Wiadomości

stat

"Różnorodność muzyczna jest ogromna". Rusza Globaltica

- Globaltica to nie tylko rozrywka i muzyka, ale również edukacja i otwieranie widzów na inną kulturę - mówi szef festiwalu, Piotr Pucyło.
- Globaltica to nie tylko rozrywka i muzyka, ale również edukacja i otwieranie widzów na inną kulturę - mówi szef festiwalu, Piotr Pucyło. fot. Iwona Wojdowska

- W Afryce muzyka nawiązująca do tradycji jest równie popularna, co pop czy rock. U nas wygląda to zupełnie inaczej - przeciętny słuchacz słyszał o kilku rodzimych wykonawcach etno, ale nie zyskują oni ogromnej popularności - mówi Piotr Pucyło, szef festiwalu Globaltica, który startuje w środę, 22 lipca. W programie m.in. pokazy filmowe oraz koncerty z muzyką etniczną z całego świata. Karnet na piątkowe i sobotnie koncerty w Kolibkach zobacz na mapie Gdyni kosztuje 36 zł.



Łukasz Stafiej: Jakie zespoły w tym roku chcesz odkryć przed publicznością Globaltiki?

Piotr Pucyło: Różnorodność muzyczna na Globaltice jest ogromna. Na pewno czwartkowy koncert w Starej Wozowni zobacz na mapie Gdyni może być wyjątkowym wydarzeniem. Chcemy pokazać dwójkę artystów z różnych stron świata, reprezentujących skrajnie różne kultury, a jednocześnie liczymy na to, że wieczór zakończy się ich wspólnym występem. Zagra Stella Chiweshe z Zimbabwe, która jest legendą muzyki afrykańskiej. Jest nazywana Królową Mbiry, czyli prostego instrumentu o bardzo ciepłym brzmieniu. Składa się on z rezonatora wykonanego z tykwy, kokosa czy puszki albo plastikowego pojemnika. Do niego przymocowane są na dwóch mostkach języczki z bambusa, trzciny czy metalu. Potrąca się je kciukiem i w ten sposób wydobywa się brzęczący, ale bardzo delikatny i ciepły dźwięk. Stella będzie też śpiewała i opowiadała o tradycji swojego ludu Shona, więc to będzie wręcz mistyczne wydarzenie. Po niej wystąpi Hindus Ustad Dharambir Singh, jeden z największych żyjących w Europie sitarzystów. Będzie śpiewał i wystąpi w trio razem z muzykiem grających na santoorze, czyli indyjskich cymbałach oraz muzykiem grającym na tabli, czyli indyjskim instrumencie perkusyjnym. Będzie to klasyczna muzyka indyjska.

To wszystko brzmi bardzo encyklopedycznie, ale wystarczy raz być na Globaltice, żeby przekonać się, że to wcale nie jest impreza dla hermetycznego grona fanów niszowej muzyki.

Staramy się robić wszystko, aby naszą publiczność edukować. Zdajemy sobie sprawę, że dostęp do informacji o tych zespołach, instrumentach czy kulturach jest bezproblemowy w Internecie, ale z drugiej strony wiemy, że wiele osób z naszej publiczności zwyczajnie nie ma pojęcia o ich istnieniu. Nasz festiwal pewne kulturowe i muzyczne wątki sygnalizuje, a zainteresowani potem mogą zgłębiać tę wiedzę. Bo Globaltica to nie tylko rozrywka i muzyka, ale również edukacja i otwieranie widzów na inną kulturę.

Globaltica to festiwal bardzo rodzinny. Główne koncerty odbędą się w parku Kolibki w piątek i sobotę.
Globaltica to festiwal bardzo rodzinny. Główne koncerty odbędą się w parku Kolibki w piątek i sobotę. fot. Agnieszka Potocka/Trojmiasto.pl
Co roku zwracacie uwagę na konkretny problem czy sytuację na świece. Co to będzie tym razem?

Chcemy zwrócić uwagę na sytuację w Mali w Afryce. Gdy wkroczyli tam dżihadyści, było o tym przez chwilę głośno w mediach. Potem ucichło, ale sytuacja wciąż jest trudna. Ludzie spotykają się z prześladowaniami, mają całe mnóstwo zakazów związanych z przyjemnościami życia codziennego. Nie można wykonywać muzyki, nie można tańczyć. Wielu artystów uciekło stamtąd. My zwracamy uwagę na to poprzez koncert projektu Malikanw, czyli Głos Mali. Powołali go do życia twórcy festiwalu Festival au Desert, który przez 10 lat odbywał się na pustyni w okolicach Timbuktu. Impreza była znana na całym świecie. Wspierał ją Bono czy Robert Plant. Obecnie festiwal jest zawieszony, a organizatorzy kontynuują działania na wygnaniu, pokazując kulturę malijską poprzez koncerty na całym świecie. W tym roku są pierwszy raz w Europie. W parku Kolibki zagrają w sobotę. To będzie koncert z przesłaniem. A żeby dodatkowo je wesprzeć, pokażemy dwa filmy dotyczące sytuacji w Mali. W środę w Klubie Filmowym zobacz na mapie Gdyniwyświetlimy przepiękną fabułę "Timbuktu", a w czwartek dokument o festiwalu na pustyni "Last Song Before the War".

Gdzie jeszcze zabierzesz widzów?

Na Kubę, skąd przyjedzie grupa Soneros de Verdad, która uważa się za kontynuatorów Buena Vista Social Club. Być może trochę przesadzają, ale na pewno są jednym z najważniejszych przedstawicieli klasycznego son cubano, choć wprowadzają wiele innowacji. Zresztą wielu z nich było związanych z BVSC. Wystąpią w piątek i na pewno będzie radośnie i tanecznie. W sobotę pojawią się muzycy z Brazylii. Osman Martins & Samba Da Candeia to projekt poświęcony samba-choro, który łączy sambę z muzyką akustyczną i elementami tradycyjnej, bardzo perkusyjnej batucady, znanej choćby z różnych parad w polskich miastach. Ten koncert będzie wyglądał nietypowo, ponieważ muzycy będą siedzieli. Stworzą oni okrąg, w środku którego usiądzie Martins, wirtuoz cavaquinho, instrumentu przypominającego ukulele. W piątek wybierzemy się też na Daleki Wschód z zespołem Ajinai. Tworzą go Mengowie, grupa etniczna z pogranicza Chin i Mongolii. Z jednej strony usłyszymy alikwotowe śpiewy i tradycyjne instrumenty smyczkowe jak morin khuur, czyli fidel z wyrzeźbioną końską główką, na którym można naśladować rżenie konia. Z drugiej - nowoczesne rockowe brzmienia, bo to młodzi ludzie aktywnie udzielający się na scenie pekińskiej.

Kto będzie reprezentował Europę?

Między innymi Serbia. To będzie niespodzianka dla tych, którzy ten region kojarzą muzycznie przede wszystkim z brass bandami, czyli dętymi orkiestrami. Grupa Shira U'tfila prezentuje inną odmianę - muzykę sefaradyjską z Bałkanów, czyli muzykę żydowskich emigrantów z Półwyspu Iberyjskiego. To będzie spokojne granie, bez tej energii znanej z muzyki Bregovica czy Kusturicy. Zagrają w sobotę.

Globaltikę zamknie kolejna niespodzianka. Tym razem dla fanów jazzu.

W tym roku po raz pierwszy uda nam się zaproponować widzom połączenie muzyki etnicznej z jazzem, o czym już długo myśleliśmy. W niedzielę w klubie Atlantic zobacz na mapie Gdyni wystąpi Libańczyk Rabih Abou-Khalil ze swoim trio. To jest postać na scenie etno-jazzowej bardzo znamienita. Z jednej strony artysta o klasycznym, europejskim wykształceniu muzycznym, z drugiej strony - wirtuoz oud, czyli klasycznej lutni arabskiej. Jeden z pierwszych artystów, którzy zaczęli szukać porozumienia między jazzem i muzyką arabską. Poza tym posiada niesamowicie zabawne, abstrakcyjne poczucie humoru, więc jego koncerty są zawsze świetnym show. W Gdyni zagra z włoskim akordeonistą i amerykańskim perkusistą. To będzie taka wisienka na festiwalowym torcie.

Organizacja takiego festiwalu może kojarzyć się z muzyczną etnografią. A przecież tak nie jest. Branża muzyki etnicznej jest bardzo żywa i aktywna.

W Polsce tego typu festiwali jest kilka, ale to wciąż nie przekłada się na popularność tej muzyki. Natomiast na świecie jest to spory rynek z prężnie działającymi targami czy agencjami. Jednak to nie jest tak, że jest to muzyka eksportowa. W Afryce muzyka nawiązująca do tradycji jest równie popularna, co pop czy rock. U nas wygląda to zupełnie inaczej - przeciętny słuchacz słyszał o kilku rodzimych wykonawcach etno, ale nie zyskują oni ogromnej popularności. To wszystko efekt bardzo słabej edukacji muzycznej w naszych szkołach.

Opinie (14)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

16

lutego

Acid Drinkers Gdynia, Klub Ucho

24

lutego

Bolewski | Tubis Gdańsk, Kwadratowa

01

marca

African beats vol. 1 Gdańsk, Parlament

Kultura

Co grają gościnnie w Trójmieście w marcu i kwietniu?
Gościnne spektakle w marcu i kwietniu

Kulinaria

"Zawieszone zupy" w bistro na Przymorzu
"Zawieszone zupy" w bistro na Przymorzu

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: ferie, Dzień Kota i dużo koncertów
Planuj tydzień: ferie i dużo koncertów

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane