Wiadomości

stat

Smutne historie spisane na kacu i tanim papierze. Wywiad z Iskrą

Smutne historie spisane na kacu i tanim papierze to komiksy będące ironicznym komentarzem do otaczającej nas rzeczywistości. O autorze wiemy niewiele - przedstawia się jako Iskra, mieszka w Gdyni, studiował archeologię i etnologię. W swoich pracach nie boi się poruszać kontrowersyjnych tematów politycznych i społecznych, znajdziemy tam też gorzkie refleksje na temat relacji międzyludzkich. Na Facebooku stronę obserwuje ponad 170 tys. osób.



Aleksandra Wrona: Ile prawdy ma w sobie tytuł twojego fanpage'a?

Iskra: Tytuł fanpage'a nosi w sobie raczej genezę jego powstania niż opis procesu twórczego, choć rzeczywiście do tej pory używam taniego papieru. Wracając jednak do początków, pomysł i pierwsze rysunki faktycznie narodziły się w kacowy poranek, kiedy głowa ciąży niemiłosiernie, apetyt rośnie wprost proporcjonalnie do odwodnienia, a humor się wyostrza. Jeden z tych poranków, kiedy nienawidzisz świata i ludzi.

Skąd biorą się smutne historie, które opowiadasz?

Smutne historie biorą się przede wszystkim z obserwacji otaczającej rzeczywistości; z frustracji, bezsilności, złości, ale też rozbawienia, wzruszenia i prostego współczucia. Są to zazwyczaj tematy, które dotykają mnie osobiście, moich bliskich, przyjaciół, jak również abstrakcyjne i ogólnoludzkie. Ważne, by potrafić je "opowiedzieć" na swój nieoczywisty sposób, co zazwyczaj mi się udaje. Tak naprawdę jednak biorą się z wielogodzinnych seansów patrzenia w sufit, rozmyślania i obracania w głowie tematu, kształtowania go. Żadne używki czy stany emocjonalne nie dadzą tyle, co porządne patrzenie w sufit.

Wystawy w Trójmieście


"Jeżeli jesteś osobą, którą łatwo obrazić, proszę, nie wchodź tu" ostrzegasz na swojej stronie. Jak często zdarza ci się, że ktoś czuje się obrażony twoimi rysunkami? Które tematy wzbudzają najwięcej kontrowersji?

Dość często, co uznaję za najlepszy sprawdzian i największą nagrodę (śmiech). Paradoksalnie żyjemy w kulturze ironii, a jednocześnie w nabrzmiewającej kulturze oburzenia i pogardy. Z jednej strony żądamy od naszych adwersarzy dystansu, z drugiej nam samym tego dystansu brakuje. Mówię także o sobie, ponieważ zdarza mi się nad wyraz emocjonalnie i zaciekle włączać w dyskusję. Wracając do tych oburzonych, to byłem już wyzywany od prawa do lewa, więc trudno jednoznacznie stwierdzić powody. Kiedy rysujesz paski satyryczne od pięciu lat, a grono twoich obserwatorów rośnie, zawsze znajdzie się ktoś, komu to, co chcesz powiedzieć, po prostu się nie podoba. Nie sposób robić w satyrze, nie obrażając nikogo. Z tego miejsca gorąco pozdrawiam całe grono ochoczo komentujących na Facebooku i Trojmiasto.pl.

Od ponad pięciu lat umieszczasz swoje rysunki w internecie. Co było impulsem do pokazania ich światu?

Chyba chęć podzielenia się swoim głosem. Internet daje niesamowitą, ale też złudną możliwość usłyszenia i dostrzeżenia w globalnej wiosce, ale prawda jest taka, że nasz głos zazwyczaj gubi się w kakofonii komentarzy, memów, poglądów czy idei. Tworzenie komiksów, często zaangażowanych, po prostu daje mi więcej złudzenia, że ten głos, nawet jeśli nieistotny, jest dostrzegalny, kontestowany. Daje mi to naprawdę dużego kopa do działania.

Twoje rysunki mają całkiem pokaźne grono odbiorców. Na Facebooku obserwuje cię ponad 170 tys. osób. Spodziewałeś się takiej popularności? Jak wpływa to na twoją pracę?

Absolutnie się nie spodziewałem! Komiksy robię już od wielu lat. Wcześniej gnieździłem je na blogach, wrzucałem na inne strony, jak choćby na tę tutaj. Gdzieś w odmętach galerii na Trojmiasto.pl wiszą jeszcze moje komiksy. Później przyszedł czas na Facebook, wraz ze wszystkimi udogodnieniami i możliwościami oraz obostrzeniami i widmem bana. To tutaj właśnie stworzyłem dwa wcześniejsze fanpage'e rysunkowe, czyli SKM Story (cykl komiksów o trójmiejskiej SKM), a także Pudl (protoplasta Smutnych historii). Ten pierwszy zebrał nawet małą społeczność, ale generalnie oba projekty nie wyskoczyły poza bardzo małą, lokalną niszę. Następnie powstał pomysł na Smutne historie... i zaskoczyło.

Słyszałam, że chciałbyś stworzyć komiks fabularny. Pracujesz nad nim? Czego będzie dotyczył?

Jest to pytanie, które mimowolnie rani mnie na wielu poziomach. Owszem, pracuję nad nim, choć prace toczą się bardzo powoli, a to przede wszystkim dlatego, że dzielę czas pomiędzy pracę stacjonarną, komiksy i wiele aktywności, które - z braku lepszego słowa - nazwę hobby, oraz życiem osobistym. Jest to taki projekt, który niczym burzowa chmura unosi się nad moją całą aktywnością i przypomina o niespełnionej ambicji. Doprowadzę go jednak do końca. Nie chcę w tym momencie za dużo zdradzać, przede wszystkim dlatego, by nie zapeszyć, ale mogę powiedzieć, że będzie to komiks smutny.

Studiowałeś archeologię i etnologię, jednak "Smutne historie spisane na kacu i tanim papierze" to połączenie sztuki z socjologią. Skąd taki zwrot w twoim życiu?

Wbrew pozorom między archeologią, etnologią a socjologią czy sztuką jest wiele stycznych, a w samym centrum leży człowiek. Od zawsze rysowałem, tak jak od zawsze interesowałem się człowiekiem na wielu poziomach jego egzystencji, od tej przyziemnej, zakotwiczonej w tu i teraz, po tę duchową czy transcendentną, dlatego też trudno zauważyć mi jakiś konkretny zwrot. Tworzenie "Smutnych historii..." to po prostu kolejny etap emanacji tego zainteresowania.

Komiks, który zlewa się z rzeczywistością. Wywiad z melonem


Jak wygląda proces powstawania poszczególnych komiksów?

Co nieco już o tym opowiedziałem wcześniej, ale mogę rozwinąć temat. Proces ten wygląda różnie, w zależności od rodzaju komiksu: czy jest on tworzony na zlecenie, do mojej stałej rubryki w tygodniku "Wprost", czy po prostu jako komentarz do zastanej rzeczywistości. Czasami pomysł wpada od razu i pozostaje tylko zgrabnie i ciekawie przedstawić go graficznie, innym razem wykluwa się bardzo powoli i potrzebuję rzeczywiście długich seansów patrzenia w przestrzeń nade mną. Wtedy też często ostatnie szlify, poprawki w tekstach uzupełniam już w czasie rysowania. Technika, jaką się posługuję, jest prosta, ale żmudna, gdyż rysunków nie podpieram szkicami, a od razu staram się rysować na czysto. Wynika to z faktu, iż każda smuga po ołówku czy gumce byłaby widoczna na podkręconych parametrach mojego skanera i postprodukcji w programie graficznym. Dlatego też moje biurko wypełnione jest wieloma kartkami z nieudanymi formami tych samych komiksów. Jedno pociągnięcie za daleko i pracę trzeba rozpoczynać od nowa. Jest to co prawda frustrujące, ale efekt czasami wynagradza stracony czas.

"Smutne historie spisane na kacu i tanim papierze" to zbiór obrazków o raczej pesymistycznym wydźwięku. Czy na co dzień też widzisz świat w czarnych barwach?

Myślę, że gdyby spytać moich przyjaciół, to wszyscy zgodnie uznaliby mnie za osobę pogodną, być może za niepoprawnego optymistę i wesołka. To wszystko prawda, ale jest wiele spraw, zjawisk, ludzi i fenomenów, które szczerze mnie przygnębiają, irytują, czasami ranią i wkurzają. Dzięki tej platformie i moim rysunkom mogę sobie z tymi emocjami lepiej poradzić, upuścić trochę pary, a przede wszystkim przemycić swój punkt widzenia. W ogóle uważam, że smutek i śmieszność dzieli mały krok; coś, co dla mnie jest smutnym wspomnieniem, dla innych może być niezwykle zabawne. Smutek jest też dla mnie najszlachetniejszym z uczuć, dlatego zamiast się go bać czy wypierać, staram się go oswoić, zrozumieć i przepracować.

23

listopada

Złoty Jubileusz 50 lat na 1... Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

26

listopada

Basia Gdańsk, Stary Maneż

30

listopada

Percival Schuttenbach Gdynia, Klub Ucho

Kultura

Muzyka Hansa Zimmera w Ergo Arenie
Muzyka Zimmera w Ergo Arenie
Nocne spacery po Siedlcach. Narracje
Nocne spacery po Siedlcach. Narracje

Kulinaria

Arco by Paco Pérez: hiszpańska kuchnia z widokiem na Gdańsk
Arco by Paco Pérez: kuchnia z widokiem
Serce do garów. Szefowie kuchni gotowali w szczytnym celu
Kolacja charytatywna "Serce do garów"

Planuj z nami tydzień

Narracje, półmaraton i muzyka Hansa Zimmera. Planuj tydzień
Narracje i muzyka Hansa Zimmera

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Skrót NCK oznacza: