Wiadomości

stat

Oddali muzyczny hołd Zbigniewowi Wodeckiemu

Zobacz fragmenty koncertu "Twój Jubileusz" w hołdzie Zbigniewowi Wodeckiemu.


Zbigniew Wodecki odszedł, ale jego ponadprzeciętna energia, dowcip i - co najważniejsze - talent ciągle są wśród nas. Można się było o tym przekonać podczas specjalnego koncertu "Twój Jubileusz", który odbył się w sobotę wieczorem w Gdynia Arenie.



Bohaterem tego koncertu miał być sam Zbigniew Wodecki. W ramach wielkiej, jubileuszowej trasy z okazji półwiecza na scenie, legendarny muzyk planował dać szereg koncertów w Polsce i na świecie, także w Trójmieście. Jego nagła śmierć w maju (mówi się, że powodem było po prostu przepracowanie ciągle zabieganego i koncertującego artysty) pokrzyżowała te plany. Rodzina i współpracownicy postanowili jednak dać szansę publiczności na jeszcze jedno, ostatnie spotkanie z muzyką idola.

Pod hasłem "Twój Jubileusz" zorganizowano kilka specjalnych koncertów, podczas których zaproszeni artyści oddają muzyczny hołd swojemu mistrzowi (a w niektórych przypadkach i przyjacielowi). W sobotę wieczorem trasa dotarła do hali Gdynia Arena i trzeba przyznać, że lepszego pożegnania z Wodeckim trójmiejska publiczność chyba nie mogła sobie wymarzyć.

"Twój Jubileusz" należy nazwać nie tyle koncertem, co swego rodzaju spektaklem muzycznym. Jego reżyser, Jacek Lisewski, który z Wodeckim współpracował przez ostatnią dekadę, postanowił połączyć autorskie wykonania największych przebojów piosenkarza z krótkimi materiałami wideo z artystą w roli głównej. Choć to oczywiście ozdobniki, nie sposób o nich nie wspomnieć, bo świetnie kreowały atmosferę całego wydarzenia.

Wodecki w kabarecie Laskowika; Wodecki opowiadający kawały; przekonujący na kanapie w talk-show Wojtka Jagielskiego o przesadnych ograniczeniach prędkości czy prujący przez Kraków za kierownicą malucha - te wszystkie krótki klipy, choć pozornie zebrane przypadkowo, pełniły bardzo ważną rolę. Pokazywały bowiem poprzez różne wyrywki z kilkudziesięciu lat jego życia "prawdziwego Wodeckiego" - faceta pełnego energii, dowcipnego i serdecznego. Krótko mówiąc: urodzoną gwiazdę estrady.

Można więc przypuszczać, że nie lada wyzwaniem było dla zaproszonych gości (akompaniował im zespół Wodeckiego oraz orkiestra Collegium F) zmierzenie się z muzyką tak wielkiego artysty. Poradzili sobie jednak z tym bezbłędnie, bo i nie byli to wykonawcy przypadkowi.

Biorąc pod uwagę siłę oklasków na koniec występu, bohaterem wieczoru został z pewnością Sławek Uniatowski. Być może to zasługa repertuaru (zaśpiewał największe przeboje, m.in. "Izoldę", "Zacznij od Bacha", "Lubię wracać tam, gdzie byłem" czy "Tylko ty"), ale chyba jednak bardziej jego niesamowitego, głębokiego głosu. Słuchając Uniatowskiego, można było odnieść wrażenie, że na scenie stoi sam Wodecki.

Tak naprawdę, Uniatowski spokojnie - bez większej straty dla odbioru całości widowiska - mógłby zastąpić Jacka Wójcickiego (który, choć śpiewał oczywiście poprawnie, barwą głosu zupełnie nie pasował do utworów Wodeckiego) czy występującego jedynie w jednym utworze Pawła Okłę. Wśród pań nie sposób nie wspomnieć o Halinie Frąckowiak i jej wykonaniu piosenki "Kobieta i mężczyzna", choć - co tu ukrywać - ciekawiej wypadły i bardziej przekonująco Olga BończykBeata Rybotycka śpiewające m.in. "Będzie tak nie raz" czy "Wyspy życia".

Uniatowski w utworze Lubię wracać tam, gdzie byłem



Od jak najlepszej strony pokazał się drugoplanowy, choć zdecydowanie zjawiskowy, wirtuoz skrzypiec Mariusz Patyra (bezbłędne duety z Uniatowskim), który swoim talentem przyćmił zamykającą skład gości Grupę MoCarta. Ci ostatni oczywiście nie omieszkali trochę sobie muzycznie pożartować i zagrali zaaranżowany na kwartet smyczkowy i wokal zabawny miks "Pszczółki Mai" i "Chałupy Welcome To". Swoją drogą - pomysłowy zabieg reżysera na przedstawienie ogranych do cna przebojów.

Na koniec dwugodzinnego widowiska publiczność otrzymała dwie niespodzianki. Po pierwsze, wszyscy goście wspólnie zaśpiewali utwór "Tak bardzo wierzę w nas". Po drugie, widzowie usłyszeli śpiew Wodeckiego - na zakończenie odtworzono jego wykonanie klasyka "My Way" Franka Sinatry w spolszczonej wersji pt. "Szczęście jest we mnie". Pokazano też w świetle reflektorów skrzypce i trąbkę artysty. Chyba nikt z Gdynia Areny w sobotę nie wyszedł zawiedziony.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (27)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

18

listopada

Targi Gra i Zabawa 2017 Gdańsk, Amberexpo

24

listopada

Gdańsk Ska Jamboree Gdańsk, Protokultura

01

grudnia

Spacefest Gdańsk, B90

Kultura

Kino w Muzeum II WŚ. Seanse od 21 listopada
Kino w Muzeum II WŚ od 21 listopada
Weekend skandynawski w Muzeum Emigracji, czyli "Czytanie [o] Północy"
Weekend skandynawski w Muz. Emigracji

Kulinaria

Jedzenie na urodziny, bankiety i święta. Skąd zamówić catering w Trójmieście?
Jedzenie na urodziny, bankiety i święta
GastroTOP. Restauracje z ciekawym wystrojem
GastroTOP. Restauracje z ciekawym wystrojem

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: Narracje, targi gier i dużo koncertów
Planuj tydzień: koncerty i targi gier

    Najczęściej czytane