Wiadomości

stat

Nowy zespół rockowy z Trójmiasta



Ich historia rozpoczyna się jak w amerykańskim filmie. Poznali się na domówce, na której w najlepsze trwał rockowy koncert, a dwa lata później połączyli siły, by utworzyć zespół Stories From The Afternoon. Dziś piątka młodych przyjaciół z Trójmiasta może pochwalić się ukończonym debiutanckim albumem "Killin what you see", którego premiera przewidziana jest na koniec marca. Utwory zespołu można posłuchać także w serwisie YouTube. O tym jak powstał zespół, co udało się zrobić i jakie są plany na przyszłość, rozmawiamy z wokalistą Adamem Pelewskim.



Arnold Szymczewski: Jak to się wszystko zaczęło?

Adam Pelewski: Historia powstania naszego zespołu jest całkiem śmieszna, bo wszystko zaczęło się trzy lub cztery lata temu od... domówki, na której poznałem naszego gitarzystę rytmicznego (back vocal) Szymona Zdyblasolowego Marka Lipkę. Chłopaki grali na wspomnianej domówce koncert. Przegadaliśmy dużą część wieczoru, okazało się, że nadajemy na tych samych falach i już wtedy wiedziałem, że jeśli będę chciał stworzyć coś większego, to tylko z nimi.

Nie zaczęliście grać od razu, trochę czasu minęło - prawda?

Tak, to prawda. Marek i Szymon grali wtedy jeszcze w innym zespole, który po jakimś czasie się rozpadł. Szymon zadzwonił wtedy do mnie i powiedział jasno: "Bierz Szycha (Bartek Szyszko - perkusista), ja biorę Marka i robimy zespół. We wrześniu 2018 r. odbyło się pierwsze spotkanie i zarazem próba naszych możliwości.

Kursy muzyczne w Trójmieście


Stories From The Afternoon - nowy zespół rockowy z Trójmiasta, który tworzy piątka młodych przyjaciół.
Stories From The Afternoon - nowy zespół rockowy z Trójmiasta, który tworzy piątka młodych przyjaciół. fot. SFTA
W amerykańskich filmach wszystko zaczyna się w garażu. U was też tak było?

(Śmiech), Gdybyśmy mieli garaż, to pewnie tak by było. Na szczęście Szymon chodził do XX LO na Morenie, które dysponuje bardzo fajną salą do prób i dzięki uprzejmości placówki możemy tam ćwiczyć. Na naszą studencką kieszeń, to idealna opcja.

Jak wyglądała pierwsza próba?

Umówiliśmy się, że zagramy dwie piosenki, a dokładniej dwa covery m.in. zespołu Kaleo. Chodziło o to, aby się trochę ograć i poznać. Wyszło to całkiem nieźle, byliśmy zadowoleni. Na następnych próbach już dżemowaliśmy. Marek (gitarzysta solowy) ma bardzo dużo fajnych pomysłów, przychodzi na próbę z gotowym riffem i jeśli jest dobry, a zazwyczaj jest, to po kolei dołączamy się do niego tworząc utwór. Tworzymy linię melodyczną, zgłoski i na końcu tekst.

Adam Pelewski ma swój rytuał podczas pisania piosenek.
Adam Pelewski ma swój rytuał podczas pisania piosenek. fot. Piotr Hukało / Trojmiasto.pl
No właśnie tekst... jak to wygląda od kuchni?

Do luźnych dżemowych sesji wymyślam na bieżąco, ale kiedy ma powstać utwór mam swój rytuał. Zawsze robię to rano, kiedy umysł jest świeży. Zakładam najgorszą, ale ciepłą bluzę, robię kawę, zamykam się w swoim pokoju i po prostu zaczynam pisać. Muszę wiedzieć, o czym chcę pisać i czasami jest tak, że trwa to kilkanaście minut, a czasami sześć tygodni (śmiech).

Singiel "Sunday", którego możemy posłuchać na YouTubie jest o miłości, czy cały album taki będzie?

Rzeczywiście większość piosenek w naszym albumie jest o miłości, ale inaczej ujętej. Np. w Sunday jest taki fragment: and if our love would be a day i will call it sunday. Sunday - niedziela, jest ostatnim dniem tygodnia, czyli nasza miłość się kończy...

Zdradź nam szczegóły albumu, czy jest już ukończony?

Tak, debiutancki album jest już ukończony. Właściwie skończyliśmy nagrywać w listopadzie 2019 r., a do lutego 2020 r. trwała obróbka dźwięku. Przy pierwszym albumie chcieliśmy zrobić wszystko od A do Z sami. Kupiliśmy subskrypcję niezbędnych programów i interfejs audio, a Marek (gitarzysta) zajął się obróbką materiału. Album o nazwie "Killin what you see" zawiera 11 utworów, z czego trzy można już przesłuchać na YouTubie. Cały album chcemy wypuścić po nagraniu pierwszego teledysku, czyli pod koniec marca.

Czyli doczekamy się także teledysku?

Tak, mam nadzieję, że uda się go zrealizować. Mamy kolegę, który studiuje w warszawskiej "filmówce", zgodził się nam pomóc i wziąć udział w projekcie, jakim jest właśnie teledysk. Chcemy, żeby pojawiły się w nim wyjątkowe miejsca z Gdańska, ale nie chcę zdradzać szczegółów.

Skąd wzięła się nazwa Stories From The Afternoon?

Samo granie w zespole przy wymyślaniu nazwy to pikuś (śmiech). To był nasz największy problem. Jesteśmy młodymi, normalnymi chłopakami i zależało nam na czymś innym niż kolejny zespół, którego nazwa zaczyna się od THE. Wymyślenie nazwy, która się ciepło przyjmie i nie będzie pospolita, to było nie lada wyzwanie. Pewnego razu przyszedłem na próbę i zaproponowałem Stories From The Afternoon i tak już zostało, ale chyba tylko dlatego, że nic nie przychodziło nam do głowy przez wiele tygodni (śmiech).

Jakie są plany Stories From The Afternoon na ten rok?

Chcielibyśmy zacząć grać dla ludzi jak najszybciej. Wiadomo, że pierwszy mały koncert odbędzie się dla rodziny i przyjaciół, bo to w nich mamy największe wsparcie. Nie wybiegając mocno w przyszłość, planujemy koncert w miejscu, w którym często bywamy, czyli Wydział Remontowy przed wejściem do Stoczni Gdańskiej. Wstępny termin koncertu ustalony jest na 19 marca 2020 r. Co będzie dalej - nie wiem, zobaczymy. Na razie żyjemy tym, co jest, realizujemy nasze pasje i wspaniale się przy tym bawimy.

Stories From The Afternoon można obserwować na FacebookuInstagramie oraz na Youtubie.

17

kwietnia

Maleńczuk + Rhythm Section Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Nowe spektakle dostępne online, nie tylko z Trójmiasta
Spektakle online nie tylko z Trójmiasta
Miniserial Teatru Miniatura o pandemii. Papety opisują rzeczywistość
Miniserial Teatru Miniatura o pandemii

Kulinaria

Gdynia: produkty z hali z dostawą do domu
Gdynia: produkty z hali dowożą do domów
Firmy cateringowe zmieniają ofertę
Firmy cateringowe zmieniają ofertę

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    W serii albumów "Fot. Kosycarz - Niezwykłe zwykłe zdjęcia" znajdziemy zdjęcia: