Wiadomości

Opera Leśna w ogniu. Organek rozpalił Sopot

Muzyka Organka łączy pokolenia. Jego umiejętność tworzenia zarówno porywających do tańca rockowych przebojów, jak i bardziej stonowanych, podchodzących pod bluesową konwencję ballad, w których mocno się uzewnętrznia, pozwoliła mu zburzyć międzypokoleniowe mury.
Muzyka Organka łączy pokolenia. Jego umiejętność tworzenia zarówno porywających do tańca rockowych przebojów, jak i bardziej stonowanych, podchodzących pod bluesową konwencję ballad, w których mocno się uzewnętrznia, pozwoliła mu zburzyć międzypokoleniowe mury. fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

Piątkowy koncert OrgankaOperze Leśnej tylko potwierdził, że jest to obecnie jeden z najpopularniejszych polskich wykonawców. Wypełniony niemal po brzegi sopocki obiekt był świadkiem dobrego koncertu, podczas którego muzyk wykonał swoje największe przeboje i pokazał, że lubi bawić się swoimi utworami, nadając im zupełnie inną formę.



Na polskiej scenie od kilku sezonów prym wiedzie czterech muszkieterów - Dawid Podsiadło, Kortez, Krzysztof Zalewski oraz Tomasz Organek. Wszyscy wykonują dobrą jakościowo muzykę, sprawnie poruszając się po nurtach alternatywnego popu i rocka. Ich trasy koncertowe wyprzedają się na pniu, co tylko pokazuje, że w Polsce twórczość na dobrym poziomie ponownie staje się rozrywką dla mas, a nie wyłącznie dla wybranych.

Rock: koncerty w Trójmieście


Muzyka Organka łączy pokolenia. Jego umiejętność tworzenia zarówno porywających do tańca rockowych przebojów, jak i bardziej stonowanych, podchodzących pod bluesową konwencję ballad, w których mocno się uzewnętrznia, pozwoliła mu zburzyć międzypokoleniowe mury. Widać to było w Sopocie, gdzie stawili się przedstawiciele niemal każdej grupy wiekowej. I każda z tych osób świetnie się bawiła. Bo Organek po prostu potrafi grać dobre koncerty - pełne charyzmy, energii oraz uwypuklające wszystkie atuty jego kompozycji.

Organek gra "Mississippi w ogniu":


Historia Tomasza Organka jest w ogóle bliźniacza do tej Korteza. Robił rzeczy, które niespecjalnie go porywały, więc postanowił sprawdzić, czy jego talent muzyczny i liryczny będzie w stanie stać się sposobem na życie. Okazało się, że ludzie z miejsca go pokochali. Jednak nie wyskoczył jak filip z konopi, jak Kortez. Już wcześniej przecież przecierał sobie szlaki na polskim rynku, współtworząc zespół Sofa, który swego czasu cieszył się sporą popularnością. Teraz jednak robi muzykę stojącą w całkowitej opozycji do tamtych czasów.

Muzyk ma na swoim koncie dwie płyty - "Głupi" oraz "Czarna Madonna". Oba przepełnione piosenkami, które zna połowa kraju. Nic więc dziwnego, że Opera Leśna aż dudniła od głosów publiczności, która wyśpiewywała refreny kolejnych piosenek. "Mississippi w ogniu" (zagrane dwukrotnie), "Kate Moss", "Niemiłość" czy "Głupi ja" to utwory, których po prostu nie może zabraknąć na koncercie. Poza tym Organek lubi zaskakiwać - zmienia aranżacje, rozbudowuje kompozycje nawet do kilkunastominutowych suit, a także gra covery.

Na każdym ze swoich występów wykonuje piosenki z repertuaru kogoś innego. W Operze Leśnej były to "Autobusy i Tramwaje" z repertuaru T.Love w całkowicie odmiennej aranżacji, jakby spod ręki Trenta Reznora, poprzedzone ciepłymi słowami skierowanymi do wracającego do zdrowia Muńka Staszczyka; oraz "Wolność" Chłopców z Placu Broni - bo gdzie, jak nie właśnie nad polskim morzem najlepiej rozumie się ideę wolności. Szkoda, że nie zdecydował się jeszcze wrzucić do setlisty "Voodoo People" The Prodigy, wtedy nie musiałby grać dwukrotnie "Mississippi...". Było to po prostu trochę dziwne, ale Organek ma zaledwie dwie płyty, więc chcąc zagrać nieco ponadgodzinny koncert, musi kombinować.

Organek gra "Niemiłość" w Operze Leśnej:


Organek bardzo dobrze buduje swoje koncerty. Mając tak różnorodny repertuar, co chwilę rozkręca lub tonuje publiczność. Z rockowego hitu, przechodzi do ballady, nie pozwala publiczności utracić zainteresowania, cały czas wodzi ją za nos, a ta je mu z ręki i robi dokładnie to, czego chce artysta. Wbrew pozorom nie jest to łatwa rzecz, aby przez cały koncert utrzymać widownię w emocjach i zaciekawieniu. Organkowi się to udaje, ponieważ jest on dokładnie taki, jak jego muzyka - z jednej strony charyzmatyczny i energiczny, z drugiej stonowany i nieco wycofany. Ale przede wszystkim naturalny - i właśnie tu należy upatrywać podstaw jego sukcesu.

Nie wydaje się, aby Organek czy któryś z pozostałych wspomnianych na wstępie wykonawców szybko zszedł ze świecznika. Zapotrzebowanie na taką muzykę, oddanie fanów oraz tworzenie rzeczy, które co chwilę przyciągają nowych słuchaczy, po prostu nie pozwoli na to, aby o Organku można było szybko zapomnieć. Sam muzyk skrzętnie to wykorzystuje, biorąc pełnymi garściami, podejmując czasem zaskakujące decyzje (jak napisanie książki), ale wciąż jest to utrzymywane na odpowiednim pułapie. Tomasza Organka w przestrzeni jest dużo, jednak w przeciwieństwie do niektórych, nie wyskakuje jeszcze z lodówki, dzięki czemu nie drażni nikogo, ale też nie daje o sobie zapomnieć.

Opinie (41) 10 zablokowanych

  • O, matko!

    • 14 0

  • Fląder

    Kto pamięta, że Organek kilka lat temu grał na Fląderze?

    • 0 2

  • organek jest w trójmieście chyba co miesiąc

    • 25 0

  • Było fajnie, ale szału nie było.

    Godzinny koncert z jednym bisem to trochę słabo. Tym bardziej, że publiczności należały by się jakieś przeprosiny za odwołanie czerwcowego terminu koncertu. Lubię gościa, ale tym razem poszedł na łatwiznę.

    • 24 2

  • Wypełniony co najwyżej w połowie...

    • 22 0

  • Byłam ze znajomymi i nie podzielam tego entuzjazmu

    • 21 2

  • Trochę go dużo.

    Odnoszę wrażenie, że ostatnimi czasy nie ma imprezy w trójmieście bez Organka. Niech sobie chłop gra, powodzenia ale może w innych terenach.

    • 14 8

  • Z tym ogniem

    To gruba przesada jak i z tłumami a tak w ogóle co za dużo to nie zdrowo bo faktycznie częsty gość

    • 19 4

  • Ta przepełniona opera to dość mocno przesadzona opinia

    Cały balkon był w zasadzie pusty. Sektory pod balkonem wypełnione były w połowie. Pełne były tylko dwie pierwsze linie sektorów. Do tego dość dużo przypadkowych ludzi którzy nie do końca chyba wiedzieli co robi się na koncertach. Wiadomo że Opera Leśna swoją infrastrukturą zachęca raczej do siedzenia, ale to muzyka Organka wywołuje efekt dokładnie odwrotny. Przynajmniej powinna bo rozleniwiona publiczność dała się poderwać dopiero pod koniec koncertu, a tak na prawdę to wszyscy wstali dopiero na bisach. Szkoda, bo koncert pod względem muzycznym był niezwykle udany.

    • 16 1

  • dokladnie. dramat to sluchac.

    • 5 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

listopada

30

listopada

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Kultura

Muzyka Joanny Dudy w pierwszym polskim filmie Netfliksa
Muzyka gdańszczanki w filmie Netfliksa
Zmarł aktor Aleksander Skowroński
Zmarł aktor Aleksander Skowroński

Kulinaria

Jedzenie na telefon: testujemy pierogi
Jedzenie na telefon: testujemy pierogi
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Fląder Festiwal odbywa się na plaży w: