Owacje na stojąco po jubileuszowym koncercie Voo Voo w Operze Leśnej

Voo Voo w Operze Leśnej:

Ich muzykę trudno przypisać tylko do jednego gatunku. W czasie swojej 35-letniej działalności wydali ponad 30 albumów. Jednak co najważniejsze - nie przestają zaskakiwać. W środowy wieczór zespół Voo Voo na scenie Opery Leśnej w Sopocie obchodził swój jubileusz, a towarzyszyli im Król, Maria Peszek, Tomek Makowiecki i Paulina Przybysz. Muzyczna uczta, pełna niezwykłych improwizacji, oczarowała sopocką publiczność.



Nadchodzące imprezy w Trójmieście


Wydarzenie zapowiadaliśmy w naszym Kalendarzu imprez oraz w cyklu Planuj Tydzień - czytaj zawsze w czwartki o godzinie 10.


Czy lubisz koncerty w Operze Leśnej?

oczywiście, dla mnie to najlepsze miejsce na koncerty 29%
lubię, ale nie bywam tam bardzo często 37%
tak, ale moje ulubione miejsce jest gdzie indziej 12%
ani lubię, ani nie lubię 16%
nie, wolę inne amfiteatry/sale koncertowe 6%
zakończona Łącznie głosów: 90
Już na kilkadziesiąt minut przed koncertem do Opery LeśnejMapka w Sopocie utworzyła się kolejka samochodów. Na niemal w całości wyprzedany, wielokrotnie przekładany koncert widzowie schodzili się tłumnie, a wśród publiczności były osoby w każdym wieku: młodsi, starsi, rodziny z dziećmi. Przed rozpoczęciem wydarzenia zapełnił się plac przed Operą, gdzie czynne były kontenery przynależące do przestrzeni LASY, a tam widzowie zaopatrywali się w napoje i przekąski.

Po kilkunastu minutach od planowanego rozpoczęcia na scenie pojawił się perkusista Michał Bryndal, który zaczął się rozgrzewać. Stopniowo zeszli się wszyscy członkowie zespołu.

- Zastanawialiśmy się długo, jak ułożyć program tego koncertu. Najpierw oczywiście padło hasło, żeby zagrać jakieś przeboje, ale wtedy koncert trwałby, w takiej wydłużonej wersji, z sześć minut - żartował Wojciech Waglewski. - Pomyślałem sobie więc, że zagramy to, co pamiętamy. Mam w zespole wyjątkowo zdolnych kolegów i pewnie to jakoś pociągną - mówił z uśmiechem, co widownia przyjęła gromkimi brawami. Następnie przedstawił członków grupy.
Na scenie oprócz wspomnianego wcześniej perkusisty i Wojciecha Waglewskiego byli także kontrabasista Karim Martusewicz, grający na saksofonie i klawiszach Mateusz Pospieszalski oraz towarzyszący zespołowi Piotr Chołody.

Czytaj też: Waglewski Fisz Emade zagrali w Starym Maneżu

Miłość i metafizyka



- Jeśli chodzi o strój Karima, to dawno nie widziałem go tak elegancko ubranego. Z okazji tego koncertu postanowił założyć dzisiaj długie spodnie. A wszystko dlatego, że zapomniał swojej walizki z domu - śmiał się lider zespołu. - Natomiast dzisiaj chcę powiedzieć, żebyśmy wszyscy zapomnieli o tej całej "napince", w której żyjemy. Tak poukładałem ten program, że pierwsze kilka piosenek będzie o miłości, później będzie trochę "mantrowej" sytuacji, trochę metafizyki - zapowiedział muzyk.
Koncert rozpoczął się od utworu "Środa" pochodzącego z płyty zatytułowanej "7". Album ten składa się z siedmiu długich numerów, a każdy nawiązuje do poszczególnych dni tygodnia. Nie przez przypadek w środowy wieczór jako pierwszy zabrzmiał właśnie ten utwór. Muzycy zapowiadali, że serię swoich występów otwierać będą zawsze piosenką adekwatną do dnia koncertu, przez co każde wystąpienie będzie nieco inne.

Trudno z resztą, aby jakikolwiek koncert zespołu Voo Voo mógł się kiedyś w całości powtórzyć. Już przy kolejnych utworach, "Mam głęboko""Niedziela", można było wsłuchać się w niezwykłe improwizacje oraz pięknie rozbudowane partie solowe, którymi muzycy opowiadali osobne historie i bez słów przekazywali emocje. Artyści nie oszczędzali instrumentów. W kolejnym numerze, znanym "Czas pomyka", saksofonista Mateusz Pospieszalski dawał z siebie wszystko czy raczej - "wyciskał" z saksofonu, co tylko mógł, żywiołowo krążąc po scenie podczas grania.

Voo Voo - "Niedziela":

"Państwo Królowie"



Już w następnej piosence na scenie pojawili się goście. Byli to Błażej Król, posługujący się swoim nazwiskiem jako pseudonimem artystycznym, oraz jego żona Iwona Król. Razem z Voo Voo wykonali przejmujący utwór "Z Tobą/Do domu", o którym Wojciech Waglewski powiedział: "Aż mi głupio i wstyd, że to nie ja go napisałem". Piosenka - chociaż tekst ma oszczędny - oczarowuje brzmieniem i niedosłownością. Jako kolejny zabrzmiał "Klucz", z repertuaru Voo Voo. Król z Waglewskim wspólnie śpiewali i grali na gitarach, bawili się, muzycznie odpowiadając sobie na instrumentach.

Po dwóch utworach "Państwo Królowie" - jak przedstawił ich Wojciech Waglewski - opuścili scenę i zespół Voo Voo zaprezentował kolejne piosenki: "Robi się ciemno" oraz "Człowiek wózków". Każdy z prezentowanych numerów muzycy rozbudowywali, dokładając coraz to nowych warstw i emocji, zapętlając frazy, zagęszczając linie melodyczne, intensywnie nasycając piosenki, by ostatecznie wrócić do początkowych sekwencji. Pospieszalski improwizował także wokalnie, w charakterystyczny dla siebie sposób, przypominający plemienną pieśń. Muzyk zmieniał też instrumenty, a do dyspozycji miał trzy różne saksofony.

Zobacz też: Dwugodzinna uczta muzyczna w Operze Leśnej. Za nami 6. Koncert Muzyki Filmowej

W wielu momentach, nie tylko podczas szeptanych czy ciszej wyśpiewywanych słów, ciężko było zrozumieć tekst. Nie tylko w przypadku wokalu Waglewskiego, ale także wszystkich występujących na scenie gości. Być może była to kwestia techniczna. Ostatecznie nie przyćmiła całego koncertu, choć trzeba było dobrze się wsłuchać, by zrozumieć słowa.

Nie mogło też zabraknąć piosenki "Się poruszam". Co ciekawe, teledysk do tego utworu zapoczątkował ruch społeczny #tanczenanienawisc. Wszystko zaczęło się od francuskiej tancerki Nadii Vadori-Gauthier, która po zamachu na redakcję Charlie Hebdo w Paryżu w 2015 roku postanowiła poświęcić swoją twórczość walce z przemocą. Nagranie jej tańca w trakcie protestu żółtych kamizelek wykorzystano w klipie Voo Voo. Pomysł został także zauważony przez fanów, innych artystów oraz działaczy i tak zaczęła się akcja, w ramach której uczestnicy nagrywają swoje ruchy właśnie do piosenki zespołu Waglewskiego.

Kolejni goście



Nie wiadomo kiedy minęła pierwsza godzina koncertu i już na scenie pojawiła się Maria Peszek. Jej wejście wywołało ogromne ożywienie widowni. Muzycy wykonali wraz z wokalistką piosenkę "Moje miasto".

- Ta piosenka zabrzmiała dzisiaj wyjątkowo, jak piosenka miłosna. Nie mogę nie wspomnieć, że od niej wszystko się dla mnie w muzyce zaczęło. A także od tego zespołu i od tego faceta z brodą, z niewielką ilością włosów na głowie - mówiła uśmiechnięta Peszek, wskazując na Waglewskiego.
Tuż po Marii Peszek na scenę wyszedł Tomek Makowiecki, który zaśpiewał piosenkę "Nim stanie się tak", pierwotnie wykonywaną przez Voo Voo z Kasią Nosowską. Wokalista przechadzał się po scenie i całkowicie porwał publiczność, która dokończyła razem z nim piosenkę a cappella, klaszcząc i śpiewając. Jako ostatnia na scenie gościnnie wystąpiła Paulina Przybysz, a zaśpiewała "To, co zostanie". Wokalistka swoim brzmieniem świetnie współgrała z zespołem, harmonizowała w drugim głosie i dialogowała z saksofonem Mateusza Pospieszalskiego, a Waglewski wtrącał swoje "komentarze" na gitarze. Zagrali razem jeszcze "Flotę zjednoczonych sił".

Owacje na stojąco



Po zakończeniu koncertu publiczność bez wahania poderwała się z miejsc i długo oklaskiwała artystów na stojąco. Po zejściu muzyków ze sceny owacje trwały jeszcze kilka minut, po czym widzowie doczekali się utworu na bis, piosenki "Niewidzialny". Był to kolejny niesamowity popis saksofonisty, którego żarliwa improwizacja niemal zupełnie wyjęła utwór z jego ram i kompletnie go zdekonstruowała. Po dwóch i pół godziny zakończył się rewelacyjny koncert Voo Voo w Sopocie. Wydarzenie, chociaż jubileuszowe, nie miało charakteru podsumowującego, bo zespół ani na chwilę nie "odcinał kuponów", w każdym utworze na nowo opowiadając żywe historie.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (34)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Lao Che - Trasa Pożegnalna - No to Che!
Lao Che - Trasa Pożegnalna - No to Che!
rock
paź 1
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
IRA
IRA
rock
paź 7
czwartek, g. 19:00
Gdańsk, Filharmonia Bałtycka
Pat Metheny - Side Eye
Pat Metheny - Side Eye
jazz
cze'22 3
piątek, g. 20:00
Sopot, Opera Leśna

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Jaka jest powierzchnia gdańskiego zoo?