• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Recenzja filmu "Dzika noc". Ten Mikołaj nie jest święty

Tomasz Zacharczuk
3 grudnia 2022, godz. 08:00 
Opinie (14)

Na listę niegrzecznych dorosłych tego akurat Mikołaja lepiej nie trafić. Brodaty staruszek z filmu Tommy'ego Wirkoli nie ma bowiem w zwyczaju wymachiwać rózgą. Woli siać spustoszenie potężnym młotem i ciskać w rozrabiaków granatami. Paradujący w czerwonym kostiumie gwiazdor serialu "Stranger Things", David Harbour, urządza ekranową demolkę godną popisów Johna Wicka, a w brutalnej i komicznej naprzemiennie "Dzikiej nocy" dostajemy szalony mix "Kevina samego w domu", "Szklanej pułapki" i "Złego Mikołaja". Narodził się kolejny świąteczny klasyk, do którego w rodzinnym gronie i przy ciepłej herbacie zasiadać jednak nie wypada.



Zastawiane przez młodego Kevina pułapki znamy na pamięć, przesłodzone komedie romantyczne wywołują niepokojąco wysoki nadmiar cukru, a oglądane enty raz kaskaderskie popisy Johna McClane'a nie powodują już tak szybkiego bicia serca. Świąteczne kino utknęło jakiś czas temu w hermetycznej bańce, którą z hukiem swoim najnowszym filmem przebija teraz Tommy Wirkola. Jego "Dzika noc" to wymarzony gwiazdkowy prezent dla tych wszystkich, którzy doceniają gatunkową ekwilibrystykę i uwielbiają czarny humor podlany solidną porcją ekranowej przemocy. Ten film jest niczym doprawiony garściami pieprzu wigilijny barszcz. Smak świąt da się wyczuć, ale moc w tym daniu jest wręcz piekielna.

Święty Mikołaj (David Harbour) odkłada worek z prezentami i chwyta za młot, by ratować z opresji małą Trudy, do której przybył z prezentami. Święty Mikołaj (David Harbour) odkłada worek z prezentami i chwyta za młot, by ratować z opresji małą Trudy, do której przybył z prezentami.

Ten Mikołaj do świętych nie należy



Brzuszek, okulary, czerwony kostium, siwa broda. Ten Mikołaj (David Harbour) na pierwszy rzut oka przypomina wielu poczciwych staruszków znanych z bożonarodzeniowych opowieści. Do tego na pozór sympatycznego wizerunku nie do końca pasuje jednak kufel piwa, którym święty raczy się w jednym z londyńskich pubów. Właśnie w takich okolicznościach poznajemy głównego bohatera "Dzikiej nocy". Zgorzkniały, poirytowany faktem, że dzieci coraz rzadziej w niego wierzą i zamiast prezentów żądają gotówki, a już na pewno wyraźnie podchmielony wsiada na sanie i rusza w kolejną świąteczną misję.

Po chwili przeciska się już przez komin okazałej rezydencji Lightstone'ów, gdzie czeka na niego mała Trudy. Rutynową wizytę przerywa nagle seria wystrzałów z broni. Zgraja wykwalifikowanych najemników napada właśnie na posiadłość, a mieszkających w niej bogaczy bierze jako zakładników. Mikołaj początkowo próbuje ukradkiem czmychnąć, ale widząc zatroskaną twarz małej dziewczynki nawołującej go przez walkie-talkie, decyduje się zostać. Na nieszczęście przestępców, którzy jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, jakie piekło na ziemi zgotuje im siwy brodacz.

"Dzika noc" wpisuje się oczywiście swoją stylistyką w nurt kina gwiazdkowego, ale to zdecydowanie pozycja dla dorosłych uwielbiających ekranową jatkę i ceniących niepoprawny humor. "Dzika noc" wpisuje się oczywiście swoją stylistyką w nurt kina gwiazdkowego, ale to zdecydowanie pozycja dla dorosłych uwielbiających ekranową jatkę i ceniących niepoprawny humor.

Świąteczne kino mocnych wrażeń



"Dzika noc" jest przede wszystkim widowiskowym, pozbawionym hamulców, beztrosko brutalnym i dopracowanym pod kątem technicznym kinem akcji, którego twórcy wykazują się sporą kreatywnością. Zwłaszcza w scenach pojedynków. Mikołaj co prawda ma w zanadrzu kilka magicznych sztuczek, ale do eliminowania przeciwników wykorzystuje bardzo przyziemne zagrywki. W ruch idą sople lodu, świąteczne lizaki, choinkowe błyskotki, łyżwy i znaleziony przypadkiem młot. Każdy z tych przedmiotów okazuje się być doskonałą bronią i sposobem na pomysłowe rozkręcenie ekranowej jatki. Makabrycznym popisom Mikołaja towarzyszy nieraz nieoczywiste muzyczne tło. Jak choćby "Christmas Time" Bryana Adamsa podczas demolki w szopie.

O ile Święty jest w tej nietypowej wigilijnej opowieści Brucem Willisem, o tyle mała Trudy przejmuje rolę Kevina. Zafascynowana pomysłowością swojego filmowego rówieśnika (twórcy "Dzikiej nocy" świadomie nawiązują do "Samego w domu") postanawia przygotować równie pomysłowe zasadzki na rabusiów. I w tym właśnie momencie mamy okazję przekonać się, jak by to było, gdyby film o Kevinie dostał najwyższą kategorię wiekową. Marv i Harry mogą mówić o sporym szczęściu. Konfrontacja z małą pomocnicą Mikołaja z "Dzikiej nocy" mogłaby się dla włamywaczy skończyć znacznie gorzej niż blizną po żelazku czy przypaloną fryzurą.

Wiele z pojedynków pokazanych w "Dzikiej nocy" na pewno zapamiętamy. Trzeba przyznać, że scenarzystom nie brakowało pomysłowości w projektowaniu scen walk. Wiele z pojedynków pokazanych w "Dzikiej nocy" na pewno zapamiętamy. Trzeba przyznać, że scenarzystom nie brakowało pomysłowości w projektowaniu scen walk.

Niegrzeczne kino, przednia zabawa



"Dzika noc", poza kanonadą bijatyk i festiwalem niepoprawnego humoru, nie zapomina o akcentowaniu magii świąt (jakkolwiek to brzmi w przypadku produkcji, w której krew leje się strumieniami, a w powietrzu fruwają różne partie ciała). Mamy tu motyw rodzinnego pojednania, istotę spełniania dziecięcych marzeń, a nawet dyskusję nad współczesną rolą św. Mikołaja. Ba, twórcy filmu wplatają w fabułę nawet genezę starca rozdającego prezenty (bardzo niestandardową, a przez to ciekawą, ale trochę za słabo rozwiniętą). Familijny wymiar, choć obowiązkowo z przymrużeniem oka, ma również finał tej niebanalnej historii, choć akurat do zakończenia można byłoby tutaj zgłaszać najwięcej uwag. Zbyt mało fajerwerków jak na tak odjechaną wizję filmowych świąt.

Absolutną petardę natomiast odpala David Harbour, który w roli zgorzkniałych i szorstkich w obyciu, a zarazem dobrodusznych twardzieli z miejsca zdobywa sympatię widzów. Jego Mikołaj jest tak samo wiarygodny, gdy demoluje złoczyńców, jak i wówczas, gdy otwiera się przed małą Trudy i zwierza się dziewczynce ze swoich trosk. Jest coś w tym aktorze, co sprawia, że niezależnie od kreacji da się go polubić od pierwszej sceny. Strzał w dziesiątkę i dowód na to, że Harbour w kinie łączącym akcję z humorem czuje się jak ryba w wodzie. Można przy okazji jedynie trochę ponarzekać, że nie trafił w "Dzikiej nocy" na godnego przeciwnika. Główny czarny charakter to taka bardziej sadystyczna wersja Harry'ergo z filmów o Kevinie.

Oczywiście zaserwowanie filmu Tommy'ego Wirkoli przy wigilijnym stole skutkowałoby niestrawnością wszystkich członków rodziny i straumatyzowaniem jej najmłodszych członków. W tym przypadku nadal bezpieczniejszym wyborem pozostanie Kevin bądź Harry Potter. Jeżeli jednak możemy sobie pozwolić na odrobinę świątecznego szaleństwa w gronie dorosłych, to "Dziką noc" obejrzymy z równie dziką przyjemnością. Takiego powiewu świeżości w produkcjach, których akcja osadzona jest w bożonarodzeniowych realiach, dawno nie było. Przednia zabawa dla lubiących niegrzeczne kino, choć lepiej się do tego w liście do Mikołaja nie przyznawać, bo z tym akurat świętym nie warto mieć na pieńku.

OCENA: 8/10

Film

7.6
21 ocen

Dzika noc

thriller

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (14)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Ogród Świateł (68 opinii)

w plenerze, pokaz

Dubioza Kolektiv

rock / punk

III Bal Równych Szans

bal, imprezy i akcje charytatywne

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

Ile metrów ma wodna ścieżka River Expedition?