Wiadomości

Opener 2019: co jedzą gwiazdy w prywatnej restauracji?

Najnowszy artukuł na ten temat

Opener 2019: podsumowanie

Przykładowe dania, które znajdą się w menu festiwalowej restauracji dla artystów.
Przykładowe dania, które znajdą się w menu festiwalowej restauracji dla artystów. Mat. prasowe Ulala Chef

Ogromna i różnorodna strefa gastronomiczna Openera to jedno (o niej i tegorocznych cenach piszemy poniżej). Prywatna restauracja w namiocie o powierzchni 400 m kw., znajdująca się w strefie garderób głównej sceny i do której wstęp mają tylko zaproszeni, to zupełnie inna sprawa. Co zatem jedzą artyści grający na festiwalu i czy smakują im polskie pierogi? O tym rozmawiamy z Agnieszką Górską z Ulala Chef, która zarządza strefą gastro dla wykonawców.



Ceny za dania z food-trucków:

są adekwatne do jakości potraw 6%
są zbyt wysokie jak na taki standard 94%
zakończona Łącznie głosów: 939
Prognozy pogody, niestety, się sprawdziły. W czwartek od późnego popołudnia niebo nad Babimi Dołami się dosłownie otworzyło. Ściana wody, zimny zachodni wiatr i niska temperatura przypomniały najgorszą aurę, jaka nawiedzała Openera w poprzednich latach. O dziwo jednak nie wpłynęło to na frekwencję, która była dużo lepsza niż pierwszego dnia, a i koncerty trzymały poziom.

A skoro pogoda nie rozpieszczała, postanowiliśmy odwiedzić zamkniętą restaurację, do której wstęp mają tylko artyści. Niestety, organizator, dbając o komfort gości, nie wyraził zgody na publikację zdjęć wnętrza "lokalu", za to udostępnił przykładowe dania, które szef kuchni serwuje VIP-om.

Restauracja dla gwiazd na Openerze



Alicja Olkowska: Jak duża jest restauracja i co w niej zjemy?

Agnieszka Górska: W strefie garderób gwiazd, które pojawią się na scenie głównej, w ogromnym namiocie o powierzchni ponad 400 m kw. zaaranżowane są dwie sale dzielące restaurację na część fine dining oraz salę bufetową. Na samą kuchnię, przygotowującą menu fine diningowe, dania bufetowe oraz wypiekającą nocą pizzę w stylu neapolitańskim jest przeznaczonych blisko 200 m kw. powierzchni. Wszystkie dania serwowane zarówno w menu bufetowym, jak i części fine dining, są w całości przygotowywane na świeżo i zgodnie z wymogami klasycznej restauracji, na co pozwala nasza kuchnia, kompleksowo wyposażona w profesjonalny sprzęt gastronomiczny.

Opener 2019: dzień pierwszy za nami


Dodatkowo w części bufetowej goście mają możliwość skorzystania z usług stacji live-cooking, gdzie nasi kucharze przygotowują na ich oczach dania takie jak omlety, jajecznice, makarony, tortille czy wariacje na temat stir-fry. Sama sala restauracji fine dining to elegancka przestrzeń. Za jej aranżację i scenografię odpowiada organizator festiwalu, my jedynie służymy tu radą i wsparciem.

Opener rusza na początku lipca, ale kiedy realnie zaczyna się praca przy tworzeniu restauracji?

Praca nad tak dużym i złożonym projektem to kilkumiesięczny proces. Wszystko musi być wcześniej zaplanowane jak w zegarku, żebyśmy mogli potem na terenie festiwalu zainstalować sprzęt i ekipę w ciągu dwóch dni i ruszyć z nienagannym serwisem już w trzecim dniu. Dlatego szczegółowe prace przygotowawcze są tu tak istotne.

Ważne jest też przygotowanie wszelkich planów zapasowych i posiadanie grona bardzo zaufanych dostawców i partnerów, którzy nas nie zawiodą w kluczowym momencie. Żmudna praca, planowanie najmniejszych detali, dokładne studiowanie raportów z naszych własnych podsumowań z poprzednich edycji. Im lepiej się przygotujemy w miesiącach poprzedzających, tym spokojniejsza i bardziej zoptymalizowana będzie praca restauracji podczas festiwalu.

Co do samego menu - to prace trwają około trzech miesięcy. Najpierw tworzona jest koncepcja menu, która następnie zostaje omawiana i akceptowana przez naszego klienta - organizatora festiwalu. Zanim menu przyjmie finalny kształt, mają miejsce co najmniej dwa próbne testingi dań.

Ile osób jest zaangażowanych w obsługę restauracji w trakcie trwania festiwalu?

W kuchni - w pełni wyposażonej w profesjonalny sprzęt gastronomiczny - pracować będzie w tym roku 15 wykwalifikowanych kucharzy pod okiem Head Chefa Sebastiana Olmy, 11 wyselekcjonowanych kelnerów oraz manager obsługi. Cała restauracja podzielona jest na dwie sale - fine dining, serwującą kolacje dla artystów oraz restauracja bufetowa, serwująca śniadania, lunche i kolacje dla członków ekip poszczególnych artystów - specjalistów od dźwięku, oświetlenia, sprzętów potrzebnych do poszczególnych koncertów. Czasem są to nawet zespoły liczące do 100 osób w ekipie jednego artysty czy zespołu muzycznego. To daje dużą skalę całemu przedsięwzięciu.

Opener 2019. Mniejsze zainteresowanie w tym roku?


W czasie czterech dni działania restauracji wydajemy ponad trzy tysiące posiłków. Stąd ekipa kucharzy musi być na tyle liczna i mieć tak uniwersalne umiejętności, bo i oferta tej restauracji jest zróżnicowana. Nie wiem, czy wiecie, ale w nocy restauracja zamienia się w pizzerię i przygotowuje duże ilości wysokiej jakości pizzy - dla artystów po koncertach.


Czy restauracja dla gwiazd działa całą dobę?

Tak, można powiedzieć, że restauracja pracuje całą dobę - jej harmonogram dopasowujemy do programu występów wykonawców. W efekcie bufet śniadaniowy serwowany jest zazwyczaj między godz. 8 a 11, gdy rozpoczyna się praca związana z przygotowaniami scen do koncertów, potem lunch i kolacja serwowana do godz. 22. Między tymi serwisami mamy godzinne przerwy techniczne, kuchnia pracuje natomiast w tym czasie non stop, zaczynając pracę nad śniadaniem i przygotowaniami do późniejszych serwisów już od godziny piątej rano.

Po godz. 20, aż do godz. 3, 4 nad ranem restauracja wydaje pizzę na wynos dla artystów i ich ekip schodzących ze sceny. Między godz. 3 a 5 rano w restauracji pracuje ekipa sprzątająca gruntownie cały obiekt. O godz. 5, tak jak wspominałam, przychodzi poranna zmiana kucharzy.


Z jakimi trudnościami musicie się mierzyć oraz czy zdarzyły się sytuacje kompletnie niespodziewane?

Każda realizacja to zbiór różnych wyzwań, a jeśli mówimy o realizacji trwającej kilka dni, dodając do tego nietypowe warunki, uzależnienie od kaprysów pogodowych i wielu innych zmiennych, których po prostu nie da się przewidzieć - powstaje z tego spory margines niewiadomej. Pomaga na pewno fakt, że mamy przyjemność uczestniczyć w tym projekcie już trzeci rok z rzędu i to doświadczenie pozwala nam wyciągać wiele wniosków z różnych sytuacji, także tych niespodziewanych. Przezorny zawsze ubezpieczony... Dlatego zawsze mamy opracowane plany zapasowe.

Co najchętniej zamawiają artyści oraz czym wyróżnia się menu?

W autorskim menu chefa Sebastiana Olmy, jak co roku, pojawią się polskie akcenty. Regionalne sery, lokalnie uprawiane warzywa i świeże owoce. Ich obecność w menu doceniana jest przez zagranicznych artystów. Odwiedzający nas artyści coraz bardziej świadomi są polskiej kultury i tradycji kulinarnych, toteż, co niektórych może zaskoczyć, częstym obiektem zainteresowania stają się sławne już polskie pierogi.

Z roku na rok wśród naszych gości pojawia się coraz większa liczba wegan i wegetarian, a my zgodnie z ogólnie panującym trendem staramy się temu sprostać, przygotowując ciekawe i wykwintne menu. W jadłospisie gwiazd pojawią się m.in. takie dania jak zielone risotto z wegańskim parmezanem i letnimi ziołami czy awokado prażone w sezamie z marynowaną kalarepą i jarmużem.

Co i za ile zjemy na Openerze?



W skrócie: jest w czym wybierać. Dziesiątki food-trucków, a do tego kilka stref ze stołami, przy których można spokojnie zjeść (szkoda, że choć częściowo nie są zadaszone, byłoby to idealne rozwiązanie podczas załamania pogody, które np. w czwartek nawiedziło Babie Doły).

Ceny? Nie urosły znacząco od zeszłego roku, choć nie czarujmy się: jest drogo. Żywienie na Openerze kosztuje, ale przynajmniej nie można narzekać na brak wyboru. Zjemy street foodowe klasyki, czyli burgery (od 25 do niemal 40 zł z ekstra dodatkami), zapiekanki (w zależności od dodatków kosztują od 20 do nawet 30 zł), frytki: belgijskie, ale też "świata", czyli z batatów, marchwi czy selera (porcja kosztuje od 18 zł aż do nawet 28 zł). Popularnością cieszą się kaloryczne langosze z dodatkami (około 25 zł), pizza (sprzedawana w całości lub na kawałki), specjały kuchni azjatyckiej oraz pierożki dim-sum (około 25-30 zł). A do tego gofry oraz naleśniki na słodko i wytrawnie, lody oraz churrosy.

Za alkohol zapłacimy podobnie jak rok temu: piwo Heineken za 10 zł, Żywiec również za 0,4; wino od 10 do 16 zł za lampkę, a Jägershot za 14 zł.

Opinie (79) 10 zablokowanych

  • (6)

    Ten jeden szparag z kapką sosu obok na talerzu wygląda naprawdę imponująco.

    • 129 3

    • To jest fine dining, kulinarny haute couture :) (1)

      Ktoś powie, że sztuka dla sztuki, ale takie jedzenie naprawdę może cieszyć i smakować. Food trucki to jedno, fine dining to drugie, każdy powinien jeść to, co mu smakuje.

      • 4 17

      • nie smaki, tylko momenty :))))))))

        cudactwo jak amoro?

        • 2 0

    • Dlatego robią kilka tysięcy dań (2)

      Jeden człowiek żeby się najeść musi takich zjeść z 15.

      • 13 0

      • (1)

        "Course meal" to fajna rzecz i też może cieszyć, ale co jest niezwykłego i wykwintnego w jednym ugotowanym szparagu?

        • 6 0

        • Nie znasz sie :D

          • 1 0

    • z pewnoscią jest to szparag gigant na półmetrowym talerzu

      • 4 0

  • A kogo (2)

    To obchodzi? A po co to komu?

    • 63 6

    • No właśnie.

      • 4 0

    • To samo chciałem napisać.

      Generalnie "no one gives a f.... care"

      • 1 0

  • Schabowego by dali... (1)

    z bulwami i maślanką....a nie tam jakieś szparagi i frytki belgijskie wymyślają

    • 83 6

    • Widac, ze jad komunistycznej sztampy dziala do dzis

      d*psko też podcierasz gazeta?

      • 2 20

  • (1)

    Rozumiem ze chcecie poczestowac gwiazdy czyms wykwintnym co pieknie wyglada, ale skad maja one czerpac energie do grania/spiewania na scenie, skoro czyms takim nie da sie najesc?

    • 44 6

    • z szuwaksu czerpią energię

      • 19 0

  • Myślę że większość "gwiazd" tegorocznej edycji raczej zadowoliłaby się hamburgerem bądź burito

    Z foodtrucka.. swoją drogą co za gwiazda je tak wykwintne dania w namiocie. Raczej stać je na hotel + 6 *

    • 38 2

  • Fine dining w Polsce to szparagi, mrożone krewetki i miniaturowy kawałek mięsa udającego stek. (1)

    Tylko u nas ma się to kojarzyć z małymi porcjami za horrendalne ceny.

    • 54 1

    • Małe porcję za wysokie ceny to fine dining na całym świecie, nie tylko w Polsce. Na tym polega cała idea.

      • 0 2

  • (1)

    ludzie nie powinni nic tam kupować takie ceny w dyniach się poprzewracało nie kupowali by to by zbankrutowali cwaniaczki 30 zł zapiekanka śmiechu warte.

    • 79 1

    • patrzę na ceny...rzeczywiście ulala

      • 3 0

  • Wczoraj było moze 20 tysięcy osób. (2)

    Warto dopłacać 4 miliony złotych?

    • 56 1

    • Jaki line-up

      Taka frekwencja.

      • 18 0

    • Jak, za rok zrobią znowu taki lineup to będzie to koniec open'er'a. W przyszłym roku miasto mogłoby też nie dofinansowywać imprezy, gdyż ilość środków włożonych w promocję nie zwróci się nawet w 1/1000

      • 12 0

  • "Gwiazdy " jedzą, płaci gdyński podatnik:) (4)

    • 56 4

    • czyli pospólstwo płaci - tak było dawniej i jest teraz

      ....ludzie/ masy nigdy nie będą mądrzy bo jest ciągle socjalizm

      • 4 0

    • Teoretycznie. (2)

      Tak samo jak teoretycznie: idziesz do szpitala i ja płacę za Twój obiad. Ja. Płacę.

      • 2 5

      • Pie...sz. idzie z mojej składki ubezpieczeniowej. (1)

        • 9 2

        • A skąd wiesz, że z Twojej?

          budżet skonstruowany jest tak, że wrzucasz do jednego wora i z tego wora przemieszane wyciągasz. Równie dobrze może iść z mojej składki lub ze składki Henryka z Wałbrzycha. Tak samo jak w przypadku dopłaty Gdyni do festiwalu. Może poszła na autobusy a niekoniecznie na szparaga dla The Strokes?

          • 0 0

  • (4)

    Ja rozumiem ten zachwyt na chwilke. Ale czy nikt nie rozumie, ze te foodtrucki to nie sa przyczepy gastronomiczne jak z amerykanskich filmow. To sa stare uzywane, czesto poniemieckie budy ktore nie ani standardem, ani higiena nie zachecaja do zamawiania. Ceny moze i wynikaja z wysokiej oplaty za miejsce, ale dla konsumenta wazna jest cena/jakosc. A w tej kategorii foodtrucki nie maja szans z restauracjami czy pizzeriami. To jest poprostu slabe.
    Wybrac sie na dwie - trzy godzinki do Gdyni i w tej samej cenie mozna zjesc obiad w naprawde dobrej knajpie.

    • 52 4

    • Jaki kraj taki foodtruck (2)

      Nie ma co narzekać nam zawsze było daleko do Hameryki chociaż co drugi student i małolat ma sprzęt z jabłuszkiem na raty rodziców

      • 5 2

      • Kurde ludzie ocknijcie się - 70% transakcji sprzedaży mieszkań jest za gotówkę ! Ludzie mają forsę!

        • 3 6

      • Oj tam.

        Za komuny - polski fastfood- buła, kiełba i musztarda na papierowej tacce kupione z "foodtrucka", czyli uziemionego autobusu marki Jelcz. Czyli były też foodtrucki zanim to bylo modne. Hej hipsterzy, jak się z tym czujecie? A lemoniadę z worka pamiętacie? Czy pijecie te siury - fritzl colę?

        • 7 0

    • taki powrót budek z zapiekankami jak w latach 90, to już było a takie niby nowe teraz:)

      • 12 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

04

grudnia

04

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Kultura

Kulinaria

Jedzenie do domu: testujemy słoiki z restauracji
Jedzenie do domu: testujemy słoiki

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Opera Leśna to obiekt wybudowany w roku: