Wiadomości

Nie tylko muzyka z reklamy. Relacja z koncertu José Gonzáleza w Teatrze Szekspirowskim

José González zazwyczaj występuje jedynie z gitarą, tym razem towarzyszyła mu dwudziestoosobowa orkiestra.
José González zazwyczaj występuje jedynie z gitarą, tym razem towarzyszyła mu dwudziestoosobowa orkiestra. fot.Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Przeciętnemu odbiorcy José González znany jest przede wszystkim z dwóch utworów, których sam nie napisał, ale jego twórczość jest czymś znacznie więcej, czego najlepszym dowodem był koncert w Teatrze Szekspirowskim.



"Teardrop" z repertuaru Massive Attack i "Heartbeats" autorstwa The Knife (rozpropagowane przez telewizyjną reklamę producenta telewizorów) odegrano odpowiednio jako ostatni i przedostatni utwór w podstawowym programie koncertu. Wykonaniom tym towarzyszył las wyciągniętych w górę rąk oraz trzymanych w dłoniach telefonów. Trudno o bardziej irytujące zachowanie na koncercie, ale być może gdyby nie te dwa covery, sala Teatru Szekspirowskiego nie byłaby wczoraj wypełniona po brzegi. Gonzálezowi trzeba natomiast oddać, że nie poszedł na łatwiznę i przearanżował cudze kompozycje na skrajnie odmienny, bardzo osobisty sposób. To zresztą niejedyny taki przypadek w historii muzyki, w końcu "Nothing Compares 2 U" nie należy do Sinéad O'Connor, a "House Of The Rising Sun" powstało jeszcze zanim muzycy The Animals urodzili się.

Na potrzeby trasy, która obejmowała także występ w Gdańsku, kilka utworów otrzymało jeszcze nowsze aranżacje, jakich nie można usłyszeć na żadnym z wydanych albumów. Wszystko dlatego, że González tym razem nie wychodził na scenę wyłącznie w towarzystwie gitary akustycznej, lecz wraz z dwudziestoosobową orkiestrą. Perkusjonalia, flety, skrzypce, wiolonczele... Instrumentarium prezentowało się imponująco, a jego brzmienie w drewnianej sali koncertowej wypadło rewelacyjnie. To pomieszczenie aż prosi się o więcej wydarzeń z udziałem podobnych składów, ale tylko nieliczne potrafią z tak dużą gracją budować różnorodną dramaturgię poszczególnych fragmentów dzieła muzycznego

Orkiestra oraz jej nieco zbyt egzaltowany dyrygent z łatwością mogliby zagłuszyć José Gonzáleza, uczynić z siebie postacie pierwszoplanowe, ale każde z wykonań utrzymane było w duchu pełnej harmonii. Dwadzieścia osób w obsadzie The String Theory nie zawsze oznaczało dwadzieścia jednocześnie wybrzmiewających instrumentów. Wirtuozerskie zdolności nie są najważniejszą cechą muzyka, równie istotna jest powściągliwość; dopuszczanie do "głosu" ciszy; wycofywanie się, gdy wymaga tego nastrój. Delikatny głos Szweda potrzebuje tej przestrzeni i tylko w niej może ukazać swoją siłę.

Tłoczno było nie tylko na scenie, ale również przed nią.
Tłoczno było nie tylko na scenie, ale również przed nią. fot.Edyta Steć/Trojmiasto.pl
Set José Gonzáleza obejmował twórczość ze wszystkich trzech solowych albumów, a także utwór zespołu Junip, który muzyk założył w 1998 roku wraz z przyjaciółmi z dzieciństwa. "Line Of Fire" było pierwszym bisem tego wieczoru i jedynym wykonaniem, w trakcie którego nikt nie towarzyszył Gonzálezaowi na scenie. Przyznam, że liczyłem na pominięcie akurat tego kawałka, ale nie dlatego, że mógłbym mu cokolwiek zarzucić. Wręcz przeciwnie, to wyjątkowo intymna, poruszająca kompozycja, której najlepiej słucha się w samotności, w pełnym skupieniu.

Jedynym, co mogło pozostawić nieznaczny niesmak były właśnie utrudnienia w przenoszeniu całej uwagi na scenę. Rzadko się zdarza, żeby podczas koncertu aż tyle osób bezlitośnie świeciło fleszem w kierunku artystów, a w dodatku niektórzy bez ogródek i bez ściszania głosu co chwila rzucali komentarzami, nie zawsze związanymi z występem. Część publiczności po prostu sprawiała wrażenie, jakby nigdy wcześniej nie była na tego typu wydarzeniu i kompletnie nie wiedziała, jak się zachować.

José González i towarzysząca mu orkiestra pokazali w Teatrze Szekspirowskim, jak można balansować pomiędzy maksymalną formą i minimalistycznym przekazem, pomiędzy porywającą rytmizacją i wyciszającą melancholią. Usatysfakcjonowani powinni być zarówno fani szwedzkiego muzyka, jak i ci, którzy dali się zwabić na występ "kolesia z reklamy telewizorów".

Fragment koncertu z Wiednia z trasy, w ramach której Gonazlez przyjechał do Gdańska.

Opinie (12)

  • był otwarty dach? (2)

    • 4 4

    • Tam w ogóle dachu nie ma. (1)

      Podobnie jak na Stadionie Narodowym.

      • 3 0

      • podłogi też nie

        • 3 0

  • to niestety to jest tak jak bydło pójdzie na koncert, niektóre debile gdyby mogły to by (1)

    w teatrze jedli popcorn jak w kinie. niestety niektórzy ludzie nie mają nawet cienia kultury by zamknąć mordę i siedzieć cicho i innym nie przeszkadzać. muszą gadać by zaistnieć, chociaż nikt ich gownianych wywodów nie ma ochoty słuchać.

    • 15 2

    • przykre ale prawdziwe

      i o ile to, że ktoś szeptem, jednym, dwoma zdaniami skomentuje coś co przed chwilą wychwycił, aż tak nie razi i nie przeszkadza o tyle głośne konwersacje to już lekka przesada a takich "gadaczy" wczoraj nie brakowało.

      A koncert fantastyczny!

      • 8 0

  • To samo w kinie

    Dlatego kupiłem projektor a cena biletu dla dwóch to płyta z filmem

    • 6 1

  • Rzadko się zdarza, żeby podczas koncertu aż tyle osób bezlitośnie świeciło fleszem w kierunku artystów (2)

    To ja chyba na inne koncerty chodzę, bo w tym przypadku "świetlików" było całkiem mało.

    Koncert petarda, sporo psychodeli. Jose ma piękny głos.

    • 21 2

    • wypowiedz petarda

      • 6 0

    • Popieram, byłam i nie zauważyłam wielu świecących telefonów. Nie rozumiem skąd taka opinia :)

      • 5 0

  • fotorelacja

    petarda

    • 2 1

  • Zakłamany tekst

    Siedziałem na koncercie z tyłu na górze i doskonale widziałem publiczność i ekipę Jose. Telefonów w jednym momencie było maksymalnie kilka, sporo mniej niż 10. Ludzie jeżeli już to robili fotkę i chowali, a fleszy w ogóle nie było widać. Po cholerę takie głupoty pole piszecie....

    • 2 1

  • Dziennikarstwo niskich lotów

    Koncert był świetny, natomiast artykuł jest żenujący i nieobiektywny. Zapraszam na warsztaty dziennikarstwa do starszych kolegów...

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

25

września

28

września

02

października

10 Tenorów Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Kultura

Stąpając po gwiazdach - o muralach na chodniku przy Operze Leśnej
Stąpając po gwiazdach w Sopocie
Przeboje Dire Straits w Parku Kolibki
Wieczór przebojów Dire Straits

Kulinaria

Kocham polską wódkę. Degustacja owocowych specjałów
Kocham polską wódkę. Degustacja w Ducha 66
Smacznie i pięknie. Lokale z widokiem na wodę w Trójmieście
Lokale z widokiem na wodę

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów obywające się w Gdyni to: