Wiadomości

Nocne tańce na Globaltice. Na półmetku festiwalu


Zgodnie z tradycją pierwszy dzień koncertów festiwalu Globaltica zakończył się wspólnymi tańcami. Stało się tak za sprawą Sierra Leone's Refugee All Stars, w których muzyce mieszały się rytmy karaibskie i afrykański śpiew. Świetna pogoda przyciągnęła pod scenę tłum miłośników muzyki świata. Przed nami jeszcze cztery koncerty, a na scenie pojawią się muzycy z m.in. z Turcji, Nigru i Wenezueli. Początek występów o godz. 19. Bilety po 31 zł.



- Czy jesteście szczęśliwi? - pytał wokalista Sierra Leone's Refugee All Stars. - Pytam serio, czy jesteście szczęśliwi? Prawdziwa sztuka polega na tym, by być szczęśliwym, mimo wszelkich kłopotów. Dzisiaj mieliśmy wypadek samochodowy. Spędziłem cztery godziny w szpitalu. Nafaszerowano mnie lekarstwami. Ale tu jestem i chcę się podzielić z wami moją radością!

Trzeba przyznać, że ten typ myślenia raczej obcy jest naszej mentalności, ale Afrykańczycy brzmieli nad wyraz przekonująco. Dodajmy, że na festiwalu Globaltica (jeśli dobrze zrozumiałem) wystąpili bez dwóch muzyków, którzy ucierpieli w wypadku i nie mogli wyjść na scenę. Sierra Leone, cytując konferansjera, to kraj, do którego trafili emerytowani ludzie przywiezieni z powrotem z Ameryki Południowej. Dlatego w muzyce SLRAS słychać było całą paletę rytmów karaibskich, głównie reggae i ska. Muzycy emanowali niezwykłą energią i świetnie śpiewali rozpisane na głosy afrykańskie pieśni. Melodie i harmonie, które zaprezentowali były już zdecydowanie afrykańskie - podobnie jak ich sceniczny ruch i ekspresja. Nic dziwnego, że porwali do tańca publiczność festiwalu.

Nie było to łatwe zadanie, bo rozpoczęli koncert dopiero o północy, a występujący tuż przed nimi zespół Niyaz zaprezentował program niezwykle nostalgiczny i spokojny. Ich muzyka opierała się przede wszystkim na przejmującym, orientalnym głosie Azam Ali, która przywołała przed oczy widzów sceny z baśni tysiąca i jednej nocy. Wokalistka chwaliła polską publiczność (ponoć wśród muzyków panuje opinia, że to jedna z najlepszych publiczności na świecie) i cieszyła się z zaproszenia na gdyński festiwal. Występ Niyaz był niezwykle spójny i przemyślany, ich brzmienie porównywane bywa do Dead Can Dance, a na scenie to, co stare (wiersze irańskie, instrumenty ludowe) harmonijnie łączyło się z nowym (laptopy, tablety).

Niestety, słuchający pierwszych dwóch koncertów piątkowego wieczora mieli utrudnione zadanie, bowiem jakość dźwięku pozostawiała wiele do życzenia. Podczas koncertu zespołu Same Suki muzyka płynąca ze sceny była ledwie słyszalna. Były momenty, że dziewczyny próbowały poderwać publiczność do tańca, ale tak cicha muzyka nie miała odpowiedniej energii. Szkoda, bo widać było, że Same Suki to zespół wyrazisty, z pomysłem na własne brzmienie (oparte na dźwiękach suk biłgorajskich) i z poczuciem humoru. Wokalistka często wplatała w melodie własne teksty. Jej piosenki czasem przypominały charakterem utwory Marii Peszek. Feministyczne Same Suki potrafiły też błysnąć przewrotnym tekstem: "Idźże babo do boru, nie psuj chłopu humoru."

Dużo bardziej energetycznie zagrali Balkan Khan, którego ozdobą był wybitny beatbokser Skiller i romski skrzypek Venzi Takev. Niestety solówki tego drugiego często ginęły gdzieś w gąszczu dźwięków, a realizator wyraźnie sobie nie radził z zadaniem. Muzyka Balkan Khan to zresztą przedziwny amalgamat, którego nie dało się łatwo zaszufladkować. Na scenie mieliśmy: dwóch muzyków ludowych, grających na instrumentach akustycznych (wspomniany już Takev, oraz grający na bębnie tupan i gaidach Kolio Ivanov), Nikolai Ivanova, który obsługiwał dość archaicznie brzmiące instrumenty klawiszowe, gęsty i nerwowy beatbox Skillera i melancholijne dźwięki elektrycznego oud Ateshkana Yuseinova. Być może ta różnorodność sprawiała tyle trudności - momentami miałem wrażenie, iż oglądam koncert zarejestrowany na telefonie komórkowym. A przecież siedziałem pod sceną. Na szczęście dwa ostatnie koncerty zabrzmiały już jak należy i mam nadzieję, że tę jakość utrzymają organizatorzy festiwalu do końca.

A warto, bo festiwal w tym roku przyciągnął mnóstwo fanów muzyki world. Było to widać w szczególności w strefie gastronomicznej, w której ciągnęły się gigantyczne kolejki. Przy niektórych stoiskach trzeba było stać ponad pół godziny, żeby zakupić upragniony pokarm lub napój. Na frekwencję z pewnością miała też wpływ świetna pogoda - wprawdzie z początku widzów trochę postraszył kapuśniaczek, ale później już było bardzo przyjemnie. Podczas koncertu Sierra Leone's Regugees All Stars można było dostrzec ludzi skąpo ubranych ludzi tańczących na boso - a przecież było już grubo po północy.

W sobotni wieczór, na terenie Parku Kolibki zobaczymy jeszcze cztery zespoły. Będzie to świetny polski zespół Mosaik (nie warto się spóźniać!), turecki Kolektif Istambul, Mamar Kasey z Nigru oraz gwiazda wieczoru Family Atlantica (Wenezuela / Wielka Brytania). Program uzupełnią warsztaty dla dzieci Bajkowo-Mozaikowo (godz. 11), spektakl "Braciszek i Siostrzyczka" (godz. 18) i warsztaty plastyczno-florystyczne (godz. 18).

Fragment koncertu Sierra Leone's Refugees All Stars.

Opinie (21)

  • Globaltica, 100% lepiej niz openeir. (4)

    • 16 5

    • na Open'erze lepsza jakość dźwięku

      • 4 0

    • (1)

      Kto stał najdłużej po piwo?

      • 3 0

      • 1,5h

        ja :)

        • 5 0

    • nie bądźmy pewexami ... nie mieszajmy dwóch różnych systemów walutowych

      • 1 0

  • niechaj wokalista nam nie sprzedaje informacji o wypadku i o szczęściu, ze może tu z nami wystąpić, zanim nie określi czy był sprawcą czy poszkodowanym.

    • 7 4

  • Nagłośnienie!

    Prawdę rzecze p. Borys - jakość dźwięku, szczególnie na koncercie Balkan Khan była fatalna. To był jeden kocioł dxwięków, z których trudno było coś wyodrębnić. Lekka poprawa, szczególnie w opanowaniu basu, nastąpiła gdzieś w 1/3 tego koncertu!. Nieprawdą jest, że Same Suki była ledwie słyszalne - może były źle słyszalne pod sceną, ale to kwestia ustawień rozkładu pola dźwięków. Realizator chyba w życiu nie słyszał dobrego, głębokiego basu, który wcale nie musi być głośny. Dźwięki od stopy to osobny temat.
    Może czas na zmianę ekipy? - chyba tej samej co roku. Wyglądało to tak, jak by przykładali się tylko do ostatniego koncertu, bo to gwiazdy.

    • 11 0

  • To byli tam jacyś dźwiękowcy? Aaaaa, a to niespodzianka.

    • 9 1

  • Dźwiękowiec czy sprzęt? (1)

    Takie nagłośnienie to brak szacunku dla gości festiwalu.

    • 13 0

    • Dźwięk

      Przychylam się do opinii że 'uczestniczki' że takie nagłośnienie to zupełny brak szacunku dla wykonawców i publiczności. I proszę mi wierzyć (mam w tym 30 lat doświadczenia) nie była to wina sprzętu. Mój kolega zwracał uwagę realizatorowi dźwięku ale on stwierdził że u niego słychać dobrze. Osobiście rozmawiałem z szefem ekipy nagłośnieniowej żeby choć trochę zmniejszyli ilość tego basu (dodatkowo nieczystego) który wyrywa trzewia na folkowym koncercie! Pan stwierdził cytuję "że widać tak chcą". Dwa pierwsze koncerty to dźwiękowa katastrofa. Wszystko dudniło a tego co ważne często wcale nie było słychać. Dodam że pan nagłośnieniowiec wiekszość czasu nawet nie stał przy konsoli. Taki festiwal to dużo wysiłku. I tak łatwo można go zepsuć. Szkoda.

      • 6 0

  • Żubr występuje w puszczy (1)

    Niestety po piwo czekało się nie pół godziny, ale w kulminacyjnym momencie czekałem grzecznie w kolejce 1h15min. Dowiedziałem się od Pań sprzedających piwo, że jest tak mało nalewaków, bo reszta jest na Red Bull`u :)
    Pozdrawiam i do zobaczenia wieczorem:)

    • 8 0

    • Żubr występuje w puszce

      Całe szczęście pojawiła się na drugi dzień. Ile można pić tego redbull'a ;)

      • 0 0

  • Koszulka z orłem

    jest elegancka!

    • 4 0

  • kiedy koniec? spac nie moge! (1)

    • 3 1

    • 22:58

      Co to był za utwór? Chór chyba po łacinie i dużo "mmm". Potem leciało "Black Pearl" z Piraci z Karaibów bodajże.

      • 0 0

  • Gratulacje i podziękowania

    Być na Globaltice to wielka frajda. Dziękuję !
    Jak to na koncertach - zwykle coś nie jest perfekcyjne, ale niepowtarzalny klimat Globaltiki zasługuje na słowa uznania, tak jak wysiłki, by do niej doszło.
    Tym większy szacunek i zacheta dla reklamodawców. Na głupi mecz kopaczy nożnych wyrzucają kasę w błoto. Na kontakt z tysiącami na Globaltice też można.
    Swoją drogą tak wielu uśmiechnietych ludzi rzadko się spotykam.
    Dlatego czekam na następną za rok.
    Jeszcze raz - dzięki !

    • 8 0

  • Mini mini mini globalprowincja (1)

    No przynajmniej nie ma wątpliwości, że to muzyka ludu i dla ludu. Tym niemniej jednak trójmiasto dobre jest jedynie w ściąganiu muzycznych emerytów i hipsterów (no może po za wyjątkami takimi jak np. Rihanna czy Justin Timberlake). Najciekawsze zjawiska artystyczne z obszaru szeroko rozumianego popu jednak tu nie goszczą. No muzyka świata.. ok. Chciało by się może lepiej na koncercie zobaczyć takie >dziecko świata< jak Indila, która po kilku próbach z raperami, swoimi solowymi produkcjami błyskawicznie podbiła Francję. No i to jest właśnie te problem, że najciekawsze, aktualne produkcje tu nie docierają... słowem głęboka prowincja, a tym bardziej >europejska stolica kultury< to już na pewno nie...

    • 1 7

    • Indila?

      Jest ok, ale cóż ma wspólnego z muzyką world/etno? To, że ma mieszane pochodzenie, nie wystarczy, bo muzycznie to całkiem zwyczajny pop. Globatica zaś nie stawia sobie za zadanie ściągać gwiazdek pop. Tak więc może masz i odrobinę racji, ale komentarz napisany w złym miejscu.

      Swoją drogą, Niyaz czy Fargana Qasimova to z pewnością muzyka dla ludu nie jest.

      • 5 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

04

grudnia

04

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Kultura

Kulinaria

Jedzenie do domu: testujemy słoiki z restauracji
Jedzenie do domu: testujemy słoiki

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Słynny klub muzyki młodzieżowej w Sopocie, który powstał w 1961 r. to: