bardzo szczerą w swojej scenicznej ekspresji artystką.

Pewnie spora w tym zasługa kameralnej, skracającej dystans między widzem i artystą przestrzeni Filharmonii Bałtyckiej. Grająca ostatnio na festiwalowych czy halowych scenach wokalistka już na samym początku występu zwróciła na to uwagę. "To jest najbardziej intymna sala na naszej trasie. Bardzo się cieszę, że jesteśmy tak blisko siebie. To jest wspaniałe" - mówiła do widzów, którzy amfiteatralną widownię zajęli do ostatniego miejsca.

W przestrzeń Filharmonii świetnie wpisał się charakter występu, który przygotowała Brodka z zespołem. Nazwać go wyłącznie koncertem to za mało. Brodka pokazała doskonale zaaranżowane widowisko z pograniczna wydarzenia muzycznego i performansu. Swoje dokładnie określone miejsce mieli tu nie tylko muzycy i generowane przez nich dźwięki, ale również światła i lasery, odbijające je i rozpraszające na całą salę lustra, które rozstawiono na scenie czy wreszcie sam wygląd głównej bohaterki, która była ubrana w błyszczące kimono, a na twarzy nosiła zrobiony z połyskujących cekinów makijaż.



Całość tworzyła atmosferę tajemniczego rytuału z pogranicza snu i jawy. Oczywiście wszystko to podporządkowane było muzyce Brodki, która na nowej płycie mocno inspiruje się rockowymi brzmieniami z lat 60. i 70. poprzedniego wieku. Sporo w tym psychodelii i transowości. Gitary są hałaśliwie przesterowane, bębny przestrzenne, a wokal jakby trochę nawiedzony, odrealniony. Rozmachu tym kompozycjom dodają organy i orkiestrowe akcenty - na czwartkowym koncercie z zespołem Brodki można było je usłyszeć na żywo: na scenie wystąpiła zarówno organistka, jak i sekcja dęta i smyczkowa. Łącznie wokalistce akompaniowało aż dziesięciu muzyków.

Ponad trwającego niecałe półtorej godziny koncertu zespół zagrał głównie utwory z nowej płyty, m.in. "Horses", "Up In The Hill", "Santa Muerte", "Can't Wait For War" czy "Holy Holes". Nie zabrakło też perełek - na bis Brodka zagrała m.in. eksperymentalną aranżację "Heart-shaped Box" Nirvany, który widzowie nagrodzili głośnymi brawami, a potem jeszcze długo nie pozwalali artystom zejść ze sceny.

Opinie (41) 2 zablokowane

  • Zabawne jest to że wiodące radiowe stacje komercyjne wciąż puszczają tylko przeboje z pierwszej płyty Brodki. Bo te nowsze to pewnie zbyt trudne dla nich targetu :D

    • 51 5

  • Problem z nagłośnieniem?

    Byliśmy na koncercie Brodki ale jedno pytanie - czy Waszym zdaniem przez pierwsze kilka utworów zespół był źle naglosniony? Odnieslismy takie wrażenie w sektorze C.

    • 12 2

  • Panie

    Pan pewnie poszedł sobie po pierwszych bisach.

    • 6 2

  • ty targetu!

    dla nich targetu czy ich targetu.zaimki zwrotne,ale dla twój targetu pewnie to nieosiągalny poziom,co ?targetu zlapales?

    • 6 20

  • :)

    przepięknie, przemuzycznie, przepysznie :)

    • 14 5

  • Tak jest, i ja powiem więcej, że przez większość koncertu dźwięk był "płaski". W Filharmonii zawsze dźwięk wbijał w fotel, tu niestety efektu takiego nie było. Co nie zmienia postaci rzeczy, że koncert super.

    • 8 0

  • Woow, koncert, na którym grało aż 10 muzyków w filharmonii...

    Oh wait, chyba walnąłem głupotę...

    • 5 9

  • no ludzi sa glupi. ich strata

    • 4 1

  • Nie byłem, nie widziałem, nie słyszałem.

    Nie żałuję!

    • 12 34

  • Pisanie na szybko ze smartfona niesie za sobą ryzyko takich pomyłek. Podpowiem ci że jeszcze w podpisie literkę mi zjadło. :)
    Ale co sobie ulżyłeś to twoje.

    • 30 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Koncert Muzyki Filmowej i Epickiej
Koncert Muzyki Filmowej i Epickiej
muzyka chóralna, widowisko / show
paź 22
piątek, g. 19:00
Gdynia, Gdynia Arena
Mela Koteluk & Kwadrofonik
Mela Koteluk & Kwadrofonik
rock, pop
paź 29
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
Fisz Emade Tworzywo - Ballady i Protesty
Fisz Emade Tworzywo - Ballady i Protesty
muzyka alternatywna
lis 12
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż

Kulinaria

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Jakie zwierzę jest symbolem Jarmarku Św. Dominika?