Rotting Christ w Gdańsku: nie było kontrowersji, był świetny koncert

Rotting Christ w żadnym wypadku nie jest zgniłym zespołem. Mimo wieloletniej kariery, która trwa od lat 80., metalowa formacja braci Tolis wciąż jest w wyśmienitej formie. Grecy dali świetny koncert w Drizzly Grizzly, które wypełniło się niemal po brzegi fanami ciężkich brzmień.



Ciężkie brzmienia - sprawdź koncerty w Trójmieście


I od tych fanów też zacznę. Od lat jestem pod wrażeniem koncertowej dyscypliny metalowej braci. Zawsze są na wydarzeniu odpowiednio wcześnie, dzięki czemu nie czeka się w kolejce do wejścia. Co za tym idzie - koncerty mogą się rozpocząć o planowanej porze, ponieważ większość ludzi jest już wewnątrz. Natomiast podczas wydarzenia pełna kultura - przepraszam i dziękuję nie są obce. Do tego świetna zabawa w trakcie koncertu. Przez lata wokół metalowców narosło wiele krzywdzących stereotypów, a prawda jest taka, że można się od nich uczyć zachowania na imprezach masowych.

Czy w Trójmieście brakuje koncertów metalowych?

Zobacz wyniki (203)
A teraz do rzeczy - Rotting Christ. Grecka legenda metalu, która w Polsce ma bardzo wysoki status. I widać to było podczas ich występu. Zresztą ze wzajemnością. Ze sceny często można było usłyszeć, jak ważnym miejscem dla zespołu jest kraj nad Wisłą. I tu nie ma żadnej kokieterii, bowiem niemal od początku istnienia Polacy pokochali tę formację, za każdym razem gorąco ją przyjmując pod sceną.

Koncert Rotting Christ w gdańskim Drizzly Grizzly Mapka był bardzo dobry. Zespół, w którym z oryginalnego składu pozostali jedynie bracia Tolis, podszedł do sprawy z pełnym profesjonalizmem. Zaangażowanie i poświęcenie, z jakim wykonywali kolejne utwory, było naprawdę godne podziwu. Zwłaszcza że przecież po trzech dekadach na scenie można było wpaść w rutynę. Tu o niej nie ma mowy - wciąż od Greków bije pasja i młodzieńcza radość z grania.

Czytaj także: Wywiad z zespołem Dance Like Dynamite



To udzieliło się też publiczności, która ochocza reagowała na zaczepki frontmana, jak i wyśpiewywała wspólnie z nim kolejne refreny. Energia podczas tego wieczoru była rewelacyjna - zaraźliwa z obu stron. Chemia na linii zespół-widzowie spowodowała, że wszyscy, którzy znaleźli się w postoczniowej przestrzeni, nie mieli prawa czuć się zawiedzeni.

Rotting Christ zagrał bardzo przekrojowy koncert. Ale trudno się dziwić - wszelkich wydawnictw w ich dorobku jest multum. Nawet nie ma co zaczynać liczyć. "666" "Apage Satana" czy "Grandis Spiritus Diavolos" musiały się po prostu znaleźć na setliście gdańskiego koncertu. Zresztą bez sensu wymieniać poszczególne kompozycje - czego by nie zagrali, publiczność byłaby zachwycona. Grecy są bowiem uwielbiani przez polską widownię i to było widać w każdej chwili ich występu.


Trzeba też przyznać, że muzyka Rotting Christ jest niezwykle różnorodna. Jasne, kluczem jest tu black metal, ale nie oszukujmy się - mamy tu również thrash, power metal czy nawet momenty przypominające sakralne melodie. Do tego sporo mantrowych zagrywek. Często też pojawiają się chwytliwe melodie czy wokalizy, które momentalnie podchwytywane są przez publiczność. A to wszystko okraszone wspaniałymi gitarowymi solówkami i morderczymi blastami na perkusji. Trzeba to docenić - można grać metal nudny i przewidywalny, ale można też bawić się nim tak, jak robią to właśnie Grecy.

Przez tyle lat na scenie ich muzyka, ale też stylistyka mocno ewoluowały. Widać to nie tylko w tym, jak grają, ale też w wizerunku. Dziś oprawy koncertów Rotting Christ nie są już prowokujące, choć w tekstach piosenek nadal przebija się negatywny stosunek braci Tolis do religii i religijnej symboliki, co jednak w przypadku kapeli black metalowej nie może dziwić. Ba, zagorzali fani Rotting Christ twierdzą nawet, że nazwa zespołu od dawna nie koresponduje już z muzyką, którą obecnie gra zespół. To jednak najlepszy dowód na to, że ten zespół nie potrzebuje skandali, prowokacji, by się muzycznie obronić i zyskać uznanie fanów.

Dawno nie byłem na metalowym koncercie i muszę przyznać, że bardzo mi tego brakowało. To była czysta przyjemność móc obcować z muzyką Rotting Christ. To świadomi artyści, którzy mimo swojego wieloletniego scenicznego jestestwa wciąż zachowali młodzieńczą werwę. A do tego świetnie zdają sobie sprawę z tego, że istnieją tak długo wyłącznie dzięki fanom - miło, że pokazują, że są tego świadomi. A to wcale nie jest takie oczywiste - co pokazały już niejednokrotnie występy światowych gigantów (chociażby na Open'erze).

Opinie wybrane


wszystkie opinie (30)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Kazik
Kazik
rock / punk
mar 11
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
IRA
IRA
rock / punk
mar 12
sobota, g. 17:00
Gdańsk, Filharmonia Bałtycka
Pat Metheny - Side Eye
Pat Metheny - Side Eye
jazz
cze 3
piątek, g. 20:00
Sopot, Opera Leśna

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Co jest tematem przewodnim gdańskiej imprezy Baltic Games?