Wiadomości

Odkopał dwieście nieznanych piosenek Maryli Rodowicz

W archiwach radiowych odnalazł ponad dwieście niepublikowanych utworów Maryli Rodowicz. Następnie namówił artystkę na wydanie ich w postaci antologii. Dzięki niemu ukazały się już trzy premierowe albumy z rarytasami sprzed lat. Marcin Pietrzykowski ma 33 lata i na co dzień jest inżynierem budownictwa.



Marcin Pietrzykowski - dzięki niemu ukazały się już trzy płyty z niepublikowanymi dotąd piosenkami Maryli Rodowicz.
Marcin Pietrzykowski - dzięki niemu ukazały się już trzy płyty z niepublikowanymi dotąd piosenkami Maryli Rodowicz. mat. prasowe
Akustyczny koncert Maryli Rodowicz w Filharmonii Bałtyckiej w 2012 roku wyprzedał się do ostatniego miejsca.
Akustyczny koncert Maryli Rodowicz w Filharmonii Bałtyckiej w 2012 roku wyprzedał się do ostatniego miejsca. fot. Dominik Staniszewski / trojmiasto.pl

Maryla Rodowicz

to dinozaur i nie ma nic ciekawego do zaproponowania 35%
to żywa artystka i cały czas utrzymuje wysoką formę 65%
zakończona Łącznie głosów: 171
Borys Kossakowski: Taki młody facet jest fanem Maryli Rodowicz?

Marcin Pietrzykowski: Zaczęło się w podstawówce. Zobaczyłem jej koncert w telewizji i stało się.

Ludzie w twoim wieku jeżdżą na Open'era, słuchają muzyki elektronicznej. Maryla to raczej muzyka twoich rodziców.

Ja też jeżdżę regularnie na Open'era. Akustyczna Maryla mogłaby się tam na małej scenie spokojnie pojawić. A jeśli chodzi o "modnych" artystów, to z Marylą płyty nagrywają Andrzej Smolik czy Marcin Bors, najbardziej wzięci polscy producenci. Mało tego - to oni zabiegali o współpracę. Chórki jej śpiewała Gaba Kulka, teksty pisała Nosowska, a gitary nagrywał Maciej Cieślak znany z trójmiejskiej Ścianki. Jej płyty to obecnie alternatywa! Wszystkim sceptykom doradziłbym, żeby po prostu poszli na koncert Rodowicz.

Co jest fajnego w Maryli?

Maryla zawsze śpiewa o czymś. Przykłada ogromną wagę do tekstów. Agnieszka Osiecka mówiła, że Maryla ma coś takiego w gardle, czego nie ma nikt inny. Że najlepiej śpiewa jej teksty. Świetnie interpretuje piosenki, pokazuje emocje. Podoba mi się też ta teatralna forma, na granicy kiczu. Jej występ to święto, są kostiumy, ciekawe pomysły aranżacyjne, charyzma. Maryla zawsze muzycznie idzie do przodu, w przeciwieństwie na przykład do Beaty Kozidrak i Budki Suflera, których nie znoszę (śmiech).

Jak to się stało, że ruszyłeś w Polskę, aby zbierać archiwalne nagrania Maryli Rodowicz?

Najpierw zdobyłem całą dyskografię Maryli. Nadal jednak chciałem słuchać nowych nagrań. Kierowany pobudkami stricte egoistycznymi zacząłem szperać w archiwach. Tu musiałem zapłacić, tam wystarczyło, że poprosiłem jakąś redaktorkę. Krok po kroku zebrałem dwieście niepublikowanych utworów. Zrobiłem sobie listę i powoli odkreślałem. Trochę trudniejsza forma niż kupienie płyty w sklepie, ale działa.

Zawsze taki jesteś skrupulatny?

Taki mam charakter (śmiech). Drobiazgowy, perfekcjonista. Jestem kolekcjonerem, obecnie zbieram dzbanki secesyjne, a wcześniej: skały, minerały, motyle, muszle. Pracuję na budowach, nadzoruję prace wykończeniowe. Moi współpracownicy nie mają ze mną lekko. Ale uważam, że trzeba robić perfekcyjnie. Zwłaszcza jak się robi za publiczne pieniądze.

Piosenki archiwalne nagrywałeś?

Czasami kopiowałem bezpośrednio z archiwum, a czasami z anteny. Była taka audycja Moniki Makowskiej, w której słuchacze prosili o mało znane nagrania. Dzięki niej sporo nagrań zostało wyemitowanych w radio, a ja to nagrywałem na taśmy magnetofonowe. Oczywiście teraz po latach znów trzeba było się zwrócić do radia po taśmy matki, bo nie dałoby się tych płyt wydać na podstawie moich kaset. Ale ja wszystko miałem zapisane i zaproponowałem Maryli konkretne zestawy, które warto by było opublikować.

Jak się poznaliście z Marylą?

Pisałem regularnie na stronę fanowską swoje sugestie i pomysły dotyczące jej koncertów i wydawnictw. Aż w końcu otrzymałem maila od Ewy Lewandowskiej, że Rodowicz chce się ze mną spotkać. Strasznie się ucieszyłem.

Jak to spotkanie wypadło?

Maryla jest niezwykle naturalna, dużo się śmieje. Dobrze "bredzi" (śmiech). Ma świetne poczucie humoru. Ma w sobie ogromną energię, dzięki której potrafi dogadywać się z ludźmi trzydzieści lat młodszymi. Żadnego gwiazdorzenia.

Zbierałeś piosenki dla siebie, ale w końcu okazało się, że będą one dostępne dla wszystkich.

Od jakichś ośmiu czy dziewięciu lat naciskałem Marylę, żeby wydała te niepublikowane rarytasy. Ona jest otwarta i ciekawa opinii innych ludzi. Choć przeważnie i tak robi wszystko po swojemu (śmiech). Ale mnie w końcu posłuchała. Chyba zaimponowałem jej swoją wiedzą i zaangażowaniem. Wiele jej nagrań było niedostępnych, bo większość płyt pojawiła się tylko na winylu, a masę nagrań leżało w archiwach radiowych. Trzeba było coś z tym zrobić.

Przekonałeś ją, że trzeba to wydać na nowo?

Tak. Antologia zaczęła się pojawiać w 2012 roku. Płyta po płycie wydawane są reedycje starych płyt oraz albumy z rarytasami. Dotąd ukazały się trzy płyty z utworami niepublikowanymi. Jest też limitowana edycja płyt winylowych z obrazami Edwarda Dwurnika, który maluje sceny z życia Maryli. W sumie ma być około 20 płyt.

Wszystkie twoje pomysły przeszły?

Nie wszystko Maryla chciała klepnąć. Mówiła: tu mam słaby wokal, tu jest zły aranż. Często się ścieraliśmy. Przekonywałem ją, że warto te starocie publikować. Ona na to, że obciach, ja, że to jest historia, tak było i nie ma co się tego wstydzić. Dużo wyrzuciła z tego okresu początkowego. Mówiła, że to nudne. W ten sposób wypadła piosenka "Pytania" z 1967, która wygrała festiwal w Krakowie.

Opinie (30)

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

12

sierpnia

21

sierpnia

Muzyczne Lato Vol. 5 - Faza... Gdańsk, Stary Maneż

23

sierpnia

Kasia Kowalska akustycznie Sopot, Amfiteatr Tarasów przy Aquaparku

Kultura

Muzeum Gdańska kupiło 330-letnie bursztynowe szachy za ok. 2,4 mln zł
Bursztynowe szachy za 2,4 mln zł
Pełen niespodzianek koncert Kwiatu Jabłoni
Kwiat Jabłoni zagrał w Operze Leśnej

Kulinaria

Trójmiejskie klubokawiarnie z duszą
Trójmiejskie klubokawiarnie z duszą
Jemy na mieście: Mnie to rybka w Brzeźnie
Jemy na mieście: Mnie to rybka w Brzeźnie

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    W 2007 r. Gdański Klub Żak obchodził swoje: