Wiadomości

Pierwszy koncert po długiej przerwie. Kortez zagrał w Gdyni

Magnetyzujący głos, rozbrajająca szczerość i teksty piosenek mówiące o prawdziwym życiu. Za to fani pokochali Korteza - i jak pokazał poniedziałkowy koncert - miłość ta nadal trwa. Z okazji Dnia Kobiet muzyk zagrał w Teatrze Muzycznym w Gdyni dwukrotnie. Bilety na oba koncerty zostały wyprzedane już jakiś czas temu.



Koncert zapowiadaliśmy w naszym Kalendarzu imprez, cyklu Planuj tydzień oraz w osobnym artykule.

Nie ma wątpliwości, że trójmiejska publiczność uwielbia Korteza. Na każdy występ muzyka przychodzą tłumy fanów, którzy wypełniają widownię do ostatniego miejsca. Tak było i tym razem. Dla pań, które poniedziałkowy wieczór zdecydowały się spędzić w Teatrze Muzycznym w Gdyni, Dzień Kobiet zakończył się nastrojowym i obfitującym w liczne wzruszenia akcentem. Wszystko za sprawą Łukasza Federkiewicza, który jak nikt inny potrafi dotrzeć (zwłaszcza) do damskich serc.

Zobacz także: Koncerty w Trójmieście - marazm, niejasna przyszłość i pełna gotowość do działania

W ciągu półtoragodzinnego koncertu najpierw wybrzmiały mniej znane i znacznie rzadziej wykonywane przez Korteza utwory, takie jak: "Co myślisz?", "Uleciało", "Czy to już jest dno?" oraz "Wiem, że mnie podglądasz". Na koniec przyszedł czas na największe przeboje. Kortez zaśpiewał m.in. "Z imbirem", "Wracaj do domu", "Hej Wy", "Od dawna już wiem" czy "Stare drzewa" - utwór napisany specjalnie do filmu Filipa Bajona "Kamerdyner".

Kortez w Teatrze Muzycznym:

Od chwili debiutu w 2015 roku Kortez w ciągu kilku lat stał się jednym z najpopularniejszych muzyków polskiej sceny rozrywkowej. Wielokrotnie występował w Trójmieście - zarówno w teatralnych sceneriach Teatru SzekspirowskiegoTeatru Muzycznego, jak i na tarasach sopockiego Aquaparku czy w klubach. Obecna trasa koncertowa Kwadro Tour - przełożona z jesieni 2020 roku, kiedy z oczywistych względów nie mogła się odbyć - znacznie różni się w swojej formule. Koncerty stały się bardziej rozbudowane instrumentalnie i intymniejsze ze względu na skład, który towarzyszy Kortezowi. Zwykle na scenie występowało liczne grono muzyków, tym razem zostało ono zmniejszone do kwartetu. Na scenie, poza Kortezem, można było zobaczyć Krzysztofa Domańskiego (gitara basowa, fortepian, gitara, instrumenty klawiszowe, chórki), Roberta Szymańskiego (perkusja, chórki) oraz Tomasza Ziętka (trąbka, instrumenty klawiszowe). Taka formuła stanowi powrót do korzeni Korteza, który pierwsze swoje koncerty organizował w kameralnych składach w domach kultury.

Kortez na scenie robi swoje - skupia się wyłącznie na graniu i śpiewaniu, do czego przyzwyczaił już swoją publiczność. Nie inaczej było w poniedziałkowy wieczór - muzyk, gdy tylko ukazał się na scenie, po krótkim "dobry wieczór", bez zbędnych wstępów rozpoczął koncert. Grał przez większość czasu skryty w mroku. Kontakt z fanami ograniczył do końcowego "dziękuję", które z widowni było ledwie słyszalne, przez co zejście muzyków ze sceny wzbudziło konsternację, która dopiero po chwili zamieniła się w gromkie brawa. Kortez nie zapomniał o poniedziałkowym święcie i gdy wrócił na scenę, by zagrać bis, złożył życzenia wszystkim paniom.

Gra świateł na koncercie Korteza:

Szczery przekaz i bijąca ze sceny wrażliwość sprawiły, że koncert okazał się intymnym spotkaniem z publicznością. Wrażenie to podkreśliła teatralna przestrzeń, w której słowa piosenek miały szansę dobrze wybrzmieć i trafić do skupionych na odbiorze słuchaczy. Warto podkreślić także wizualną stronę wydarzenia. Koncert Korteza okazał się dobrze przygotowanym spektaklem wizualnym, w którym dużą rolę odegrało oświetlenie. To dzięki dobrze przemyślanej reżyserii świateł Kortez i towarzyszący mu muzycy "wychodzili z mroku" i ukazywali się oczom publiczności. Blaski padające na scenę uzupełniali też widzowie, którzy natychmiast po rozpoczęciu koncertu wyjęli telefony, aby uwiecznić udział w pierwszym od dawna koncercie.

Zobacz także: Dzień Kobiet w Trójmieście. Czy komplementy są ważne?

Na scenie wybrzmiały smutne ballady o prostym życiu i trudnej miłości - muzyka szczera i autentyczna, melancholijna, a zarazem hipnotyzująca. Kortez bez zbędnego kokietowania i bez pośpiechu, samym śpiewem potrafi opowiadać przejmujące historie. Jak zawsze, w czarnej bluzie i czapce z daszkiem, ukryty w dymach i cieniach, choć momentami zdaje się być nieobecny na scenie, swoim śpiewem potrafi wypełnić niejedno serce.

Podczas koncertu obowiązywały specjalne obostrzenia sanitarne. Każdy uczestnik kupując bilet musiał zaakceptować oświadczenie o stanie zdrowia. Na wejściu wchodzący dezynfekowali ręce, bilety skanowano w sposób bezdotykowy, a obsługa widownii kierowała do odpowiednich wejść. Przez cały czas przebywania na terenie obiektu obowiązywało zachowywanie odpowiednich odległości między uczestnikami oraz zakrywanie ust i nosa. Publiczność mogła wypełnić widownię w 50 proc. - na co drugie miejsce założono pokrowiec, przez co dystans dzielił nawet tych widzów, którzy przyszli na koncert razem.

Nic dziwnego, że bilety na oba gdyńskie koncerty Korteza szybko się wyprzedały. Poniedziałkowy koncert był pierwszym i zapewne jedynym tego typu wydarzeniem, w którym trójmiejska publiczność mogła uczestniczyć w czasie poluzowania obostrzeń. Przypomnijmy, że od 13 marca nastąpi zaostrzenie przepisów pandemicznych na terenie województwa pomorskiego.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (74)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

06

sierpnia

Myslovitz Sopot, Amfiteatr Tarasów przy Aquaparku

07

sierpnia

BrassWoodFest - L.U.C, Sars... Sopot, Opera Leśna

08

sierpnia

Letnie Brzmienia: Miuosh Gdańsk, Plac Zebrań Ludowych

Kultura

Milord de Molo: Byłem rybakiem, zostałem malarzem
Milord de Molo: Rybak został malarzem
Najciekawsze eksponaty Muzeum Bursztynu
Najciekawsze bursztynowe eksponaty

Kulinaria

Dlaczego wychodzimy z restauracji przed złożeniem zamówienia?
Dlaczego wychodzimy z restauracji?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Pierwsza część "Trylogii Gdańskiej" Güntera Grassa nosi tytuł: