• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Pat Metheny oczarował publiczność w Operze Leśnej. Duet gitary z matką naturą

Ewa Palińska
4 czerwca 2022, godz. 10:00 
Opinie (35)
Pat Metheny oczarował słuchaczy swoją wirtuozerią i muzykalnością. Pat Metheny oczarował słuchaczy swoją wirtuozerią i muzykalnością.

Pat Metheny - wirtuoz gitary, kompozytor, zdobywca 20 nagród Grammy, wystąpił w piątkowy wieczór w Operze Leśnej, w ramach trasy zatytułowanej Side Eye. Artysta zaprezentował przeszło dwugodzinny program, złożony zarówno z nowości, jak i starszych, ale "odświeżonych" hitów. Bilety na ten koncert rozeszły się jak świeże bułeczki, a ich nabywcy z pewnością tego zakupu nie pożałowali - muzyka była tak genialna, że rekompensowała wszystko, nawet wysokie ceny za parking.



Koncerty w Trójmieście - Kalendarz imprez


Kilka tysięcy osób na widowni



- To jakiś typ, którego nikt nie zna - komentowała jedna z pań spacerujących w okolicy Opery Leśnej, wskazując na plakat reklamujący koncert Pata Metheny'ego.
Trochę racji miała. Wielu moich znajomych, którzy słuchają głównie muzyki mainstreamowej, o tym artyście nigdy nie słyszało. Ci natomiast, którzy z muzyką są zawodowo związani bądź mają bardziej wyrafinowany gust, kiedy tylko zobaczyli, że Metheny wystąpi w Operze Leśnej, natychmiast zaopatrzyli się w bilety. Tym bardziej że amerykański wirtuoz odwiedził Trójmiasto po raz pierwszy.

Bilety tanie nie były, bo kosztowały od 180 do 220 zł. Dla fanów artysty ceny te nie okazały się jednak zaporowe - pula została niemalże wyprzedana (na widowni puste były pojedyncze krzesełka). Oznacza to, że sprzedano co najmniej kilka tysięcy biletów. Co więcej, zdecydowana większość osób, które zasiadły na widowni, to wierni fani Pata Metheny'ego, znający doskonale jego dorobek i z ekscytacją wyczekujący chwili, kiedy artysta pojawi się na scenie.

Na ulicach czołgi, a Rajski zakłada orkiestrę. Koncert na 40. urodziny PFK Sopot



Za sukcesem piątkowego koncertu Pata Metheny'ego stoi nie tylko on sam, ale też towarzyszący mu muzycy. W szczególności klawiszowiec, który partnerował gitarzyście fenomenalnie. Chwilami wręcz skupiając na sobie całą uwagę. Za sukcesem piątkowego koncertu Pata Metheny'ego stoi nie tylko on sam, ale też towarzyszący mu muzycy. W szczególności klawiszowiec, który partnerował gitarzyście fenomenalnie. Chwilami wręcz skupiając na sobie całą uwagę.

Bez nagrywania, robienia zdjęć i relacji w mediach społecznościowych



Koncert odbywał się w ramach cyklu "Siesta w drodze", który bazuje na formacie Siesta Festivalu, ale jest od niego niezależny. Obie imprezy firmuje swoją twarzą Marcin Kydryński, który i w piątkowy wieczór pojawił się na scenie w Operze Leśnej, aby przywitać publiczność. Zaapelował też, w imieniu artysty, o nienagrywanie i niewrzucanie relacji z koncertu w mediach społecznościowych. To nie wszystkim fanom Metheny'ego się spodobało.

- Uwielbiam Pata od lat i wyczekiwałam tego koncertu tak bardzo, że przez trzy ostatnie noce nie mogłam spać - komentowała Marianna. - Przyjechałam na koncert ze Starachowic, płacę mnóstwo za nocleg, bilet kosztował mnie 220 zł i jeszcze 30 złotych zdarli ze mnie za parking. A teraz się dowiaduję, że nie mogę sobie na pamiątkę nic nagrać ani wrzucić głupiej relacji z koncertu na Insta. Tak się nie robi. To zwyczajnie nie fair wobec fanów.
Organizatorzy na apelu nie poprzestali. Przez cały koncert pracownicy służb informacyjnych chodzili po widowni i bacznie przyglądali się słuchaczom, pilnując, aby nikt niczego nie nagrał. To chodzenie było jednak niesamowicie irytujące. Na widowni zasiedli bowiem w większości - o czym już wspomniałam - oddani fani artysty, którzy przyszli muzykę kontemplować, pławić się w niej. A takie chodzenie po widowni najzwyczajniej w świecie rozpraszało. Na nic zdały się jednak skargi - pracownicy służb informacyjnych odpowiadali, że takie otrzymali polecenie i nadal krążyli między sektorami.

Zespół Amy Winehouse bez Amy Winehouse w Maneżu. Koncert z nową wokalistką



Bilety na koncert nie były tanie, bo kosztowały od 180 do 220 zł, ale mimo to rozeszły się jak świeże bułeczki. Zdecydowaną większość na widowni stanowili oddani fani Pata Metheny'ego, znający na wylot cały jego repertuar. Bilety na koncert nie były tanie, bo kosztowały od 180 do 220 zł, ale mimo to rozeszły się jak świeże bułeczki. Zdecydowaną większość na widowni stanowili oddani fani Pata Metheny'ego, znający na wylot cały jego repertuar.

Wirtuozeria, która przyprawiała o zawrót głowy



W programie koncertu znalazły się zarówno najnowsze kompozycje, jak i starsze przeboje.

- Pat Metheny nadał swoim starszym kawałkom zupełnie nową szatę brzmieniową i to było super. Niesamowicie mi się podobało - komentował Paweł, który na koncert przyjechał z Tucholi. - Nowe utwory też były niezłe, ale jednak te starsze podobały mi się bardziej. Może przez to, że zdążyłem je już dobrze poznać i zwyczajnie się do nich przywiązałem.
Powiedzieć, że swoją biegłością techniczną i muzykalnością Metheny zrobił wrażenie na publiczności, to nie powiedzieć nic. Chwilami jego popisy były tak spektakularne, że trudno było uwierzyć, że jakiś człowiek w ogóle jest w stanie tak zagrać.

- W tej wirtuozerii posuwał się jednak czasem za daleko - komentował Paweł. - Odniosłem wrażenie, że im bardziej ucieka w wirtuozerię, tym bardziej gra dla siebie, a mniej dla słuchaczy. To jest spektakularne i robi ogromne wrażenie, jeśli chodzi o technikę, ale nie pod względem muzycznym. To jakby taniec nafaszerować tyloma trudnymi figurami, że otrzymamy w efekcie pokaz gimnastyki artystycznej. Nadal imponuje, ale czy chwyta za serce?
Stali bywalcy Opery Leśnej przyszli zaopatrzeni nie tylko w koce i dodatkowe okrycia wierzchnie, ale i lornetki. Stali bywalcy Opery Leśnej przyszli zaopatrzeni nie tylko w koce i dodatkowe okrycia wierzchnie, ale i lornetki.

Dwie godziny muzyki i niekończące się owacje



Pat Metheny nie wchodził w interakcję ze słuchaczami i tego trochę brakowało. Wiadomo - znamy go nie od dziś i wiemy, że taką ma naturę. Jego fani chyba jednak oczekiwali czegoś więcej. Kiedy artysta zaczynał grać coś, co rozpoznawali, reagowali oklaskami. W trakcie koncertu wielokrotnie pojawiały się też spontaniczne brawa (oprócz tych po udanych solówkach). Reakcji zwrotnej ze strony gitarzysty jednak nie było, więc te oklaski szybko wygasały.

Koncert trwał przeszło dwie godziny, a że publiczności nadal było mało, to gromkimi brawami, okrzykami i piskami doprosiła się bisów. W tym momencie fani Pata Metheny'ego nie stosowali się już do apelu Marcina Kydryńskiego, niezwłocznie "odpalając" swoje komórki. Służby informacyjne jednak nikogo nie strofowały. Można było spokojnie łapać muzykę i brać ją na wynos. Trudno mieć o to do fanów Meteny'ego pretensje - artysta grał tak dobrze, że każdy chciał sobie zachować choć kilka dźwięków na pamiątkę.

Nie tylko stocznia. Planty, Podwórko, Moloteka, Lasy: letnie strefy relaksu i rozrywki



Duet gitary z matką naturą



Wieczór był chłodny, jednak stali bywalcy Opery Leśnej byli na to przygotowani i przynieśli ze sobą koce oraz cieplejsze okrycia wierzchnie. Na samo miejsce koncertu jednak narzekać nie można, bo dostarczyło wrażeń, jakich nie zapewni najlepsza sala koncertowa. W przeszłości wielokrotnie zachwycałam się dźwiękiem cykad, które w letnie wieczory akompaniowały muzykom występującym na scenie sopockiego amfiteatru.

Tym razem w dialog z amerykańskim wirtuozem weszły ptaki. Proszę sobie wyobrazić spokojną, nastrojową balladę, graną przez gitarę solo, której towarzyszy ptasi trel. Tak głośny i wyrazisty, że słuchacz zastanawia się, czy to nie zabieg celowy i odgłosy natury nie płyną z głośników. W pewnym momencie efekt był tak niesamowity, że sama zaczęłam się rozglądać w poszukiwaniu źródeł tych oszałamiających dźwięków. Znalazłam je na drzewach, okalających Operę Leśną. Tego dialogu nie wyreżyserowali akustycy, tylko matka natura. Coś obłędnego.

Wydarzenia

Pat Metheny - Side Eye

jazz

Miejsca

Zobacz także

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (35)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

762. Jarmark św. Dominika

jarmark

Kosmopark - wystawa dla dzieci

wystawa, warsztaty, pokaz

Letnie brzmienia - Sobel

hip-hop, pop

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

O jakiej ulicy śpiewa Ryszard Rynkowski w jednej ze swoich ballad?