Wiadomości

stat

Sopot Film Festival na finiszu. Nagrody i kapryśna pogoda

16. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Sopocie powoli dobiega końca. Choć ostatni festiwalowy klaps w niedzielę, to już poznaliśmy zwycięzcę tegorocznej edycji. Nagroda Główna powędrowała do Izraela za film "Barash". Na liście nagrodzonych tytułów nie brakuje też polskich akcentów.



Tegoroczna odsłona Sopot Film Festival okazała się rekordową pod kątem liczby zgłoszeń. Do organizatorów imprezy napłynęło ponad cztery i pół tysiąca filmów, które walczyły o uznanie i możliwość znalezienia się w wąskim gronie nominowanych. Ostatecznie w wyniku selekcji festiwalowe jury oceniało osiem filmów w kategorii "1-2", tyle samo w nowej sekcji filmów dokumentalnych, a publiczność wybierała swojego faworyta spośród 30 produkcji krótkometrażowych.

Rozdanie nagród w cieniu wodnego armagedonu

Deszczowa nawałnica, która przeszła w czwartkowe popołudnie i wieczór nad Trójmiastem, nie oszczędziła też organizatorów festiwalu (zobacz także: Bilans 14-godzinnej ulewy w Trójmieście). Planowane w Dworku Sierakowskich rozdanie nagród zostało przeniesione w dość ciasne i mało festiwalowe wnętrza klubokawiarni Dwie Zmiany. Odwołano również spektakl "Coś pięknego", który przygotował Sopocki Teatr Tańca.

- Wodny armagedon zmusił nas do tego, że po raz pierwszy musieliśmy przenieść się z przepięknych przestrzeni Dworku Sierakowskich do miejsca zamkniętego - tłumaczył dyrektor festiwalu, Michał Grubman. - Najważniejsze, że większość naszego festiwalowego harmonogramu udało się dotrzymać bez większych komplikacji.
Zmiana miejsca i konieczność adaptacji dość ograniczonych przestrzeni Dwóch Zmian wpłynęły na ekspresowe tempo rozdania nagród i pozbawiły uroczystość należnego splendoru. Z pogodą jednak nikt nie jest w stanie wygrać, zwłaszcza w takich okolicznościach, z którymi w ostatnich kilkudziesięciu godzinach przyszło się zmagać mieszkańcom Trójmiasta.

Dojrzewanie po izraelsku docenione przez jury

Główny konkurs Sopot Film Festival tradycyjnie dotyczył tzw. pierwszych i drugich filmów. Jednogłośnym zwycięzcą w oczach jury okazał się izraelski "Barash" reżyserki Michal Vinik. To opowieść o trudach dorastania w samym środku konserwatywnego izraelskiego społeczeństwa. Tytułowa bohaterka, wkraczając w świat narkotyków i seksu, próbuje odnaleźć własną tożsamość, która kontrastuje z poglądami środowiska, w jakim przyszło jej żyć.

- Byliśmy w naszych obradach i decyzjach bardzo zgodni. To, co nami kierowało przy wyborze wyróżnionych i zwycięzcy, to swego rodzaju więź i przekonanie, że tworzenie filmu to nie sztuka dla kilku wyselekcjonowanych osób, ale też dla szerszej publiczności, dla widza, który przychodzi do kina również po to, by znaleźć tam kawałek własnego życia - komentowała werdykt jury jego przewodnicząca, reżyserka Anna Kazejak.
Jury konkursu głównego doceniło też dwa inne obrazy. Wyróżnieniem za zdjęcia nagrodzono belgijsko-holenderską produkcję "Paradise Trips" za "pretensjonalność formy i wrażliwość ukierunkowaną na aktora".

Uznanie jurorów zyskał jeden z trzech polskich kandydatów do nagrody głównej - "Baby Bump" Kuby Czekaja. Twórcę filmu doceniono za "nieposkromioną reżyserską wyobraźnię w ukazaniu niedostępnego świata dojrzewającego nastolatka". Nagrodę odebrał odpowiedzialny za dźwięk w "Baby Bump" Radosław Ochnio.

Pająk niestraszny widzom

Nie był to jedyny polski akcent w kategorii pierwszych i drugich filmów. Swoją nagrodę przyznawała też publiczność Sopot Film Festiwalu. Statuetka powędrowała w ręce Marcina Koszałki za film "Czerwony pająk" - obraz inspirowany prawdziwą historią Karla Kota, seryjnego mordercy działającego w Krakowie w latach 60., znanego też jako "Wampir z Krakowa".

- Jestem absolutnie i nieprawdopodobnie zaskoczony. Nigdy bym się nie spodziewał, że nasz film dostanie jakąkolwiek nagrodę publiczności. Nazwałbym ten film trudnym i skomplikowanym dla wyprofilowanego widza, ale jak widać rzeczywistość potrafi zaskoczyć. Naprawdę ciężki szok - żartował odbierając nagrodę reżyser "Czerwonego pająka".
Dokumenty też docenione

O tym, że polska widownia szczególnie upodobała sobie rodzime tytuły podczas tegorocznej edycji Sopot Film Festival świadczy wybór laureata nagrody za najlepszy film krótkometrażowy. Spośród 15 animowanych i 15 fabularnych propozycji głosami publiczności zwyciężyła animacja Marty Magnuskiej "Ciało obce".

Wieczór rozdania nagród okazał się być szczęśliwy także dla filmowców z Niderlandów. Oprócz wyróżnionego w konkursie głównym "Paradise Trips", kolejna belgijsko-holenderska koprodukcja - "Sprawa rodzinna" - zasłużyła na uwagę jury. Film Toma Fassaerta nagrodzono za najlepszy pełnometrażowy dokument. Tę nagrodę przyznano po raz pierwszy w historii sopockiego festiwalu.

Gaba Kulka śpiewa słynny motyw z filmu "Dracula" Francisa Forda Coppoli:

Dźwięki z ekranu w wersji koncertowej

W roku przygotowano dla widzów ponad 120 projekcji filmowych w różnych częściach Sopotu. Było jednak nie tylko na co popatrzeć, ale i czego posłuchać, bo sopocka impreza tradycyjnie kładzie również nacisk nie tylko na obraz, ale i dźwięk. Wielu przyjemnych dla ucha melodii można było posłuchać podczas koncertu muzyki filmowej, podczas którego zaprezentowano utwory z filmów Romana Polańskiego, Darrena AronofskiegoFrancisa Forda Coppoli.

Także w tym przypadku plany organizatorów pokrzyżowała pogoda, a dokładniej niekorzystne prognozy, które zmusiły do przeniesienia koncertu z Teatru na Plaży pod zadaszone tarasy przy Parku Wodnym w Sopocie. Zamiast zapowiadanego deszczu tłumnie pojawili się za to melomani, którzy niemal w całości wypełnili przygotowane dla nich miejsca. W nagrodę dostali popis wirtuozerii w wykonaniu muzyków Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot, którym towarzyszyli m.in Olo WalickiGaba Kulka. Wokalistka zresztą zebrała tego wieczora największe brawa za wykonanie m.in. "I've Seen That Face Before" z filmu "Frantic" Romana Polańskiego czy kołysankę z "Dziecka Rosemary", którą artystka zaśpiewała z mało znanym tekstem Wojciecha Młynarskiego.

Ciekawym manewrem było włącznie do koncertu dj'a Michała Siwaka, który wykazał się chyba największą odwagą i zdolnością do eksperymentowania dźwiękami. Zwłaszcza w wydawałoby się karkołomnej, acz niezwykle udanej, przeróbce "Ride Of The Valkyries" Richarda Wagnera z "Czasu Apokalipsy". Szkoda jedynie, że nie pokuszono się o wspólną aranżację filharmoników z Siwakiem, ale niekończące się oklaski i owacje na stojąco po zakończeniu koncertu jednoznacznie pokazały, jak duże jest zapotrzebowanie w Trójmieście na tego rodzaju inicjatywy.

A to jeszcze nie koniec

Rozdane nagrody nie wieńczą jeszcze 16. edycji sopockiego festiwalu. W niedzielę w samo południe zaplanowano drugi spacer filmowy po Sopocie. W pierwszym uczestnicy poznali polskie produkcje przedstawiające realia PRL. Kolejna wędrówka upłynie pod hasłem "Kryminalny Sopot".

Do niedzieli na widzów czeka też spora porcja tytułów filmowych. W piątek o 17:15 w Państwowej Galerii Sztuki będzie można zobaczyć zwycięzcę tegorocznego festiwalu - "Barash". Tego samego dnia do obejrzenia też takie filmy jak "Młodość", "Syn Szawła" czy "Intruz". Dzień później zobaczymy m.in. "Głośniej od bomb", "Scenę ciszy" czy filmową opowieść o zespole Pussy Riot. Ostatni dzień festiwalu w Sopocie otworzą warsztaty dla dzieci pod hasłem "Filmowa zdrapka". Zwieńczeniem będą pokazy polskich filmów - "Moje córki krowy" i "Demon". Ostatni klaps na festiwalowym planie padnie po projekcji wyróżnionego przez jury "Paradise Trips".

Opinie (5) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

20

października

Scenariusz dla trzech aktorów Gdynia, Teatr Muzyczny

25

października

Stanisława Celińska - "Mali... Gdańsk, Stary Maneż

27

października

Artur Andrus i Dorota Miśki... Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Kultura

Będzie nowa wiceprezydent Sopotu. Joanna Cichocka-Gula odchodzi z Urzędu
Sopot będzie miał nową wiceprezydent
Odkryli Gdynię w grze miejskiej
Odkryli Gdynię w grze miejskiej

Kulinaria

Jesień w trójmiejskich restauracjach
Jesień w trójmiejskich restauracjach
Rodzice małych dzieci w kociej kawiarni. Nie wszyscy szanują regulamin
Rodzice robią problemy w kociej kawiarni

Planuj z nami tydzień

Hevelka, Michał Szpak i pokazy ognia. Planuj tydzień
Planuj tydzień: najciekawsze wydarzenia

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Powieść Moniki Milewskiej pt. "Latawiec z betonu" opowiada o: