Wiadomości

stat

Primal Scream - radość na twarzach fanów

Choć zespół Primal Scream porwał do zabawy publiczność dopiero po kilku utworach, koncert był dla obecnych w klubie B90 sporym wydarzeniem.

Klub B90 w piątkowy wieczór wypełniony był tłumem szczęśliwych i roztańczonych ludzi. W tak dobry humor wprawił ich występ zespołu Primal Scream. Zresztą była to transakcja obustronna. Muzycy ze sceny zeszli dopiero po ponad dwóch godzinach grania, na koniec rozdzielając wśród fanów gitarowe kostki, grzechotki i tamburyn.



Lata świetności Primal Scream to głębokie lata dziewięćdziesiąte. A już wtedy muzycy tworzący zespół nie byli nowicjuszami - wcześniej grali w takich zespołach jak Jesus & Mary Chain czy Stone Roses. I choć jeszcze w 2006 roku ich singiel wdrapał się na szóste miejsce brytyjskiej listy przebojów, to w Polsce nie był szczególnie popularny. Trudno więc było przewidzieć reakcje fanów na przyjazd Szkotów do Gdańska. Tym bardziej, że całkiem niedawno Primal Scream gościli w Katowicach na OFF Festivalu, więc wielu miłośników tego zespołu już go widziało.

Publiczność jednak nie zawiodła. Klub B90 może nie pękał w szwach, ale pod sceną zgromadził się kilkusetosobowy tłum. Początek koncertu to było swoiste badanie terenu. Primal Scream prezentowało utwory ze swej najnowszej płyty "More Light", które publiczność przyjęła ciepło, aczkolwiek z rezerwą. Były to mocne gitarowe piosenki, ale choć osadzone w szybkich rytmach, to publiczność była jakby przytłoczona ich intensywnością.

W połowie zasadniczej części koncertu, która trwała około półtorej godziny zespół zaczął odkurzać przeboje sprzed lat. Napięcie jakby zeszło i przez zespół zaczęła przepływać energia. Najpierw zaczęły tańczyć pierwsze rzędy najzagorzalszych fanów, a po kilkunastu minutach pląsał już cały klub. Primal Scream zaprezentowali praktycznie cały wachlarz umiejętności, mieszając rytmy house'owe, r'n'b, rave, a nawet techno z psychodelicznym rockiem, dokładając do tego elementy gospel i soul. Posępna dotąd twarz wokalisty i mistrza ceremonii Bobbiego Gillespie rozjaśniła się, a na jego ustach pojawił się uśmiech, który nie zniknął już do końca koncertu.

Po zakończeniu głównej części występu (wcale niekrótkiej), mogłoby się wydawać, że niemłodzi już muzycy udadzą się do garderoby na zasłużony odpoczynek. Publiczność nie zdążyła jednak porządnie "poprosić" o bis, a artyści Primal Scream ponownie pojawili się na scenie. To był ten moment, gdy energia publiczności zaczyna napędzać zespół w niespodziewane rejony. Zachwyceni Szkoci zagrali ponad czterdziestominutowy set, w którym znów mieszały się przeróżne style muzyczne. Były więc utwory przypominające twórczość Rolling Stones, były i numery przywołujące na myśli taneczne klasyki George'a Michaela. Z komputera (niestety, ale przymykamy na to oko) popłynęły nagrane w studio ścieżki gospelowych chórków i funkowej sekcji dętej, a Primal Scream urządzili w B90 brit-popową dyskotekę.

Bobby Gillespie nie krył wzruszenia, widząc tak gorące przyjęcie trójmiejskiej publiczności. Na koniec muzycy, jakby na wyścigi, zaczęli rozdawać wśród widzów kostki gitarowe oraz listy utworów, na pamiątkę po występie. Konkurs szczodrości wygrał wokalista, który na koniec wręczył najwierniejszym fanom dwie grzechotki i tamburyn. Widzowie nasyceni muzyką i szczęśliwi opuszczali klub z uśmiechem na ustach.

Dodajmy, że przed Primal Scream zaprezentował się trójmiejski zespół The Shipyard, który zaprezentował m.in. kilka utworów z planowanej na początek 2014 roku drugiej płyty. Piotr Pawłowski i spółka błysnęli świetną formą koncertową i bardzo starannie dopracowanym brzmieniem. Fantastycznie współbrzmiał zimnofalowy bas Pawłowskiego, z przestrzennymi gitarami Michała Miegonia, a wszystko to napędzał nowy (ale grający jak stary) Michał Młyniec.

Niesiony energią kolegów frontman Rafał Jurewicz bynajmniej nie odstawał od reszty zespołu silnym i pewnym wokalem wyśpiewując swe niewesołe melodie a'la Ian Curtis z Joy Division. Zespół za tydzień wchodzi do studia, a jeśli prezentuje taką formę na koncertach, można wierzyć, że praca w studiu też przyniesie świetne rezultaty.

Opinie (28)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

01

czerwca

Kino Samochodowe - Gdynia Gdynia, Gdynia Arena

05

czerwca

Kino samochodowe - Kino Kul... Gdańsk, Stadion Energa Gdańsk

14

czerwca

Targi PupiLove Gdańsk, Galeria Metropolia

Kultura

Trójmiejski street art w pigułce - najważniejsi twórcy i ich dzieła
Trójmiejski street art w pigułce

Kulinaria

Kawa w domu jak z kawiarni. Dobre ekspresy do kawy
Kawa w domu: dobre ekspresy do kawy
Otwarte tarasy na galeriach handlowych w Trójmieście
Otwarte tarasy na galeriach handlowych

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Związany z Gdynią, polski saksofonista jazzowy, to: