Wiadomości

Muzyka uliczna najlepiej brzmi pod Zieloną Bramą

felieton w trojmiasto.pl

Przechodnie żartobliwie nazywają Zieloną Bramę "filharmonią nadmotławską" i faktycznie, często mają tam miejsce tak dobre koncerty, że śmiało mogą konkurować z tymi biletowanymi, odbywającymi się na sąsiedniej Ołowiance.

Od lat spaceruję ulicami Głównego Miasta, przysłuchując się muzyce ulicznej. Zmieniają się ludzie, zmieniają trendy, zmienia się okolica, ale jedno pozostaje niezmienne - najlepsze koncerty uliczne odbywają się pod Zieloną Bramą. Dni "filharmonii nadmotławskiej", jak ją nazywają spacerowicze, są jednak policzone. Można się spodziewać, że w związku z planowanym uruchomieniem parku kulturowego Śródmieście Zielona Brama będzie jednym z pierwszych miejsc, z których muzyka zniknie. Trochę szkoda, bo to jednak kawałek pięknej, streetartowej historii - pisze w swoim felietonie Ewa Palińska.



Koncerty i sztuka uliczna pod Zieloną Bramą - zobacz filmy naszych czytelników



Zielona Brama jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, na co trafisz. Nie zawsze są to czekoladki smaczne, ale zdarzają się prawdziwe rarytasy. Jak choćby niedawny koncert skrzypka, który w "filharmonii nadmotławskiej" zagrał fragmenty "Czterech pór roku" Antonia Vivaldiego. Myślę, że gdyby występował po sąsiedzku, na scenie Filharmonii Bałtyckiej, mógłby liczyć na bardzo pochlebne recenzje.

Film czytelnika z 2015 r.

Carmina Burana pod Zieloną Bramą

Czy twoim zdaniem koncerty powinny zniknąć spod Zielonej Bramy?

zdecydowanie nie - są największą atrakcją tej części Gdańska i każdy powinien mieć nieograniczone prawo tam grać 54%
nie, ale powinni tam koncertować tylko najlepsi muzycy, w wyznaczonych godzinach, żeby dać wytchnienie mieszkańcom i osobom pracującym w okolicy 28%
zdecydowanie tak, bo to nie jest odpowiednie miejsce na takie aktywności 18%
zakończona Łącznie głosów: 486
Wybrał jednak tę mniej zobowiązującą, ale za to najlepszą gdańską, plenerową scenę. Akustyka pod Zieloną Bramą jest fenomenalna, stąd tak ogromne zainteresowanie muzyków. Zdarza się, że na możliwość zagrania tam czekają cierpliwie długie godziny, stosując się do zasad swojego niepisanego kodeksu - kto pierwszy, ten lepszy. Czasem line-up tworzy się z wyprzedzeniem - artyści ustalają między sobą godziny kolejnych wejść. Czekają cierpliwie, bo wiedzą, że warto.

Nie tylko bowiem akustyka przemawia na korzyść Zielonej Bramy. Istotna jest też jej lokalizacja - jeśli ktoś zwiedza Główne Miasto, niemal na pewno pod nią przejdzie. A jak przejdzie, to istnieje szansa, że wrzuci coś grajkom do kapelusza (artyści nie chcą mówić, ile zarabiają za ok. 20-minutowy występ, ale ci najlepsi mogą liczyć na kilkaset złotych, a nawet dużo więcej). W ostatnim czasie miejsce to stało się wręcz symbolicznym przejściem ze starego w nowe, z historycznego Traktu Królewskiego na nowoczesną i tętniącą imprezowym życiem Wyspę Spichrzów. A czy można podkreślić to piękniej niż właśnie muzyką?

Film czytelnika z 2018 r.

Koncert na marimbę i ksylofon w wykonaniu ulubieńców plenerowej publiczności

Wyżej napisałam o grajkach, bo tak się potocznie nazywa muzyków ulicznych, ale nie lubię tego określenia. Jest nacechowane pejoratywnie, a przecież pod Zieloną Bramą grają często znakomici, zawodowi artyści - absolwenci szkół i wyższych uczelni muzycznych, którzy nie mieliby problemu z zapełnieniem sal koncertowych nawet wówczas, jeśli ich występ byłby biletowany. Dlaczego? Kluczowy jest oczywiście zarobek, ale liczą się też emocje, kontakt z publicznością, możliwość spotkania z ludźmi w tak niezobowiązującej atmosferze.

Zobacz wszystkie artykuły o sztuce ulicznej w Trójmieście



Ci, którzy przygotowują koncerty z muzyką autorską, niejednokrotnie wychodzą na ulicę po to, aby przetestować swój premierowy materiał, bo przechodnie są najlepszym papierkiem lakmusowym jakości sztuki - zespoły grające dobrą muzykę oklaskują tłumy. Tych, którzy nie mają do zaprezentowania nic ciekawego, nie słucha nikt. Kiedy brakuje umiejętności, grajkowie (tu używam tego słowa celowo) starają się przykuć uwagę czymś innym, np. maską, i niestety ten patent się sprawdza - turyści, dla których to nowość i swoista atrakcja, zatrzymują się i wrzucają pieniądze. Potraktujmy to jednak jako wyjątek potwierdzający regułę, że ulica filtruje grajków i szansę na dobry zarobek mają tylko najlepsi.

Artykuł czytelnika z 2019 r.

Niejednokrotnie pod Zieloną Bramą prezentowali się goście z zagranicy. Ich pochodzenie zdradzało nietypowe, charakterystyczne instrumentarium.

Choć Zielona Brama jest ukochaną miejscówką muzyków i publiczności, okoliczni mieszkańcy od lat walczą o uregulowanie działalności koncertowej w tym miejscu, o czym pisaliśmy wielokrotnie. Ich prośby zostały wysłuchane - na terenie Głównego Miasta ma powstać park kulturowy, w którym - wbrew temu, co sugeruje nazwa - działalność kulturalna zostałaby "uregulowana" i w efekcie ograniczona.

Podczas sesji odbywającej się 27 maja gdańscy radni niemal jednogłośnie przyjęli uchwałę ws. zamiaru utworzenia parku kulturowego na terenie Śródmieścia. Głos "za" oddało 31 radnych, nikt nie głosował przeciw. Od głosu wstrzymał się jedynie Piotr Gierszewski, radny Prawa i Sprawiedliwości.

Referujący uchwałę Łukasz Kłos, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Gdańsku, podkreślił, że - jak już wcześniej informowaliśmy - czwartkowa decyzja to dopiero pierwszy krok na drodze do utworzenia parku. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z przewidywaniami, właściwa uchwała w tej sprawie powinna zostać poddana pod głosowanie we wrześniu przyszłego roku.

Zobacz, czym ma być park kulturowy i jakich zmian na wyznaczonym terenie możemy się spodziewać



Miasto wyposażone w odpowiednie narzędzie prawne będzie mogło wreszcie skutecznie "przeganiać" artystów spod Zielonej Bramy, co zresztą od lat próbuje się robić z mniejszym czy większym skutkiem. "Filharmonia nadmotławska" przejdzie do lamusa.

Materiał z 2020 r.

Od kilku lat narasta konflikt między artystami występującymi pod Zieloną Bramą a okolicznymi mieszkańcami, po których stronie opowiedziało się miasto.

Rozumiem mieszkańców, rozumiem miasto, szkoda mi też artystów, z którymi od zawsze mocno się solidaryzowałam, pomagając w szukaniu rozwiązania, dzięki któremu wszystkie strony udałoby się zadowolić. Bezskutecznie. Jeśli ten czarny scenariusz się sprawdzi i koncerty znikną z Zielonej Bramy, pozostaną nam do "podziwiania" już tylko jej obdrapane, brudne i popisane ściany, których od lat zarządca nie jest w stanie wyremontować i uporządkować. Słabo jak na miejsce, które stanowi symboliczne przejście pomiędzy historycznym Traktem Królewskim a nowoczesną Wyspą Spichrzów.

Opinie (57) 4 zablokowane

  • Zawsze uwielbiam słuchać artystów ulicznych na spacerach (2)

    Dodają klimatu i życia do miasta

    • 12 26

    • Zdecydowanie popieram

      Pomimo że majętny nie jestem, zawsze jakąś monetę dla nich znajdę

      • 1 5

    • Życia miastu, które umarło pod naporem turystów. O takim mieście-skansenie marzysz?

      • 5 1

  • Pod Zieloną Bramą najlepiej!

    muzyka uliczna sama w sobie jest fajna, ale najfajniejsze koncerty odbywają się pod zieloną bramą. Uwielbiam się tam zatrzymywać i słuchać. Zawsze grają tam najlepsi muzycy. Może można tam zrobić taką stałą "koncertownię"? To byłaby naprawdę wielka atrakcja

    • 19 33

  • Nie rozumiem (3)

    grania ulicznego z nagłośnieniem i przygrywania do muzyki z odtwarzacza. Fuj

    • 35 8

    • Jestem pewien że wielu rzeczy w życiu nie rozumiesz. (1)

      • 1 16

      • Jestem pewien ze nie jestes pewien!

        • 6 0

    • granie z nagłośnieniem na ulicy

      to wiocha

      • 18 0

  • muzyka pod Zieloną Bramą (2)

    Pod Zieloną Bramą nie jest tak różowo, jak w artykule. Ciężko słuchać nawet najlepszych, gdy w każdej części gra kto inny i co innego, a do tego dołączają niecierpliwi grajkowie, lokujący się przed Bramą. Robi się z tego niezła kakafonia. I tak wiele godzin. Szkoda tych dobrych muzyków, ale uszu ludzi mieszkających i pracujących w okolicy również.

    • 64 10

    • nie dosc,że szkoda uszu to i jeszcze szkoda Zielonej Bramy,bo te drgania akustyczne powodują drgania

      murów w tej bramie i kruszenie jej...

      • 10 5

    • w parkach przy alei Zwycięstwa jest mnóstwo miejsca, a jaka atrakcja by była!

      • 2 0

  • Miasto powinno zmienić regulamin użytkowania przestrzeni publicznej, gdzie ten rodzaj działalności powinien być słono opłacany, aby wyeliminować część osób grających i zakłócających spokój.

    • 24 11

  • (1)

    A czy facet z psami i wężem też zniknie z tej okolicy?

    • 44 1

    • Oprocz nich w pierwszej kolejnosci powinni zniknąć ludzie z balonami. Nie dość, ze robia ze starówki tani festyn, to zajmują duzo miejsca

      • 8 0

  • (1)

    To wycie i brzędolenie wygnało mnie z centrum ! Tłumy gawiedzi bez kultury i szacunku dla mieszkańców harmider i brud od świtu do świtu ! Żałuję że tak póżno wyniosłem się z tego bajzlu !!!

    • 30 4

    • nikt nie kazał ci się tam wprowadzać bambrze. myślę że lepiej pasowałbyś do obory pod chojnicami.

      • 0 2

  • Rozwiązanie proste (1)

    Stworzyć licencje, odprowadzić składkę do miasta, wykupić miejsce i grać.
    Ale lepiej utrzymywać straż wiejską, która straszy ludzi pilnując porządku.

    • 20 0

    • Tego od lat chcą muzycy

      tylko miasto nie chce im tego zapewnić, pozwalając na samowolkę. Efekt jest taki, że każdy się bawi w "złap mnie, jeśli potrafisz" a artyści grają tak długo, aż nie dostaną mandatu

      • 2 1

  • Ciekawa rzecz: (1)

    Studenci z Akademii Muzycznej umawiają się na smsy kto od której do której gra. Wymyślili sobie monopol na Zieloną Bramę i często wyganiali inne osoby, bo przecież "jest grafik".
    Nie wiem czego uczą na tej Akademii, ale owe osoby od X lat grają non stop to samo, z 3 utwory w kółko, można zwariować.
    A Ci z trąbkami to już przegięcie totalne, naprawdę są za głośni..

    • 34 5

    • Niby fajnie

      Z perspektywy turysty, który sobie akurat tamtędy przejdzie przez sekundę, posłucha, ale dłużej to jest po prostu hałas i granie w kółko tego samego. Nie dziwię się, że wiele osób ma z tym problem.

      • 29 4

  • (4)

    W pierwszej kolejnosci miasto powinno sie wziac ze wszelkiego rodzaju naganiaczy, szczegolnie tych z klubow gogo, ktorzy zrobili ze starowki burdel. Następnie za te obrzydliwe balony ktore pasują na tani festyn i dodatkowa zajmują często po pół ulicy

    • 32 0

    • i za tych typów ze zwierzętami

      szczególnie tego z wężem i tego z psami. To bezduszne trzymać je tyle czasu w upale i w hałasie

      • 14 0

    • gdzie obrońcy zwierząt?

      • 4 0

    • To nękanie ludzi przez naganiaczy z gogo jest żenujące. (1)

      Nie da się spokojnie przejść wieczorem.

      • 5 0

      • Ja juz im zaczalem w dosadny sposob mówic zeby sp*#$dalali

        • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

17

czerwca

Paweł Domagała - Wracaj Tour Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

26

czerwca

Slow Fest Sopot Sopot, Molo w Sopocie

27

czerwca

Święto Wielkiej Alei Gdańsk, Park Steffensów

Kultura

Wybraliście operę - w parku Oruńskim zobaczymy "Rigoletto"
W parku Oruńskim zobaczymy Rigoletto

Kulinaria

Gdzie jedzą "lokalsi"? Gdańsk, mamy problem...
Zabierz mnie tam, gdzie jedzą "lokalsi"
Nowe lokale: śniadania, wursty, etniczne, włoskie i gruzińskie smaki
Nowe Lokale: śniadania i kuchnie świata

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Bigbit to inaczej: