Wiadomości

Mydło i powidło u Sławka. Historia sklepu na Wajdeloty

Sklep z bibelotami "U Sławka"
Sklep z bibelotami "U Sławka" fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

W sklepie "U Sławka" przy ul. Wajdeloty zobacz na mapie Gdańska we Wrzeszczu, wbrew pozorom nie znajdziemy Sławka. Chociaż od dziecka tak do niego mówią, naprawdę ma na imię Przemysław. Kiedyś pracował w gastronomii, był nawet szefem kuchni w Anglii. Dzisiaj sprzedaje bibeloty, tzw. mydło i powidło. Od śrubek, poprzez porcelanę, aż po cenne dzieła sztuki.



Czy lubisz odwiedzać sklepy ze starociami?

tak, uwielbiam, te przedmioty mają duszę 50%
tak, regularnie przychodzę, aby pooglądać 3%
tak, ale robię to sporadycznie 30%
nie, wolę otaczać się nowymi przedmiotami 17%
zakończona Łącznie głosów: 519
Na rozmowę z właścicielem sklepu umawiamy się trochę "w biegu", a przeprowadzamy ją na stojąco. Przedświątecznej pracy jest tak dużo, że pan Przemysław, którego w tym artykule będziemy nazywać jednak Sławkiem, nawet na chwilę nie przestaje pracować, porządkować bibelotów wokół siebie. Rozmowa toczy się gdzieś w przestrzeni pomiędzy porcelanowymi filiżankami, muśniętymi czasem walizkami oraz kasetami magnetofonowymi, których zdawać by się mogło - nikt już dzisiaj nie potrzebuje. Mimo że umawiamy się w godzinach porannych, co chwilę przerywają nam myszkujący wśród regałów klienci.

- Filiżanki, dzbanuszki, talerzyki. Ileż tego! Oczopląs, oczopląs - słychać głos jednej z klientek.
Pomaga, bo ma dobre serce

U Sławka znajdziemy praktycznie wszystko. Chyba, że ktoś nas ubiegł i zdążył to kupić przed nami. Rozglądając się w pośpiechu, dostrzeżemy m.in. tablicę kredową, deskorolkę, płyty winylowe, kufle do piwa, modele samochodów, popielniczki, książki, ozdoby świąteczne, deskę do prasowania, słoniki na szczęście, dinozaury, nawet... kaloryfer. A pan Sławek kupuje prawie wszystko. Nie dlatego, że musi, ale dlatego, że chce pomóc.

- Przychodzi do mnie cały szereg bezrobotnych czy bezdomnych ludzi. Ostatnio przyszedł starszy pan, któremu palce wystawały z butów. Dałem mu te buty. Po niektórych nie widać biedy, ale zdradzają ich przedmioty, które przynoszą. Nie potrzebuję worka starych śrubek, ale mam ich nie kupić, gdy ten człowiek potrzebuje na chleb? - pyta skromnie pan Sławek.
Towary, które znajdziemy w klepie przy ul. Wajdeloty to często przedmioty sprowadzane z zagranicy, czasami z zamykanych zakładów, innym razem z tzw. wystawek zagranicznych. Źródeł jest wiele, a dzięki idei, przedmiot zamiast umrzeć, otrzymuje drugie życie.

- Poszukuję eleganckiej karafki - zaczepia miła, ładnie ubrana starsza pani.


Od gastronomii, po sklep z bibelotami

Pomysł na działalność zrodził się kilka lat temu za granicą. Pan Sławek pracował wtedy jako kucharz, gotując m.in. dla golfistów. Praca w gastronomii była pełna wyzwań, ale wymagała poświęceń. Krążył pomiędzy Niemcami a Anglią. Perfekcyjnie wyszlifował język niemiecki i angielski. Poznał wtedy wielu ciekawych ludzi i przyglądał się biznesom podobnym do tego, który dzisiaj prowadzi. Chociaż tamtejsze perspektywy finansowe były ciekawsze, wrócił do Polski, do rodziny.

- Moi dawni koledzy z gastronomii przyglądają się ze zdziwieniem, co ja dzisiaj prowadzę. W końcu to zupełnie inny kierunek. Co mi po lepszych perspektywach finansowych, jeżeli nie mogę być blisko rodziny. Zwłaszcza, że mnie potrzebują - dodaje.
Pozornie zwyczajny, a wart kilkadziesiąt tysięcy złotych

Pan Sławek otwarcie przyznaje, że często nie zna wartości przedmiotów, które znajdują się w jego sklepie. Zna się dobrze na rzeczach związanych z gastronomią, a córka pomaga mu ocenić dzieła sztuki, ponieważ jest w tej dziedzinie specjalistką. Czasami jednak klienci "wyłowią" prawdziwe perły, o których informują dopiero... po zakupie. Kiedyś klienci poinformowali, że porcelanowe bibeloty, które nabyli za 30 zł to unikatowa seria, produkowana wyłącznie dla rodziny królewskiej w Holandii. Innym razem stolik wart 20 tys. zł został sprzedany za 80 zł.

- Widać było, że stary, tradycyjny, ale bez rzeźb. Po zakupie, klientka pokazuje mi sygnaturę i mówi - proszę pana, to pierwsza dziesiątka stolików od firmy, która jako pierwsza robiła takowe na świecie. Jest wart nie mniej niż 20 tys. zł. Czy byłem zły? Nie, ponieważ nie można być fachowcem we wszystkim, a tamta pani okazała się fachowcem wysokiej klasy. Wiedza kosztuje, za wiedzę się płaci. A dla mnie najważniejsze, że zarobię dla rodziny do pierwszego - mówi.
Nie wszystko można wycenić materialnie. Kiedyś w jednym z pudeł, w którym pan Sławek otrzymał przedmioty świąteczne, na samym dnie leżał zakurzony pamiętnik. Pisany w całości w języku niemieckim, co nie sprawiło większego problemu z odczytaniem.

- Proszę pani, jakbym Kirsta czytał. To była historia żołnierza Wehrmachtu, gdańszczanina z pochodzenia, który wędrował przez Polskę, do Rosji, aż do Łuku Kurskiego. Pamiętnik był w bardzo przyzwoitym stanie - dodaje.
Trzeba być bardzo czujnym, bo czasami przychodzą ludzie z urządzeniami, które nie wiadomo do czego służą. Zdarzają się również przedmioty, których pan Sławek nie przyjmuje, ponieważ są nielegalne. Tak było w przypadku butelek z alkoholem wężówka, których kategorycznie odmówił oraz przedmiotów z kości słoniowej.

- Czy znajdę takie dzwoniące dzwonki? - zadaje pytanie matka z małym dzieckiem na rękach.
Przekrój klientów jak przekrój społeczeństwa

Do sklepu przychodzą różni ludzie. Większość lubi popatrzeć, a kupują, gdy coś wpadnie w oko. Są też tacy, którzy przychodzą w konkretnym celu. Zdarzają się również koneserzy, np. starych płyt winylowych czy pożółkłych historycznych książek. Z subiektywnych rachunków pana Sławka, na około stu oglądających, trzydziestu dokonuje zakupu. Wielu lubi się targować, aby chociaż o złotówkę obniżyć cenę. Często zdarza się tak, że targują, ale w... drugą stronę. Gdy pan Sławek wyceni np. książkę na 10 zł, mówią, że to stanowczo za mało za taki rarytas i proponują... 100 zł.

- Kilka dni temu przyszła kobieta kupić książki dla męża. Australijczycy z polskimi korzeniami. Nie mogą wrócić do Australii, ponieważ mąż jest chory na serce i żadna linia lotnicza nie chce zrealizować przelotu. Zanim uzbierają na lot czarterowy, kobieta poszukiwała książek o kresach, aby podnieść męża na duchu - mówi.
Jakiś czas temu sklep odwiedzili studenci z Gdyńskiej Szkoły Filmowej i koniecznie chcieli nakręcić film o panu Sławku. Przechadzali się wśród regałów przez ponad miesiąc, aby poznać i sfilmować historię skromnego właściciela. W zamian za pomoc, dali w prezencie książki historyczne, które pan Sławek czyta namiętnie.

- Przepraszam, szukam takiej jakby kapy, która przysłoni kabelki od lampy - podchodzi do nas klient z nadzieją w oczach.
Pojawiają się ludzie wykształceni, poszukujący źródeł historycznych, koneserzy starych przedmiotów oraz ludzie, którym się w życiu nie powiódło. Pana Sławka często odwiedza człowiek, który w młodości zajmował się prawem spadkowym na rynku amerykańskim. Dzisiaj klepie biedę.

- Nie wiem, jak to się stało. Chyba niedograne sprawy emerytalne. Los jest przewrotny. To mi dokumentuje, że ani wiedza ani wykształcenie nie są gwarantem niczego - dodaje.
Gdy ktoś przychodzi, a nie ma pieniędzy, czasami pan Sławek oddaje za darmo. Gorzej z tymi, którzy chcą, ale nie mówią, tylko biorą. A to zniknie portfelik za pięć złotych, o który jeszcze przed chwilą pytała jedna z klientek, a to kaseta za grosze nagle znika jak kamfora. Czasami przyłapie na gorącym uczynku, innym razem nie chce robić wstydu tej osobie przy klientach. Wyznaje zasadę, że to, co dajemy innym, kiedyś do nas wraca.

- To jest karma. Nie zawsze wraca od razu, ale wróci. W ten sposób prowadzę swój sklep. Gdy mówię, proszę wziąć za darmo i przynieść pieniądze innym razem, w 95 proc. przypadków ludzie wracają i oddają - podsumowuje.

Opinie (94) 3 zablokowane

  • Wiem, że ul.Wajdeloty 1 to ruina. Ale tam robi się zakupy.... (2)

    z ulicy wygląda byle jak. Ale jak wejdziesz to coś kupisz za grosze. Będziesz zadowolony.
    Pan Sławek ma kasę fiskalną i na każdy zakup daje paragon.

    • 4 2

    • (1)

      Dobre sobie z tymi paragonami czytales kiedys ten paragon

      Pozatym co mi po paragonie jak tam na niczym niema ceny dzis wazon kosztuje 16 a jutro 20

      • 0 1

      • A znasz takie pojęcie jak wolny rynek i targowanie się? Czy dla Ciebie coś posiada tylko wartość określoną na metce? Jednego dnia kosztuje 16 bo jest dobry utarg, następnego 20 bo już gorszy. Standardowa zasada handlu na bazarkach.

        • 1 0

  • Wajdeloty nr 1 Dolny Wrzeszcz. (2)

    To dziwny i zarazem wspaniały sklep. Z ulicy nie wygląda najlepiej. Ale tam po prostu trzeba wejść i zobaczyć co tam można kupić. A Pan Sławek to super człowiek.

    • 4 2

    • (1)

      a mieszkasz na Waryńskiego, albo na Wajdeloty? bo ja tak, z ulicy nie wygląda najlepiej!! Z ulicy wygląda okropnie i o to właśnie chodzi, żeby z ulicy wyglądał przyzwoicie i żeby mieszkańcy tych ulic nie wstydzili się go, a w środku niech sobie będzie burdel. Łatwo wygadywać bzdury jak się mieszka daleko i wpadnie na chwilę "poczuć atmosferę starego Wrzeszcza"

      • 0 1

      • Ciebie się wstydzę jako sąsiada... pojęcia nie masz co to atmosfera starego Wrzeszcza i okolic Wajdeloty

        • 1 0

  • (3)

    mijajac ana śławka z jego smierdzacymi pomocnikami znajdziemy przy rondzie pachnacy , czysty i rozjazniony sklep. starocie i porcelana gotowa do wstawienia w kredens, własciciel nie narzuca się , pozwala na własne poszukiwania i dysponuje wiedza o znajdujacych sie przedmiotach. do przyjemnosci nalezy negocjacja cen. zapraszam i polecam , znaleziony sklepik po rozczarowaniu śmietniskiem . Pana Sławka.

    • 10 8

    • Hahahaha, 3 razy gorszy asortyment i 3 razy droższy. A Pani właścicielka po pierwszym kontakcie nie pozostawia miłego wrażenia. Zwykła cwaniara.

      • 2 0

    • Dany sklep (1)

      Zacznijmy od tego ze u Pana Sławka pracuje młody chłopak dość przy sobie zawsze pachnący itd kolo 30 lat chciał bym zobaczyć jak mu to mówisz ze śmierdzi .

      Co do opisanego sklepu warto wziasc pod uwagę to ze właścicielka lokalu jest mega zadlurzona często sklep jest zamknięty tygodniami a do drzwi pukają komorniccy wierzyciele przebywam w pubie obok jej sklepu to widzę kto przychodzi nie raz na towarze jej znajdziemy naklejki komornicze bo zapomniała je ściągnąć pozatym ten sam towar co U Pana slawka Znajdziemy u PAni Agnieszki owszem czysciejszy ale raz dorszy jak nie dwa razy

      • 5 4

      • Jakoś nie widzę tego pachnącego 30 latka, chociaż przechodzę tamtędy codziennie, za to często widać pracowników z butelkami piwa w kieszeniach i co, to jest w porządku? Sentymentalny Wrzeszcz tak ma wyglądać?/ Nie zgadzam się.

        • 1 3

  • Wynagrodzenie (2)

    Troc he prawdy bo artykuł to jakaś ściema

    Pracowałem tam w okresie wakacyjnym Ten człowiek to zwykły naciągacz Dlaczego zadajecie sobie to pytanie no to lecimy

    Skąd ma towar ?? od meneli żurów zwal jak zwal My go myjemy naprawiamy a potem jest wystawiany z przebitka na 300 % Towar z Niemiec buhahah Ten człowiek w ciągu roku 3 razy jedzie do Niemiec po towar w okresie świąt i jak wraca z wakacji co on przywiezie troszkę porcelany z 10 odkurzaczy apre rondelków Dziela sztuki zegary to nawet nie jest jego tylko Andrzeja jakiegoś Stan sklepu Malo wiecie Brak ogrzewania brak wc pracownicy dostają kasę by iść się załatwić gdzieś w kolo :P podejście P slawka (przychlast) do pracowników idz rozmień pieniądze w miedzy czasie pomaluj ten obraz na złoto zejdzie wtedy za 40 kupiłem za 4 zlote idz teraz to pookładaj itak milion pomysłów na 1 godzinę I tak od 9 rano do 18 za 40 do 50 zloty To jest dopiero wyzyska ale na umowę o dzieło :) Brakowało mi pieniędzy nie miałem wyboru przemęczyłem się nie polecam Jedyne co dobrze wspominam to chlopak 30 letni P Mirek przy sobie schludny często wpadał se odpocząć od dzieci tam jedyny gość co to tam ogarnia ustawiony przez życie jest gdy może bo pracuje gdzieś jeszcze Podsumowujac :
    Wynagrodzenie dziene to 40 50 zloty za czas od 9 do 18
    Asortyment to smieci Idz do baru rybka usiadz na godzine dwie popacz kto przynosi towar 3/4 towaru to zeczy od meneli
    Stan sklepu jest oplakany sciany mokre wszedzie wylazi grzyb bo lokal nie jest grzany
    O grudek tam to powina straz pozarna sie tym zainteresowac bo to co jest wtej pakamaeze doprowadzi kiedys do katastrofy Na strychach nie wolno nam skladowac latwo palnych zeczy a tam wystarczy zapalka i cala buda poleci zdymem i okoliczna kamienica butle zgazem kolo farb meble plastiki istny syf

    Proponuje by zglosic to do spuldzielni by sie przyjrzeli sprawie przestrzegania zasad peposz tam nawet gasnicy niema ten czlowiek sprzedal by wlasna atke za 2 zlote taki jest chytry
    Czystosc jaki lokal taki wlasciciel podziwiam jego zone pielegniarke
    Ten czlowiek czesto pachnial jak te menele jak by wody wdomu nie mial do tego brak wc w pracy daje sie we znaki mu nie raz od niego czuc do dzis to jest jak by mial pampersa i nasr*ne wnim brzydko mowiac

    ludzie robia tam zakupy bo niemaja wyjscia sporo mieszkancow wkolo 800 metrow to niz spoleczny nie wszyscy sa bogaci wiec kupuja te smietnikowe zeczy bo ich nie stac na nic inego dzieki temu ten facet ma co jesc patent roku kupic za 2 zlote wazonik wystawic go za 10 z negocjacja do 2 zloty Niby mowil ze pomaga im heheheh chyba sobie

    Umowy kupna pojawily sie gdy zaczela go nekac policja za kradzione rowery i inne gadzety jest tak pazerny ze skupuje wszystko byle zarobic chodz nie raz widzialem jak Pan mirek wczesniej opisany go stopowal nie biez tego to jest kradzione widac odrazu aten swoje sprzeda sie w 5 minut nikt nie bedzie szukal

    Jego znajomi znaja go od strony angli niemiec ni epowiedza o nim zlego slowa bo nie znaja go od strony sklepu popracowali by tam 2 dni to by mu na ulicy dzien dobry nie powiedzieli tylko pluli w twarz zaklamanemu idiocie
    i te jego chasla wczoraj mialem dzis niemam :P stolec mial tak mowi zawsze by klijent zajrzal toc nie zamowi u meneli danego towaru wezscie mi przyniescie hmm maszynki do miesa elektryczne :P

    No ale najlepsze jest na koniec

    jesli czyta to wiekszosc pracownikow co pracowala pracuje proponuje zbiorowy pozew gdyz umowy jakie podpisywalismy byly zprzeczne z panujacym prawem polskim nie bedzie latwo tego udowodnic ze tam pracowalismy ale znamy tajemnice dziur wdachu piwncy wiemy o szczegolach jakich klijent nie jest wstanie poznac do tego Pan mirek jest tu atutem bo mial dozur z nadajnikime gps wiec on jest wstanie udowodnic ze tam pracowal a nie oplacono mu skladki zus jego kurator go tam odwiedzal pare razy umowa o prace jest wsadzie bo by go nie zwolnili z aresztu wtedy

    Stanowczo odradzam wam ten sklep chyba ze lubicie kupowac antyki ze smietnika tyle ze podmyte jak dziala podgrzewacz do wody

    • 5 8

    • do Wynagrodzenie

      Pomijam fakt, że jesteś "miszczem ortografji"
      Ja to widzę tak, że umawiasz się z kimś na pracę i znasz warunki i się na nie zgadzasz albo nie. Wyciąganie sprawy po czasie i szukanie innych "wykorzystanych" żeby robić pozew zbiorowy ? :) śmieszne, chyba, że Cię oszukał i nie wypłacił pieniędzy, ale raczej tak nie było bo już byś o tym pisał.
      Chłop dał Ci zarobić a Ty się zgodziłeś i dostałeś kasę za robotę.
      Wolny rynek, facet sprzedaje, ludzie kupują, pracownicy mają pracę i zarabiają, nikt nie jest przymuszany, wszyscy są zadowoleni, oprócz ... i tu zostawię kropki żeby nikogo nie obrażać tak jak zrobił to autor komentarza

      • 1 0

    • Popieram wykorzystuje biednych by się samemu wzbogacić

      • 0 0

  • Masakra (3)

    Jak zobaczyłem ten przybytek pierwszy raz, to nie wierzyłem, że coś takiego funkcjonuje legalnie w dzisiejszych czasach w cywilizowanym kraju, ale czytając artykuł "zachwalający" to coś - wiem, że przesadziłem z tym "cywilizowanym krajem". Zarówno ten sklep, jak i sam fakt jego funkcjonowania, to jest jakaś tragikomedia - szkoda słów. Pozdrawiam zwolenników grzebania w śmieciach.

    • 10 43

    • większość tego złomu jest kradziona

      mieszkam na przeciwko tego przybytku. Na jednym ze zdjęć widać wazon ukradziony z naszej klatki schodowej. Od kiedy powstał ten sklep populacja okolicznych meneli zwiększyła się.

      • 0 1

    • Bardzo brzydko

      Tam gdzie jest popyt jest i podaż, nikt nikogo do niczego nie zmusza, myślę,że że poniżej wszelkiej kultury osobistej jest obrażanie innych, ponieważ coś nie zgadza się z naszym poczuciem estetyki, a tragikomiczni są ludzie sztuczni, wycackani a w sercu mają lód są nie wrażliwi, a przede wszystkim nietolerancyjni.

      • 11 1

    • pytanie

      Kiedy się wyczołgałeś z gnojówki w chlewie po byłym pegeerze.

      • 12 3

  • Trjmiasto

    Dlaczego jak wpisane słowo jest z tzw. dużej litery to potem czytam z małej?
    Dlaczego mój wpis wygląda nie tak ja go wpisałem?

    • 1 1

  • Odnoszę się do wpisu podpisanego: były pracownik.

    Były pracownik napisał paszkwil.
    pewnie nie wie co oznacza to słowo.
    dziesiątki błędów ortograficznych i gramatycznych. Trudno to przeczytać z tzw. Zrozumieniem.
    były pracownik chyba nie ukończył nawet szkoły podstawowej.

    a sklepik jest super! To taka miniatura pchlego targu na jarmarku dominikańskim.

    • 4 5

  • Pracownik (2)

    Milo czyta sie wasze opinie ale tego nie da się uporządkować Nie raz to robiliśmy porządek utrzymuje się do 2 dni racji bardzo sporej popularności sklepu ten dotknie ten przestawi ten zrobi sobie miejsce it ak w kolo Sklep szpeci i jest syf Hmmmm

    nie da się inaczej nic wystawić przed sklep Bo zaraz straż miejska się czepia o zajęty chodnik syf jesli chodzi o to co zostaje po otwarciu co dienie jest sprzątane

    W sklepie panuje nieład ale on pasuje klientom bo oto chodzi by grzebać w papilotach wyszukując skarbów za śmieszna kasę przykłady sprawna roczna wieże firmowa z porządnymi głośnikami kupimy za 60 zloty porcelanę mamy do wyboru od 1 za sztukę po 10 zl za sztukę w przypadku angielskiej porcelany radia samochodowe po 30 40 zloty panuje u nas tez zasada czym więcej zabierasz tym mniej plcisz bo większe rabaty ustalamy Tak zgadza sie czasem skupujemy towar od bezdomnych ale zastanówmy sie po co po to by im pomóc Większość z nich nie jest pijana przynosi towar by mieć co jeść to jest gest nie zarobek ......

    • 40 2

    • Nieprawda, mieszkam bardzo blisko i wiem, że skupujecie od pijaków i meneli, którzy się tam kręcą. W sklepie niech sobie będzie nieład, to przecież takie miejsce, ale na zewnątrz musi być porządek bo jest coraz gorzej!!!
      I wreszcie coś powinno zostać zrobione i nie gadajcie głupot o sentymentach, pomocy itd.... na zewnątrz takiego syfu być nie może, nie pomogło nawet pomalowanie tego kramu na ohydny różowy kolor. Przecież tam wszędzie, obok mieszkają ludzie i chcieliby, aby to było uporządkowane i wtedy niech handel kwitnie do woli.

      • 1 1

    • Ech...

      .... tak tylko westchnąłem :-)....

      • 4 2

  • (2)

    Z jednej strony ciekawy człowiek i ciekawe i potrzebne miejsce z drugiej zaś trochę wprowadza brak estetyki ponieważ bibeloty stoją wokół sklepu, myślę, ze należałoby pomyśleć nad bardziej estetycznym sposobem ekspozycji, bo niedawno dzielnica przeszła sporą metamorfozę. Z pewnością wpadnę obejrzeć to ciekawe miejsce nieco bliżej niż zza szyby auta. Ciekawa historia, oby więcej takich o naszych ciekawych mieszkańcach. Serdecznie pozdrawiam człowieka nie tylko z duszą, ale i sercem

    • 26 3

    • 100 metrów dalej w kierunku ronda jest piękny pachnący i czysty sklep Starocie ,jestem tam często i serdecznie polecam.Tak jak u pana Sławka znajdzie się tam dużo ciekawych rzeczy w miłej,ciepłej atmosferze a,zaprasz buchający przy przekroczeniu przez próg zaprasza wszystkich do środka.Sklep z sercem i duszą.

      • 2 0

    • Ten sklep to tragedia!! Brud, smród i pełno pijaczków.

      • 6 8

  • Chętnie poznał bym dokładny adres i odwiedził sklep. Czy to jest w miejscu byłego mięsnego na Wajdeloty (12)

    gdzie za za komuny stało się po mięso od 3 w nocy, żeby zająć kolejkę i cokolwiek kupić po otwarciu ?

    • 24 4

    • u sławka

      Zacny gość,kupiłem tam kilka cd z 6otych lat i kilka drobiazgów,takie tam klimaty z dawnych lat,pozdrawiam P.Sławka,

      • 1 1

    • Mięsny przy rondzie

      Tam teraz jest knoedel - fajna kameralna knajpka z kluchami robionymi na miejscu. Byłam dwa razy, smacznie, pachnąco i niedrogo, a porcje zabijają objętością. ;-D

      • 2 0

    • (3)

      Komuny nie bylo-byl Socjalizm-matole

      • 6 9

      • jak zwał tak zwał nic nie było i wszystko na kartki matole (1)

        • 11 4

        • nie wszystko, wtedy kupowalam dzieciom w sklepie komercyjnym, 20 dkg szynki

          było mnie stać, pracowałam jako pielęgniarka,
          mieszkanie miałam spółdzielcze, wykupiłam w latach 90-tyc za grosze,

          teraz moje dzieci kupują swoim dzieciom 20 dkg szynki,
          no i stać ich na kredyt hipoteczny, ale jakby jedno przestało pracować, to szkoda gadać

          • 3 1

      • Ty to chyba kończyłeś Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu-Leninizmu. Jaki kierunek? Filozofia marksistowska czy ekonomia polityczna socjalizmu?

        • 2 3

    • Czego ty tak głupio sie dopytujesz "gdzie". Mieszkałeś na Grażyny to sam doskonale wiesz gdzie to jest - wystarczy, że wiesz gdzie masz sie przejść.

      • 3 1

    • kiedyś był tu sklep z gospodarstwem domowym, róg Wajdeloty i Waryńskiego

      • 6 0

    • adres

      kolo sklepu metalniczego za fresh marketem to jest na skrzyzowaniu warynskiego 27 28 albo wajdeloty 27 28

      • 4 0

    • Lokalizacja (1)

      Nie wiem, czy tam był mięsny, ale sklep znajduję się dokładnie na rogu ulic Wajdeloty i Waryńskiego.

      • 8 0

      • uuuu to nie w tym miejscu, słynny skep mięsny był blisko cukierni Paradowskich

        na rogu Wajdeloty i Grażyny gdzie był najlepszy na świecie tort makowy.

        • 7 0

    • A Gdzie ten sklep był - chodzi o serdelek ? To tam teraz jest ósemka pizza
      A ten sklep jest na rogu Waryńskiego i wajdeloty na przeciwko baru ;)

      • 3 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

02

grudnia

02

grudnia

06

grudnia

Kultura

Kulinaria

Złociste i chrupiące. Skąd dobre frytki w Trójmieście?
Smaczne frytki w Trójmieście
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i dla smaku
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i smaku

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Skansen archeologiczny Grodzisko znajduje się na terenie: