• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Półmetek Openera z rekordową frekwencją

Łukasz Stafiej
1 lipca 2016 (artykuł sprzed 6 lat) 
  • Pogoda na Openerze jest taka, jak co roku - kapryśna. Openerowiczom przelotne deszcze w dobrej zabawie jednak nie przeszkadzają.
  • Nagroda za ulewny deszcz w środa - piękna tęcza, na tle której wszyscy robili sobie zdjęcia.
  • Florence and The Machine - gwiazda pierwszego dnia Openera. Jej pełen pozytywnej, hippisowskiej energii show przyciągnął dziesiątki tysięcy fanów.
  • PJ Harvey przygotowała muzyczny spektakl dopracowany w każdym calu. To było spotkanie z awangardową muzyką na najwyższym poziomie.
  • Tłumy pod główną sceną. Organizatorzy już drugiego dnia ogłosili rekordową frekwencję.
  • Savages, czyli kobiecy kwartet, który dał najgłośniejszy i najbardziej energetyczny koncert pierwszego dnia.
  • W Openerze uczestniczą nie tylko nastolatki, ale również całe rodziny z dziećmi.

Dziesiątki tysięcy osób uczestniczą w festiwalu Opener. W środę tłumy oglądały koncert Florence & The Machine, a w czwartek Red Hot Chili Peppers, największą gwiazdę imprezy. O widzów koncert konkurował z meczem Polska - Portugalia, który transmitowany był w specjalnej strefie kibica. Spora część festiwalowiczów na lotnisko w Babich Dołach przyjechała jednak nie dla muzyki, ale dla atmosfery samego miejsca. Impreza jest na półmetku i potrwa do nocy z soboty na niedzielę.



Tegoroczny program festiwalu Open'er jest jednym z najmocniejszych w ciągu swojej piętnastoletniej historii. Nic więc dziwnego, że już drugiego dnia organizator zanotował rekordową frekwencję na terenie lotniska w Babich Dołach.

- Już teraz wiemy, że tegoroczna edycja jest rekordowa pod względem frekwencji. Każdego dnia na festiwalu jest co najmniej 60 tysięcy osób. Unikalnych uczestników całej imprezy będzie dużo ponad 100 tysięcy. Pełną frekwencję podamy po zakończeniu imprezy - poinformował drugiego dnia szef agencji Alter Art Mikołaj Ziółkowski.

Openerowcy cieszą się z gola Lewandowskiego.



Ogromne zainteresowanie imprezą widać było w środę przy dworcowym punkcie wydawania opasek w Gdyni. Miał on rozładować kolejki przed wejściem na festiwal i stał się ofiarą swojej popularności. Ludzie czekali w ogromnym tłoku. Koszmar przeżywali również kierowcy, którzy zarówno w środę, jak i czwartek stali nawet kilkadziesiąt minut w korkach na Estakadzie Kwiatkowskiego. Dobrze zrobili ci, którzy wybrali bezpłatne autobusy korzystające z szybszych buspasów.

Pierwszego dnia wpadkę zaliczyła openerowa nowość, czyli opaski zbliżeniowe, które - razem z kartami płatniczymi - zastąpiły kupony, którymi dotąd można było na festiwalu płacić. Opaska miała ułatwić i przyspieszyć transakcje, ale w środę system się przeciążył i powodował jeszcze większe kolejki i frustracje festiwalowiczów. Ze stoickim spokojem większość przyjęła z kolei przelotne opady. Deszcz na festiwalu to już tradycja, a foliowa peleryna i kalosze to podstawowy ekwipunek uczestnika. Z resztą w środę aura nagrodziła uczestników - na niebie pojawiła się piękna tęcza, na tle której wszyscy robili sobie zdjęcia.

W czwartek po godz. 17 na polu festiwalowym na chwilę zrobiło się nerwowo. W strefie gastronomicznej nieopodal pawilonu VIP ogniem zajął się jeden z food trucków. Przez pół godziny wejście na teren imprezy było zamknięte, co spowodowało spore zatory przy bramkach. Służby porządkowe szybko jednak opanowały sytuację - pożar ugaszono, nikt nie został ranny.

Basista RHCP śpiewa "Polska, Biało-Czerwoni".



Papryczki, kibice i kobiety

Pod względem muzycznym czwartek należał do głównego headlinera festiwalu - Red Hot Chili Peppers. Amerykanie zaprezentowali świetnie przygotowany rockowy show, w którym każdy elementem pasował do siebie niczym części układanki: sceniczne szaleństwo, kontakt z widzami, psychodeliczne wizualizacje i pełne funkowej, tanecznej energii piosenki. Może i nie był to występ zaskakujący, ale dla fanów w pełni zadowalający. Papryczki zagrały niemalże koncert życzeń, w tym kilka swoich największych, chóralnie odśpiewanych przez fanów przebojów, między innymi "Otherside" czy "Californication".

Zobacz zdjęcia ze strefy kibica na Openerze

Amerykanie o widzów musieli konkurować z polską reprezentacją piłkarską, która w tym samym czasie rozgrywała ćwierćfinałowy pojedynek na Euro z Portugalią. W utworzonej niemal w ostatniej chwili specjalnej strefie kibica drużynę Lewandowskiego dopingowały dziesiątki tysięcy osób. Ci, którzy wybrali koncert, i tak co chwila nerwowo zerkali na smartfony. Na mecz nie pozostali obojętni również Red Hot Chili Peppers - basista Flea parokrotnie, niemal bezbłędną polszczyzną zaintonował "Polska, Biało-Czerwoni". Fanów wprawiło to w ekstazę.

W środę scenami Openera rządziły kobiety. Florence and The Machine pod główną sceną zgromadziła tysiące fanów już na godzinę przed rozpoczęciem występu. Było to największe wydarzenie pierwszego dnia i wywołało ogrom emocji wśród publiczności. Wokalistka - choć nie była w życiowej formie - nadrabiała charyzmą i świetnym kontaktem z widzami. Z pewnością dla wielu - szczególnie najmłodszych - uczestników było to najważniejszy punkt w całym festiwalowym programie. Z kolei najgłośniejszym i najbardziej energetycznym koncertem okazał się występ Savages. Cztery wystylizowane na dandyski-artystki dały pełen nieokiełznanego punkowego żywiołu popis bezkompromisowego grania z wyraźnym, feministycznym przekazem. Statyczny i wyreżyserowany do ostatniego scenicznego ruchu i gestu był z kolei występ PJ Harvey. Legenda awangardowego rocka zaprezentowała przejmujący muzyczny spektakl będący zarówno pacyfistycznym antywojennym manifestem, jak i doskonałym artystycznie przedstawieniem.

  • Kibiców na terenie festiwalu można było spotkać już od wczesnych godzin w czwartek.
  • Flea, basista RHCP, szalał po scenie z gitarą i śpiewał kibocowskie "Polska, Biało-Czerwoni".
  • Kuba Błaszczykowski niestety karnego nie strzelił. Wielu kibiców się wręcz rozpłakało.
  • Foals - koncertowa petarda.
  • W festiwalowym muzeum można oglądać wystawę i kulturze rave i jej wpływach na sztukę współczesną.
  • W kilku strefach gastronomicznych można spróbować kilkudziesięciu różnych rodzajów jedzenia ulicznego.
  • Gol Polaków w strefie kibica. Naszej reprezentacji kibicowało podczas Openera (i koncertu RHCP) kilkadziesiąt tysięcy osób.
Nie tylko muzyka

Są jednak i tacy, dla których to wcale nie muzyka jest najsilniejszym magnesem przyciągającym na lotnisko w Gdyni. O imprezach na polu namiotowym krążą legendy, ale tak naprawdę to atrakcje dla tych najwytrwalszych. Tysiące młodych osób na festiwal przychodzi po prostu dla atmosfery samego miejsca. Wciągają na siebie najlepsze ciuchy i buty, stylizują fryzury i wyruszają na swoją najważniejszą imprezę lata. Koncertami interesują się przy okazji - raczej zaliczają je, a  nie w nich uczestniczą. Mniej ważne dla nich jest to, jak dany artysta wypadł i co zagrał. Liczy się przede wszystkim strzelone telefonem selfie na tle sceny i wideo wrzucone na Snapchacie.

Tacy festiwalowicze częściej niż na scenę, patrzą w ekran telefonu. Sprawdzają, kto, gdzie się zameldował, kto wrzucił lepiej pozowane zdjęcie, gdzie akurat przechadza się ich ulubiona blogerka z orszakiem swoich fanów. Ich tłumy spotkać można w miasteczku festiwalowym, które na kilka dni staje się najmodniejszą galerią handlową w mieście. Festiwalowicz spełnić tutaj może wszystkie swoje zachcianki: obejrzeć film i sztukę teatralną, kupić ubranie od hipsterskich projektantów czy nawet, zrobić manicure i przystrzyc brodę.

Miasteczko to również raj dla kulinarnych maniaków. Kilkadziesiąt barobusów sprzedaje niemalże każdy rodzaj ulicznego jedzenia. Są: burgery, zapiekanki i pizza z pieca opalanego drewnem. Zjemy meksykańskie tacos, chińskie pierożki i japońską zupę ramen. Poza tym: bajgle, kanapki z szarpaną wołowiną, naleśniki, falafele, hummus i - tegoroczna nowość - ręcznie robione tajskie lody. A do tego oczywiście hektolitry niskoprocentowego piwa. Oraz ogromne kolejki przed każdym ze stoisk.

Jeszcze dwa dni

Piątek i sobota, czyli dwa ostatnie dni czterodniowego festiwalu zapowiadają się deszczowo - szczególnie wieczorami. Opady przeczekać można pod dachem - na przykład festiwalowego muzeum, gdzie prezentowana jest wystawa o kulturze rave w latach 90. i jej związku ze współczesną polską sztuką czy oglądając pokazy w namiocie modowym. Albo inaczej - można wyschnąć uprawiając fitness albo grając piłkę w otwartej po raz pierwszy w tym roku strefie sportowej, która cieszy się sporym powodzeniem.

W piątek na scenach zobaczymy m.in. Wiz Khalifa, LCD Soundsystem i Sigur Ros. W sobotę: Bastille, Kygo, At The Drive In oraz największą gwiazdę weekendu - Pharrella Williamsa. Karnety weekendowe kosztują 399 zł, za bilet jednodniowy zapłacimy 239 zł.

Wydarzenia

Open'er Festival 2016

festiwal muzyczny, muzyka alternatywna, rock / punk, pop

Zobacz także

Opinie (92) 2 zablokowane

  • ciu ciu (15)

    Ale cukier...
    Fajnie ze ludzie nie dojechali na koncerty ...

    Postali sobie pod Dworcem,

    Niektorzy w autobusach puszkach...

    Niektórzy w korkach na parking...

    Mieszkańcy w gigantycznych godzinnych korkach...

    szczerze i obiektywnie ?

    Te wąskie ulice nie nadają się aby w tym miejscu robic taki festiwal - a jesli tak to na biletach powinien być podany szacunkowy czas dojazdu- czyli od 1 do 4 godzin...
    A mieszkańców pominięto i jeszcze prosba od miasta aby przestawili sie na komunikację miejską- która prawie nie jeździła. ...

    • 90 44

    • Ale marudzisz (8)

      Pod dworcem stali tylko ci zupełnie nieogarnięci żeby dostać opaski. Operacji wymiany biletu na opaskę należało dokonać przed głównym wejściem na festiwal, gdzie nie było żadnej kolejki, a obsługujący umierali z nudów.
      Komunikacja była zorganizowana perfekcyjnie. Autobusy zasuwały jeden za drugim, więc na wejście do pojazdu nie trzeba było czekać. To taksówkarskie pały wbijające się masowo na buspas uniemożliwiały płynny przejazd na festiwal.

      • 22 25

      • LUL (5)

        No rzeczywiście, jeden za drugim a kilka tysięcy ludzi czekało na kolejny autobus - a razej puszkę dla tego plebu. Buspas jest dla autobusów lub trolejbusów oraz innych pojazdów wykonujących odpłatny przewóz osób, a taksówka się do tego dolicza. Ogólnie fajna antyreklama miasta, myślę że wiele osób powoli się zastanawia żeby stąd spier... do normalnych miast a nie do przereklamowanej wsi z wyjazdowymi 2 drogami na krzyż w każdym kierunku.
        Ogólnie transport powinni zorganizować aby to bydło było oddzielone od mieszkańców, a Ci co wracają do domu mogli normalnie (w tym mieście i tak się nie da bo zawsze są korki wszędzie) wracać. Proponuję następnym razem tak jak uchodźców do tratwy i niech wiosłują.

        • 27 16

        • (1)

          to spierd... przyglupie, w gdyni takich idiotow nam nie potrzeba

          • 14 20

          • Przyglupie? Dalej badz zadowolony z tej wsi z której każde inne miasto ma ubaw bezwartościowy śmieciu. Takich tu Ci pod dostatek, sami swoi.

            • 9 10

        • a czy ty kolego byłeś kiedykolwiek gdzieś w innym mieście na dłużej niż jeden dzień? (2)

          W każdym mieście w godzinach szczytu masz korki...pokaż mi proszę miasto gdzie ich nie ma!

          • 12 8

          • A czy ja mowie ze w innych miastach nie ma? W Gdyni jest ten problem ze godziny szczytu zaczynają sie o 7 a kończą o 18. Morska, estakada, hutnicza, wyjazd na Gdańsk. Przeciez to ciągle stoi. Do tego świetne miasto gdzie komunikacja miejska to autobusy. W innych miastach masz tramwaje, metra itp. A skm która omija większość Gdyni dla znacznej części mieszkańców to tylko dojazd w jedyne słuszne miejsce czyli Gdańsk. Lepiej wydawać kasę na kompleksy typu lotnisko czy tez kosmodrom ( no tu juz sie rzeczywiście postarali) niż żeby zapewnić normalne dojazdy i drogi. Innowacyjne miasto a w środku betonowa ciągle sie sypiaca estakada. Miasto w ktorym mieszkaniec sie nie liczy tylko kasa. Szkoda mi takich ludzi co jak konie widza co im sie pokaze i zadowoleni z zycia, a dla innych staja sie pośmiewiskiem i obiektem do kpin ( przykład: Obiektywny ktory nawet jednego argumentu nie potrafi wypisać, tylko same obelgi jak ostatni przyglup a potem w Gdańsku tak mówią o ludziach z Gdyni... I najwidoczniej maja racje).

            • 9 7

          • Koeln :D

            • 1 0

      • (1)

        Tak? To jak nazywało się to, gdzie stałem 1.5 godziny? Żenada... Zerowa organizacja, jestem naprawdę bardzo zawiedziony. Dotarcie na festiwal zajęło mi 4 godziny...

        • 14 1

        • To trzeba było wsiąść w autobus...

          zamiast zasuwać pieszo z Wejherowa. Mieszkam w Sopocie i dojechanie na festiwal zajęło mi 1,5h. Powrót od momentu zakończenia koncertu do wejścia do domu trwał 55 min. Nie ma powodów do narzekań.

          • 7 4

    • każdy może sobie sam przeliczyć czas dojazdu na podstawie chociażby googli i informacji o kolejkach

      • 0 9

    • pomijam mieszkanców, ale uczestnicy chyba wiedzą że tzreba być dużo wczesniej? (2)

      nawet na głupi koncert w hali czy mecz na stadionie przybywa się odpowiednio wcześnie

      a tysiące więcej ludzi w jednym miejscu to oczywista oczywistość dłuższy czas 'dojazdu'

      • 11 4

      • Oczywiste

        Ale niektórzy nigdy tego nie zrozumieją.

        • 6 1

      • Niekoniecznie

        Bywalam na openerze wielokrotnie i dojazd nigdy nie wygladal w ten sposób. Zaplanowalam dojazd tak,aby byc duzo wcześniej przed koncertem foals,a i tak dotarlam gdzies w polowie...A wielu ludziom dojazd zajal 3-4h! Organizatorzy dali d* po calosci w tym roku

        • 1 1

    • po co komunikacja? niech jadą rowerami albo biegną!

      • 4 0

    • Kolego komunikacja miejska jeździ i to na okrągło. Załadowana jak sam wiesz skoro byłeś. Zobacz co się dzieje w nocy , po prostu ktoś ryzykuje życiem tych ludzi

      • 4 0

  • (7)

    Mieszkam na obłuzu i w d*pie mam korki 4 dni się przemęcze,najważniejsze że ludzie są pozytywni i zakochali się w Gdyni,a po festiwalu korki i tak będą dalej bo estakady w remoncie i chyba druga nie wyrośnie sama po openerze.bawcie się dobrze do białego rana

    • 223 26

    • (5)

      Czyli mozna pozytywnie...w dobie marudzenia taka postawa jest bezcenna :)

      • 45 10

      • (4)

        Większość osób nie marudzi tylko się cieszy. Tylko na tym portalu jest zlot pisowskich maruderów :)

        • 15 13

        • wyznawca Szczurka??

          • 6 6

        • (1)

          To Gdańsk marudzi -Gdynia nie nie musi. W centrum jest mnóstwo pozytywnie zakręconych ludzi, żeby zjeść coś na Starowiejskiej czy świętojańskiej trzeba czekać w kolejce. Świetna impreza, świetni ludzie, korki ? jakoś strasznych nie ma niż zwykle. Mieszkacie w mieście dużym mieście - zawsze w takich miastach są korki , w Kartuzach korków nie ma.

          • 14 7

          • No właśnie widzę... Nie marudź!!!

            • 4 0

        • Na wiecach KOD też są pisowscy maruderzy?

          • 7 0

    • polaki muszą marudzić

      • 3 1

  • Impreza jest super, faktycznie cos w tym jest, ze atmosfera to chyba podstawowy magnes openera

    Brawo Gdynia !!

    • 64 14

  • Do autora: jakie Babie Doly?!

    • 10 14

  • Szczurek mam nadzieję, że ostatni raz dałeś 10 baniek do tego festiwalu (6)

    W Kosakowie. Człowieku widziałeś te korki? Do domu z małymi dziećmi jechałam 1.5 godziny. Zrób najpierw dojazd, PKM i poszerz Kwiatkowskiego a dopiero organizuj takie imprezki. Wiem, wiem, nie da się.

    • 71 91

    • (2)

      Kogo obchodzą twoje dzieci ?

      • 29 23

      • Szczurek to ty napisałeś??? nikt inny nie zdobyłby się na podobną nikczemność!

        • 9 17

      • a

        Mnie obchodzą - pracownika UM w Gdyni

        • 3 4

    • pisowska maruda (1)

      mamusiuuuu, jechałem 1,5 godziny do domu błaaaaaaa!!!!szloch szloch chlip chlip....

      • 17 15

      • dlaczego mieszasz w to politykę wyznawco Szczurka? wszędzie widzisz tylko pis?

        kaczor śni ci się w nocy? to pewnie tzw mokre sny:)!!!

        • 15 4

    • :)

      Proszę Pani też mam małe Dziecko do którego jechałam godzinę z pracy i co z tego? To zaledwie kilka dni i korek się rozładuje. Proponuję koncercik na rozluźnienie.. Jak nie w tym to może w przyszłym roku. Bawcie się dobrze Openerowiecze !!

      • 7 6

  • W porównaniu z Woodstock (10)

    jeżeli chodzi o frekwencję to wypada blado, na Woodstocku bawi się ponad 400 tysięcy, lepsza organizacja i wszystko o 70% tańsze.

    • 69 35

    • Tam młodzi ludzie nie płacą tyle kasy i burmistrz Kostrzyna nie dopłaca 10 milionów złotych!

      • 34 3

    • To jedz na Woodstock (3)

      taplać sie w błocie, przy muzyce mało znanej i przypadkowej

      • 26 18

      • No faktycznie mało znanej...porządną muzyka to gimbusy nie znaja

        • 16 3

      • a co na openera nie zabierasz kaloszy?

        Widziałem osobiście jak zapieprzali z kaloszami z gumkami, żeby im g*wno do butów nie naleciało :)

        • 13 1

      • Malo znana?

        Wybacz, ale piszac takie bzdury osmieszasz sie. Tylko totalny ignorant muzyczny moze napisac taka rzecz.
        ps. nie mam nic do openera, bylam jest fajnie, ale woodstock to prawdziwy festival wolnosci :)

        • 7 2

    • I sr*nie po lasach z tysiącfem innych osób jednocześnie. Syfstock :D (1)

      • 12 8

      • Brawo!

        Twoj komentarz to pelna klasa, az kipie z zazdrosci, ze jestes taki blyskotliwy,

        • 4 3

    • bo opener, to lansik dla gimbazy w rurkach, woodstock to jest coś ;)

      • 12 4

    • właśnie chciałam to napisać

      • 4 0

    • mniej nie zawsze znaczy gorzej, porównuj porównywalne

      inna oferta muzyczna, inne koszty

      • 3 0

  • sharp niepodoba sie to co tu robisz do widzenia .

    • 15 20

  • Serio? (4)

    " Koncertami interesują się przy okazji - raczej zaliczają je, a nie w nich uczestniczą. Mniej ważne dla nich jest to, jak dany artysta wypadł i co zagrał. Liczy się przede wszystkim strzelone telefonem selfie na tle sceny i wideo wrzucone na Snapchacie. "

    Serio?! Tragedia.....

    • 64 9

    • Niestety serio.... (1)

      Sama. Widziakam

      • 28 2

      • apple bezmózgowie

        Obok mnie parka sobie co parę minut robiła samojebki, z zapalniczą, dziubkami i innymi chu**mi mujami... Chyba ta część społeczeństwa pierwsza wyginie

        • 27 1

    • Dokładnie tak.... (1)

      Podczas rhcp bawiłam się na maksa, ale widać było w otoczeniu osoby, które non stop odświeżały media społecznościowe, robiły selfie i nagrywały filmy. Zabawne, że z ogółu były to smutne twarze, które uśmiechały się maksymalnie tylko do zdjęcia.... Odłóżcie te smarfony i zacznijcie żyć!!!!! ;))))

      • 40 3

      • Zakaz wnoszenia smartfonow na openera!

        taki zakaz zrobił by furore...offline festival ...

        • 32 3

  • z perspektywy młodych mieszkańców (5)

    wiadomo że będą bronić Openner,
    ale spójrzcie tuż obok:
    Nie każdemu musi się podobać Opener,
    Nie każdy słucha takiej muzyki,
    Nie każdego stać na taki bilet,
    Nie każdy może jezdzić w takich korkach - z powodu dusznosci w autobusach, braku klimy w samochodach lub po porstu z powodu klaustrofobii.
    Starsi ludzi są i bedą i nie koniecznie im to pasuje,
    Matki z dziećmi duszące się w autobusie z Gdyni do Rewy 1,5 godziny też...
    Albo czekając w deszczu i burzy bez wiaty na przystanku na autobus do domu 57 minut - podczas gdy obok przejeżdża 46 autobusów Opener...
    W Wyobraźni młodych Hipsterów - Nie ma takiego słowa jak Tolerancja- która kończy się w zaduszonych autobusach -rozwalona ze zgrzewkami najtańszego piwska na kolanach - gdy tym czasem ludzie wracający po prostu z pracy lub osoby słabsze, starsza...muszą tolerować to zachowanie???
    Na tym polega fenomen opernera?

    Tak...lubię młodzież...

    • 72 51

    • Powiedz to bucowi z urzędu miasta. On tego nie rozumie.

      • 16 6

    • Dobre!!!

      • 13 2

    • 1) nikt nie każe Ci jechać na openera
      2) nikt nie każe Ci słuchać takiej muzyki
      3) raz do roku każdy jest w stanie odłożyć 500 zł. To tylko 1,5 zł dziennie do skarbonki. Zamiast fajek i piwka szybko się uzbiera.
      4) nie możesz jeździć? to nie jeździj. korki to nieunikniona rzecz niezależnie od festiwalu. (codzienne raporty z obwodnicy)
      Matki z dziećmi jakoś się do tej Gdyni z Rewy dostały. Teleportem? czy też w duszącym i przeladowanym autobusie?

      4 dni w roku. Jeden z największych festiwali w Europie, przyciąga masę turystów zza granicy którzy zostawiają tu tysiące euro. To jest fenomen openera

      • 30 25

    • Z perspektywy czytelnika...

      To popełniłeś najgłupszy tekst jaki chyba można popełnić - przeczytaj jeszcze raz. Piszesz o fenomenie openera wogole nie znając tematu?
      Przecież wymieniłeś powody dla których nie lubisz takich wydarzeń, a fenomen openera dotyczy tego co sie dzieje na festiwalu.
      Idź i nawrzucaj 60tys ludzi ze masz straszny ból d.. przez openera

      • 8 13

    • wyluzuj...

      to tylko 4 dni :)

      • 0 1

  • super !!! (2)

    • 13 10

    • (1)

      Wczorajszy koncert RHCP to jakaś porażka. Mam wątpliwości czy to był koncert zespołu rockowego. Grali jak na festiwalu w Opolu...

      • 8 5

      • lipa

        Dokładnie. Nie dość że zaczęli z opóźnieniem to jeszcze skończyli przed czasem. Grali raptem 1h40min. bez bisów ( edit; ostatnie 2 utwory były bisami :-(( ) bez swojej sztandarowej piosenki Under the bridge i paru innych, bez większych rewelacji...Jak napisał autor- "chodziło raczej o zaliczenie koncertu". Szkoda. Jeśli tak wyglądają wszystkie ich koncerty to nie warto było pieklić się godzinami w kolejkach, korkach i pod sceną żeby zobaczyć namiastkę rockowego show

        • 4 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Ogród Świateł

w plenerze, pokaz

Jarmark Bożonarodzeniowy

jarmark

Henryk Miśkiewicz & Przyjaciele

jazz

Nowe Lokale

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

Open'er 2022 bilety: