Wiadomości

Portishead: potęga i elegancja

Rozedrgana gitara Adriana Utleya (po lewej) zapowiada nadejście głosu Beth Gibbons.
Rozedrgana gitara Adriana Utleya (po lewej) zapowiada nadejście głosu Beth Gibbons. fot. Agnieszka Potocka / trojmiasto.pl

Portishead w Operze Leśnej zagrali dokładnie tak, jak oczekiwali tego fani. Perfekcyjnie dopracowane aranżacje, na setliście największe przeboje, a sam zespół - tajemniczy, nieco wycofany i skąpany w mroku. Fani nagrodzili występ gromkimi brawami, bo brystolczycy zaprezentowali się w świetnej formie: brzmieli potężnie i dostojnie.



Koncert Portishead był (prawdopodobnie) wspaniały. Niestety, ja do tej wspaniałości dostępu miałem niewiele, bo przypadły mi w udziale skrajne miejsca w skrajnym sektorze. Toż to pech. Czeka człowiek na ten koncert od czasów liceum, a tu taki klops. Z mojego fotela widać było więc boczne ścianki głośników, które skutecznie zasłaniały prawie całą scenę. Osoba, która projektowała widownię Opery Leśnej, powinna do końca życia siadać na tym miejscu i przepraszać widzów, którym przyszło zajmować krzesła w tym sektorze.

Ale koniec lamentów. Koncert Portishead to w końcu spełnienie marzeń obecnych trzydziestokilkolatków, którzy w latach dziewięćdziesiątych przeżywali moc wzruszeń słuchając takich piosenek, jak "Roads", "Sour Times" czy "Glory Box". Zespół wie o tym doskonale, bo na setliście znalazło się sporo utworów z najpopularniejszej płyty brystolczyków pt. "Dummy". To były czasy, gdy światem muzyczny rządziła telewizja MTV. Siadało się wówczas przed telewizorem i cierpliwie czekało na rozedrgany dźwięk gitary Adriana Utleya, który zwiastował niechybne nadejście charakterystycznego wokalu Beth Gibbons.

I to wszystko dostali trójmiejscy fani Portishead ponownie, na żywo w Operze Leśnej. Brzmienie gitary Utleya było dokładnie takie samo jak na płycie. Ten przester i to tremolo - każdy kto słyszał je choć raz zapamięta do końca życia i rozpozna bez pudła po pierwszych trzech nutach. I będzie czekał na głos Beth Gibbons, w którym jest tajemnica, magia i moc. Niestety ten głos nieco ginął w natłoku dźwięków, przykrywany momentami przez mocarne basy i perkusję. Przez to muzyka Portishead, pełna smaczków i detali, na żywo nieco traciła. Aczkolwiek odbiór mógł się różnić znacząco, w zależności od zajmowanego miejsca - akustyka w Operze Leśnej potrafi płatać figle. Pewne jest jedno - realizator nie oszczędzał głośników i w podczas takiego "Machine Gun" bas dudnił tak potężnie, że swędziały w uszach bębenki.

Podczas tej ostatniej piosenki zespół pozwolił sobie (jedyny raz w trakcie koncertu) na wyraźną manifestację polityczną. Na ekranie pojawiły się bardzo sugestywne, antywojenne wizualizacje, które w połączeniu z "karabinowym", elektronicznym bitem i wspomnianym już basem, robiły piorunujące wrażenie. Ten polityczny przekaz można znaleźć także na koszulkach sprzedawanych podczas koncertów.

To nie jest zespół, który na koncertach robi show. Muzycy grali skupieni na własnych instrumentach, skąpani w mroku. Beth Gibbons, schowana pod obszerną, jesienną (męską?) kurtką, nic nie mówiła między utworami - muzyka była najważniejsza. Mimo to publiczność żywiołowo nagradzała brawami kolejne piosenki, a na koniec na stojąco oklaskiwała ulubieńców z Wielkiej Brytanii.

Przed Portishead na scenie pojawił się duet Skalpel, który, co było pewnym zaskoczeniem, zaprezentował się w... kwartecie. Marcinowy Cichemu i Igorowi Pudło pomagali bowiem Joanna Duda (instrumenty klawiszowe) i Jan Młynarski (perkusja), czyli duet J=J. A w zasadzie był to kwintet, bo swoje laptopy, w pierwszej linii, między muzykami, rozłożył dbający o wizualizacje VJ Spectribe.

Było to zaskoczenie pozytywne, bowiem elektryczne piano Joanny Dudy i akustyczna perkusja Jana Młynarskiego ożywiły dość statyczne "show" prezentowane przez Skalpela. Duet J=J w naturalny i elegancki sposób "wmieszał" się pomiędzy samplowane dźwięki - ba niektórzy twierdzili, że skradł Skalpelowi show. Po koncercie słychać było tu i ówdzie: "szkoda, że żywe instrumenty nie były bardziej wyeksponowane".

Portishead w Operze Leśnej zagrali dokładnie tak, jak oczekiwali tego fani. Perfekcyjnie dopracowane aranżacje, na setliście największe przeboje, a sam zespół - tajemniczy, nieco wycofany i skąpany w mroku. Fani nagrodzili występ gromkimi brawami, bo brystolczycy zaprezentowali się w świetnej formie: brzmieli potężnie i dostojnie.

"Glory Box" to jeden z największych hitów Portishead.

Opinie (56) 3 zablokowane

  • Chłopie! (do Borysa K.) (4)

    Jeśli czekasz na ten koncert od czasów liceum, to warto było odrobinę pomyśleć i kupić sobie porządne miejsce przy scenie, a nie wbijać się jak zwykle za darmo jako "dziennikarz" i narzekać na słaby widok. Poza tym frekwencja była tragiczna i sami organizatorzy zachęcali przed występem Portishead do przesiadek i zajęcia wolnych miejsc w najlepszych sektorach.
    Po co się powtarzasz pisząc trzy razy to samo? W pierwszym akapicie zawierasz podsumowanie artykułu, potem nieudolnie rozwijasz myśl, aby w ostatnim akapicie napisać jeszcze raz te same frazy. Tak, już do nas dotarło, że byli "skąpani w mroku" oraz "brzmieli potężnie i dostojnie". Mówisz o czasach liceum, a tym czasem poziom Twoich artykułów mógłby nie wystarczyć do zaliczenia egzaminu gimnazjalnego.
    Dział Kultura bardzo mnie interesuje i jest mi niezmiernie przykro gdy widzę Twoje nazwisko pod kolejnymi artykułami. Czy naprawdę nie ma w redakcji nikogo innego, kogo można by wysyłać na ważniejsze wydarzenia kulturalne w Trójmieście?
    P.S. Jak już dawno zauważyłem, krytyka Borysa K. jest nie do przyjęcia i wszelkie negatywne komentarze są natychmiast usuwane. Mimo to i tak nadal będę to piętnował.

    • 118 4

    • No tak to już jest z Borysem

      i z każdym kto próbuje zajmować się czymś do czego najwyraźniej nie jest stworzony.

      • 35 2

    • odnioslem to samo wrazenie

      Borysie, czy placa Ci od napisanego znaku? Dlatego piszesz po 3 razy to samo?

      P.S. pomijam fakt, ze mozna bylo sie przed Portishead przesiasc pod sama scene...wiec co to za fikcyjny problem z miejscem?

      • 25 0

    • Borys jak zwykle potwierdza swoją pewną wygraną w Skrzydłach Trójmiasta.. To ta sama merytoryka przekazu, co "Temu policjantowi należy się nagroda."

      • 16 0

    • też kiedyś próbowałem wyjaśnić to nieporozumienie jakim jest zatrudnienie pana Borysa na tym stanowisku

      i jego przełożony rozbrajająco stwierdził, że Borys to jego znajomy ze szkoły. Inaczej mówiąc: nie mamy pańskiego płaszcza,- i co nam pan zrobisz??

      • 1 0

  • Najwięcej było numerów z Trójki

    A nie z debiutu. I to one robiły największe wrażenie.

    • 14 3

  • !! (3)

    cudowny koncert. porównywalny do tego w Poznaniu w 2011

    • 6 5

    • Nie tylko. (1)

      W zeszłym roku w Krakowie zagrali tak samo.

      • 2 1

      • Może grają z playbacku

        • 3 0

    • W Poznaniu był lepszy odbior publiczności

      Tam też koncert mi się bardziej podobał, może dlatego że pierwszy

      • 2 0

  • Ceny biletów, a przesiadki... (1)

    Koncert spełnieniem marzeń... jednak organizacyjnie, pomysł z przesiadaniem się ostatnich ławek do pierwszych rzędów, gdzie cena była dość wysoka był chyba nie do końca przemyślany... czemu po prostu nie było jednolitej ceny biletów??? Przez pierwsze 15 minut Portishead, były pielgrzymki w poszukiwaniu miejsc i wypraszaniu osób z wykupionych miejscówek... Przeszkadzało to w odbiorze koncertu.

    • 37 0

    • Skandal!

      Przyznaję rację! Kupiłam bilety dla siebie i męża po 350zl/szt, aby obejrzeć koncert z bliska. Po kilku minutach zaproszono ludzi z końca widowni do samego początku! Wielki pan usiadł przed nami i mój widok był ograniczony! Pomysł Pani prowadzącej nie był najlepszy. Odebrała mi Pani przyjemność z koncertu i zdeptała moje pieniądze, które zapłaciłam. Bardzo mi przykro, ale to brak szacunku do mnie!

      • 9 3

  • PORTISHEAD - perfekcyjnie, mocno i mrocznie - ani jednego zbędnego dźwięku

    Nagłośnienie bardzo dobre
    Vizuale bardzo dobre

    Recenzja Borysa - DNO DNA

    • 48 3

  • (4)

    Nieco wycofany, skąpany w mroku, siedzący w bocznym sektorze Borys Kosakowski nie zauważył że koncert był znakomity pod każdym względem. Tylko po co pisać recenzję występu, którego się dobrze nie widziało ani nie słyszało?
    A było fantastycznie!!! Zespół, którego wielkim fanem nigdy nie byłem zagrał tak że miałem ciarki na plecach, nagłośnienie i realizacja koncertu - pierwsza klasa. Dźwięk mimo że chwilami bardzo głośny zawsze czysty i selektywny. Akustyka opery leśnej tez zaskakująco dobra (znowu dziwi ze Pan Borys czegoś nie słyszał, ale tak już biedaczyna ma). Świetny koncert, fantastyczne wydarzenie, bardzo się cieszę że byłem i absolutnie nie żałuję wydanych 250 pln, choć to ostatnie uważam za bandytyzm.

    • 57 0

    • (3)

      za cene biletu podziekuj p. Lenie Duli, mecenas trojmiejskiej kultury

      • 15 1

      • nie wiem kto za to odpowiada za te ceny (2)

        Ale mam takie ogólne wrażenie (i to nie dotyczy tylko Trójmiasta, ale całej Polski) że ci co mają talent do wyciągania publicznej kasy, często nie mają talentu do organizacji takich wydarzeń i potem okazuje się, że frekwencja marna a bilety są dużo droższe niż w Hiszpanii, Niemczech i Belgii. Ktoś potrafi to wyjaśnić? Czy ci ludzie nie umieją negocjować z managerami zespołów, czy problem leży gdzie indziej?

        • 15 0

        • zorganizuj podobne wydarzenie to uzyskasz odpowiedzi na wiele ze swoich pytan, (1)

          • 3 12

          • ha!

            wiedziałem, że zaraz pojawi się jakiś mądrala, który zaraz odpisze coś w stylu: jak ci się nie podoba, to zrób lepiej :D

            Nie muszę nic organizować, bo inni już to robią, tylko pytanie, czemu ci ze wsparciem publicznym robią to drożej niż na zachodzie?

            • 16 1

  • skąpany w mroku skąpany w mroku skąpany w mroku (1)

    tyle się dowiedziałem:)

    • 27 0

    • to pewnie dlatego że zespół był...

      ..skąpany w mroku! :-)

      • 3 0

  • do fanów (5)

    czy czasem nie zagrali w połowie koncertu jednego premierowego utworu z planowanej płyty ?

    • 1 0

    • (2)

      nie, to był Chase the fear, numer ktory nie zmieścił sie na płycie 3

      • 5 0

      • :) (1)

        haha:) chase the tear

        • 1 0

        • ;)

          ...pewnie dlatego tak rzadko coś u nich się dzieje...

          • 0 0

    • Tak

      Tak, był jeden utwór, którego nie znałem.

      • 0 0

    • Chase the Tear

      Jak w tytule - numer nagrany dla Amnesty International. Ostatnio dość regularnie grają go na żywo.

      • 6 0

  • no ale przecież...

    ...oni byli SKĄPANI W MROKU! :D

    • 16 0

  • organizacja (3)

    Koncerty świetne.Dużo miejsc było wolnych, a mimo to kolejki po piwo i do kibelków ogromne. Coś tu jest nie tak. Natomiast w szoku byłam jak za kibel kazali płacić 2 zł. To już sopocka żenada i wyciąganie kasy.

    • 58 0

    • dodatkowo parking 10ziko i przymusowe oddawanie butelek z wodą "w celach bezpieczeństwa" i brak przy tym przeszukiwania kieszenie tez daje do myslenia.

      • 13 1

    • dlatego unikam wielkich spedów

      bo co rusz ochrona i stewardzi zaskakuja...wody nie mozna wniesc ale scyzoryk tak:))) w koszt biletu za koncert powinno byc wliczony parking i toaleta....przeciez to jest zenujące i niech mi kros powie ze my e europie jestesmy :))

      • 8 1

    • A czy nie jest tak, że jak sprzedają piwo,

      to toalety powinny być za darmo?

      • 13 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

03

października

Święto Hal Targowych w Gdyni Gdynia, Hala Targowa

04

października

Maleńczuk + Rhythm Section ... Gdańsk, Stary Maneż

11

października

10. Alternatywne Targi Ślubne Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Koncert skrzypcowy w zaskakującej scenerii
Koncert w zaskakującej scenerii
Roztańczony introwertyk. Artur Rojek w Starym Maneżu
Rojek w Starym Maneżu

Kulinaria

Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Szampańsko i rybnie. Kolacja komentowana w Grand Blue
Kolacja komentowana w Grand Blue

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Zbigniew Kosycarz to znany: