Wiadomości

stat

Nene Heroine: To dopiero początek

Nene Heroine: Kwestia tego brzmienia to naprawdę mgliste zagadnienie. Ostateczny kształt uzyskaliśmy dopiero w studio i była to wypadkowa nastroju i miejsca, w jakim się znajdowaliśmy.
Nene Heroine: Kwestia tego brzmienia to naprawdę mgliste zagadnienie. Ostateczny kształt uzyskaliśmy dopiero w studio i była to wypadkowa nastroju i miejsca, w jakim się znajdowaliśmy. fot. Patryk Gochniewski/Trojmiasto.pl

Kryją się za pseudonimami, próżno szukać efektownych sesji zdjęciowych, a na koncertach również robią wszystko, aby to muzyka była na pierwszym planie. Nene Heroine. Jeden z najciekawszych debiutów nie tylko na trójmiejskiej, ale i polskiej scenie niezależnej. O pracach nad debiutancką płytą, brzmieniu i planach na przyszłość opowiedział nam klawiszowiec zespołu, Szymon Burnos.



Muzyka alternatywna: koncerty w Trójmieście


Patryk Gochniewski: Jak bardzo lubicie yass?

Szymon Burnos: Yass jako taki lubimy. Może nie słuchamy obecnie namiętnie tych płyt, ale oczywiście mniej lub bardziej inspirowały nas lata temu i musiało się to odbić w jakiś sposób na naszej muzyce. Warto zaznaczyć, że "yass" to bardzo umowna nazwa i chodzi o pewną równowagę między jazzem a właśnie tą alternatywą - tworem, którym miał być yass. Dzisiaj nie ma potrzeby tworzenia takiej równowagi, muzyka improwizowana - niejazzowa i jazzowa - w Polsce ma się dobrze. Można powiedzieć, że dziś jest miejsce dla bardzo różnych zespołów i ta sytuacja na szczęście się pogłębia. Powstaje mnóstwo nowych kapel. Tak więc yass lubimy, ale wyciągnęliśmy już z niego swoje lekcje.

Pytam, bo nie da się ukryć, że genezy waszego brzmienia należy szukać w tym powstałym w Trójmieście gatunku.

SB: Geneza naszego brzmienia jest równie nieoczywista, co kształt i brzmienie yassu (śmiech). Więc w tym sensie mamy dużo wspólnego. Yass to takie słowo, którym łatwo opisać muzykę wychodzącą z improwizacji i łączącą w sobie kilka różnych gatunków, nurtów. I tak jest w przypadku Nene Heroine, jednakże dla nas "Total Panorama" to są po prostu swego rodzaju piosenki bez słów. Naszych inspiracji należy szukać pewnie w rocku lat 70., ale i kolejnym, superpojemnym terminie "indie music". Bardzo trudno uchwycić, w którym momencie pojawiają się dane wpływy i chyba właśnie to intuicyjne podejście do tworzenia muzyki pozwala na uzyskanie wyjątkowego brzmienia. Gdybym potrafił bardzo jasno odpowiedzieć na to pytanie, pewnie ta płyta nie byłaby tak ciekawa (śmiech).


Piszecie, że gracie post-jazzową psychodelię. Sprytnie. W ten sposób nie pozwalacie się zamknąć w szufladzie z konkretnym napisem.

SB: Post-jazz czy psychodelia to słowa-drogowskazy, musimy jakoś komunikować się ze światem zewnętrznym i stąd ten zabieg, bo nie znajdujemy lepszej szuflady, w której moglibyśmy się zamknąć, skoro już musimy.

Ale spróbuję trochę pomęczyć o to brzmienie. Jest tu jazz, improwizacja, awangarda, psychodelia, spacerock, indie, elektronika, a nawet i trochę pubu. Nawet jak na kwintet to sporo inspiracji. I jakoś tak, kiedy spojrzeć na to spektrum brzmień, tytuł "Total Panorama" zdaje się mieć sens. Opowiedz o pracy nad tą płytą i trochę o samym zespole. Geneza Nene Heroine.

SB: Kwestia tego brzmienia to naprawdę mgliste zagadnienie. Ostateczny kształt uzyskaliśmy dopiero w studio i była to wypadkowa nastroju i miejsca, w jakim się znajdowaliśmy. Jechaliśmy do studia Rolling Tapes, prowadzonego przez Marka Szwarca, z kilkoma kompozycjami, pozostałościami po bardziej jazzowym projekcie Chęcki/Zienkowski, który - co zabawne - był już rejestrowany w Rolling Tapes, ale bez sukcesu ze względu na kwestie techniczne  - mówiąc w bardzo dużym skrócie. Marek zaproponował chłopakom, żeby wrócili na sesje i spróbowali ponownie.

Wtedy pojawił się pomysł, żeby kwartet - saksofon, gitara, kontrabas i bębny - rozbudować o klawisze oraz elektronikę. W ten sposób zupełnie naturalnie dołączyłem do składu, napisałem dwa utwory. Jeszcze jeden dodatkowo stworzyliśmy na jednej z dwóch chaotycznych prób, po których postanowiliśmy, że jedziemy nagrywać nową płytę. Niektórych utworów nigdy wcześniej nie graliśmy razem w tym składzie, ale mieliśmy jasną intencję - zrobić coś innego niż do tej pory. Decyzje w studio podejmowaliśmy spontanicznie, pod wpływem emocji, i udało się uchwycić to w trakcie sesji. Czasami trudno nam uwierzyć po latach, że numery takie jak "Ben's Mood" czy "Royal" to były pierwotnie utwory "jazzowego środka".

Tytuł płyty, "Total Panorama", powstał na koniec całego procesu. Po wszystkich przygodach - muzycznych i osobistych, po przebytej drodze, można spojrzeć na rzeczy z szerszej perspektywy. "Total Panorama" nie odnosi się tak naprawdę do samej muzyki, ale raczej do sposobu postrzegania rzeczy. To właśnie ta pełna panorama, ze wszystkim, co złe i dobre, bez próby wymazania jednego na korzyść drugiego.

Jesteśmy już pół roku po premierze waszego debiutu. Wydaje się, że narobiliście trochę szumu tu i ówdzie. Krytycy są zachwyceni. Nie będę ukrywał, że też jestem pod sporym wrażeniem tego materiału. Jedna z najciekawszych premier ostatnich miesięcy. A jak z publicznością - podobny odzew?

SB: Premiera albumu miała miejsce jakieś dwa, trzy lata po naszej wizycie w studio i ten czas nie był dla nas wcale łatwy. Dlatego tym bardziej cieszymy się, że publiczność tak żywo i entuzjastycznie zareagowała na to wydawnictwo. Wiedzieliśmy, że mamy coś wyjątkowego do zaprezentowania, ale uszło z nas sporo energii, zanim po długim okresie zaczęliśmy miksy z Maćkiem Cieślakiem, a później master na końcu wykonał Piotr Pawlak.

Ta płyta powstawała w tak dziwnych okolicznościach, że jakikolwiek jej sukces jest dla nas dużą nagrodą i takie podejście mieliśmy, wydając ten materiał w Alpaka Records. Na koncertach ludzie są pod ogromnym wrażeniem, we Wrocławiu mieliśmy pod sceną pogo, a w naszą stronę leciały nawet kawałki szkła, które wylądowały gdzieś na przedwzmacniaczu po celnym kopniaku w butelkę przez któregoś z tańczących fanów. Wszystko to daje nam wiele radości.

Jesteśmy w Polsce. Tutaj, niestety, zdecydowanie trudniej wypłynąć z taką muzyką. Gdybyście powstali na Wyspach, dziś już byście mieli kilka festiwalowych bookingów na którejś z mniejszych scen z muzyką niezależną. Mimo wszystko zgraliście całkiem sporą trasę jak na początek. Trudno było ją zorganizować?

SB: Nie chcemy zwalać winy na kraj, w którym żyjemy, mówić, że w Polsce jest tak czy siak, chociaż zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest to łatwy rynek dla muzyki offowej. Nie jest jednak prawdą, że na Wyspach jest o wiele łatwiej, gdyż konkurencja i oczekiwania tam są bardzo duże. Na pewno łatwiej jest odbić się od tej trampoliny, kiedy już ci się uda, ale droga do tego jest też bardzo często kręta.

Udało nam się zrobić niemałą trasę w Polsce, nie było to wyjątkowo trudne zadanie, bo jednak od lat koncertujemy w różnych konfiguracjach, ale mimo wszystko jako zespół jeszcze nieznany musimy się liczyć z podstawowymi trudnościami, z jakimi borykają się kapele w Polsce. Promocja wymaga nie tylko środków, ale również czasu. My staramy się wykonywać swoją pracę małymi krokami. Tak zbudowaliśmy naszą dotychczasową pozycję i społeczność. Ufamy tej metodzie.

Co dalej? Poza koncertami.

SB: Nasze plany to oczywiście kolejna płyta. Obecnie nagrywamy materiał na singla, który powinien się wkrótce ukazać i będzie on zapewne zapowiedzią kolejnego albumu Nene Heroine.

Na koniec wrócę jeszcze na chwilę do tego, co by było, gdybyście nie byli stąd. Wasza muzyka może zainteresować zagranicznego słuchacza - planujecie coś w tym kierunku?

SB: Gdybyśmy nie byli stąd, to nie byłoby tej płyty i Nene Heroine też by nie było. Na szczęście jesteśmy i będziemy próbowali podróżować z tą energią dalej i szerzej. To dopiero początek.

Opinie (17) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

17

kwietnia

Maleńczuk + Rhythm Section Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Nowe spektakle dostępne online, nie tylko z Trójmiasta
Spektakle online nie tylko z Trójmiasta
Miniserial Teatru Miniatura o pandemii. Papety opisują rzeczywistość
Miniserial Teatru Miniatura o pandemii

Kulinaria

Gdynia: produkty z hali z dostawą do domu
Gdynia: produkty z hali dowożą do domów
Firmy cateringowe zmieniają ofertę
Firmy cateringowe zmieniają ofertę

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Debiutancka powieść Pawła Huelle to: