Wiadomości

Polak potrafi, czyli jak obchodzimy covidowe obostrzenia

Na takie imprezy musimy jeszcze zaczekać, ale to nie oznacza, że Trójmiasto się nie bawi. Przeciwnie - mimo zakazu imprezy się odbywają, tylko w ścisłej tajemnicy, dla bardzo wyselekcjonowanego grona gości.
Na takie imprezy musimy jeszcze zaczekać, ale to nie oznacza, że Trójmiasto się nie bawi. Przeciwnie - mimo zakazu imprezy się odbywają, tylko w ścisłej tajemnicy, dla bardzo wyselekcjonowanego grona gości. fot. Piotr Żagiell / Trojmiasto.pl

Mimo dokładania i przedłużania obostrzeń mających zapobiec rozprzestrzenianiu się COVID-19, rozrywkowo-gastronomiczne podziemie ma się bardzo dobrze. Jest gdzie potańczyć, co zjeść, można obkupić się w zamkniętych sklepach, a nawet zrobić się na bóstwo, bo chociaż oficjalnie salonom fryzjersko-kosmetycznym nie wolno przyjmować klientów, to na "modelki", które udostępnią swój wizerunek na potrzeby trenowania warsztatu, jest większe zapotrzebowanie niż kiedykolwiek. Choć trudno się dziwić przedsiębiorcom, że walczą o przetrwanie, i Ministerstwu Zdrowia, że o nas dba, na usta ciśnie się jedno pytanie - ta zabawa w kotka i myszkę jeszcze się nikomu nie znudziła?



Czy korzystasz obecnie z usług, z których korzystanie jest zawieszone?

tak, regularnie 29%
tak, w wyjątkowych sytuacjach 11%
nie, ale tego nie wykluczam, jeśli zajdzie taka potrzeba 19%
nie i nie zamierzam - to niebezpieczne 20%
nie, bo nie ma takiej potrzeby 21%
zakończona Łącznie głosów: 1923
Podczas konferencji prasowej, która odbyła się 7 kwietnia, poinformowano o przedłużeniu obowiązujących obostrzeń przynajmniej do 18 kwietnia. Przynajmniej do tego czasu, a niewykluczone, że znacznie dłużej, nie zjemy obiadu w restauracji, nie pobawimy się na imprezie w klubie, nie "zrobimy" sobie włosów, rzęs czy paznokci, nie zrobimy zakupów, a dzieci będą uczyły się w domu.

Tak chciałoby to widzieć Ministerstwo Zdrowia. Rzeczywistość jest jednak inna - obchodzenie obostrzeń tak weszło nam w nawyk, że kolejne przestają na kimkolwiek robić wrażenie, a jedynie zachęcają do wzmożonej kreatywności.

Niektóre lokale (jak np. Pomelo - na zdj.) otwarcie zakomunikowały, że nie zamierzają zawiesić działalności. Inne działają w totalnej konspiracji. Jedno jest pewne - ten, kto ma ochotę zjeść obiad w restauracji, w Trójmieście raczej nie będzie miał z tym problemu. Czasem trzeba tylko sporo się naszukać i długo naczekać na wolny termin.
Niektóre lokale (jak np. Pomelo - na zdj.) otwarcie zakomunikowały, że nie zamierzają zawiesić działalności. Inne działają w totalnej konspiracji. Jedno jest pewne - ten, kto ma ochotę zjeść obiad w restauracji, w Trójmieście raczej nie będzie miał z tym problemu. Czasem trzeba tylko sporo się naszukać i długo naczekać na wolny termin. fot. Pomelo/Facebook.pl

Stawianie się sanepidowi i policji okazało się nieopłacalne



Jeszcze kilka miesięcy temu właściciele klubów czy organizatorzy imprez skakali sobie do gardeł z sanepidem i policją.

Sanepid skontrolował otwarte lokale w Gdańsku



Z prowadzenia działalności - mimo zakazu - nie robiło się tajemnicy. Jedni działali pod "płaszczykiem" szkoleń, kursów tańca, jeszcze inni właściciele klubów podpisywali z imprezowiczami umowę o dzieło np. na statystowanie w teledysku, którego nie nagrywano. Czas pokazał, że jest to jednak działanie nieopłacalne.

- Początkowo w Strajku Przedsiębiorców [pod tę spontaniczną akcję podpiął się Paweł Tanajno, tworząc na jej fundamencie własne ugrupowanie polityczne - dop. red.] mieli wziąć udział wszyscy, a przynajmniej zdecydowana większość. "W grupie siła" - mówili organizatorzy, zachęcając do przeciwstawiania się postanowieniom rządu - tłumaczy właściciel jednego z trójmiejskich klubów. - Okazało się jednak, że postawiło się raptem kilka miejsc, a kiedy sanepid zaczął wlepiać mandaty, to nagle ci najwięksi krzykacze zamilkli i obiecanej pomocy prawnej nie było. Znajoma, właścicielka małego lokalu, dostała do zapłacenia karę w wysokości 30 tys. zł. Nie pomógł jej nikt, a na prawnika, który pójdzie z nią do sądu i wywalczy cofnięcie nałożonej kary, nie było ją stać. Nie wiem, co dzieje się z nią teraz, ale lokal przestał istnieć.
Zobacz też: Otwarte lokale w Trójmieście. Czy biznes idzie w parze z odpowiedzialnością?

Dzięki uczestnikom programu "Love Island", którzy drobiazgowo relacjonowali w mediach społecznościowych swój pobyt w Sopocie, mogliśmy zobaczyć, co w czasie pandemicznych obostrzeń dzieje się w jednym z tamtejszych klubów.
Dzięki uczestnikom programu "Love Island", którzy drobiazgowo relacjonowali w mediach społecznościowych swój pobyt w Sopocie, mogliśmy zobaczyć, co w czasie pandemicznych obostrzeń dzieje się w jednym z tamtejszych klubów. Screen ze strony Pudelek.pl

Imprezy, których nie ma, a na których każdy chciałby być



Dziś o takich dużych, jawnie organizowanych imprezach prawie się nie słyszy. Nie oznacza to jednak, że ludzie nie imprezują, bo w konspiracji bawi się całe Trójmiasto.

- Działa wiele klubów, ale też wiele imprez organizuje się w wynajętych na ten cel miejscach - apartamentach, loftach, halach - informuje jeden z imprezowiczów. - Z ulicy nie wejdziesz. Informację na temat tego, gdzie dokładnie i kiedy odbędzie się impreza, dostajemy najczęściej SMS-em, dopiero godzinę przed rozpoczęciem. Taki SMS trafia do naprawdę zaufanych osób, z bardzo wąskiej listy. Dzięki temu organizatorom udaje się zachować całkowitą poufność. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy nie zdarzyło się ani razu, aby wytropiła nas policja albo sanepid.
Zobacz też: Imprezowe Trójmiasto - clubbing umarł, ale ludzie się bawią

Wpisanie się na listę upoważniającą do udziału w imprezie, której "nie ma", nie jest prostą sprawą.

- Trzeba znać człowieka - managera klubu, organizatora - albo załapać się jako osoba towarzysząca - tłumaczy nasz imprezowicz. - Po ostatniej wpadce, kiedy zabawę na jednej z imprez w sopockim klubie relacjonowali w mediach społecznościowych uczestnicy reality show, organizatorzy są bardzo wyczuleni na to, kogo wpuszczają. Czasem nie ma szans, żeby osoba z listy weszła z kimś, kogo sobie przyprowadzi.

Uczestnicy "Love Island" LEKCEWAŻĄ PANDEMIĘ i bawią się w klubie w Sopocie! (ZDJĘCIA)



To zdjęcie zostało wykonane przed wprowadzeniem obowiązujących obostrzeń. Obecnie restauracje mają zakaz obsługiwania gości w ogródkach, ale nie mogą im zabronić korzystania z rozstawionych stołów i krzeseł. A ci chętnie je zajmują, bo wygodniej jeść - nawet posiłek na wynos - na siedząco niż na stojąco.
To zdjęcie zostało wykonane przed wprowadzeniem obowiązujących obostrzeń. Obecnie restauracje mają zakaz obsługiwania gości w ogródkach, ale nie mogą im zabronić korzystania z rozstawionych stołów i krzeseł. A ci chętnie je zajmują, bo wygodniej jeść - nawet posiłek na wynos - na siedząco niż na stojąco. fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

Jedzenie na wynos z konsumpcją w restauracji



Restauracje mają zakaz serwowania dań spożywanych na miejscu. Mogą jedynie świadczyć usługi z dowozem bądź na wynos. Nie mają jednak wpływu na to, gdzie taki gość zdecyduje się zjeść to, co chwilę wcześniej odebrał.

- Kto w ostatnich miesiącach odwiedził Wyspę Spichrzów, ten wie, o czym mowa - opowiada Marta, pracująca w sklepie z pamiątkami. - Nie zdziwiło was, dlaczego przy Długim Pobrzeżu nie są pochowane meble z ogródków, skoro i tak nie można przyjmować gości? Domyślam się, że właśnie po to, żeby klient, po odebraniu jedzenia, mógł sobie wygodnie usiąść i zjeść. Restauracja jest kryta - sama miejsc nie oferuje, ale też nie przegania tych, którzy z nich korzystają.

Jedzenie na telefon i z dowozem - Trójmiasto



Wtajemniczeni wiedzą, że nie ma też problemu ze zjedzeniem obiadu wewnątrz restauracji.

- Kiedy odbieraliśmy pizzę, pan, który nam ją wydawał, zapytał, czy nie chcielibyśmy zjeść jej na miejscu, po czym zaprowadził nas za bar, do sali zasłoniętej kotarą, gdzie przy stolikach siedziało już kilkanaście innych osób - opowiada Marcin. - Skorzystaliśmy, bo było zimno i nie chciało nam się jeść na ulicy.
Nie możemy odwiedzać ulubionych restauracji, ale to nie oznacza, że restauracja nie może odwiedzić nas - w dodatku z zastawą, kelnerem, a przede wszystkim z szefem kuchni. Taką wyjątkową ofertę przygotowało kilka trójmiejskich lokali.
Nie możemy odwiedzać ulubionych restauracji, ale to nie oznacza, że restauracja nie może odwiedzić nas - w dodatku z zastawą, kelnerem, a przede wszystkim z szefem kuchni. Taką wyjątkową ofertę przygotowało kilka trójmiejskich lokali. fot. Sztuczka/Facebook.pl

Drugie życie restauracyjnych piwnic



Z zewnątrz nic nie widać - kuchnia wydaje posiłki, które następnie odbierają kurierzy. Ruch w restauracji jest, ale kontrolowany. Nie ma się do czego przyczepić. Przynajmniej do czasu, kiedy nie zejdzie się do piwnicy.

- Znajomi zaproponowali, żeby zebrać się większą grupą i w jednym z domów zorganizować kolację przygotowywaną przez szefa kuchni z jakiejś restauracji - niedawno pojawiła się taka usługa - opowiada nasz informator. - Podczas ustalania szczegółów ze strony restauracji padła propozycja, żeby takie spotkanie zorganizować w ich piwniczce, bo szefowi kuchni jednak lepiej gotować "u siebie". Natychmiast się zgodziliśmy, bo nie robiło to nam żadnej różnicy - i tak spotkaliśmy się w takim samym gronie, jak miałoby to miejsce w domu któregoś z nas, a i bałaganu nie będziemy musieli później sprzątać. Wszystko wypadło znakomicie, usługę poleciliśmy znajomym i z tego, co wiemy, obecnie jest problem z terminami. Wszyscy oczywiście zachowują dyskrecję co do miejsca, bo nikt nie chce nikomu zaszkodzić. A takie wyjście do restauracji pozwala nam zachować psychiczną równowagę w tym trudnym czasie.
Przykłady kreatywnego obchodzenia się z obostrzeniami można mnożyć.

- Lodowisko funkcjonuje jako kwiaciarnia i na wyjściu dostajesz kwiatka, burgerownia przyjmuje zamówienia wysłane SMS-em i odsyła godzinę odbioru z kodem do furtki, ale nie ingeruje w to, na ile tam wejdziesz i czy zjesz na miejscu - opowiada internautka w jednej z zamkniętych grup na Facebooku. - Nikt oczywiście nie siedzi tam w maseczkach, bo jak jeść z założonym "namordnikiem"?

Z klientki na modelkę, czyli koło ratunkowe branży urodowej



Na imprezę czy do restauracji nie wypada pójść z odrostami, dlatego klientki nawet nie biorą pod uwagę tego, że ktoś mógłby im całkowicie odciąć dostęp do fryzjerów bądź stylistów rzęs czy paznokci. Rząd wprawdzie zabronił, przynajmniej do 18 kwietnia, świadczenia takich usług, ale przy odrobinie sprytu można zakaz obejść.

- Znajomy dostał instrukcje SM-em. Na domofonie trzeba było odpowiedzieć odpowiednim hasłem, chyba "na kawusię". Potem przez tylne drzwi, jeszcze przez jakiś balkon i jesteśmy u fryzjera - opowiada Andrzej.
Wiele salonów aż takiej partyzantki nie prowadzi. Ich właściciele postanowili działać nadal, ale zgodnie z prawem. Zmieniono jedynie charakter świadczonych usług - zamiast umawiać klientki na konkretne zabiegi bądź usługi, umawia się je na szkolenia, podczas których wcielą się w rolę modelek.

- Niemal natychmiast po tym, jak premier ogłosił, że salony fryzjerskie i kosmetyczne zostaną zamknięte, w systemach rezerwacyjnych, obok wolnych terminów, pojawiła się informacja, że to zapisy na szkolenia - opowiada Mariola. - Takie szkolenia to nic nowego. Już wcześniej można było wziąć w nich udział w charakterze modelki, a z racji tego, że obsługująca nas osoba dopiero się szkoliła, to my płaciliśmy mniej za np. bardzo drogi zabieg (za makijaż permanentny brwi np. 200 zł zamiast 800). Teraz ceny nie są niższe, a obsługują nas pracownicy salonów. To ma być ich osobisty trening.
Zobacz też: Oblężenie salonów fryzjerskich i kosmetycznych przed sobotą

Nie można strzyc włosów? Fryzjer z Bytowa postanowił przeprowadzać zabieg ich częściowej bądź całkowitej amputacji. Procedury medyczne nie są przecież zawieszone.
Nie można strzyc włosów? Fryzjer z Bytowa postanowił przeprowadzać zabieg ich częściowej bądź całkowitej amputacji. Procedury medyczne nie są przecież zawieszone. fot. G.N.F Barber Shop Pinkiert/Facebook.pl

Lekarze trenują upiększanie, fryzjerzy amputują włosy



Podobnie jak stylistki włosów, paznokci czy rzęs, tak i lekarze zajmujący się medycyną estetyczną postanowili wykorzystać czas pandemii na trening umiejętności. A że najlepiej się ćwiczy na żywym modelu, to i poszukiwania osób, które użyczą odpowiednią część ciała do ćwiczeń, są bardzo intensywne. Efekty takich szkoleń model czy modelka mogą zachować dla siebie, dlatego konieczne będzie uiszczenie przez nich opłaty za wykonany zabieg.

W chwili kiedy lekarze ćwiczą upiększanie, fryzjerzy zabrali się za leczenie włosów, a konkretnie za jego najbardziej radykalną formę, jaką jest amputacja.

- Informujemy, iż postanowiliśmy zastosować się do ogłoszonych dziś obostrzeń związanych z zakazem strzyżenia włosów i zarostu, w związku z czym chcielibyśmy poinformować Państwa o tymczasowej zmianie usług na zabiegi częściowej amputacji włosów i zarostu - informowała 25 marca br. bytowska klinika G.N.F Barber shop Pinkiert na swojej stronie na Facebooku.
Przedsiębiorcy kombinują, jak mogą, żeby przetrwać na rynku. Nie zawsze ich działania są niezgodne z prawem. Najczęściej po prostu kreatywnie do niego podchodzą.
Przedsiębiorcy kombinują, jak mogą, żeby przetrwać na rynku. Nie zawsze ich działania są niezgodne z prawem. Najczęściej po prostu kreatywnie do niego podchodzą. fot. czytelnik Trojmiasto.pl

Kombinują wszyscy, z handlem włącznie



Kombinują nie tylko branże rozrywkowa, gastronomiczna czy urodowa, ale też handlowcy. Duka sprzedaje akcesoria dla zwierząt, a RTV Euro AGD artykuły spożywcze. To już czwarty lockdown dla handlu wielkopowierzchniowego, więc pomysłów na "kreatywne" podejście do przepisów jest coraz więcej. Choćby na przeniesienie handlu w sieci pod... sklep.

Czytaj więcej: Akcesoria dla zwierząt w sklepie z naczyniami, spożywcze w RTV AGD

Kombinują też hotele, siłownie, kluby fitness, a ich działania w tej materii są już tak zaawansowane, że zatrzymując się w jakimś miejscu, nie wiemy, czy jeszcze kupujemy nocleg, czy może wynajmujemy powierzchnię biurową, przestrzeń do coworkingu, teren pod warsztaty czy może uczestniczymy w jakimś szkoleniu. Zwiększyła nam się też liczba zawodowych sportowców, bo od kiedy tylko oni mogą korzystać z siłowni, wystawianie stosownych zaświadczeń o zawodowym charakterze treningów idzie taśmowo.

Przykłady kreatywnego obchodzenia się z prawem można mnożyć. Niektóre wydają się niedorzeczne, ale ostatnie miesiące pokazały, że możliwe jest dosłownie wszystko.

- Puby wynajmują "przestrzeń biurową", siłownie i baseny są zamknięte, ale nagle popularne jest wyrabianie licencji triathlonisty - wylicza Randal. - W jednym z hoteli we Władysławowie zameldowanych było 300 osób, a właściciel tłumaczył, że przygotowują się do "turnieju szachowego". Mnie już nic nie zdziwi.

Szybki test przed meczem czy koncertem? Niektóre kraje już próbują



Rząd dokłada obostrzenia, przedsiębiorcy kombinują, a logiki brak



Ostatnie miesiące pokazały, że przedsiębiorcy są w stanie zrobić bardzo wiele, aby móc pracować i zarabiać na życie. Wielu z nich zapewnia, że są w stanie wdrożyć niezbędne procedury bezpieczeństwa, aby nic, co robią, nie stanowiło zagrożenia dla ich gości czy klientów. Dlaczego zatem rząd, zamiast skorzystać z tej propozycji i przejąć kontrolę nad faktycznym ograniczeniem ryzyka zakażenia koronawirusem, dorzuca kolejne obostrzenia, wiedząc, że i tak nie będą respektowane? To pytanie musi pozostać bez odpowiedzi...

Jak jednak pozostać obojętnym wobec tego, że krajową gospodarkę się zatrzymuje, a organizowane pod patronatem rządu koncerty, jubileusze czy uroczystości odbywają się bez najmniejszych przeszkód? Jak wytłumaczyć to, że fryzjer może iść do Żabki, sprzedawca z Żabki nie może iść do fryzjera, ale wspólnie mogą pójść do kościoła?

Opinie wybrane


wszystkie opinie (268)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Kultura

W tym roku nie Noc, lecz Weekend Muzeów. Co warto zobaczyć?
Weekend Muzeów. Zaplanuj zwiedzanie

Kulinaria

Otwarcie ogródków gastronomicznych już w najbliższą sobotę
Otwarcie ogródków gastronomicznych

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    W którym roku oficjalnie zostało otwarte gdańskie zoo?