Wiadomości

stat

Marszałek zszedł z pomnika. Recenzja filmu "Piłsudski"


Urozmaicający szkolne wykłady multimedialny suplement do lekcji historii, zaś w kategoriach artystycznych jedynie poprawne kino, którego wartość dość mocno zawyża znakomita rola Borysa Szyca. "Piłsudski" przewrotu w polskiej kinematografii nie dokona, choć jednocześnie nie narazi się na ogólnonarodowy lincz. Jeśli film Michała Rosy miał pokazać marszałka z "krwi i kości", to należało jednak skupić się na większej liczbie detali niż bujnych wąsach i garści soczystych cytatów.



Festiwal Filmowy w Gdyni: specjalny serwis Trojmiasto.pl


Awanturnik, kobieciarz, niestrudzony bojownik o wolność Polski, nieznoszący sprzeciwu, nieco apodyktyczny polityk, który krasomówcze popisy najczęściej popierał karkołomnymi, wydawałoby się, działaniami. Na taki wizerunek słynnego naczelnika w swoim najnowszym i najgłośniejszym dotąd filmie zdecydował się Michał Rosa. Odbiegająca od podręcznikowych notek biografia Józefa Piłsudskiego, pomimo że długimi fragmentami potrafi wprost zanudzić, strąca znad głowy marszałka nimb świętości, dzięki czemu pozwala widzowi przez półtorej godziny obcować z człowiekiem, a nie posągiem.

Buntowniczego "Ziuka" (Borys Szyc) poznajemy w chwili ucieczki z rosyjskiego zakładu psychiatrycznego, w którym umieszczono go za nielegalną działalność wydawniczą. Po wydostaniu się na wolność, Piłsudski mozolnie odbudowuje struktury PPS, rekrutuje nowych towarzyszy, a z upływem czasu wprowadza w życie bardziej zdecydowaną strategię - zbrojnego wystąpienia przeciwko znienawidzonemu zaborcy. Nie wszyscy ideologiczni sprzymierzeńcy poprą dość śmiały pragmatyzm, nie zawsze znajdą się niezbędne do realizacji celów pieniądze, nie każdemu napotkanemu rodakowi zależeć będzie na niepodległej Polsce.

"Piłsudski" to aktorski popis Borysa Szyca, który znakomicie udźwignął ciężar odgrywanej postaci. W wielu fragmentach to właśnie aktorski talent Szyca ciągnie film Michała Rosy.
"Piłsudski" to aktorski popis Borysa Szyca, który znakomicie udźwignął ciężar odgrywanej postaci. W wielu fragmentach to właśnie aktorski talent Szyca ciągnie film Michała Rosy. fot. Jarosław Sosiński/ Next Film
Tytułowy bohater rzucane pod nogi kłody traktuje jednak niczym trampoliny, za pomocą których wzbija się coraz wyżej i widzi coraz szersze perspektywy. Skoro nie złamały go kilkumiesięczne tortury prądem, nie jest w stanie zniechęcić go przygasły w narodzie duch bojowy. Woli walki Piłsudskiemu odmówić nie można. Podobnie jak słabości do pięknych kobiet i słownych awantur. Filmowy marszałek nie pogardzi szantażowaniem współtowarzyszy, spiskowaniem, a jeśli jest taka potrzeba, to nawet zorganizuje napad na pociąg. Wszystko w imię wolnej i niepodległej Polski.

Łobuzerski, bądź jak kto woli - awanturniczy wizerunek marszałka nie byłby tak wiarygodny na ekranie, gdyby nie znakomita postawa Borysa Szyca. Między bajki można włożyć już anegdoty o hulace pogrywającym w drugorzędnych komediach. Kto orientuje się we współczesnym kinie i zna dorobek aktora z ostatnich miesięcy lub nawet lat, ten doskonale wie, że Szyc w głównej mierze jest obiektem drwin jedynie filmowych laików. "Piłsudski" nawet ich, może teraz przekonać o olbrzymich możliwościach aktora, który jest w najlepszej zawodowej formie.

Ukryty pod skrzętną charakteryzacją Szyc bezbłędnie potrafi odczytać emocje swojej postaci, a jednocześnie nie popada w nadmierną ekspresję i w żadnym momencie nie traci kontroli nad Piłsudskim. Ujmuje charyzmą i zaangażowaniem, świetnie prezentuje się w kostiumach, umiejętnie korzysta z wileńskiego akcentu, nawet jeśli ten niewytłumaczalnie zanika nagle w połowie filmu. Borys Szyc po prostu wygrywa ten film i w wielu momentach samodzielnie dźwiga go na barkach. Gra z takim polotem i natchnieniem, że pozostała część aktorskiej obsady wypada co najwyżej poprawnie.

"Piłsudskiemu" brakuje odpowiedniej dynamiki, żwawego tempa i... większego budżetu. Niestety widać to w niewielkiej liczbie plenerowych scen i dość oszczędnym korzystaniu z efektów specjalnych.
"Piłsudskiemu" brakuje odpowiedniej dynamiki, żwawego tempa i... większego budżetu. Niestety widać to w niewielkiej liczbie plenerowych scen i dość oszczędnym korzystaniu z efektów specjalnych. fot. Jarosław Sosiński/ Next Film
Poprawność jest tu zresztą słowem-kluczem. "Piłsudskiemu" brakuje wyraźnej iskry, energetycznego zastrzyku, filmowej adrenaliny. Nawet scena obrabowania pociągu, przypominająca aktorskie próby jeszcze przed włączeniem kamery, nie przyspiesza tętna. Im więcej treści i wątków twórcy dorzucają do filmu, tym szybciej zaczyna spadać tempo. Piękne graficzne plansze ilustrujące zmiany czasowe i lokalizacyjne pojawiają się coraz częściej. Owszem, cieszą oko, ale "Piłsudskiemu" za każdym razem jest wtedy bliżej do paradokumentu niż profesjonalnego kina. Z upływem czasu zanika po prostu pomysł na filmową biografię. Szkoda, bo początek jest więcej niż obiecujący.

Nawet ponadprzeciętne wysiłki Borysa Szyca nie są w stanie zatrzeć wrażenia, iż od połowy filmu kończy się również zamysł dotyczący głównej postaci. Michał Rosa co prawda stara się portretować Piłsudskiego z każdej strony, ale bardzo często są to jedynie delikatne machnięcia pędzlem. Brakuje głębi kolorów i głębi psychologicznej. Dość niechlujnie ukazane relacje z żoną i kochanką nie są w stanie na dłużej przykuć uwagi widza. Osobiste dramaty są ledwie zasygnalizowane. Walka o niepodległą Polskę sprowadzona zaś zostaje do kilku szarpanych sekwencji.

W pewnym momencie wydaje się, iż twórcom zbyt mocno zależy na tym, by jak najszybciej przejść do kluczowego momentu, czyli uformowania słynnych legionów i wprowadzenia Piłsudskiego do oswobodzonej już Warszawy. Ostatni fragment filmu można byłoby więc pogrzebać w odmętach pamięci, gdyby nie znów znakomity Borys Szyc i wystąpienie z apelem o niepodległej już Polsce. Jeśli początkowy kwadrans filmu dość znacznie odbiega od szablonowej biografii, to ostatnie pół godziny niestety przypomina o największych wadach specyficznego filmowego gatunku.

Jednym z wielu niedopracowanych wątków w filmie są miłosne relacje Piłsudskiego z żoną (Magdalena Boczarska) i kochanką (Maria Dębska). W konsekwencji obie aktorki mają niewiele do zagrania.
Jednym z wielu niedopracowanych wątków w filmie są miłosne relacje Piłsudskiego z żoną (Magdalena Boczarska) i kochanką (Maria Dębska). W konsekwencji obie aktorki mają niewiele do zagrania. fot. Jarosław Sosiński/ Next Film
"Piłsudski" powstawał z dość konkretnym, sprecyzowanym i całkiem sprawnym konceptem, który ostatecznie w filmie jest zbyt niemrawy, a wręcz nużący. Wygląda to trochę tak, jakby producenci w pewnym momencie przestraszyli się nazbyt ambitnej koncepcji i przypomnieli sobie o tysiącach szkolnych wycieczek, jakie odwiedzają kina przy okazji każdej historycznej produkcji. I do tego w pewnym stopniu sprowadza się film Michała Rosy. Jednakże to wciąż bardzo poprawne, wystylizowane i pierwszorzędnie zagrane kino, którego twórcy udźwignęli niełatwy przecież temat.

W sposobie konstrukcji i narracji film Michała Rosy przypomina goszczącego już w tym roku na ekranie "Kuriera". Oba tytuły łączy dość zachowawcza forma, stroniąca od odważnych inscenizacyjnych i fabularnych eksperymentów. Ważne historyczne postaci jednak potrafią onieśmielić nawet tak wytrawnych reżyserów jak Pasikowski czy Rosa. Atutem, który w tej filmowej konfrontacji przemawia jednak na korzyść nowszej z tych produkcji, jest odtwórca głównej roli. "Piłsudski" bez Borysa Szyca i Piłsudski bez wąsów. Obu tych sytuacji nie sposób zaakceptować.

OCENA: 6/10

Film

Piłsudski

Piłsudski (17 opinii)

6.4
produkcja
Polska
premiera
13 września 2019
czas trwania
1 godz. 42 min.

23

października

Mariza Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

27

października

Artur Andrus i Dorota Miśki... Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

02

listopada

Sławek Uniatowski Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Kultura

Będzie nowa wiceprezydent Sopotu. Joanna Cichocka-Gula odchodzi z Urzędu
Sopot będzie miał nową wiceprezydent
Odkryli Gdynię w grze miejskiej
Odkryli Gdynię w grze miejskiej

Kulinaria

Jesień w trójmiejskich restauracjach
Jesień w trójmiejskich restauracjach
Rodzice małych dzieci w kociej kawiarni. Nie wszyscy szanują regulamin
Rodzice robią problemy w kociej kawiarni

Planuj z nami tydzień

Hevelka, Michał Szpak i pokazy ognia. Planuj tydzień
Planuj tydzień: najciekawsze wydarzenia

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Zespół Golden Life powstał w: