Pure Phase Ensemble dokonało rzeczy niemożliwej

Siedem - sięgających czasem nawet kilkunastu minut kompozycji - stało się przestrzenią dla popisów muzycznych wyobraźni z przeróżnych światów.


Płyta międzynarodowego projektu Pure Phase Ensemble "Live at Spacefest" wydana przez gdańskie Nasiono Records jest dowodem na to, że rzeczy niemal niemożliwe w muzyce nadal się zdarzają.



Płytę Pure Phase Ensemble "Live at Spacefest" można kupić m.in na stronie wydawcy www.nasiono.net.
Płytę Pure Phase Ensemble "Live at Spacefest" można kupić m.in na stronie wydawcy www.nasiono.net. mat. prasowe
Karol Schwarz, trójmiejski muzyk i założyciel wydawnictwa Nasiono Records miał marzenie. Miał też sporo szczęścia, bo w grudniu ubiegłego roku udało mu się je wcielić w życie. Zostało nazwane Spacefest i stało się pierwszym w Trójmieście festiwalem gitarowej psychodeli spod znaku takich gatunków jak space-rock czy shoegaze. Jakby tego było Schwarzowi mało, wpadł na pomysł z pozoru szalony. Zwołał na muzyczne warsztaty jedenastu trójmiejskich i dwóch brytyjskich muzyków. Zamknęli się na kilka dni w sali prób i pod wodzą Raya Dickaty'ego, byłego członka legendarnego Spiritualized, zaczęli komponować.

To jak udało się zapanować nad tak różnymi osobowościami artystycznymi, jak Jaime Harding (ex-Marion), Piotr Pawlak (Kury), Tomasz Żukowski (Sunday Arkestra), Borys Kossakowski (Towary Zastępcze), Michał Miegoń (Kiev Office), Joanna Kuźma (Folder, Asia i Koty) - żeby wymienić tylko kilka nazwisk - pozostaje tajemnicą kapelmistrzów tego przedsięwzięcia: Schwarza i Dickaty'ego. Zakończyło się jednak sukcesem. Ttrzynastoosobowa space-rockowa orkiestra pod szyldem Pure Phase Ensemble swoimi kompozycjami niczym asteroid powaliła z kosmiczną mocą zachwyconą publiczność, która uczestniczyła w koncertowej premierze materiału na festiwalu.

Płyty koncertowe:

Zobacz wyniki (36)
Po kilku miesiącach dopieszczania w studio zarejestrowanego wtedy materiału, wychodzi on na światło dzienne w postaci wydanej przez Nasiono koncertówki. Choć z odtwarzacza nie płynie oczywiście ta sama energia, co podczas odbioru materiału na żywo, warto posłuchać ponadgodzinnego "Live at Spacefest" bez emocjonalnych wspomnień. Choćby po to, żeby przeżyć te emocje od nowa.

Siedem - sięgających czasem nawet kilkunastu minut kompozycji - stało się przestrzenią dla popisów muzycznych wyobraźni z przeróżnych światów. Otwierający płytę instrumental "Electric Glide" z wokalizami Kuźmy serwuje w pigułce zawartość całego krążka, czyli połączenie - w różnym natężeniu - improwizowanego jazzu, psychodelicznego rocka i niepokojącej elektroniki. Ta cisza przed burzą zostaje przerwana dwoma wręcz piosenkowymi "No Movement" i "High Flats", w których o palmę pierwszeństwa kłócą się napędzające rytm saksofony oraz przebojowy wokal Hardinga.

W stan zaskoczenia wprowadza oparta na tradycyjnej melodii kompozycja "Crucifixion", która z prostej melodii staje się eksperymentem na gitarowe przetworniki, klawisze saksofonów i piski generatorów. Zaraz potem słuchacz musi zmierzyć się z leniwym, łagodnym, post-rockowym "Bowie", by po chwili wpaść po uszy w najpiękniejszą kompozycję albumu - oszczędną muzycznie balladę "Frost" ze wspaniałym, pełnym smutku wokalem Kuźmy. Krążek zamyka energetyczny i piosenkowy "Darkest Sun", w którym Harding ponownie udowadnia, że wciąż jest świetnym rockowym wokalistą.

Pure Phase Ensemble udało się osiągnąć rzecz we współczesnej muzyce coraz mniej możliwą. Twórczo przetwarzając - przez wielu uważane za zgrane do cna - tradycje gitarowej psychodeli, wypracowali świeże spojrzenie na tę muzykę i co najważniejsze dali sygnał do działania w podobnej materii na polu trójmiejskim. Wszystko wskazuje na to, że owocny, bo prace nad tegoroczną edycją SpaceFest idą pełną parą. Podobnie jak przygotowania do drugiej odsłony Pure Phase Ensemble - w innym składzie i z nowym repertuarem. Efekty już w grudniu.

Opinie (18) 1 zablokowana

  • Przeciez Ci ludzie grac nie umieja...

    ... te rzekomy popisy gitarowe to gdzie? Slyszalem material jakis czas temu - nie powala. Mozna to bylo bardziej dopracowac. Kolejna zabawa w laczenie dziwnej muzyki i dziwnych nazw - ze to niby takie jazzy. Od takich muzykow (skoro tacy dobrzy) oczekiwalbym czegos wiecej.

    • 17 19

  • Dlaczego zaraz niemozliwe? Space rock czy jakkolwiek to nazwiemy ma sie dobrze

    na swiecie, wystarczy spojrzec chociazby na Øresund Space Collective czy podobne grupy. To co na zachodzie jest normą u nas jest od razu cudem....

    • 10 1

  • no niestety tak jest

    i tutaj mowa o trojmiescie

    • 4 0

  • Dobra muzyka!

    • 15 7

  • ale maja dobry Pi-aR

    • 8 11

  • bardzo dobra!!

    hejterzy na drzewo

    • 14 1

  • spollo 440

    strasznie przypomina mi to apollo 440 z najlepszego ich okresu

    • 2 2

  • Niestety w Trojmiescie...

    ... kazde tego typu wydarzenie - czy to ze wzgledu na rzadkosc czy tez na "celowe" udziwnianie - pretenduje do miana wydarzenia na skale calego uniwersum. Stad "niemozliwe", "space", "eksperymentalne", "niebywale tworcze"... Tylko, ze nadal to zajezdza kartonami i gazetami z okien. Czad, ze cos sie dzieje. Fatalnie, ze bylejako - i nagrane, i odtwarzane i prezentowane.

    • 5 7

  • Owszem...

    ... wsrod Towarzystwa Wzajemnej Adoracji. Dobrze miec kumpli - dziennikarzy, ktorzy opublikuja wszystko po znajomosci.

    • 10 9

  • muzycy są zmęczeni

    i nieszczęśliwi na tej fotce.
    Czyżby grupowe zatwardzenie?

    • 4 3

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Jarmark Bożonarodzeniowy
Jarmark Bożonarodzeniowy
jarmark
lis 19-24.12
g. 12:00 - 20:00
Gdańsk, Targ Węglowy
Aga Zaryan Christmas Songs
Aga Zaryan Christmas Songs
kolędy i pastorałki
gru 12
niedziela, g. 19:00
Gdańsk, Stary Maneż
Tymek
Tymek
hip-hop
gru 16
czwartek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż

Kulinaria

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Zbigniew Kosycarz to znany: