Wiadomości

stat

Opener: ważna zmiana, co wymiotło ze sklepów w centrum Gdyni i Gorillaz

Kolejny dzień za nami. Piątek przyniósł fenomenalny koncert Gorillaz, strefę kibica oraz ważną zmianę dot. bramy od strony Kosakowa, co może skomplikować wejście oraz powrót z festiwalu osobom mieszkającym w Kosakowie, Rewie i Mechelinkach. Sprawdziliśmy też, co "wymietli" openerowicze ze sklepów w centrum Gdyni.



Uwaga: nagła zmiana dot. wejścia od strony Kosakowa


Brama wejściowa i wyjściowa dla pieszych i osób przyjeżdżających autobusami festiwalowymi znajduje się od strony ulicy Zielonej zobacz na mapie Gdyni. Wjazd od strony Kosakowa (ul. Żeromskiego) przeznaczony jest dla osób poruszających się samochodami (parking). Osoby niezmotoryzowane, w miarę możliwości są dowożone do bramy wejściowej od strony Tent Stage wyłącznie do godz. 18. W przypadku zbyt dużego natężenia ruchu pieszego od strony Kosakowa dla Waszego bezpieczeństwa ruch autobusów zostanie wstrzymany wcześniej.

Jednocześnie informujemy, że autobusy nie będą odwoziły pieszych od strony bramy przy Tent Stage w stronę Kosakowa (ul. Żeromskiego). Nie ma możliwości logistycznych i technicznych włączania się autobusów w ruch samochodów powracających z parkingów. Ruch pieszy dla osób opuszczających festiwal odbywa się wyłącznie od strony ulicy Zielonej. Prosimy nie przychodzić pieszo od strony Kosakowa. (komunikat organizatora)

Czyli: nie wejdziemy ani nie wyjdziemy bramą od strony Kosakowa, co było w ubiegłych latach możliwe. Jak zauważają internauci, którzy wypowiadają się pod postem na Facebooku Openera, osoby z m.in z Rewy zostaną najpierw zawiezione autobusem do Gdyni Głównej, skąd będą musiały szukać na własną rękę połączenia do domu, a to mocno komplikuje powrót, zwłaszcza w środku nocy.

Zobacz także: Co zjemy na Openerze do 20 zł?

Gorillaz na Openerze:


Co nas w piątek olśniło / co nas wkurzyło?

Alicja

Olśniło: Gorillaz i Kaleo grają aż miło oraz obłędnie smaczny węgierski langosz.
Wkurzyło: zbyt mała liczba śmietników na terenie festiwalu - czasem trzeba się naszukać.

Patryk

Olśniło: Gorillaz. Trzeci headliner zaprezentował genialne multimedialne show i pokazał, na czym polega granie na żywo.
Wkurzyło: Taconafide. Jedna z najbardziej nietrafionych decyzji organizatorów na tegorocznym Open'erze.

Kasjerka: "Pani, wszystko wymiotło!", ale... źle nie jest


Kilka openerowych dni zmienia życie Gdyni. Nasilają się m.in. korki, ale też polepsza się utarg sklepów, zwłaszcza tych położonych w okolicy Dworca Głównego, skąd odjeżdżają festiwalowe autobusy. Starowiejska i pobliskie ulice to często uczęszczane trasy openerowiczów, którzy po drodze robią zakupy w spożywczakach i zatrzymują się, aby coś przekąsić w pizzeriach i wielu innych lokalach gastronomicznych.

Postanowiliśmy przejść się wzdłuż ul. Starowiejskiej zobacz na mapie Gdyni i zapytać sprzedawców, jak bardzo Opener wpływa na ich pracę. Co znika najszybciej z półek?

- Pani, wszystko wymiotło w czwartek! - powiedziała jedna z kasjerek w Żabce. - Już w środę zwiększył się ruch, ale w czwartek ledwo daliśmy radę. Ludzie kupowali głównie jedzenie, czyli chleb, coś do kanapek, słodycze, lody, dużo wody oraz alkoholu. Sporo zeszło również środków higienicznych, niektórzy mówili, że śpią na polu namiotowym i potrzebują tam na miejscu. Kolejka była na cały sklep i kończyła się kilka metrów na zewnątrz.
Patrzę jednak na półki: źle nie jest, właściwie wszystkie wymienione produkty mogę kupić od ręki.

- Na szczęście przygotowaliśmy się wcześniej oraz mamy ciągłe dostawy, więc na bieżąco możemy dokładać, ale lekko nie jest, w czwartek po południu ludzie się nie kończyli. W piątek już jest trochę spokojniej. Spodziewamy się, że w weekend czeka nas powtórka - dodaje.
W kolejnych odwiedzonych sklepach przede wszystkim schodzi alkohol. Na pierwszym miejscu piwo (bywa, że nie zdąży się schłodzić w lodówce, bo już ktoś po nie sięga), potem wino, na koniec coś mocniejszego, ale wtedy kupujący robią sobie drinki, najlepiej z lodem w kostkach, który w niektórych miejscach się... skończył.

- W piątek "wyszedł" gotowy lód w kostkach, czekamy na dostawę. Było tak ciepło, że ludzie pierwsze co po wejściu do sklepu robili to szli po lód i lody na patyku - mówi inna kasjerka.
Zaskoczył za to zmniejszony ruch w gdyńskiej Hali Targowej. Od 2-3 lat coraz mniej openerowiczów robi tam zakupy.

Z naszych rozmów z obsługą w lokalach gastronomicznych wynika, że utarg wzrósł o około 30 proc. Należy jednak pamiętać, że openerowicze zazwyczaj przebywają w mieście tylko kilka godzin, a nie cały dzień do późnych godzin nocnych, czyli od około południa aż do godz. 15-16, gdy ruszają festiwalowe autobusy.

Zobacz także: Depeche Mode na Openerze połączyli pokolenia


Było warto czekać na Gorillaz


Zespół Damona Albarna był jednym z najbardziej wyczekiwanych od lat. Wielokrotnie już domagano się ich występu. Kilka ładnych edycji temu było wprawdzie Gorillaz Sound System, ale było to nieudane przedsięwzięcie i bardzo dobrze, że udało się zmazać plamę na honorze formacji.

Gorillaz nie brali jeńców. Od pierwszego do ostatniego taktu to był majstersztyk. Bez sztampy, bez odcinania kuponów, bez "cekinady". Półtorej godziny muzyki na najwyższym poziomie. Wprawdzie ich ostatnie dwie płyty - "Humanz" oraz "The Now Now" - nie były już tak wybitne, nowatorskie i przebojowe, jak początkowe dokonania, ale na żywo to już zupełnie inna historia. Te utwory brzmiały rewelacyjnie. Dużo więcej energii i dużo lepszy odbiór.

Damon Albarn z przyjaciółmi roznieśli główną scenę festiwalu. Powoli rozkręcając genialne multimedialne show, nie dając chwili wytchnienia tłumowi festiwalowiczów. Szkoda tylko, że spora część osób zaczęła wychodzić, kiedy wybrzmiało "Feel Good Inc." - nie wyglądało to dobrze, ale w żadnym stopniu nie wpłynęło na odbiór koncertu. Jeśli Open'er ma utrzymać rosnącą tendencję, to tylko z takimi gwiazdami.

Poza tym ten dzień był głównie poświęcony hip-hopowi. Z innych gatunków warto wspomnieć
rewelacyjny koncert Kaleo, który rozgrzał publiczność na resztę wieczoru. Wracając jednak do hip-hopu. Zaproszenie Taconafide budzi nasze mieszane uczucia: rozumiemy, że są modni, że młodzież za nimi szaleje, ale jeśli zestawimy ich z innymi artystami, którzy wystąpili w ostatnich dniach na głównej scenie, to przepaść jest ogromna.

Taki festiwal nie powinien zwracać uwagi na sztucznie wykreowany, nastawiony głównie na zysk twór. Duet Taco Hemingwaya i Quebonafide to smutny obraz kondycji polskiej muzyki oraz polskiej publiczności (ale - ich solowe projekty to już inna jakość). Z drugiej strony, do tych chłopaków nie można mieć większych pretensji, po prostu wyczuli dobry biznes. Ale to nie oznacza, że należy to promować dla własnego interesu.

Ruszyła strefa kibica


Miło, że zdecydowano się na ustawienie strefy kibica. Mecze ćwierćfinałowe mistrzostw świata w Rosji nie zgromadziły tak dużej liczby osób, jak ME we Francji przed dwoma laty, ale wciąż była to dość pokaźna grupa. Polacy nie grają, więc trudno się dziwić, że tłumów nie było, jednak telebim to też świetny zapychacz czasu. Jeśli akurat nic nie dzieje się na poszczególnych scenach, bądź po prostu dany koncert kogoś nie interesuje, już nie musi się snuć bez celu. Może obejrzeć futbol na najwyższym poziomie.

Strefa kibica na Openerze i przemykający Dawid Podsiadło:


Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (122)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

11

grudnia

Merylin Mongoł Gdynia, Teatr Muzyczny

14

grudnia

Karolina Czarnecka: Solariu... Sopot, S.F.I.N.K.S 700

15

grudnia

Beata i Bajm - 40 lecie Gdańsk, Sopot, Ergo Arena

Kultura

Teatr Miejski w Gdyni zostanie przebudowany
Teatr Miejski w Gdyni do przebudowy
Sztuka pod młotkiem w Sztuce Wyboru
Sztuka pod młotkiem w Sztuce Wyboru

Kulinaria

Jak smakują Święta? Sprawdź na Smakuj Trójmiasto
Sprawdź, jak smakują Święta

Planuj z nami tydzień

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane